bar

Jak z Płatka – Urok i znaczenie dyskretnego wsparcia

Zadano mi pytanie – jak oceniam to, że Prezydentowa Agata Duda nie przyszła na Kongres, a zamiast tego przyjęła kobiety z Kół Gospodyń Wiejskich. Odpowiadam: Pani Prezydentowa nie przyjęła kobiet z Kół Gospodyń Wiejskich “zamiast”. Pani Prezydentowa przyjęła kobiety z Kół Gospodyń Wiejskich. W ten dyskretny sposób Pani Prezydentowa dodatkowo wsparła także Kongres. To nie…

Nasze rodzime obławy…czyli sklepy i stanowiska

By Jessica Flavin from London area, England (Anger Controlls Him) [CC BY 2.0 (http://creativecommons.org/licenses/by/2.0)], via Wikimedia Commons

Ewa Wanat sama stwierdziła, że przesadziła „porównując przejęcie schedy po Magdzie Jethon do przejęcia sklepu po Żydzie, któremu założono żółtą opaskę”. Powiedziała w związku z tym, że nie powinna była używać tego porównania, więc pewnie nie ma co ciągnąć sprawy, ale dla mnie Jej myśl była czytelna, a pełne oburzenia wpisy – co najmniej obłudne….

Rodzina…Po raz pierwszy

IMG_7105

To był mój pierwszy raz  i jak dotąd jedyny. Nigdy nic nie wygrałam. Nie wylosowałam żadnego fantu, nie trafiłam w totka. Tym większe było moje zaskoczenie i radość, gdy  to właśnie mnie wyczytano. Był rok 2015 i byłam wśród gości zaproszonych w Narodowe Święto Kanady do kanadyjskiej ambasady. Gospodarze zapowiedzieli, że z okazji 50 lecia…


bar

Posts Tagged ‘kościół’

Polityka prorodzinna ad 2014. Polska

Monday, April 14th, 2014

Zebranie rządu jak zwykle przebiegało w spokojnej i konkretnej atmosferze. Zagaił jak to zawsze Premier:

– Witam wszystkich zebranych. Spotkaliśmy się dzisiaj w trybie roboczym i będzie zastanawiali się jak pomagać polskiej rodzinie.

by Josh Hallett @flickr

by Josh Hallett @flickr

-No właśnie ja w tej sprawie.

Wiceminister sprawiedliwości nie czekał nawet aż wybrzmią ostanie dźwięki po wypowiedzi premiera.

– Jak wszyscy wiemy, program finansowania zabiegów in vitro to wielki sukces. Nie będę przytaczał danych bo wszyscy je zapewne znają.

Minister Zdrowia aż urósł w fotelu. Ostatnio nie miał dobrej prasy i ten ewidentny sukces był dla niego czymś naprawdę ważnym. Chciał się tym co prawda sam pochwalić, ale sytuacja w której Sprawiedliwość to wyciągnęła była lepsza z politycznego punktu widzenia.

– Niestety jak też wszyscy wiedzą ciągle jeszcze ta kwestia jest nieuregulowana prawnie…

Minister zawiesił głos i nie ciągnął tematu. Wszyscy wiedzieli, że Premier ma bardzo dobrą pamięć i pamięta tych wszystkich, którzy wywlekają mu niedotrzymane wyborcze obietnice. Tacy szybko zostają opozycją. Nawet jak startowali z pozycji koalicjanta.

– Wszyscy nas za to chwalą. Media, nawet opozycja. Jedynie fundamentaliści…

Rzeczniczka rządu tez uważała to za sukces i jedno z lepszych posunięć rządu. Prywatnie i służbowo.

– Myślę, że kwestie wartości religijnych nie powinny być w tym gronie w żaden sposób podważane czy też wyśmiewane. Przypominam, że Ministerstwo Sprawiedliwości stoi na stanowisku, że wartości katolickie są wartościami konstytucyjnymi i nie chciałbym aby członkowie mojego rządu stanęli przed Trybunałem Stanu za łamanie Konstytucji.

Powiało chłodem po zebranych. Wice-minister Sprawiedliwości nie rzucał słów na wiatr.

Rzeczniczka rządu spuściła głowę i chyba w kąciku jednego oka pojawiło się cos na kształt łzy.

Zapadła wymowna cisza.

– No właśnie, jak już powiedział Rzecznik….

Wice-minister nie ulegał gender i dla niego Pani Rzeczniczka była Rzecznikiem

– … potencjał medialny in vitro został już wyczerpany. Prasa  raczej nie będzie już za to chwaliła Rządu. Dlatego proponuje zaprzestania finansowania programu do chwili kiedy wszelkie kwestie prawne związane z in vitro nie zostaną rozwiązane w ustawie. Trwają intensywne prace nad ustawą i obiecuję, że osoba, która się nią zajmuje będzie musiała koordynować jeszcze tylko prace nad 5 innymi ustawami.

Szmer który rozszedł się po sali nie był szmerem zadowolenia. Wice- uznał, że przesadził z tą szczerością.

– Przypominam, że ministerstwo pracuje nad bardzo dużą liczbą ustaw. Wymogi Unii.. Ale rozumiem niepokój niektórych. Będzie miał tylko 3 ustawy. Przypominam, że In vitro to nie tylko kwestia medyczna i prawna ale i sumienia. A kwestie sumienia nie można regulować prawem bez uwzględnienia Konstytucyjnych wartości chrześcijańskich. W tej kwestii Kościół jest zdecydowany.

– No tak. Myślę że to argument, który musimy brać pod uwagę.

Zabrzmiało to niezręcznie. Nawet Premier to zrozumiał.

– Oczywiście chodzi o sumienie. A co ma nam do zaproponowania Ministerstwo Pracy i Polityki Społeczne?

– Panie Premierze chciałbym się pochwalić, że pracujemy nad ustawą, która wyeliminuje wszelkie nadużycia i oszustwa przy procesie składania podań o przyjęcie dziecka do przedszkola. Przygotowaliśmy już 5 stronnicową ankietę dla rodziców oraz ustawę, którzy umożliwi Policji oraz urzędowi skarbowemu weryfikacje zawartych tam informacji. Zaproponowany przez nas zestaw kar za kłamanie jest naprawdę humanitarny. Odeszliśmy na przykład od kary izolacyjnej, za poświadczenie nieprawdy, które były w poprzedniej wersji ustawy. Ministerstwo Sprawiedliwości słusznie zwróciło nam uwagę, że skutkowałoby to koniecznością zwiększenia liczby miejsc w domach dziecka. W końcu ktoś by musiał zajmować się tymi dziećmi, których rodzice siedzieli by w więzieniu za przestępstwa, których dopuścili się  starając się o przedszkole. A to kosztuje. Dlatego proponujemy karę grzywnej do 10 tysięcy złotych, Planujemy, że cała kwota uzyskana przez Państwo z kar zostanie przekazana na dalszą realizację polityki prorodzinnej. Mamy nadzieje ze uda nam się z tych pieniędzy między innymi wybudować za to przez najbliższe 3 lata co najmniej 2 przedszkola!

 

Baba Turek

Jak z Płatka: Adwokat diabła

Tuesday, November 6th, 2012

Wejdę w rolę adwokata diabła, wezmę stronę Franciszka Longchamps de Bérier

Będę bronić jego racji w sprawie in vitro i antykoncepcji.

Adwokat diabła przeciwstawia argumentom, wydawałoby się oczywistym, inne – też możliwe. Pierwotnie, adwokat diabła był urzędnikiem, który w procesie kanonizacyjnym zbierał argumenty przeciwko świętości kandydata. Urząd wprowadził w 1587 papież Sykstus V, a zniósł Jan Paweł II w 1983, powodując tym masowy wysyp nowych świętych. Wśród nich przeważali mężczyźni, ale znalazła się i Włoszka, która mając wybór, by dokonać aborcji i uratować życie, lub urodzić i umrzeć, zdecydowała urodzić. Wszyscy byli tak bardzo zachwyceni tym, że umarła, iż nie zwrócono zwrócono uwagi na to, że miała ona swobodny, nieprzymuszony, legalnie dostępny wybór. Że dokonała dojrzałej, przemyślanej decyzji. Nie wyszło więc przesłanie, że kobiety mają się poddać ślepej naturze zwanej tam wolą boską. Gdyby dostrzeżono, że w istocie to ona, a nie siła wyższa zdecydowała o życiu i śmierci, to kto wie, czy dołączyłaby do spisu świętych.

Franciszek Longchamps de Bérier głosi, że in vitro szkodzi, a antykoncepcja winna być zakazana. Franciszek Longchamps de Bérier przedstawia się jako ksiądz, profesor. Poglądy na temat zdrowia i praw reprodukcyjnych głosi w koloratce i w habicie jako ksiądz. Profesorski tytuł dodany po przecinku, leci już tylko z rozpędu.

Po co mu więc wytykać prawnika, skoro przemawia osoba wierząca? Wiara i metafizyka mają to do siebie, że bazując na przekonaniu, nie dbają o empiryczne dowody. Przystoją jej więc i argumenty rodem z sufitu. Można serwować slogany, przywoływać źródła rozmyte i zakurzone. Trzeba zrozumieć, że czas w Kościele inaczej płynie. Musi niekiedy minąć 400 lat i więcej, by Kościół przyznał, to, co przeciętna kobieta, wie od razu. Że z tym sprzeciwem wobec Kopernika to była wpadka rodem z ciemnogrodu. Palenie kobiet na stosach i przejmowanie ich dobytku było zbrodnią, choć oczywiście korzystną dla Kościoła, który na tym się wzbogacił. Że inkwizycja, posługując się sadystami w habitach rozpleniła tortury i utrwaliła praktykę brutalnego likwidowania  przeciwników politycznych, z czym do dzisiaj trudno się nam uporać.

My to wiemy od razu, Kościół przyswaja to powoli. Stąd mając ciągoty do rządu dusz, Kościół chwyta za gardło i ciało i sięga po kieszeń. Kto ma myśl swobodną i władzę nad swoim ciałem grozi niezależnością. Wczoraj to były długie listy ksiąg zakazanych, dziś zakaz dla in vitro, i nawet antykoncepcji.

Zazwyczaj Kościół, który chce mieć wszystko i za nic nie odpowiadać, chowa się za urzędników i posłów twierdząc, że na nic nie ma wpływu i w politykę się nie miesza.

Jednak w sprawie in vitro i aborcji wypowiedzieli się najwyżsi rangą, ci co w hierarchii dotarli na szczyty i rzucili jasne i zdecydowane przeciwko.

Jak można więc wymagać, by ksiądz Franciszek Longchamps de Bérier mówił coś innego?! Musi mówić to samo, i głośno, jeśli chce dotrzeć na szczyty kościelnej kariery. W kościele,  jak w armii, słucha się i naśladuje głównodowodzących. Ceni się posłuszeństwo i naśladownictwo. Kościół nie wymaga myślenia, wymaga posłuszeństwa. Ksiądz Franciszek, jest młodym, ambitnym księdzem, chce awansu i jeszcze więcej władzy – więc robi wszystko, aby to osiągnąć. Nie można mu więc zarzucać, że ma niewłaściwe podglądy. On może ich wcale nie posiadać. Jego zadaniem jest wierne kopiowanie i odtwarzanie słów zwierzchników. Gdyby miał poglądy i dał wyraz temu, że myśli, groziłby mu los księdza Bonieckiego, a  tego z pewnością ksiądz Franciszek nie chce.

Pytanie więc powinno brzmieć nie dlaczego ksiądz Franciszek jest przeciwny in vitro i antykoncepcji, ale dlaczego Kościół tak panicznie drży przed in vitro i antykoncepcją?

[Czy profesor  Longchamps de Bérier mógłby na nie odpowiedzieć? Z pewnością tak. Nie brak mu wiedzy i odwagi. A ksiądz Franciszek? Z pewnością nie, obowiązek wiernego posłuszeństwa na to nie pozwala. A szkoda. ]

(more…)

Jak z Płatka: O co naprawdę chodzi Biskupom – o rodzinę czy o władzę?

Monday, October 8th, 2012

Byłam wczoraj na dwóch kościelnych ślubach. Oba były wzruszająco wzajemną serdecznością do siebie Młodych. Na obu księża celebrujący starali się szczerze, by była to uroczystość maksymalnie zgodna ze scenariuszem przewidzianym przez nowożeńców. Były więc wybrane przez nich urywki Biblii i stosowne do tego kazania. Na obu kościół był pełen, a księża nie starali się straszyć, co wcześniej się zdarzało, że małżonkowie za chwilę sobą znużeni, skuci ślubem, zmuszeni będą dźwigać krzyż.  Było więc uroczyście i miło,  ale gdy doszło do objaśnienia istoty małżeństwa choć w różnych słowach – w jednym kościele brutalnie i wprost, w drugim, w woalu finezji i zatajeń, a jednak wybrzmiało tak samo – Pan Bóg Ojciec stworzył mężczyznę i dał mu kobietę do pomocy i ku radości jego. Mąż ma miłować żonę jak Chrystus umiłował Kościół i wydał zań samego siebie, a kobieta ma poważać i być uległa mężowi jak swojemu Panu.

Serio, te słowa wciąż padają pomimo tego, że Istota Boska powiedziała o sobie, iż jest Tą, która Jest. Okazała się głosem i  krzakiem gorejącym. A jeśli o stworzeniu mowa, to niepamięć o stworzeniu kobiety i mężczyzny na obraz i podobieństwo jest wykrętliwym stosunkiem do Słowa. Przyprawianie Boskiej Istocie płci męskiej jest nadużyciem. Fakt częstotliwości i różnorodności nie zmienia faktu nadużycia.

Serio, tak wciąż się też mówi o Chrystusie, pomimo tego, że Chrystus nie za Kościół lecz jeśli to za każdą/każdego, która/y w Niego uwierzy. Nauki Jezusa Chrystusa niosą jasne przesłanie, iż do kontaktu z Nim nie potrzeba Instytucji Kościoła katolickiego. Dobrym tego przykładem są  różne kościoły protestanckie. Katolicyzm nie ma w tym względzie licencji na racje.

Słowa o posłuszeństwie żony mężowi choć owinięte w woal wciąż pozostały pomimo, że już w 1928 roku Kościół katolicki w Polsce zmienił przysięgę ślubną dla kobiet usuwając fragment zobowiązujący kobietę do posłuszeństwa mężowi. Mąż oczywiście nigdy żonie posłuszeństwa nie ślubował. Nadal mowa jest o tym, że ma z siebie zrezygnować i znosić – nawet gdy dojdzie do tego, co niestosowne. A przecież to niezgodne nawet z prawem, który sam sobie Kościół ustalił. Kanon. 1153 kodeksu prawa kanonicznego stwierdza wprost, iż jeśli jedno z małżonków stanowi źródło poważnego niebezpieczeństwa dla duszy lub ciała drugiej strony albo dla potomstwa, lub w inny sposób czyni zbyt trudnym życie wspólne, tym samym daje drugiej stronie zgodną z prawem przyczynę odejścia także własną powagą, gdy niebezpieczeństwo jest bezpośrednie.

Brak wyraźnego potępienia przemocy w rodzinie, i przypominanie kobietom właśnie wtedy o przysiędze jest niestosowne i oznacza  nietrzymanie się własnych norm.

(more…)

Spotkanie na zamku – czyli opowieść o tym jak Józef i Cyryl razem gejów nie znosili

Friday, August 17th, 2012

Pojednanie i przebaczenie to super sprawy. Naprawdę z całego serca w to wierzę i strasznie się cieszę, że głowy dwóch kościołów z państw, które (delikatnie sprawę ujmując) nie zawsze się dogadywały stwierdziły, że czas sobie podać ręce. Zdecydowanie pozytywna wiadomość dla większości z nas – religijnych czy nie – bo zawsze lepiej żeby ludzie się jednali, niż kłócili.

Ale dla mnie jest w tym wszystkim jeden wielki zgrzyt – tak, jednamy się, podajemy sobie ręce, ale przy okazji powtórzymy wszem i wobec co myślimy o homoseksualistach (bo w dyskusję o eutanazji i aborcji nie ma co się w ogóle wdawać). Oficjalnie to oczywiście potępiane są związki homoseksualne a nie homoseksualiści – wszystko jest cacy dopóki nikt nikogo nie dotyka, z nikim nie mieszka, i bój się Istoty Wyższej, nie próbuje z nikim mieć dzieci. Osobiście uważam, że popi mają marginalnie więcej prawa moralnego do wypowiadania się w tej sprawie – oni przynajmniej (w większości) oficjalnie mogą mieć rodziny (oczywiście jak z obrazków – wszyscy muszą być śliczni i heteroseksualni). Nie wiem skąd księża katoliccy – oficjalnie żyjący przecież w niezmiernie nienaturalnym celibacie (bo po co Bozia by nam dawała organy rozrodcze i popęd płciowy?) znajdują w sobie tyle czelności, żeby komentować “nienaturalne” wybory innych. Jeden dorosły człowiek, który chce być w związku (małżeńskim?) z drugim dorosłym człowiekiem, który chce tego samego to niczyja sprawa poza tymi ludźmi i może ich rodzinami i przyjaciółmi. Szkoda, że to się robi kontrowersyjne, a dla popów i księży wręcz nie do przełknięcia, jeśli ci ludzie są tej samej płci. Co się stała starym, dobrym “miłuj bliźniego swego”?

(more…)