bar

Jak z Płatka – Urok i znaczenie dyskretnego wsparcia

Zadano mi pytanie – jak oceniam to, że Prezydentowa Agata Duda nie przyszła na Kongres, a zamiast tego przyjęła kobiety z Kół Gospodyń Wiejskich. Odpowiadam: Pani Prezydentowa nie przyjęła kobiet z Kół Gospodyń Wiejskich “zamiast”. Pani Prezydentowa przyjęła kobiety z Kół Gospodyń Wiejskich. W ten dyskretny sposób Pani Prezydentowa dodatkowo wsparła także Kongres. To nie…

Nasze rodzime obławy…czyli sklepy i stanowiska

By Jessica Flavin from London area, England (Anger Controlls Him) [CC BY 2.0 (http://creativecommons.org/licenses/by/2.0)], via Wikimedia Commons

Ewa Wanat sama stwierdziła, że przesadziła „porównując przejęcie schedy po Magdzie Jethon do przejęcia sklepu po Żydzie, któremu założono żółtą opaskę”. Powiedziała w związku z tym, że nie powinna była używać tego porównania, więc pewnie nie ma co ciągnąć sprawy, ale dla mnie Jej myśl była czytelna, a pełne oburzenia wpisy – co najmniej obłudne….

Rodzina…Po raz pierwszy

IMG_7105

To był mój pierwszy raz  i jak dotąd jedyny. Nigdy nic nie wygrałam. Nie wylosowałam żadnego fantu, nie trafiłam w totka. Tym większe było moje zaskoczenie i radość, gdy  to właśnie mnie wyczytano. Był rok 2015 i byłam wśród gości zaproszonych w Narodowe Święto Kanady do kanadyjskiej ambasady. Gospodarze zapowiedzieli, że z okazji 50 lecia…


bar

Jak z Płatka: Zrozumienie

To nie jest tak, że zamilkłam. Raczej przygnieciona zostałam nadmiarem tematów, problemów, spraw do omówienia. Czy wypada więc powrócić do spraw nocy wigilijnej? Pewnie, zwłaszcza, że ta – okazuje się – zdarzyć się może nam na co dzień i niesie życzenia na rok nowy.

2902713261_6dfc766f37

Nie Plater
Photo by: colorblindPICASO @flickr

Zaczęło się zwyczajnie – od zwykłego w takiej chwili nasłuchiwania. W noc Wigilijną, jak zwykło się mówić, zwierzęta otrzymują dar mowy – mogą mówić ludzkim głosem. Wcześniej miałam niewielkie szanse – rzadko bywałam w noc wigilijną w stodole, zaś zwierząt domowych nie miałam. Tym razem jednak  było inaczej – w końcu lipca 2012 przygarnęła mnie i moją córkę suczka, która życzyła sobie, by nazwać ją Plater. Bardziej przygarnęła mnie, bo czuła, że to ja czuję się porzucona, córka porzucona nie była. Bywają różne porzucenia i Plater i to rozumiała i zgodziła się przystać do nas i wziąć nas za swoich i pod swoją opiekę. Plater ma wady i zalety, tych ostatnich zalew. Zresztą uważa, że to nasza zasługa, bo gdybyśmy się skupili na wadach, zalet byśmy nie dostrzegli; a w końcu nie przez przypadek, ma słodki przydomek „Rzygajło”.

W Wigilię najpierw usłyszałam wyraźny chichot. Rozejrzałam się niepewnie. Była tylko pies Plater i ja; i chichot się nasilił. No nie, pomyślałam, tylko nie to. To już było. To literatura! Tyle, że tym razem rzecz działa się naprawdę i było całkiem inaczej. To nie Plater mówiła ludzkim głosem. To ja rozumiałam w tę świętą noc głos i mowę Plater.

Wyprowadziła mnie na dwór i do obory. Psy, koty, konie, krowy, świnie, wróble,  wrony  i kruki – każdy gada po swojemu i w tę jedną jedyną noc, człowiek, jeśli się skupi, uskromni i wysili , otrzymuje  dar rozumienia mowy ptaków i zwierząt!

Potrzeba do tego niewiele – pokory, poczucia humoru i tęczowego kroku poza horyzont. Dlaczego zwierzęta miałyby mieć ochotę gadać z nami naszą mową? Dlaczego nie mielibyśmy rozumieć, że to nam przypada zaszczyt słyszeć, to co na co dzień niesłyszalne? Ja dostąpiłam zaszczytu z prozaicznej przyczyny – nigdy nie kwestionowałam, że to Plater wybrała nas, że to raczej Ona-pies, przygarnęła mnie, bo czuła, że jestem w potrzebie.

Czyli, to nie jest tak, że w noc Wigilijną  zwierzęta mówią ludzkim głosem! Jest tak, że w tę noc pozwalają nam słyszeć, co one mają do powiedzenia!

Kto raz to pojmie, kto raz usłyszy, ma szansę nauczyć się języków niedomyślanych, niedosłyszanych, nierozpoznanych przez uparcie widzących jedynie skrawek, nazywany całością. To jest tak, jakby nagle przesiąść się z roweru na odrzutowiec, z małego starego grata w najnowszej generacji inteligentny samochód. Wyrwać się z seksizmu i zaawansować w feminizm. Wiem co mówię, wiózł mnie takim ostatniej nocy mój przyjaciel i gdy przyśpieszył, księżyc pozostał daleko w dole, a gdy cofał inteligentny stwór pokazywał mu na monitorze jak prowadzić wóz.

Ze zwierzętami, z odrębną mową i z otaczającym światem nie jest inaczej. Trzeba się tylko wyzbyć napuszonego, nadętego przekonania, że panować nad światem to znaczy panoszyć się i niszczyć co fizycznie słabsze i mniejsze o fizycznie słabsze i mniejsze nie dbając. Trzeba tylko otworzyć serce na prawdę, że współistnienie wymaga wzajemnej troski i nie przyzwala na protekcjonalny ton.

To trwa chwilę. Trzeba się przestawić. Otworzyć na nowe kategorie, odmienne wyliczanki, inaczej ustawione wartości. Na moje pytanie, zadane gdy już byłam pewna, że rozumiem co mówią, czy nie czują żalu, że je zjadamy, dość obojętnie, te w stodole i te w chlewie, wstrząsnęły kłębami. Rzecz nie w tym; w końcu i ludzie; bez względu na to, czy skremowani czy nie – służą za pokarm innym stworzeniom. Cykl przerobu i wzajemnego trawienia jest równie naturalny jak narodziny i śmierć. Nie chodzi więc o to, by wszystkich przerobić na wegan i wegetarian, lecz o jakość czasu spędzonego tu i teraz.

Można wierzyć w wieczność, w reinkarnację lub nie wierzyć. I za każdym razem brak jest podstaw do odmawiania jednostce bez względu na rasę, płeć, wiek, pochodzenie, orientację seksualną, religię, sytuacje zdrowotną czy inną cechę, prawa do dobrego jakościowo życia.

Plater bez trudu wskazała pyszczkiem na książkę  Erica Possnera i Cass Susteina „Law and Happiness” [Prawo i Szczęście] wytykając mi nieuctwo i tumiwisizm. Co zrobiłaś, spytała, lekko obrażona, by wdrożyć to do praktyki? Plater ma rację – zrobiłam za mało. Co więcej, sama nie dam rady.  Zastanówmy się więc – do czego potrzebni są nam nasi, przez nas prześladowani? Skąd w nas tyle niechęci, do osób o odmiennej od heteroseksualnej orientacji? Jakie lęki tym zabijamy. Jakie kompleksy zwalczamy poniżając inne rasy, inne kolory skóry, inne wiary lub brak wiary? Jakie wątpliwości zduszamy wyznaczając kobiety na te, które mają być gorsze, słabsze, głupsze – choć przeczy to faktom i zdrowemu rozsądkowi? Co jest z nami nie tak, że kurczowo trzymamy się przemocy wobec słabszych i przemocy w rodzinie drąc się wniebogłosy, że to podstawa rodziny i tradycji? Mądra krowa w oborze [a krowa, jak każda krowa jest zwyczajnie mądra, bo filozoficznie z natury nastawiona do istnienia] zauważyła głośno, że już ktoś przed nią zauważył, że Tradycja to może być ładne imię dla dziewczynki, ale Przemoc nie pasuje do żadnej płci.  Ani jako imię, ani jako praktyka.

Zwierzęta prosiły, zwłaszcza przy dyndającej trzynastce w nominale roku dać im żyć miło, szczęśliwie i godnie, i by życie temu podobne podarować ludziom: kobietom, mężczyznom, osobom trasseksualnym, dzieciom, osobom w podeszłym wieku, chorym i zdrowym, hetero i homoseksualnym i innym, których posiadana cecha różnicuje. Jak to zrobić – zwyczajnie, wystarczy zastosować się i kochać bliźnią swą i bliźniego swego nie gorzej, niż siebie samego.

The following two tabs change content below.
Monika Płatek

Monika Płatek

Prawniczka i wykładowczyni akademicka, feministka. Profesor nadzwyczajna Uniwersytetu Warszawskiego, pracuje w Zakładzie Kryminologii w Instytucie Prawa Karnego na Wydziale Prawa i Administracji. Jej działalność naukowa i społeczno-polityczna koncentruje się na takich dziedzinach jak prawo karne, prawa człowieka w tym prawa kobiet, penitencjarystyka, kryminologia, wiktymologia,penologia, psychologia społeczna, gender studies, mediacja, sprawiedliwość naprawcza i socjologia prawa.

Tagi: ,

Zostaw odpowiedż