bar

Jak z Płatka – Urok i znaczenie dyskretnego wsparcia

Zadano mi pytanie – jak oceniam to, że Prezydentowa Agata Duda nie przyszła na Kongres, a zamiast tego przyjęła kobiety z Kół Gospodyń Wiejskich. Odpowiadam: Pani Prezydentowa nie przyjęła kobiet z Kół Gospodyń Wiejskich “zamiast”. Pani Prezydentowa przyjęła kobiety z Kół Gospodyń Wiejskich. W ten dyskretny sposób Pani Prezydentowa dodatkowo wsparła także Kongres. To nie…

Nasze rodzime obławy…czyli sklepy i stanowiska

By Jessica Flavin from London area, England (Anger Controlls Him) [CC BY 2.0 (http://creativecommons.org/licenses/by/2.0)], via Wikimedia Commons

Ewa Wanat sama stwierdziła, że przesadziła „porównując przejęcie schedy po Magdzie Jethon do przejęcia sklepu po Żydzie, któremu założono żółtą opaskę”. Powiedziała w związku z tym, że nie powinna była używać tego porównania, więc pewnie nie ma co ciągnąć sprawy, ale dla mnie Jej myśl była czytelna, a pełne oburzenia wpisy – co najmniej obłudne….

Rodzina…Po raz pierwszy

IMG_7105

To był mój pierwszy raz  i jak dotąd jedyny. Nigdy nic nie wygrałam. Nie wylosowałam żadnego fantu, nie trafiłam w totka. Tym większe było moje zaskoczenie i radość, gdy  to właśnie mnie wyczytano. Był rok 2015 i byłam wśród gości zaproszonych w Narodowe Święto Kanady do kanadyjskiej ambasady. Gospodarze zapowiedzieli, że z okazji 50 lecia…


bar

Posts Tagged ‘małżeństwo’

Nazwisko… ale czemu nie męża?!

Wednesday, August 7th, 2013

Z góry ostrzegam, ten post jest w dużej części motywowany osobistą frustracją: frustracją, iż urzędnicy i urzędniczki, notariusz i znajomi i znajome nie są w stanie zrozumieć, że tak – urodziłam się z macicą, wzięłam ślub i nadal mam to samo nazwisko co dawniej. Mało kogo obchodzi, że w momencie ślubu miałam już złożony doktorat i przeżyłam ponad ćwierć wieku z nazwiskiem z którym nie chciałam (i nie chcę!) się rozstawać. Nazwiskiem, które jest częścią mojej tożsamości. „Ale czemu nie mogłaś sobie chociaż dodać nazwiska męża” – a czemu kurcze nikt o to nie pyta mojego męża (co więcej, męża z raz czy dwa zapytano czemu żona nie ma jego nazwiska „chłopie jakżeś mógł do tego dopuścić…”)!? Owszem, byłam gotowa dodać sobie jego nazwisko…jeśli on dodałby moje. W przeciwnym razie znowu sprawdzamy to do tego, że ja nazwisko powinnam zmienić bo tradycja, szmadycja…bla bla bla Ty nie masz penisa, on ma, weź kobieto jego nazwisko. Mój małżonek nie chciał dołożyć sobie mojego nazwiska, tak więc oboje zostaliśmy przy swoich (dla ciekawskich – potencjalne dzieci będą dwojga nazwisk; nie jestem wielką fanką opcji, iż rośnie mi w brzuchu dziecko przez dziewięć miesięcy a potem na każdym kroku musieć udowadniać, że moje bo nazwisko będzie miało tylko ojca. A poza tym znowu, czemu dzieci mają mieć tylko nazwisko ojca?!).

Image by Jacek Bogdan

Image by Jacek Bogdan

Zaraz po ślubie nie musiałam zmieniać żadnych dokumentów, ale kilka lat później się przemeldowywałam i się zaczęło. Urzędniczki namiętnie wypytywały mnie o dokumenty na nazwisko „przed ślubem” i tłumaczenia, po trzy raz! – że to jedno i to samo co po ślubie, zdawało się osiągać słabe efekty. Naprawdę zastanawiałam się, która z nas ma poważane problemy z językiem polskim. Dość powiedzieć, że pięć (tak – pięć!) godzin w urzędzie, gdzie po kolei musiałam trzem urzędniczkom usilnie tłumaczyć, że nie zmieniłam nazwiska po ślubie, doprowadziło mnie do skraju wyczerpania psychicznego. A potem jeszcze notariusz, który w telefonicznej rozmowie ze mną rzuca teksty pokroju „jeśli państwo są, jak pani twierdzi, małżeństwem” po czym do aktu notarialnego i tak wpisuje panna (a stan cywilny męża oczywiście pomija, bo przecież jest przede wszystkim osobą sam w sobie a nie – w wizji notariusza – nieżonatym mężczyzną). Żeby sprawa była jasna, nie oceniam kobiet i mężczyzn, którzy nazwiska zmieniają bądź nie. To powinny być osobnicze decyzje, które potem są uszanowywane przez innych – czy to instytucje, czy rodziny czy znajomych. Ja rozumiem, że nie jest od razu jasne, że jestem żoną mojego męża ponieważ mamy inne nazwiska, ale pytanie mnie – jeszcze lata po fakcie – czemu nie wzięłam jego nazwiska, jak on sobie z tym radzi i czy aby na pewno go jednak kocham (pytanie, które nie dość, że bezczelne to oczywiście takie, którego nikt nigdy by nie zadał mojemu mężowi. Nikt nie wątpi, że w jego wypadku chęć zachowania własnego nazwiska nie wypływała z braku uczuć do mnie…).

Na Cyprze na przestrzeni jednego pokolenia kobiety przestały zmieniać nazwiska na nazwiska mężów, moi znajomi Hiszpanie i Hiszpanki w ogóle nie rozumieją o co mi chodzi, kiedy im opowiadam, że ludzi oburza, że nasze (kiedyś, potencjalne) dzieci będą dwojga nazwisk „bo im to tak życie utrudni”. W ich kraju jest oczywiste, że rodziców ma się dwójkę, a więc i dwa nazwiska. A ja naprawdę tylko chcę żeby uszanowano naszą decyzję, niekwestionowano jakości naszego związku ani jakości życia naszych (potencjalnych) dzieci i przestano mnie wypytywać co mną powodowało. I żeby kurcze osoby pracujące w urzędach wykonywały swoją pracę – czytały dokumenty, widziały, że wszystko się zgadza i przestały ustawicznie prosić mnie o potwierdzenie zmiany, która nigdy nie miała miejsca. Czy to naprawdę tak wiele?