bar

Jak z Płatka – Urok i znaczenie dyskretnego wsparcia

Zadano mi pytanie – jak oceniam to, że Prezydentowa Agata Duda nie przyszła na Kongres, a zamiast tego przyjęła kobiety z Kół Gospodyń Wiejskich. Odpowiadam: Pani Prezydentowa nie przyjęła kobiet z Kół Gospodyń Wiejskich “zamiast”. Pani Prezydentowa przyjęła kobiety z Kół Gospodyń Wiejskich. W ten dyskretny sposób Pani Prezydentowa dodatkowo wsparła także Kongres. To nie…

Nasze rodzime obławy…czyli sklepy i stanowiska

By Jessica Flavin from London area, England (Anger Controlls Him) [CC BY 2.0 (http://creativecommons.org/licenses/by/2.0)], via Wikimedia Commons

Ewa Wanat sama stwierdziła, że przesadziła „porównując przejęcie schedy po Magdzie Jethon do przejęcia sklepu po Żydzie, któremu założono żółtą opaskę”. Powiedziała w związku z tym, że nie powinna była używać tego porównania, więc pewnie nie ma co ciągnąć sprawy, ale dla mnie Jej myśl była czytelna, a pełne oburzenia wpisy – co najmniej obłudne….

Rodzina…Po raz pierwszy

IMG_7105

To był mój pierwszy raz  i jak dotąd jedyny. Nigdy nic nie wygrałam. Nie wylosowałam żadnego fantu, nie trafiłam w totka. Tym większe było moje zaskoczenie i radość, gdy  to właśnie mnie wyczytano. Był rok 2015 i byłam wśród gości zaproszonych w Narodowe Święto Kanady do kanadyjskiej ambasady. Gospodarze zapowiedzieli, że z okazji 50 lecia…


bar

Posts Tagged ‘sąd’

Jak z Płatka: Lincz nasz powszedni

Thursday, February 21st, 2013

Rozpoczął się proces Katarzyny W. Do wyroku, który zostanie wydany w imieniu Rzeczpospolitej nie zamierzam  komentować ani tego co robi sąd, ani tego, co mówią świadkowie. Nie zamierzam się wtrącać, nie zamierzam sądu wyręczać, ani sądowi przeszkadzać. Poczekam na wyrok, nie zamierzam go sama wydawać. Od tego nie jestem ja – od tego jest sąd.

Photo by: Gexydaf @ Flickr

Photo by: Gexydaf @ Flickr

Mogę natomiast spróbować odpowiedzieć na pytanie dziennikarzy, dlaczego tak żwawo i grupowo dokonaliśmy medialnego linczu zanim sąd zdążył założyć togę, zasiąść za stołem i choćby wywołać sprawę? Dlaczego tak szybko, tak łatwo i z tak nieukrywaną pasją zlinczowaliśmy Katarzynę W i skazaliśmy ją na winę umyślną?

W telewizyjnym pokoju dla VIPów profesorska sława i uznany autorytet prychając i krzywiąc się na moją na wizji prośbę, byśmy nie wyręczali sędziów, bo prawda może być bardziej skomplikowana niż się spodziewamy, uznał, że najwyraźniej cierpię na syndrom seksualnego niedorżnięcia. Tylko tym, jego zdaniem można było tłumaczyć to, że nie rozumiem, że jest to sprawa narodowa, więc oskarżona jest OCZYWIŚCIE winna i on jako kryminolog wie to najlepiej, bo zna się na ludziach. Nie dostrzegł na twarzy   subtelnej, inteligentnej nieznajomej przed którą się wywnętrzał, zmieszania i rozbawienia splecionego z niesmakiem. Nie wiedział, że pełna gracji i finezji młoda piękność, przed którą próbował brylować, to moja córka… Rzeczywistość naprawdę bywa zaskakująca, zwłaszcza, gdy się tego nie spodziewamy.

Zdziwienie profesora było duże, nadszarpnęło jego tezę o oczywistości, ale ja podzielam jego myśl o sprawie narodowej. Kiedy to ostatni raz byliśmy tak bardzo zjednoczeni? Gdy umarł Papież. Ale Papież umarł i już. Zachował się. Został pochowany i kibice mogli powrócić po dniach rozejmu do nierozegranych waśni. A tu, nic nie było jak należy. Spięliśmy się, połączyliśmy w wysiłkach i sporo nas to kosztowało, choć przecież zachowaliśmy się tak, jak trzeba się było zachować. Tyle, że zaraz potem poczuliśmy się nabrani. Dostaliśmy w pysk. Nadstawić drugi policzek? Zastanowić się, że może ktoś wpadł w panikę i starał się ukryć to, że po raz kolejny okazał się fatalnym nieudacznikiem? Przypomnieć sobie przykaz miłosierdzia? Wysupłać z zakamarków niepamięci, żeby pierwszy rzucił kamieniem ten, kto sam jest bez winy? Schwytać przez mgłę zatartą frazę o belce w oku własnym i wzroku wyostrzonym na pyłek w oku osądzanego? Zabrakło na to treningu. Katolickie wywyższenie uroczyście celebrowane datkiem na coniedzielną tacę ma się nijak do przenikniętego siostrzeństwem chrześcijaństwa codzienności. Trenujemy część uroczystą, nadętą, głoszoną ex catedra; niekoniecznie nam po drodze z wrażliwością. Nie brak nam rozumu, z pewnością nie jesteśmy głupi, ale inteligencja emocjonalna nam szwankuje i nie najlepiej u nas z empatią. Lepiej nam idzie domaganie się surowych kar, niż wczuwanie się w położenie i nieskazywania przed czasem i na zapas.

Wspierają nas w takiej postawie media. Gazety, radio, telewizja. Plotki, sensacja, tania bomba, żałosna rewelacja. O co naprawdę chodzi mediom? O informację, czy słupki oglądalności? O kasę z wylansowania dotkniętej kryminałem  celebrytki? O  wkręcenie w trybiki, przepuszczenie i wyplucie na pożarcie jak mało strawnej papki, którą przecież i tak wcinamy ze smakiem? Zachłyśnięci przyzwoleniem na rozjuszenie, czując świeżą krew ucztowaliśmy wściekłe rozszarpywanie. Krew, seks, zbrodnia, szczupłe świeże młode ciało – to się pewnie dobrze sprzedaje. Retuszując można tę świeżość utrzymać. Trzeba tylko rozebrać to prawie do naga i wsadzić na konia!

(more…)

O wyższości Sądu Rodzinnego w Poznaniu i sędzi Beaty Rynkowskiej nad innymi.

Monday, October 15th, 2012

Od zawsze alimenta to kłopot. Dla rodzica wychowującego dziecko – bo są zwykle małe i często wypłacane z ogromnym opóźnieniem – dla sądu bo zawsze to kłopot ile dać, żeby nie dać za dużo. O to, że to będzie za mało sądy się jakoś rzadziej martwią. Ale coś się zmienia! Po latach walki aby dzieci wychowane przez samotnych rodziców nie miały gorzej niż ich rówieśnicy i drugi rodzic także dołożył się w godziwą, a nawet bardziej, kwotą  do wychowania a nie tylko dorzucić się do chleba, już nie tylko bez masła ale nawet margaryny, do sędziów rodzinnych wreszcie to dotarło.Tak już nie można żyć. W końcu mamy XXI wiek. Nareszcie się coś udało!

Sąd rodzinny w Polsce wydał wreszcie wyrok, który sprawi, że Polska nie tylko stanie się 2-gą Irlandią czy Japonią ale wręcz  państwem bogatszymi niż Emiratem Arabskim. A my będziemy wreszcie jak szejkowie opływać w … Nie, nie petrodolary ale alimentozłote.

Oto Pani Sędzia Beata Rynkowska z Poznania – niech imię jej po wieki zapisze się w annałach gdzie wymienieni są najwięksi humaniści – wydała wyrok, na mocy którego ojciec nieślubnych dzieci, który się nimi nie zajmował i nie płacił na nie żadnych alimentów- ma płacić po 100 tysięcy złotych alimentów. Miesięcznie! Tak, dla tych co nie uwierzyli napiszę jeszcze raz 100 (sto!) tysięcy złotych polskich, po denominacji. Co więcej, Pani Sędzia zaakceptowała ugodę na mocy której, skruszony tatuś zobowiązał się zapłacić swoim dzieciom 6 milionów złotych. Sporo. Od teraz  na pytanie czy lepiej samemu wygrać w Totka czy wychowywać dziecko odpowiedź jest jedna. Lepiej samotnie wychowywać,  bo bardziej się opłaca. W Totka wygrana niepewna, a wyrok sądu (przynajmniej ten) udało się od razu wyegzekwować.

(more…)

Jak z Płatka: Niebezpieczne dla zdrowia.

Wednesday, October 10th, 2012

Mam przed sobą wyrok karny wydany w imieniu Rzeczpospolitej Polskiej. Tego nie wymyśliłby Kafka, Mrożek i Witkacy razem wzięci… a urzędnik Państwowej Inspekcji Pracy [PIP] i polski sąd potrafią.

Pani D.M została skazana za to, że zatrudniła u siebie na pół etatu jako pomoc domową obywatelkę Ukrainy. Zarzucono jej, że zrobiła to na warunkach innych niż określone w wydanym pierwotnie zezwoleniu na pracę. Różnica wzięła się stąd, że urzędnik omyłkowo w zezwolenie wpisał 900, a nie 700 zł na które obie Pani się umówiły. Dokumentuje to zarówno zawarta między nimi pierwotna umowa, wypłaty i kolejne wnioski o przedłużenia zgody na pracę. Dla sądu jednak błąd urzędnika okazał się dowodem na złamanie prawa przez Panią D.M.

To nie wszystko. Sąd zarzucił Pani M.D złamanie przepisów prawa karnego w ten sposób, że dopuściła ona Panią z Ukrainy do ścierania kurzu, zmiatania podłóg i czyszczenia dywanu elektroluksem bez badań lekarskich stwierdzających brak przeciwskazania do pracy na wykonywanym stanowisku oraz nie zapewniła jej specjalistycznego szkolenia bhp. W tej sytuacji sąd uznał, iż wina obwinionej nie budzi wątpliwości. Oskarżona broniła się, że przecież chodzi o zwyczajne sprzątanie, a Pani z Ukrainy jest traktowana jak szósty członek dużej rodziny i niezgorzej niż Polka potrafi obsłużyć odkurzacz czy pralkę, które zresztą jak i inny sprzęt AGD mają certyfikat  bezpieczeństwa. Te wyjaśnienia nie odniosły skutku – sąd potwierdzając, że wina obwinionej nie budzi wątpliwości skazał ją na karę grzywny za wykroczenie przewidziane w przepisach ustawy o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy z 2004 roku. Sąd i kontrolujący ją urzędnik PIPu znaleźli przepisy i użyli prawa jak cepa. Pewnie oboje dostaną premie, kto wie… może i awansują.

Mam przed sobą wyrok karny wydany w imieniu Rzeczpospolitej Polskiej. Jest rok 2012. Rzecz nie dzieje się w kabarecie, i nie jest cytatem z „Procesu” Kafki. Rzecz dzieje się naprawdę, a wydając wyrok sąd na serio powołał się na Rzeczpospolitą Polską. W Polsce jest Konstytucja. W Konstytucji jest art. 2, a w nim treść, że jesteśmy państwem prawa urzeczywistniającym zasadę sprawiedliwości społecznej. To oznacza, że gwarantujemy, iż nie będziemy traktować przepisu jak cepa, którym się przywala na oślep. Oznacza też, że za błędy urzędników nie można walić najsłabszego. I nie chodzi o literówkę w wysokości wynagrodzenia, ale o postawę urzędnika/urzędniczki. W państwie prawa są od tego, by pomóc nam przestrzegać prawa. Więc nawet jeśli prawo wygląda na głupio bezduszne i nastawione na nabijanie kabzy np. behapowcom, to urzędnik jest od tego, by zadbać, aby tak się nie stało. Jeśli Pani M.D wysiliła się, by legalnie mieć u siebie Panią do sprzątania z Ukrainy, podpisała z nią umowę o pracę i opłaciła ZUS, to rolą urzędnika było ją poinformować, że jako pracodawczyni musi jeszcze zapłacić za  zaświadczenie od lekarza medycyny pracy i za bhp-owca, który jej wytłumaczy jak posługiwać się ścierką od kurzu. I że oczywiście wystarczy zmienić typ umowy na zlecenie, a wtedy i zdrowie tej pani i sposób użycia przez nią ścierki przestaną nas interesować.

(more…)