bar

Jak z Płatka – Urok i znaczenie dyskretnego wsparcia

Zadano mi pytanie – jak oceniam to, że Prezydentowa Agata Duda nie przyszła na Kongres, a zamiast tego przyjęła kobiety z Kół Gospodyń Wiejskich. Odpowiadam: Pani Prezydentowa nie przyjęła kobiet z Kół Gospodyń Wiejskich “zamiast”. Pani Prezydentowa przyjęła kobiety z Kół Gospodyń Wiejskich. W ten dyskretny sposób Pani Prezydentowa dodatkowo wsparła także Kongres. To nie…

Nasze rodzime obławy…czyli sklepy i stanowiska

By Jessica Flavin from London area, England (Anger Controlls Him) [CC BY 2.0 (http://creativecommons.org/licenses/by/2.0)], via Wikimedia Commons

Ewa Wanat sama stwierdziła, że przesadziła „porównując przejęcie schedy po Magdzie Jethon do przejęcia sklepu po Żydzie, któremu założono żółtą opaskę”. Powiedziała w związku z tym, że nie powinna była używać tego porównania, więc pewnie nie ma co ciągnąć sprawy, ale dla mnie Jej myśl była czytelna, a pełne oburzenia wpisy – co najmniej obłudne….

Rodzina…Po raz pierwszy

IMG_7105

To był mój pierwszy raz  i jak dotąd jedyny. Nigdy nic nie wygrałam. Nie wylosowałam żadnego fantu, nie trafiłam w totka. Tym większe było moje zaskoczenie i radość, gdy  to właśnie mnie wyczytano. Był rok 2015 i byłam wśród gości zaproszonych w Narodowe Święto Kanady do kanadyjskiej ambasady. Gospodarze zapowiedzieli, że z okazji 50 lecia…


bar

Posts Tagged ‘Madzia’

Dzieciobójczynie

Monday, February 25th, 2013

Na stronie jednego z  polskich tabloidów umieszczony został sondaż pod tytułem „Ruszył proces matki Madzi z Sosnowca. Czy powinna dostać dożywocie?”. Rozprawa co prawda dopiero co się zaczęła, sąd nie orzekł jeszcze winy, ale prasa brukowa wyrok już wydała. Z tragicznego, ale pojedyńczego jednak wydarzenia zrobiono ogólnokrajową medialną aferę, która, pomimo głośno proklamowanych moralnych pretensji, służy przede wszystkim zarabianiu pieniędzy. Liczni komentatorzy, nierzadko z profesorskimi tytułami, zamiast pomyśleć o bezpośrednich i pośrednich przyczynach śmierci słynnej już Madzi, prześcigają się tylko w wymyślaniu najbardziej nośnych paranaukowych inwektyw pod adresem jej matki. Brzydzi mnie to tak straszliwie, że postanowiłem zabrać głos w tej debacie – sięgając, rzecz jasna, do starożytności.

Archeolodzy przy pracy w Aszkelonie

Archeolodzy przy pracy w Aszkelonie

Archeolodzy z uniwersytetów Harvarda i Chicago (tzw. Leon Levy Expedition), prowadzący wykopaliska w Aszkelonie, nadmorskim mieście położonym na południu Izraela, dokonali w 1986 roku ciekawego odkrycia.  Spod piasków wyłoniły się ruiny budynku, który został wstępnie zidentyfikowany jako łaźnie. Dalsze badania doprowadziły badaczy do konkluzji, że poza kąpielami zażywano tu też uciech cielesnych – świadczyła o tym między innymi inskrypcja „Wejdź, baw się dobrze i [tekst urwany]„, charakterystyczna dla starożytnych domów publicznych. O podwójnym charakterze niektórych łaźni świadczą zresztą nie tylko wykopaliska, ale i rzymscy pisarze, tacy jak choćby Owidiusz czy Marcjal.

Dalsze prace odsłoniły system kanalizacyjny budynku, datowany między IV a VII w.n.e. – w którym, ku wielkiemu zdziwieniu badaczy, znaleziono szkielety blisko stu noworodków. Nie były one pochowane z troską, lecz wrzucone razem z resztkami jedzenia, skorupami naczyń i kośćmi zwierzęcymi. Wszystkie znalezione dzieci zmarły w pierwszym bądź drugim dniu życia. Wszystkie te dane wskazują na to, że mamy tu do czynienia nie z ofiarami choroby czy rytualnych mordów, lecz dzieciobójstwa.

Powszechnie akceptowana teoria stanowi, że odkryte szkielety należały do niechcianych dzieci pracujących w domu publicznym prostytutek. Innymi słowy, dzieci były dla pracujących tam kobiet jedynie ryzykiem zawodowym, niepożądanym obciążeniem – i jako takie były zabijane natychmiast po porodzie. Co ciekawe, na podstawie badań DNA udało się ustalić płeć 19 ze 100 ciał. 14 stanowili chłopcy, dziewczynki zaś – jedynie 5.  Jest to zaskakujący wynik, jako że chłopcy byli w starożytnej Grecji Rzymie, cenieni wyżej niż dziewczynki i bardziej pożądani, tak jak dzisiaj do pewnego stopnia w Chinach czy Indiach. Autorzy badań sugerują, że właściciel aszkelońskich łaźni zachowywał dziewczynki po to, żeby wychować je na pracownice; chłopcy nie byli mu przydatni.

(more…)

Jak z Płatka: Lincz nasz powszedni

Thursday, February 21st, 2013

Rozpoczął się proces Katarzyny W. Do wyroku, który zostanie wydany w imieniu Rzeczpospolitej nie zamierzam  komentować ani tego co robi sąd, ani tego, co mówią świadkowie. Nie zamierzam się wtrącać, nie zamierzam sądu wyręczać, ani sądowi przeszkadzać. Poczekam na wyrok, nie zamierzam go sama wydawać. Od tego nie jestem ja – od tego jest sąd.

Photo by: Gexydaf @ Flickr

Photo by: Gexydaf @ Flickr

Mogę natomiast spróbować odpowiedzieć na pytanie dziennikarzy, dlaczego tak żwawo i grupowo dokonaliśmy medialnego linczu zanim sąd zdążył założyć togę, zasiąść za stołem i choćby wywołać sprawę? Dlaczego tak szybko, tak łatwo i z tak nieukrywaną pasją zlinczowaliśmy Katarzynę W i skazaliśmy ją na winę umyślną?

W telewizyjnym pokoju dla VIPów profesorska sława i uznany autorytet prychając i krzywiąc się na moją na wizji prośbę, byśmy nie wyręczali sędziów, bo prawda może być bardziej skomplikowana niż się spodziewamy, uznał, że najwyraźniej cierpię na syndrom seksualnego niedorżnięcia. Tylko tym, jego zdaniem można było tłumaczyć to, że nie rozumiem, że jest to sprawa narodowa, więc oskarżona jest OCZYWIŚCIE winna i on jako kryminolog wie to najlepiej, bo zna się na ludziach. Nie dostrzegł na twarzy   subtelnej, inteligentnej nieznajomej przed którą się wywnętrzał, zmieszania i rozbawienia splecionego z niesmakiem. Nie wiedział, że pełna gracji i finezji młoda piękność, przed którą próbował brylować, to moja córka… Rzeczywistość naprawdę bywa zaskakująca, zwłaszcza, gdy się tego nie spodziewamy.

Zdziwienie profesora było duże, nadszarpnęło jego tezę o oczywistości, ale ja podzielam jego myśl o sprawie narodowej. Kiedy to ostatni raz byliśmy tak bardzo zjednoczeni? Gdy umarł Papież. Ale Papież umarł i już. Zachował się. Został pochowany i kibice mogli powrócić po dniach rozejmu do nierozegranych waśni. A tu, nic nie było jak należy. Spięliśmy się, połączyliśmy w wysiłkach i sporo nas to kosztowało, choć przecież zachowaliśmy się tak, jak trzeba się było zachować. Tyle, że zaraz potem poczuliśmy się nabrani. Dostaliśmy w pysk. Nadstawić drugi policzek? Zastanowić się, że może ktoś wpadł w panikę i starał się ukryć to, że po raz kolejny okazał się fatalnym nieudacznikiem? Przypomnieć sobie przykaz miłosierdzia? Wysupłać z zakamarków niepamięci, żeby pierwszy rzucił kamieniem ten, kto sam jest bez winy? Schwytać przez mgłę zatartą frazę o belce w oku własnym i wzroku wyostrzonym na pyłek w oku osądzanego? Zabrakło na to treningu. Katolickie wywyższenie uroczyście celebrowane datkiem na coniedzielną tacę ma się nijak do przenikniętego siostrzeństwem chrześcijaństwa codzienności. Trenujemy część uroczystą, nadętą, głoszoną ex catedra; niekoniecznie nam po drodze z wrażliwością. Nie brak nam rozumu, z pewnością nie jesteśmy głupi, ale inteligencja emocjonalna nam szwankuje i nie najlepiej u nas z empatią. Lepiej nam idzie domaganie się surowych kar, niż wczuwanie się w położenie i nieskazywania przed czasem i na zapas.

Wspierają nas w takiej postawie media. Gazety, radio, telewizja. Plotki, sensacja, tania bomba, żałosna rewelacja. O co naprawdę chodzi mediom? O informację, czy słupki oglądalności? O kasę z wylansowania dotkniętej kryminałem  celebrytki? O  wkręcenie w trybiki, przepuszczenie i wyplucie na pożarcie jak mało strawnej papki, którą przecież i tak wcinamy ze smakiem? Zachłyśnięci przyzwoleniem na rozjuszenie, czując świeżą krew ucztowaliśmy wściekłe rozszarpywanie. Krew, seks, zbrodnia, szczupłe świeże młode ciało – to się pewnie dobrze sprzedaje. Retuszując można tę świeżość utrzymać. Trzeba tylko rozebrać to prawie do naga i wsadzić na konia!

(more…)

Jak z Płatka: Czyja wina?

Wednesday, August 22nd, 2012

Nie zamierzam wkraczać w dyskusje internautów prowadzoną pod wcześniej napisanym przeze mnie tekstem. Ta przestrzeń zarezerwowana dla czytelniczek/czytelników. Mam jednak potrzebę, by odpowiedzieć na  stawiane pytanie: Kto ponosi winę w sprawie śmierci dziecka z Sosnowca. Czy feministki jak chce prof. K. Pawłowicz czy Kościół Rzymskokatolicki? To ostatnie, moim zdaniem stanowczo zbyt daleko nadinterpretując jej wypowiedź. przypisuje się prof. M. Środzie.

Czyja więc wina? W sensie prawnokarnym? A skąd pewność, że można ją w ogóle komuś przypisać? „Przecieki z prokuratury”? Sensacyjne tytuły w gazetach wskazujące winną? Telewizyjnie wałkowane okruchów informacji? Zgodna atmosferze w różnych stacjach takich samych super-newsów te same wątki, niedwuznacznie obwiniające, osądzające, wiedzące lepiej, i z gotową receptę na winę i karę i dalsze zaostrzenie przepisów… Gdyby to była podstawa ferowania wyroków, każdy z nas, mógłby liczyć na  stłoczoną celę.

Jestem karnistką i kryminolożką. Na co dzień zajmuję się zbrodniami i ich przyczynami. I dlatego, mając doświadczenie, w przeciwieństwie do wielu wiem, że nie wiem, czy mamy tu do czynienia ze zbrodnią, czy z nieszczęśliwym wypadkiem. Znam, aż za dobrze ten scenariusz, gdy pewność sensacyjnej „zbrodni” w obliczu dowodów ujawnia zażenowane oblicze pochopności sądów, które przeoczyły ludzką tragedię. Wtedy też najczęściej nie staje już nikogo, by powiedzieć – przepraszam, a bywa, że człowiek w areszcie spędził lata.

Dopóki więc nie zapadnie w tej sprawie prawomocny wyrok sądu, dopóki nie przeczytam uzasadnienia i nie poznam wszystkich dowodów i okoliczności na których sąd oparł swój osąd – powstrzymam się od osądów własnych.

(more…)