bar

Jak z Płatka – Urok i znaczenie dyskretnego wsparcia

Zadano mi pytanie – jak oceniam to, że Prezydentowa Agata Duda nie przyszła na Kongres, a zamiast tego przyjęła kobiety z Kół Gospodyń Wiejskich. Odpowiadam: Pani Prezydentowa nie przyjęła kobiet z Kół Gospodyń Wiejskich “zamiast”. Pani Prezydentowa przyjęła kobiety z Kół Gospodyń Wiejskich. W ten dyskretny sposób Pani Prezydentowa dodatkowo wsparła także Kongres. To nie…

Nasze rodzime obławy…czyli sklepy i stanowiska

By Jessica Flavin from London area, England (Anger Controlls Him) [CC BY 2.0 (http://creativecommons.org/licenses/by/2.0)], via Wikimedia Commons

Ewa Wanat sama stwierdziła, że przesadziła „porównując przejęcie schedy po Magdzie Jethon do przejęcia sklepu po Żydzie, któremu założono żółtą opaskę”. Powiedziała w związku z tym, że nie powinna była używać tego porównania, więc pewnie nie ma co ciągnąć sprawy, ale dla mnie Jej myśl była czytelna, a pełne oburzenia wpisy – co najmniej obłudne….

Rodzina…Po raz pierwszy

IMG_7105

To był mój pierwszy raz  i jak dotąd jedyny. Nigdy nic nie wygrałam. Nie wylosowałam żadnego fantu, nie trafiłam w totka. Tym większe było moje zaskoczenie i radość, gdy  to właśnie mnie wyczytano. Był rok 2015 i byłam wśród gości zaproszonych w Narodowe Święto Kanady do kanadyjskiej ambasady. Gospodarze zapowiedzieli, że z okazji 50 lecia…


bar

Posts Tagged ‘wiek’

Jak z Płatka: Rodem z PRLu

Tuesday, August 20th, 2013

Nie lubię zwierzeń. Prowadząc blog nie piszę pamiętnika. Blog daje wolność wypowiadania się o tym, co ważne, bez proszenia się o publikacje. Jednocześnie nie wymusza wyznań. Tym razem, będzie nieco inaczej. Bo też i temat sam zapukał do moich drzwi …i zadziwił.

Zadzwonił do mnie mój ulubiony Pan Redaktor z pytaniem co myślę o tekście Jacka Żakowskiego „Cała władza w ręce młodych” [Gazeta Wyborcza – Świąteczna 08/08/2013] i repliki Jerzego Jedlickiego „Bronię Żakowskiego przed nim samym”[GW16/08/2013]. Nic nie myślałam. Zanurzona w soczystym lecie nie dostrzegłam przemykających obok, ani Żakowskiego, ani Jedlickiego. Do czerwoności zawstydzona, rada byłam, że telefon tak do skypa technologicznie zapóźniony, że na szczęście mnie nie widać. Dogoniłam utracony czas. Z wrażenia, nie z zadyszki, po raz wtóry tego dnia dostałam wypieków. Nie mogłam uwierzyć, że Jacek Żakowski nie dostrzegł, tego co naprawdę zrobił. Bo w to, że chciał dobrze – nie wątpię.

Cała władza w ręce młodych, kojarzy się nachalnie – profesor Jedlicki ma rację – z przeżutym i krzywym sloganem – „cała władza w ręce ludu”. Tyle, że i wtedy było równie co dziś – bez znaczenia. Wystarczyło wejść do więzienia, by wiedzieć, że to lipa i podpucha bo władza się sama do więzienia nie sadza, nigdy i nigdzie, a w polskich więzieniach siedział kwiat tego, czym wypchane były partyjne slogany: robotnicy i chłopi, a partyjni byli tam wtedy równie rzadko jak księża i partyjni dziś.

Podoba mi się w tekście redaktora Żakowskiego zerwanie z tradycją starożytnych. Tamci unisono sarkali nad kondycją młodzieży. Sokrates wytykał młodym brak szacunku dla starych i pociąg do luksusu. Platon zatykał przy nich nos nie mogąc znieść bijących od nich woni moralnego rozkładu i dyszących żądz. Hezjod zaś ciemno widział przyszłość zależną od młodych lekkoduchów, nieprzyuczonych szacunku do rozsądku i starszyzny. Dobrze więc było dać pstryczka tamtej złudnej mądrości i byłoby już z tym o.k. Żakowski jednak, czy aby po prostu nie obrócił klepsydry o 180 stopni, myśląc, że po drugiej stronie wysypie się piasek innej jakości? I tu więc zaczęło się to na niby, co zgrzyta i nie gra.

Według klasyfikacji Żakowskiego, tryskam wiosenną młodością pierwiosnka! Dlaczego? Bo: zgodnie z Jego definicją człowieka młodego – podobnie jak młody nie cierpię na rusofobię, nie mam oznak germanofobii, euro sceptycyzm jest mi nieznany podobnie jak i antyglobalizm, co nie znaczy, że nie potrafię o tym myśleć w szerszej perspektywie, także krytycznej. Obcy mi jest antysemityzm i ksenofobia. Równie obce mizoginia i homofobia, za to nieobcy i miły feminizm. Nie odczuwam lęku przed zepsutym Zachodem; ale też nie szukam tam raju i krainy bez wad i problemów. Świat mnie nie przeraża, choć zdecydowanie fascynuje –  od zawsze i wciąż – nieustająco. To ostatnie zresztą miałoby już oznaczać, że przeszłam na stronę rupieci. Dodatkowo do rupieci klasyfikuje mnie mój wiek.

I Żakowski i GUS patrząc mi w metrykę uznał, że zaliczam się nie tyle do grona mędrczyń (takiej kategorii nie przewidział ani Pan Redaktor, ani GUS) tylko do pokolenia do odstawki, które z definicji wieku ma być spróchniałe, zbutwiałe, zbyteczne, pełne skrofułów, zajmujące powierzchnię i zatrważająco utrudniające młodym co u drzwi, rozwinięcie skrzydeł. Do tego, bądźmy drobiazgowi, o mojej zgrzybiałości świadczy i to, że rzeczywiście traciłam na studiach czas ucząc się „ekonomii socjalizmu”, co ma być dostatecznym dowodem na moje zramolenie, tym bardziej, że go zdałam.

Hm, no może i tak, za to w szkole zamiast religii miałam języki obce na dobrym poziomie. STOP!!! Ani kroku dalej. Nie dam się!

Nie wiem, czy redaktor Jacek Żakowski ma tego świadomość, ale jego tekst jest rodem z PRLu. Powodów jest kilka. Rysuje czarno biały obraz, gdzie nasi są cacy, a ci przeciwko którym szczujemy to polityczne wrogi. Podziały są krojone według założeń robionych od czapy i pomiarów rodem z sufitu, które świetnie się nadają by spadać, i prostować banany na drzewie. I bezczelnie, bez skrępowania mówią nam, by mordę w kubeł, bo ich zdaniem, z racji tych z drzewa ściągniętych pomiarów, już się nie mieścimy. Strychulcem, spod palca, według przygłupich kryteriów dzielić, jątrzyć, skłócić i nie dać zgody na wzajemną życzliwość i solidarność.

Nie dam się Panie Redaktorze. Nie dam się uwieść Pana myśli. Nie tęsknię do PRLu. Nie ciągnie mnie też do tworzenia mitów. Nie przeciwstawię więc starym, młodych, jak dawniej klasie robotniczej, inteligencji. Nie będę udawać, że świat jest czarno-biały, a kitem uda się zapchać dziurę po krytycznym myśleniu. Nie będę udawać, że to takie proste i podziały przebiegają rzeczywiście na linii wieku, a nie społecznych nierówności na które się z różnych powodów godzimy, i które reprodukujemy raz w czerwonych, innym razem w czarnych kolorach.

I rzeczywiście się zgadzam, i naprawdę wiem coś o tym z bardzo osobistych doświadczeń, że Ci wykształceni w Bristolu, Cambridge, Oxfordzie, w Lund, w Paryżu, ale w Warszawie bywają doskonale wspaniali, cudowni, genialni i świetni (to jest część intymnych zwierzeń).

I przyjemnością jest uczyć i uczyć się od studentów Erasmusa i Sokratesa Mundi. Uczą, że po to, by nie było trzeba było wyjeżdżać dopiero na Fulbrighta, by nabrać wiary w siebie i poczucia własnej wartości trzeba tu na miejscu skończyć z metodami dzielenia ludzi cepem. Miejsce cepa jest w muzeum, nie w dyskursie publicznym. I w rolnictwie, i w dyskursie używamy dziś finezji. Czas mknie. Bez zmiany podejścia Panie Redaktorze Żakowski dzisiejsi za drzwiami młodzi, to już jutro Pana starcy.