bar

Jak z Płatka – Urok i znaczenie dyskretnego wsparcia

Zadano mi pytanie – jak oceniam to, że Prezydentowa Agata Duda nie przyszła na Kongres, a zamiast tego przyjęła kobiety z Kół Gospodyń Wiejskich. Odpowiadam: Pani Prezydentowa nie przyjęła kobiet z Kół Gospodyń Wiejskich “zamiast”. Pani Prezydentowa przyjęła kobiety z Kół Gospodyń Wiejskich. W ten dyskretny sposób Pani Prezydentowa dodatkowo wsparła także Kongres. To nie…

Nasze rodzime obławy…czyli sklepy i stanowiska

By Jessica Flavin from London area, England (Anger Controlls Him) [CC BY 2.0 (http://creativecommons.org/licenses/by/2.0)], via Wikimedia Commons

Ewa Wanat sama stwierdziła, że przesadziła „porównując przejęcie schedy po Magdzie Jethon do przejęcia sklepu po Żydzie, któremu założono żółtą opaskę”. Powiedziała w związku z tym, że nie powinna była używać tego porównania, więc pewnie nie ma co ciągnąć sprawy, ale dla mnie Jej myśl była czytelna, a pełne oburzenia wpisy – co najmniej obłudne….

Rodzina…Po raz pierwszy

IMG_7105

To był mój pierwszy raz  i jak dotąd jedyny. Nigdy nic nie wygrałam. Nie wylosowałam żadnego fantu, nie trafiłam w totka. Tym większe było moje zaskoczenie i radość, gdy  to właśnie mnie wyczytano. Był rok 2015 i byłam wśród gości zaproszonych w Narodowe Święto Kanady do kanadyjskiej ambasady. Gospodarze zapowiedzieli, że z okazji 50 lecia…


bar

Posts Tagged ‘wyrok’

Takie ładne 200 000 euro

Friday, February 20th, 2015

Co byście zrobili mając 200 000 euro? Macie pomysł? Ja mam. Jestem członkinią Polskiego Stowarzyszenia Edukacji Prawnej (PSEP). Gdyby pieniądze dostał PSEP  poszłyby na podniesienie kultury prawnej wśród uczniów, studentów, i dorosłych. Można by za nie, pozytywnie odpowiedzieć  na zgłaszane zapotrzebowanie na zajęcia z Prawa na co dzień. Starczyłoby na kilka lat i kilka wznowień Z Prawem Na Ty i Fajna Sprawa Uczę Prawa. A i co tam, za zgodą Prezeski i Zarządu wrócilibyśmy z popularną, swojego czasu, działalnością na paragrafowym blogu. Zawiłości prawa rozpraszaliśmy w sposób łatwy, miły i przystępny. Gdybyśmy mieli te ładne 200 000 euro bylibyśmy wolni, a to dla organizacji pozarządowej, jak się nauczyłam, podstawa.

"Courtroom European Court of Human Rights 05" by Adrian Grycuk - Own work. Licensed under CC BY-SA 3.0 pl via Wikimedia Commons - http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Courtroom_European_Court_of_Human_Rights_05.JPG#mediaviewer/File:Courtroom_European_Court_of_Human_Rights_05.JPG

“Courtroom European Court of Human Rights 05″ by Adrian Grycuk – Own work. Licensed under CC BY-SA 3.0 pl via Wikimedia Commons – http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Courtroom_European_Court_of_Human_Rights_05.JPG#mediaviewer/File:Courtroom_European_Court_of_Human_Rights_05.JPG

Przed laty wzięliśmy udział w programie, który naraził nas na kontakty z urzędami i ministerstwami i najgorsze były te, które wsparcie miały w tytule, a działały jakby w rzeczy samej odpowiedzialne były za obstrukcje i zaparcie. Już, już dobijaliśmy końca programu, gdy nagle kontakty z urzędami zawiodły nas na korytarze sądów. Procesy. Z jednym ministerstwem, z drugim, trzecim. Trwały, a w międzyczasie my jak pióra, traciliśmy złudzenia. Procesy wygraliśmy, swoje odzyskaliśmy, ale zaufania do urzędów już nie. I nie zmieniły tego nawet wypłacone na czas, całkiem tłuste odsetki. Nabawiliśmy się urzędofobii; doświadczenia, że ministerstwa należy łukiem omijać.

Więc takie ładne 200 000 euro, poszłoby z korzyścią dla wielu. 

200 000 euro. – te same, które Polska zapłaci wykonując wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Zapadł z 24 lipca 2014 roku, w sprawie wytoczonej przez dwóch przetrzymywanych w tajnych więzieniu w CIA w Starych Kiejkutach. Bez oskarżenia, bez procesu, z połamaniem przepisów zakazujących tortur; podtapiani, ogłuszani, karmieni przez odbyt, pozbawiani snu, bici.  Tajne więzienia CIA umieszczono poza Stanami Zjednoczonymi, bo tam nie wolno ani robić tajnych więzień, ani stosować tortur. W Polsce też nie, ale w Stanach dba się o przestrzeganie prawa. A w Polsce?

Zakłamywanie rzeczywistości, zaprzeczanie, negowanie, wciskanie farmazonów i używanie języka propagandy, by zabełtać w głowie i wmówić nerwowo każdy kit, byle odwrócić uwagę od faktu, że jako kraj nie zdaliśmy egzaminu przede wszystkim wobec samych siebie. Ludzie, którym w demokratycznych wyborach powierzyliśmy odpowiedzialność za przestrzeganie prawa w kraju, sprzeniewierzyli się prawu i nam .

Dopuścili do stosowania tortur, nieludzkiego i poniżającego traktowania. Nic nie wiedzieli? A nazywają więzionych terrorystami? Skąd ta wiedza? Bo Amerykanie dorwali dwóch, i torturowali, a skoro torturowali, to znaczy, że terroryści, nie? Nie! Jeden z nich – torturowany do zrujnowania zdrowia i życia  do dziś nie ma postawionego zarzutu,  drugi nie ma nic wspólnego z zamachem w Nowym Yorku, i nawet gdyby miał – jeśli nie umiemy przestrzegać prawa i wykorzystywać jego instrumentów, to znaczy, że jesteśmy kiepscy. Poświadczył to raport komisji Senackiej USA. ta cała heca nic dla sprawy nie dała, a zwiększyła zagrożenie właśnie dlatego, że dopuszczono się tortur.

  Tortury są zakazane bo są nieludzkie, ale od czasów stosów i czarownic wiadomo także, że dobrze robią jedynie sadystom, którzy je stosują. Nie oszukujmy się więc . Racja stanu wymagała, by przestrzegać prawa. Bo jeśli Polsce naprawdę zagrażali terroryści, to w efekcie złamania prawa przez tych, którzy odpowiadali za to, by nie dopuścić do jego pogwałcenia. 

Ci, co zaplątani są w zgodę na tajne więzienia, w których stosowano tortury  wmawiają nam różne dyrdymały. Odwołują się do erystycznych chwytów, straszą i etykietują odmieniając terroryzm przez przypadki. Znamy to; jak obrzydzić rozsądnie myślących – nazwać ich trzeba tak: …ci, co myślą, że złamaliśmy prawo stoją tam, gdzie stało ZOMO i są po stronie przestępców.   

Po 100 000 euro dla każdego poszkodowanego. Dla Al Nashiri and Abu Zubaydah.  Tyle zasądził Europejski Trybunał Praw Człowieka [ETPCz] w sprawie Al. Nashiri i Abu Zubaydah przeciwko Polsce (no 7511/13). Polska od wyroku się odwołała. ETPCz wyrok utrzymał. Minister Spraw Zagranicznych oświadczył, że Polska wyrok wykona. Prawdę mówiąc, na tym pierwszym powinien zakończyć i nie opowiadać głupstw, że wykonując wyrok możemy krętaczyć. Dość krętaczenia. Wyrok wymaga nie tylko wypłacenia pieniędzy; także uczciwego do końca wyjaśnienia sprawy i wydania wyroku.

Leszek Miller stwierdził, że nie musimy płacić, bo to by oznaczało, że płacimy terrorystom. Tonący brzytwy się chwyta, a umaczany nieprawości. 

Nie płacimy terrorystom, ale ludziom wobec których złamaliśmy zakaz tortur, prawo do sądu, bezpieczeństwa, uczciwego oskarżenia i obrony, prawa do poszanowania życia osobistego. Płacimy za to, że sprzeniewierzyliśmy się własnym standardom, złamaliśmy obowiązujące nas prawo i  zagroziliśmy własnej – polskiej praworządności.

Te pieniądze tak ładnie można by było spożytkować na tyle ładnych spraw, gdybyśmy się trzymali prawa. Tym bardziej trzeba wykonać wyrok. Bo niczego nam teraz bardziej nie trzeba jak przywrócenia rządów prawa i zaufania, że stojący na straży prawa, strzegą prawa, a nie własnego ciała.

Wykonanie wyroku ETPCz jest niezbędne i dlatego, by mieć absolutną pewność, że gdy w stan oskarżenia postawieni zostaną ci, którym przedstawi się zarzut odpowiedzialności za dopuszczenie do łamania polskiego prawa w tajnym więzieniu CIA to nikt nie będzie ich torturował, przetrzymywał w miejscu niedozwolonym, nie pozbawi obrony, bezpieczeństwa osobistego i rzetelnego procesu. 

Jak z Płatka: Niebezpieczne dla zdrowia.

Wednesday, October 10th, 2012

Mam przed sobą wyrok karny wydany w imieniu Rzeczpospolitej Polskiej. Tego nie wymyśliłby Kafka, Mrożek i Witkacy razem wzięci… a urzędnik Państwowej Inspekcji Pracy [PIP] i polski sąd potrafią.

Pani D.M została skazana za to, że zatrudniła u siebie na pół etatu jako pomoc domową obywatelkę Ukrainy. Zarzucono jej, że zrobiła to na warunkach innych niż określone w wydanym pierwotnie zezwoleniu na pracę. Różnica wzięła się stąd, że urzędnik omyłkowo w zezwolenie wpisał 900, a nie 700 zł na które obie Pani się umówiły. Dokumentuje to zarówno zawarta między nimi pierwotna umowa, wypłaty i kolejne wnioski o przedłużenia zgody na pracę. Dla sądu jednak błąd urzędnika okazał się dowodem na złamanie prawa przez Panią D.M.

To nie wszystko. Sąd zarzucił Pani M.D złamanie przepisów prawa karnego w ten sposób, że dopuściła ona Panią z Ukrainy do ścierania kurzu, zmiatania podłóg i czyszczenia dywanu elektroluksem bez badań lekarskich stwierdzających brak przeciwskazania do pracy na wykonywanym stanowisku oraz nie zapewniła jej specjalistycznego szkolenia bhp. W tej sytuacji sąd uznał, iż wina obwinionej nie budzi wątpliwości. Oskarżona broniła się, że przecież chodzi o zwyczajne sprzątanie, a Pani z Ukrainy jest traktowana jak szósty członek dużej rodziny i niezgorzej niż Polka potrafi obsłużyć odkurzacz czy pralkę, które zresztą jak i inny sprzęt AGD mają certyfikat  bezpieczeństwa. Te wyjaśnienia nie odniosły skutku – sąd potwierdzając, że wina obwinionej nie budzi wątpliwości skazał ją na karę grzywny za wykroczenie przewidziane w przepisach ustawy o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy z 2004 roku. Sąd i kontrolujący ją urzędnik PIPu znaleźli przepisy i użyli prawa jak cepa. Pewnie oboje dostaną premie, kto wie… może i awansują.

Mam przed sobą wyrok karny wydany w imieniu Rzeczpospolitej Polskiej. Jest rok 2012. Rzecz nie dzieje się w kabarecie, i nie jest cytatem z „Procesu” Kafki. Rzecz dzieje się naprawdę, a wydając wyrok sąd na serio powołał się na Rzeczpospolitą Polską. W Polsce jest Konstytucja. W Konstytucji jest art. 2, a w nim treść, że jesteśmy państwem prawa urzeczywistniającym zasadę sprawiedliwości społecznej. To oznacza, że gwarantujemy, iż nie będziemy traktować przepisu jak cepa, którym się przywala na oślep. Oznacza też, że za błędy urzędników nie można walić najsłabszego. I nie chodzi o literówkę w wysokości wynagrodzenia, ale o postawę urzędnika/urzędniczki. W państwie prawa są od tego, by pomóc nam przestrzegać prawa. Więc nawet jeśli prawo wygląda na głupio bezduszne i nastawione na nabijanie kabzy np. behapowcom, to urzędnik jest od tego, by zadbać, aby tak się nie stało. Jeśli Pani M.D wysiliła się, by legalnie mieć u siebie Panią do sprzątania z Ukrainy, podpisała z nią umowę o pracę i opłaciła ZUS, to rolą urzędnika było ją poinformować, że jako pracodawczyni musi jeszcze zapłacić za  zaświadczenie od lekarza medycyny pracy i za bhp-owca, który jej wytłumaczy jak posługiwać się ścierką od kurzu. I że oczywiście wystarczy zmienić typ umowy na zlecenie, a wtedy i zdrowie tej pani i sposób użycia przez nią ścierki przestaną nas interesować.

(more…)