bar

Jak z Płatka – Urok i znaczenie dyskretnego wsparcia

Zadano mi pytanie – jak oceniam to, że Prezydentowa Agata Duda nie przyszła na Kongres, a zamiast tego przyjęła kobiety z Kół Gospodyń Wiejskich. Odpowiadam: Pani Prezydentowa nie przyjęła kobiet z Kół Gospodyń Wiejskich “zamiast”. Pani Prezydentowa przyjęła kobiety z Kół Gospodyń Wiejskich. W ten dyskretny sposób Pani Prezydentowa dodatkowo wsparła także Kongres. To nie…

Nasze rodzime obławy…czyli sklepy i stanowiska

By Jessica Flavin from London area, England (Anger Controlls Him) [CC BY 2.0 (http://creativecommons.org/licenses/by/2.0)], via Wikimedia Commons

Ewa Wanat sama stwierdziła, że przesadziła „porównując przejęcie schedy po Magdzie Jethon do przejęcia sklepu po Żydzie, któremu założono żółtą opaskę”. Powiedziała w związku z tym, że nie powinna była używać tego porównania, więc pewnie nie ma co ciągnąć sprawy, ale dla mnie Jej myśl była czytelna, a pełne oburzenia wpisy – co najmniej obłudne….

Rodzina…Po raz pierwszy

IMG_7105

To był mój pierwszy raz  i jak dotąd jedyny. Nigdy nic nie wygrałam. Nie wylosowałam żadnego fantu, nie trafiłam w totka. Tym większe było moje zaskoczenie i radość, gdy  to właśnie mnie wyczytano. Był rok 2015 i byłam wśród gości zaproszonych w Narodowe Święto Kanady do kanadyjskiej ambasady. Gospodarze zapowiedzieli, że z okazji 50 lecia…


bar

Posts Tagged ‘niepełnosprawność’

Prawo to nie „dupokrytka”

Tuesday, June 17th, 2014

 

Image by Jacek Bogdan

Image by Jacek Bogdan

Wiem; miałam poczekać do poniedziałku z kolejnymi sprawami i dać ludziom odpocząć; nie dało się, bo przyszedł ten list.

Zamieszczam go w całości, jedynie bez podpisu Autora, nie tylko dlatego, że nie otrzymałam na to Jego zgody; także dlatego, że nie sądzę, aby sytuacja Autora i Jego dziecka była w tym kraju wyjątkowa. Jest problem i trzeba go rozwiązać z szacunkiem dla jakości życia ludzi tym problemem dotkniętych; bez pozbawiania prawa do wszelkich radości życia nie wyłączając pracy, towarzystwa, przyjaźni, miłości i seksu, bez wykluczania ze społeczeństwa, bez skazywania na wieczny domowy areszt i bez doprowadzania do bankructwa rodziny.

Zamieszczam go i dlatego, że tak jak piszący do mnie Pan jest “zwyczajnym człowiekiem”, ja jestem zwyczajną prawniczką. Umiem wywieść z Konstytucji i innych przepisów standard postępowania, który nakazuje nie wykluczać i zapewnić każdemu z nas dobrą jakość życia. Umiem wskazać drogę sądową, która w przypadku zawinionego działania lekarzy podczas porodu powinna skutkować przyznaniem wysokiej sumy na pokrycie potrzeb osoby doświadczonej i jej rodziny. I wiem, że w polskich warunkach to może być nie tylko droga przez mękę, ale i czas, które człowiek dotknięty porażeniem i jego bliscy – nie mają.

Mam nadzieję, że sprawę nagłośnimy bo potrzeba tu i zmiany myślenia i zmiany polityki społecznej, podejścia i wreszcie sprawienia, by prawo nie służyło jako dupokrytka dla urzędników na pokrycie ich indolencji i lekceważenia dla jakości każdego życia.

Prawo to nie dupokrytka, żeby nim zasłaniać bezduszność, bezmyślność i złe bo nieludzkie decyzje, które za nic mają dobrą jakość życia zwyczajnych ludzi.

Prawo, prawo w państwie praworządnym, to instrument do realizowania zasady dobrego życia we wspólnocie ludzie traktowanych stosownie do ich sytuacji, tak by w efekcie nie mieli gorszej jakości życia niż ci, którzy doświadczają deficytów o jakich mowa w liście.

Liczę na dziennikarzy, że pomogą zająć się problemem i go rozwiązać. Liczę na urzędników, którzy są wrażliwi, znają podobne sprawy i potrafią je rozwiązać. Liczę nie tylko na głosy lepiej wiedzących niż ja, jak skutecznie skłonić urzędy do działania. Liczę też na dobre przykłady, które w razie indolencji urzędów nieczułych na to, że mają ludziom służyć, podpowiedzą co robić, by Premier wychodząc na mównicę i mówiąc o tym jak jest wspaniale, nie musiał się przy tym czerwienić ze wstydu.

Szanowna Pani Profesor
Zwracam się do Pani jako zwyczajny człowiek, który czasem nie wie co ma począć. Proszę Panią o pomoc-radę w poniższej sprawie.
Mój syn urodził się w 1990 roku. Ktoś jednak czegoś nie dopilnował i w ten oto sposób mam syna, który od urodzenia jest niepełnosprawny w stopniu znacznym – przykuty do wózka inwalidzkiego. Od trzeciego roku życia uczęszcza do Ośrodka rehabilitacyjnego dla dzieci niepełnosprawnych. Przez te wszystkie lata za pobyt dziecka w Ośrodku płaciłem z własnej kieszeni. Pobyt w Ośrodku trwa od poniedziałku do piątku w godzinach 8-14.
W ubiegłym roku zostałem poinformowany, że mój syn będzie musiał zakończyć swoją przygodę w ośrodku ze względu na wiek, w czerwcu 2014 roku. Po zastanowieniu się co dalej, postanowiłem nawiązać kontakt z ośrodkiem, którego uczestnikami są osoby dorosłe niepełnosprawne, chcę żeby syn nie tracił kontaktu z tym środowiskiem, mówiąc kolokwialnie, nie chcę żeby resztę życia spędzał w czterech ścianach domu.
Po wcześniejszym wykonaniu telefonu umówiłem się z kierownictwem tego ośrodka na spotkanie, chciałem wstępnie ustalić do jakiej grupy można będzie go przydzielić, mam na myśli warsztaty terapii zajęciowej lub środowiskowy dom samopomocy. Rozmowa toczyła się w świetnej atmosferze do czasu, aż usłyszałem, że w tym przypadku dużo zależy od MOPSU! Pytam dlaczego? Na to usłyszałem, że muszą przeprowadzić wywiad w domu, muszą sprawdzić dochody rodziny i jeśli wszystko będzie dobrze, to dostanę zgodę/decyzję na trzy miesiące, a jak przez te trzy miesiące wszystko będzie dobrze, to następna zgoda/decyzja będzie na sześć miesięcy.
Mój syn przez ponad dwadzieścia lat uczęszcza do obecnego ośrodka, ale nigdy nie było tak, żeby opieka społeczna decydowała o tym czy dziecko nadaje się czy nie. Na miły Bóg, ja się pytam, jakie uprawnienia posiada MOPS, żeby mógł decydować czy schorzenie, kalectwo mojego dziecka dopuszcza lub dyskwalifikuje go z uczestnictwa w zajęciach! Z całą pewnością nie chodzi tu o finanse!
Po tym spotkaniu zacząłem się zastanawiać nad tym, komu tak na prawdę zależy żeby zaglądać do moich garnków i portfela, i dlaczego za to, że chcę żeby mojemu dziecku żyło się lepiej, ktoś chce mnie upodlić i rzucić na kolana. Ciągle zadaję sobie pytanie: to gdzie ja w końcu chcę zapisać dziecko, do Ośrodka czy do MOPSu? Przecież ja nie składam prośby o dofinansowanie, więc tym bardziej nie rozumiem. Ponadto chce dodać, że Pani Pełnomocnik ds. niepełnosprawnych też jakoś nie może podać podstawy prawnej, która mówiłaby o tym, że o przyjęciu dziecka do Ośrodka decyduje MOPS po wcześniejszej lustracji mojego domu.
z wyrazami szacunku

 

Pomrzecie? Nie, nie pomrzemy – pomożemy! Robimy spis dostępnych źródeł pieniędzy!

Thursday, March 27th, 2014

Po mieście przechadza się parafraza gierkowskiego: pomożecie? Skierowana dziś prześmiewczo do wykluczonych: wiekiem, statusem społecznym, zdrowotnym i majątkowym brzmi: pomrzecie?

Nie, nie pomrzemy. Pomożemy.

@ Ota PHOTO @ Flickr www.tradingacademy.com

@ Ota PHOTO @ Flickr www.tradingacademy.com

Zastanowiłam się i doszłam, do wniosku, że to nasza wspólna sprawa i nie należy jej zostawiać wyłącznie w rękach urzędników i polityków, którzy dzierżą i władzę i tytuły.

Posłuchałam wypowiedzi matki z Parlamentu. Solidaryzując się z jej determinacją, gniewem i rozczarowaniem jestem jednocześnie przeciwna wysyłaniu, co proponowała, naszych rządzących na Ukrainę.

I nie tylko dlatego, że Ukraina ma prawo wybrać sobie swoich własnych polityków/swoje własne polityczki  i że osoby te powinny być dobre, świetne, sprawne, wrażliwe na niesprawiedliwość i nie zesłane. Jestem przeciwna temu i dlatego, że sądzę, iż stać nas na to, by wskazać gdzie znajdują się pieniądze nie tylko na opłacenia matek, córek, ojców, mężów niesprawnych dzieci, rodziców i partnerów, ale i na inne zaniedbywane potrzeby.

Mam tylko jedną głowę, dlatego napisałam w liczbie mnogiej – nie pomrzemy, pomożemy.

Proponuję, abyśmy wspólnie zrobili spis dostępnych pieniędzy.

Ważne, by każdy wniosek uzasadnić i by nie kierować się niechęcią, uprzedzeniami lecz konkretną racją. Stąd prośba o powstrzymanie się od politycznej popeliny. To, w czym tkwimy, to efekt kolejnych rządów, a transfery polityków najlepiej dowodzą, że za stan w jakim jesteśmy, politycy odpowiedzialni są solidarnie, bez względu na barwy, pióra i flagi które noszą, zmieniają czy farbują.

Uważam, że to nasza wspólna sprawa, by wypełnić solidarnie zaciągnięte zobowiązania i niedotrzymane słowo wobec matek z Sejmu. Co więcej – damy radę, naprawdę możemy i jesteśmy w tym dobrzy!

Nie wszędzie musimy znać ile dokładnie jest na dany cel i jakie to pociąga koszty,. Tam gdzie nie wie jedna osoba, druga dopowie. Jeśli konkretne wyliczenie nie jest możliwe – spytamy i poprosimy o  precyzyjne cyfry i fakty – z góry dziękuję za pomoc, abyśmy mogli wspólnie wypracować spis, który przedstawimy tym politykom, co to twierdzą, że nie ma, nie można i się nie da.

Zaczynam od siebie. Dostrzegam następujące możliwości:

  1. Ustawa Gowina. Ustawa zezwalająca na bezterminowe, podstępne, sprzeczne z zasadami prawa bezterminowe pozbawienie wolności nie przez przypadek nazywana jest ustawą o ”bestiach”. Ma to na celu wzbudzić strach, odrazę i potępienie wśród ludzi i odwrócić uwagę. W pierwszym, a więc tym roku mieliśmy wydać od 5 do 7 mln. Już dziś mowa o 35 milionach i suma ta dochodzi do 300 milionów w skali kilku lat. Ma obsłużyć od 10 do 60 ludzi. Na łamanie podstawowych zasad prawa wobec grupki ludzi – chcemy wydać wiele milionów. Wiele milionów, by złamać prawo, praworządność i podstawy państwa prawa! (sic!). Nie stać nas na to, Ani na lekceważenie konstytucyjnych zasad wolności i bezpieczeństwa; ani na niszczenie życia ludziom ustawą objętym; nie stać nas na tak okrutne i bezmyślne wydawanie naszych pieniędzy.

  2. Płatne lekcje religii w szkole. Ile kosztują? Kiedy godziliśmy się na lekcje religii w szkole miały być na pierwszej lub ostatniej lekcji, miały być razem z etyką i miały być nieopłacane z budżetu. Tymczasem jest ich coraz więcej, a wszyscy katecheci pobierają pensje. Przy tym szkoła nie ma wpływu na to kto naucza religii. Oznacza to, że z budżetu przekazujemy ogromne sumy do kasy księży, którzy decydują o zatrudnieniu według własnej woli, interesów, układów. Tym samym rozporządzając bez kontroli środkami budżetowymi hierarchowie działają jak  wielka, dochodowa agencja pracy poza kontrolą państwa. Na dodatek osoby niesprawdzone, niekontrolowane, poza oddziaływaniem kuratorium mają nieskrępowany wpływ na wychowanie uczennic i uczniów!  Dzieje się to z pogwałceniem i pierwotnych ustaleń i dbałości o dobór kadry pedagogicznej, ale za pieniądze wszystkich podatniczek i podatników. Należy z tym skończyć.

  1. Miliony przeznaczane z budżetu na budowę kolejnego kościoła. To nieprzyzwoite. Istota Boska zaprawdę nie cierpi w Polsce i w Warszawie na brak mieszkań w domu swoim. Istota Boska jest w tej grupie wybranych, którym już od dawna nie grozi tu u nas bezdomność. I wprawdzie w Ewangelii powiedziano rozdaj wszystko i idź za mną, to w wydaniu krajowym rozumiane jest jako zabierz maluczkim wszystko nie oglądaj się na ich potrzeby. Tak się nie godzi. Jedno to remont sakralnych obiektów, które powinny być dobrem i własnością narodową, a drugie to budowanie kolejnych obiektów pomimo niewypełnienia zobowiązań zaciągniętych wobec żywych.
    Nie godzi się zaczynać i kończyć godności ludzkiej na zarodku. Zwyczajnie nie godzi się.

Myślę, że to, co wymieniłam da pewnie ok 1.5 mld zł  to już coś. Co proponujemy dalej? :