bar

Jak z Płatka – Urok i znaczenie dyskretnego wsparcia

Zadano mi pytanie – jak oceniam to, że Prezydentowa Agata Duda nie przyszła na Kongres, a zamiast tego przyjęła kobiety z Kół Gospodyń Wiejskich. Odpowiadam: Pani Prezydentowa nie przyjęła kobiet z Kół Gospodyń Wiejskich “zamiast”. Pani Prezydentowa przyjęła kobiety z Kół Gospodyń Wiejskich. W ten dyskretny sposób Pani Prezydentowa dodatkowo wsparła także Kongres. To nie…

Nasze rodzime obławy…czyli sklepy i stanowiska

By Jessica Flavin from London area, England (Anger Controlls Him) [CC BY 2.0 (http://creativecommons.org/licenses/by/2.0)], via Wikimedia Commons

Ewa Wanat sama stwierdziła, że przesadziła „porównując przejęcie schedy po Magdzie Jethon do przejęcia sklepu po Żydzie, któremu założono żółtą opaskę”. Powiedziała w związku z tym, że nie powinna była używać tego porównania, więc pewnie nie ma co ciągnąć sprawy, ale dla mnie Jej myśl była czytelna, a pełne oburzenia wpisy – co najmniej obłudne….

Rodzina…Po raz pierwszy

IMG_7105

To był mój pierwszy raz  i jak dotąd jedyny. Nigdy nic nie wygrałam. Nie wylosowałam żadnego fantu, nie trafiłam w totka. Tym większe było moje zaskoczenie i radość, gdy  to właśnie mnie wyczytano. Był rok 2015 i byłam wśród gości zaproszonych w Narodowe Święto Kanady do kanadyjskiej ambasady. Gospodarze zapowiedzieli, że z okazji 50 lecia…


bar

Posts Tagged ‘seksizm’

Mężatka i naukowiec czyli PAP o nagrodzie Nobla

Tuesday, October 7th, 2014

Znajdźcie proszę różnicę w tym jak PAP przedstawia noblistkę i noblistę.

źródło: http://www.naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news,402163,may-britt-moser---szczesliwa-mezatka-i-spelniony-naukowiec.html

źródło: http://www.naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news,402163,may-britt-moser—szczesliwa-mezatka-i-spelniony-naukowiec.html

On: Norweg Edvard I. Moser studiował matematykę i statystykę, a także psychologię i neurobiologię, ale to odkrycia w tej ostatniej dziedzinie przyniosły mu Nagrodę Nobla, najwyższe wyróżnienie w świecie nauki. Badacz otrzymał ją za badania nad pamięcią przestrzenną.

Ona: Psycholog i neurobiolog May-Britt Moser, szefowa Kavli Institute for Systems Neuroscience znalazła sposób na godzenie życia prywatnego i zawodowego – połączyła obie dziedziny, a wspólna praca naukowa z mężem przyniosła jej Nagrodę Nobla w dziedzinie medycyny i fizjologii.

May-Britt Moser, Edvard Moser i John O’Keefe dostali Nagrodę Nobla z Medycyny bądź fizjologii za pracę nad mózgiem. Tak się składa, że dwójka ze nagrodzonych to małżeństwo ale nikt Edvarda Mosera nie przedstawia jako szczęśliwie żonatego ani do jego bezpośrednich sukcesów nie zalicza godzenia życia prywatnego i zawodowego (bo wiadomo, że od tego miał żonę). Dopóki w momencie zdobycia jedno z najważniejszych nagród naukowych świata będziemy przedstawiać kobiety jako żony i naukowców a nie naukowycznie, które zrobiły niesamowitą robotę, dopóty

mamy poważny seksistowski problem.

 

 

Seksizm nasz codzienny

Monday, January 14th, 2013

Wedle wielce mądrego eksperta od wszystkiego, a już w szczególności sytuacji Polskich kobiet – Stefana Niesiołowskiego:

Element dekoracyjny na pewno wybrany przez panią domu. Image by  cherrypatter @ flickr

Element dekoracyjny na pewno wybrany przez panią domu. Image by cherrypatter @ flickr

Nie ma żadnej niższości kobiety. To jest wszystko nieznośna, irytująca ideologia. W Polsce nie ma takiego problemu. Może jest w islamie.

Ponieważ – papieżowi, Rydzykowi i kilku innym niech będą dzięki – nie żyjemy w kraju islamskim to nie mamy co się martwić seksizmem…czy jednak mamy? O systemowym seksizmie piszę tu sporo, ale ten wpis chciałam poświęcić seksizmowi codziennemu – czyli dyskryminacji w pozainstytucjonalnych relacjach międzyludzkich.

Uważam, że warto przyjrzeć się temu problemowi, bo choć seksizm systemowy i instytucjonalny jest na pewno gorszy jeśli chodzi o konsekwencje (niższe płace, nierówne traktowanie w pracy, urzędach i szkołach etc), to z seksizmem “codziennym”, jak sama nazwa wskazuje, spotykamy się dużo częściej.

W sobotę prowadziłam wykład, na którym omawialiśmy między innymi napastowanie uliczne – statystyki wskazują, że 80%-90% kobiet była napastowana seksualnie na ulicy. I nie, panie Niesiołowski – te dane nie tyczą się tylko krajów islamistycznych, ale konkretnie Polski. Kiedy mówiłam o gwizdaniu na ulicy i składaniu nieprzystojnych ofert o które nikt nie prosił, wszystkie studentki kiwały głowami. Spotkało to właściwie każdą z nas i nie ma nic wspólnego z komplementami. Co gorsze – to nie gwiżdżący potem przez dwie godziny ma wyrzuty sumienia, że uprzedmiotowił kobietę, tylko owa kobieta się źle ze sobą czuje i zastanawia co zrobiła żeby zasłużyć na tak ohydne traktowanie przez obcą osobę (sama mam takie myśli – pomimo teoretycznego przygotowania!). Napastowanie na ulicy nie ma w sobie nic miłego – to nie jest sposób na danie do zrozumienie kobiecie, że jest atrakcyjna, ale podkreślenie, że jej ciało jest własnością publiczną i każdy może je na głos oceniać. I, jak zwraca uwagę aktywistka na rzecz akceptacji większych ciał Kate Harding – jeśli nie pasujemy do pewnych wzorców piękności (nie jesteśmy szczupłymi, wysokimi blondynkami z pełnymi ustami i dużym biustem), albo, nie daj siło wyższa, nie mieścimy się w ciuchy o rozmiarze 36, to bardzo często komentarze rzucane przez obcych mężczyzn zawierają “dietetyczne sugestie” i mają jasno dać do zrozumienia, że kobieta owa im się nie podoba i powinna w związku z tym się zmienić.

(more…)

Uroda a kompetencje

Monday, January 7th, 2013

Kilka lat temu, kiedy studiowałam na Uniwersytecie w Cambridge (jednym z najlepszych uniwersytetów na świecie i niesamowitej cieplarni dla szowinistycznych i elitystycznych poglądów) miałam bardzo ciekawą rozmowę z koleżanką z biura. Piekliłam się akurat na wykładowczynię, która podważyła moje kompetencje bo “noszę kolczyki do pracy” (true story!). Wtedy ona powiedziała, że oczywiście ja to co innego, ale ona też generalnie woli, żeby jej studentki nie były zbyt zadbane i nie ubierały się za ładnie, bo świadczy to o tym, że zamiast skupiać się na nauce robią inne rzeczy i w związku z tym pewnie są mniej zdolne albo przynajmniej głupsze. Mniejsza z tym, że wszyscy muszą robić coś poza nauką bo zwariują i że mężczyzn NIKT na uczelni nie ocenia po wyglądzie (jak jest brudny i śmierdzący – dobrze, skupia się na nauce, jak jest czysty i ma wyprasowane koszule – też dobrze, nie dość, że się uczy to jeszcze ma czas/kogoś do prasowania). Było mi naprawdę przykro, że kobieta, która dobrze wie, że w akademii z zasady jest trudniej, jeśli nie posiada się penisa (co nie ma NIC wspólnego z możliwościami intelektualnymi) sama utrwala seksistowskie stereotypy o kobietach. Kiedy jej to wytknęłam, zgodziła się, że to bardzo stereotypowe myślenie, ale nie wycofała się ze swojego głównego wniosku.

Image by:  aeter @ flicr

Image by: aeter @ flicr

Uroda to dla kobiet delikatna kwestia. Badania pokazują, że “nieatrakcyjne” kobiety mają dużo gorzej na rynku pracy niż “nieatrakcyjni” mężczyźni, ponieważ kulturowo nie jest przyjęte oceniać mężczyzn po wyglądzie (może poza wzrostem). Dla kobiet z kolei uroda bardzo długo była niemalże jedyna ważką kwalifikacją. Z drugiej strony, niedawny – swoją drogą absolutnie skandaliczny – wyrok sądu najwyższego stanu Iowa jest precedensem, który jasno wysyła kobietom sygnał – “jakżeś brzydka to źle, za ładna – też niedobrze”. Sąd orzekł, że pracodawca ma prawo zwolnić pracownicę, której “nie może się oprzeć”. Nie jest więc obowiązkiem pracodawcy zachowywać się porządnie i profesjonalnie i może usunąć z pracy kobietę za to, że jest za ładna, nawet jeśli wzorowo wypełnia swoje obowiązki.

Pominąwszy to, że tymi samymi argumentami od lat tłumaczy się sprawców gwałtów (“to nie jego wina, ona prowokowała spódniczką”), to ten wyrok jest też niesamowicie obraźliwy dla mężczyzn. U jego podstawy bowiem leży założenie, że mężczyźni rzeczywiście nie potrafią kontrolować swoich zachowań (czyli generalnie funkcjonują na poziomie przeciętnego dwulatka, który wszczyna niemożebną awanturę jak nie dostanie dokładnie tego ciastka dokładnie wtedy kiedy go akurat chce!). 

(more…)

Przypadek Joanny Muchy i Klub Anonimowych Seksistów

Monday, October 29th, 2012

Zacznijmy od mądrości kilku Panów (z lewa i prawa, żeby nie było, że faworyzuję)

Joachim Brudziński (PiS):

Została członkinią gabinetu Donalda Tuska nie ze względu na kompetencję, wiedzę i doświadczenie, a gładkość lica.

Dariusz Joński (SLD):

Jeśli jest w ciąży, nie ma czasu i chce się zająć ciążą, a później swoim dzieckiem, tym szybciej powinna złożyć rezygnację i kibicować z boku.

Nota bene: ciąży u ministry Muchy ona sama nie stwierdziła.

Janusz Palikot (RP)

Joanna Mucha została ministrem, żeby stworzyć wrażenie, że Polska jest sexy krajem, w polityce grała urodą i seksapilem.

Proszę sobie wyobrazić przez chwilę, że o jakimś pośle bądź ministrze mówi się, że gra ładną buzią. Albo lepiej – że jeśli ma dzieci (bądź może będzie je miał), to niech się nimi zajmie, a nie bawi w politykę. Trudne, prawda?

Tak, Joanna Mucha jest konwencjonalnie (i nie piszę tego w obraźliwy sposób) atrakcyjną kobietą – młoda, szczupła, zadbana. Jest też absolwentką  Zarządzanie na Uniwersytecie Warszawskim, ukończyła studia podyplomowe z ekonomiki zdrowia i obroniła doktorat na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Ciężko jej więc odmówić wykształcenia. Owszem, nie jest ekspertką od sportu (co wytyka jej się na każdym kroku), ale swojego czasu ministrem środowiska był historyk,  premierem licealny nauczyciel fizyki   a w obecnym rządzie ministrem sprawiedliwości jest filozof,  szefem MONu absolwent SGH, który wcześniej pracował w TVP, a ministrem środowiska prawnik . Doprawdy, dobrze to czy źle (niestety pewnie nie za dobrze) ekspertyza w danej dziedzinie nie jest wymagana do zdobycia teki ministralnej. Jest to niewątpliwie pewna bolączka polskiej polityki. Rzecz w tym, że co do ministry Muchy przyczepiono się jak do mało kogo. Nie chcę bronić niekompetentnych polityków i polityczek, ale w ślad za członkiniami Gabinetu Cieni Kongresu Kobiet oraz Stowarzyszenia Kongres Kobiet,  chciałabym potępić niewątpliwie seksistowskie ataki na ministrę Muchę. Chociaż obawiam się, że część ataków wynika z tego, że sport jest archetypicznie męski i niektórym ciężko przez myśl i gardło przechodzi, że teraz “jakaś baba” za to w kraju odpowiada.

(more…)