bar

Jak z Płatka – Urok i znaczenie dyskretnego wsparcia

Zadano mi pytanie – jak oceniam to, że Prezydentowa Agata Duda nie przyszła na Kongres, a zamiast tego przyjęła kobiety z Kół Gospodyń Wiejskich. Odpowiadam: Pani Prezydentowa nie przyjęła kobiet z Kół Gospodyń Wiejskich “zamiast”. Pani Prezydentowa przyjęła kobiety z Kół Gospodyń Wiejskich. W ten dyskretny sposób Pani Prezydentowa dodatkowo wsparła także Kongres. To nie…

Nasze rodzime obławy…czyli sklepy i stanowiska

By Jessica Flavin from London area, England (Anger Controlls Him) [CC BY 2.0 (http://creativecommons.org/licenses/by/2.0)], via Wikimedia Commons

Ewa Wanat sama stwierdziła, że przesadziła „porównując przejęcie schedy po Magdzie Jethon do przejęcia sklepu po Żydzie, któremu założono żółtą opaskę”. Powiedziała w związku z tym, że nie powinna była używać tego porównania, więc pewnie nie ma co ciągnąć sprawy, ale dla mnie Jej myśl była czytelna, a pełne oburzenia wpisy – co najmniej obłudne….

Rodzina…Po raz pierwszy

IMG_7105

To był mój pierwszy raz  i jak dotąd jedyny. Nigdy nic nie wygrałam. Nie wylosowałam żadnego fantu, nie trafiłam w totka. Tym większe było moje zaskoczenie i radość, gdy  to właśnie mnie wyczytano. Był rok 2015 i byłam wśród gości zaproszonych w Narodowe Święto Kanady do kanadyjskiej ambasady. Gospodarze zapowiedzieli, że z okazji 50 lecia…


bar

Posts Tagged ‘manifa’

Neuroseksizm – biologia a stereotypy o mózgu

Monday, March 10th, 2014

Teskt oryginalnie ukazał się w Gazetce Manifowej w Warszawie.

Image by  karmaOWL @ flickr

Image by karmaOWL @ flickr

Żyjemy w kraju, w którym powstał zespół parlamentarny do spraw przeciwdziałania „ideologii gender”. W licznych wywiadach i wypowiedziach podkreśla się, że zespół i inne podobne przedsięwzięcia mają na celu podtrzymanie „tradycyjnych i naturalnych ról”, które są zagrożone przez rzeczoną „ideologię”. W gruncie rzeczy należy jednak oddzielić zachowania „naturalne” (rozumiane jako produkt ewolucji biologicznej) od „tradycyjnych” (będących skutkiem rozwoju społeczno-kulturowego). Zazwyczaj mówi się o zdolnościach, zainteresowaniach i predyspozycjach, które w powszechnym mniemaniu „z natury” są różne dla każdej z płci. Jednak wiele skłonności rzekomo wypływających z biologicznych predyspozycji, takich jak to, że „chłopcy są lepsi z matematyki, a dziewczynki z języków”, „dziewczynki wolą lalki, a chłopcy samochody” czy że „mężczyźni to naturalni przywódcy, a kobiety są bardziej empatyczne”, to efekt stereotypów, które nie znajdują oparcia w badaniach naukowych. Niemniej stereotypy te bardzo mocno wpływają na to, jak się wychowuje i kształci dzieci i co później o sobie i innych myślą dorośli. Naukową otoczkę, jaką stworzono do legitymizacji tych stereotypów, Cordelia Fine, amerykańska neurobiolożka, nazywa neuroseksizmem.

Wbrew temu, w co chcieli- i chciałybyśmy wierzyć, naukowcy i naukowczynie nie są wiedzeni li tylko chęcią poznania absolutnej prawdy. Ich wychowanie, podobnie jak nasze, wynika z (patriarchalnej) kultury i stereotypów, które nie są im obce – a to wszystko przekłada się na ich pracę. Badania naukowe pokazują, że bardzo trudno jest sprowadzić różnice w wyborze karier bądź umiejętnościach kobiet i mężczyzn do jakichkolwiek „naturalnych” różnic w budowie mózgu bądź w poziomie hormonów. Uświadomienie sobie siły stereotypów i ich wpływu, który przecież nie kończy się, kiedy dziecko dorasta, i rzutuje między innymi na to, jakie kariery wybierają kobiety i mężczyźni i jak kształtują się ich zarobki, jest ważnym krokiem do prawdziwego wyrównania szans.

Więcej o neuroseksizmie można przeczytać w raporcie Instytutu Spraw Publicznych Kobiece i męskie mózgi, czyli neuroseksizm w akcji (do pobrania tutaj).

On jest wkurzony, ona ma PMS: trzy problematyczne stereotypy w pracy i w domu i w szkole [Manfia 2014]

Wednesday, March 5th, 2014

Za kilka dni ulicami Warszawy przejdzie Manfia, w tym roku pod hasłem: RÓWNOŚĆ W SZKOLE – W DOMU – W PRACY. Niestety, mamy drugą dekadę XXI wieku a zdaje się, że walczymy o to samo od lat. Owszem, równość płci jest zapisana w Polskiej Konstytucji i międzynarodowych traktatach, które jako państwo ratyfikowaliśmy. Pewnym truizmem, jest jednak stwierdzenie, że tylko dlatego, że coś jest zapisane w prawie automatycznie nie przekłada się na realizację w praktyce (szczególnie w kraju, w którym aktywni politycy cały czas myślą, że można mówić, że kobiety proszą się o gwałt).

Logo Manify 2014 (Porozumienie Kobiet 8 Marca)

Logo Manify 2014 (Porozumienie Kobiet 8 Marca)

W ramach przygotowań do tegorocznej manify poniżej trzy przykłady tego jak, niegroźne może by się wydawało, podwójne standardy ciągle mają się dobrze w naszym życiu. Ignorowanie kobiecego gniewu, negowanie kobiecych talentów przywódczych i wmawianie, że zadowalanie innych to nasz cel życiowy to trzy denerwujące stereotypy, które mogą uprzykrzać nam życie zarówno w pracy, jak i w domu.

  1. On jest szefem, ona jest jedzą. Faceci mają być władczy. ‘Męski’ to właściwie synonim dla ‘zdecydowany przywódca’. A kobieta? Kobieta powinna chcieć pomagać innym, być troskliwa, macierzyńska i pełna poświęcenia dla bliźnich – a jeśli nie ma takich instynktów, pewnie coś z nią jest nie tak. I wmawia się to nam nie tylko na poziomie kultury i tradycji, ale też formalnej edukacji. Szczególnie podręczniki do wychowania do życia w rodzinie pełne są stereotypów i verbatim przekazów, że chłopcy nadają się tylko do pewnych ról a kobiety do innych. Kobieta, która na zebraniu nie siedzi potulnie na swoim miejscu i nie robi notatek z mądrości szefa, ale zamiast tego wstaje i głośno się sprzeciwia albo ma własne pomysły jest ‘niekobieca’ i ‘pyskata’. Sprawy się oczywiście dodatkowo komplikują, jeśli to kobieta jest szefową. Szefowa w spódnicy nie powinna nosić przysłowiowych spodni. Jej rolę widzi się jako prowadzenie dialogu z zespołem bardziej niż zarządzaniem nim. Jeśli kobieta w pozycji władzy ze swojej władzy rzeczywiście korzysta, to od razu staje się ‘jędzą’ i ‘harpią’. Hilary Clinton była niesamowicie kompetentną sekretarką stanu (swoją drogą, prawda, że sekretarz stanu brzmi jednak dużo poważniej bo męsko?), ale media co i rusz donosiły o tym,  jaka jest “niesympatyczna”. Załóżmy nawet dla dobra dyskusji, że to prawda – ale co to ma do rzeczy? Jakoś jej poprzednicy nigdy nie byli oceniani pod kątem  “sympatyczności”, tylko tego, jak wypełniają swoje obowiązki
  2. On jest wkurzony, ona ma PMS. Jego zażalenia są wysłuchiwane –  jeśli jest poirytowany , to pewnie coś jest na rzeczy.  Kiedy z kolei  ona zaczyna się wkurzać  – na to, że to ciągle jej przypada robienie obiadu albo, że znowu nikt nie zdjął prania, a w pracy nie dostała awansu – zaraz się okazuje, że pewnie ‘ma PMS’ albo histeryzuje i lepiej ją zostawić samą sobie. No dobrze, naczynia są rzeczywiście niezmyte, a mąż leżał na kanapie z gazetą zamiast wziąć się za obiad, ale to przecież nie powód żeby żona, choćby i zmęczona po pracy, od razu się denerwowała, prawda?  Na pewno przesadza, albo ma swoje “kobiece humorki”. Gniew kobiet jest zbyt często lekceważony jako przejaw zmian hormonalnych albo “kobiecej irracjonalności i tendencji do emocjonalnych reakcji”,  a nie uzasadniony sprzeciw na niesprawiedliwość. Trzeba zdać sobie z tego sprawę i jasno dawać do zrozumienia, że jesteśmy zdenerwowane dlatego, że mamy konkretne ku temu powody.  Nasz cykl hormonalny, ani też emocje nie mają z tym żadnego związku a gniew jest po prostu bezpośrednim wynikiem obiektywnych zewnętrznych czynników (np. niesprawiedliwego traktowania), a nie naszych wewnętrznych przeżyć. Co więcej warto może wiedzieć, że tak naprawdę jest bardzo mało naukowych dowodów na istnienie PMSu i nikt nie był w stanie skorelować kobiecych hormonów z ich gniewem. Za to od małego chłopcy są chłopcami, więc się mogą bić i krzyczeć (i w związku z tym nie za bardzo uczymy ich innych metod rozwiązywania konfliktów…) a dziewczynki mają być grzeczne.
  3. On jest pantoflarzem, ona ‘dobrą żoną/partnerką’. Jak to jest, że jeśli nasz mąż/chłopak/partner wraca wcześniej do domu z wypadu z kolegami na piwo albo nie daj siło wyższa nie idzie z kolegami na mecz, bo musi odebrać dzieci z przedszkola to jest „pantoflarzem” dla kolegów? Postronni obserwatorzy nie widzą tych zachowań jako dojrzałych aktów mężczyzny, który dba o rodzinę i partnerkę, ale raczej zachowania słabego faceta zmuszonego przez partnerkę do rezygnacji z męskich rozrywek. Bo czy prawdziwy mężczyzna  wolałby spędzić wieczór z żoną i dziećmi, jeśli w tym samym czasie mógłby oglądać facetów w krótkich spodenkach goniących piłkę? Jeśli z kolei kobieta od 3 miesięcy nie miała chwili dla siebie, a z przyjaciółkami rozmawiała ostatnio trzy tygodnie temu przez telefon o 22 wieczorem, jak już wszystko było posprzątane i dzieci w łóżkach, to jest to widziane jako słuszna norma. Przecież kobiety powinny dbać o dom i dzieci – tak jest po kobiecemu i nie powinnyśmy narzekać. A jeśli śmiemy mieć inne plany raz na jakiś czas i przekładamy swoją rozrywkę nad siedzenie wieczorem z dziećmi, albo mamy zupełnie inne ambicje życiowe – wtedy coś z nami jest nie tak. O ile łatwiej jest kobiecie zostać nazwaną wyrodną matką (chociażby za to, że wróciła do pracy po porodzie, kiedy nikomu do głowy by nie przyszło, żeby tatuś na rok zrezygnował z pracy) albo niekobiecą. Zupełnie inaczej oceniamy domowo-rodzinne wysiłki mężczyzn niż kobiet – bo z kolei jeśli nie są nazywani pantoflarzami to widzimy ich jako bohaterów za robienie tego co większość kobiet robi dzień w dzień i nie dostaje za to nawet ‘dziękuje’.

W Polsce mamy nadal sporo systemowej dyskryminacji widocznej chociażby w tym, że kobiety nadal przeciętnie zarabiają znacznie mniej niż mężczyźni (według GUS w Polsce kobiet zarabia średnio 17.8% mniej niż mężczyzna) a nowe urlopy rodzicielskie nadal są w większości domeną kobiet. Co więcej w naszym kraju rozmowy o równouprawnieniu (przynajmniej według mojego doświadczenia) za często sprowadzają się do tego czy “puszczać kobiety w drzwiach” i “całować w rękę”. W takich chwilach naprawdę mam ochotę krzyczeć, że nic mnie nie obchodzi czy pierwsza czy druga przejdę i zdecydowanie wolałabym żeby obcy faceci mnie w rękę nie całowali ale tak naprawdę chciałabym, że mężczyźni i kobiety byli oceniania wedle kompetencji a nie płci. I zaczyna się to właśnie od nastawienia rodziców, podręczników w szkole i odzywek w pracy.