bar

Jak z Płatka – Urok i znaczenie dyskretnego wsparcia

Zadano mi pytanie – jak oceniam to, że Prezydentowa Agata Duda nie przyszła na Kongres, a zamiast tego przyjęła kobiety z Kół Gospodyń Wiejskich. Odpowiadam: Pani Prezydentowa nie przyjęła kobiet z Kół Gospodyń Wiejskich “zamiast”. Pani Prezydentowa przyjęła kobiety z Kół Gospodyń Wiejskich. W ten dyskretny sposób Pani Prezydentowa dodatkowo wsparła także Kongres. To nie…

Nasze rodzime obławy…czyli sklepy i stanowiska

By Jessica Flavin from London area, England (Anger Controlls Him) [CC BY 2.0 (http://creativecommons.org/licenses/by/2.0)], via Wikimedia Commons

Ewa Wanat sama stwierdziła, że przesadziła „porównując przejęcie schedy po Magdzie Jethon do przejęcia sklepu po Żydzie, któremu założono żółtą opaskę”. Powiedziała w związku z tym, że nie powinna była używać tego porównania, więc pewnie nie ma co ciągnąć sprawy, ale dla mnie Jej myśl była czytelna, a pełne oburzenia wpisy – co najmniej obłudne….

Rodzina…Po raz pierwszy

IMG_7105

To był mój pierwszy raz  i jak dotąd jedyny. Nigdy nic nie wygrałam. Nie wylosowałam żadnego fantu, nie trafiłam w totka. Tym większe było moje zaskoczenie i radość, gdy  to właśnie mnie wyczytano. Był rok 2015 i byłam wśród gości zaproszonych w Narodowe Święto Kanady do kanadyjskiej ambasady. Gospodarze zapowiedzieli, że z okazji 50 lecia…


bar

Posts Tagged ‘kongres kobiet’

(Samotna) Matka Polka – czyli jak Tata może najwyżej “pomagać” przy swoim dziecku

Tuesday, September 18th, 2012

Na początek chciałabym postawić sprawę jasno – uważam, że Kongres Kobiet to świetna, bardzo potrzebna impreza i oby się ona odbywała do końca świata i jeden dzień dłużej.To naprawdę cudowne, że jest wreszcie forum, na którym kobiety z całej Polski mogą porozmawiać o tym, co dla nas ważne i nawet premier stwierdza, że warto się pofatygować i poobiecywać coś, co od dawna powinno było być oczywiste (pytanie oczywiście, co ostatecznie z tych obietnic wyniknie).

Materiały prasowe Kongresu Kobiet

Niemniej, mam pewne “anse” do tego, co na Kongresie słyszałam. Mówiąc dokładniej, mam jedną uwagę do niemalże każdej sesji, na której byłam. Słuchając wypowiedzi przeróżnych panelistek,  można by pomyśleć, że większość Polskich dzieci wychowywana jest przez samotne matki. W debatach o macierzyństwie, opiece nad dziećmi i polityce społecznej ani razu nie wspomniano o roli ojców jako odpowiedzialnych rodziców. Co najwyżej raz czy dwa zwrócono uwagę, że mogą oni “pomagać” wychowywać swoje dzieci (a nie po prostu je wychowywać, jak na jednego z rodziców przystało!). Od dzieci są matki, babcie i żłobki. Innych alternatyw brak.

Zdaję sobie sprawę, że większość Polek rzeczywiście zajmuje się dziećmi więcej niż ich partnerzy. Podaje się ku temu niezliczone powody, począwszy od biologii (bzdura!) skończywszy na tym, że “nie opłaca” się, żeby Mama wróciła do pracy, bo jej pensja tylko zapłaci za opiekę nad dzieckiem (ale czy do pracy idzie się tylko po to, żeby zarobić, czy też żeby nie stać w miejscu, spełniać się i móc w końcu awansować na lepiej płatne pozycje? Poza tym skąd założenie, że to matka powinna zarobić nad opiekę nad wspólnym przecież dzieckiem?!). W końcu, są też rodziny, w których oboje rodziców pracuje, ale tylko Mama na dwa etaty – w biurze, polu czy fabryce  i w domu. Ona musi pamiętać o tym, że dziecko wyrasta z butów i że koleżanka z klasy robi urodziny, ona zawiezie na francuski po szkole, i będzie brała wolne, kiedy dziecko zachoruje. Tatusiowe zazwyczaj są z tych obowiązków zwolnieni, bo się “nie nadają” i nie pamiętają, albo “źle wybiorą” lub nie ma ich w domu, tudzież po prostu im się nie chce.

(more…)

Feminizm jak szczepionki – “świata nie zbawi”, ALE…

Monday, September 17th, 2012

W sobotę wstałam wyjątkowo wcześnie – czekał mnie kolejny dzień Kongresu Kobiet i wprost nie mogłam się doczekać. Piątek był świetny – interesujący ludzie, ciekawe panele i kobiety z całej Polski, które przyjechały by wraz z niewielką grupą mężczyzn rozmawiać o tym wszystkim, co dla nas istotne. Na przykład to tym, że nadal płaci nam się mniej niż mężczyznom, że w parlamencie jest tylko 24% kobiet (i to po “ustawie kwotowej”), a instytucje państwowe nadal funkcjonują na zasadzie klubu koleżków. Albo o tym, że przemoc wobec kobiet nadal nie jest wystarczającym problem dla ministra sprawiedliwości i bardziej go obchodzą zamrożone zarodki i homoseksualne strachy. Żyjemy w kraju, w którym 90% wyroków za przemoc domową jest w zawieszeniu, bo kurczę, może mąż złamał żonie nos i żebra, ale żeby od razu go do więzienia za to posyłać? Organy państwowe mają jasne zdanie na ten temat – kobiecie życie i godność nie są wystarczająco ważne, żeby tych, którzy je naruszają, stosownie karać. Co więcej, kobiece życie nie jest wystarczająco ważne, żeby mogły je żyć tak jak chcą – więc po co refundować antykoncepcję czy vitro, pozwolić na dostęp do aborcji i budować przedszkola i żłobki? Niech kobiety siedzą w domu i dzieci wychowują, jak “tradycyjny” model rodziny przykazał. Jeśli mają inne plany i ambicje to ich problem, trzeba było się tyle nie kształcić i nie czytać. No, ale jest chociaż ten Kongres Kobiet – miejsce, gdzie wreszcie można o tym wszystkim porozmawiać i nikt nas nie będzie oskarżał, że jesteśmy “przewrażliwionymi kobietami”. To powinien być ten jeden weekend w roku, kiedy kraj, media i rząd naprawdę wsłuchują się w to, co kobiety mają do powiedzenia i resztę roku będą sobie przynajmniej przypominać, czego się nauczyli. Ale nie, oczywiście tak nie jest i prawdę mówiąc przekonałam się o tym w bardzo przykry sposób w ten sobotni poranek.

Materiały prasowe Kongresu Kobiet

Jak zwykle poszłam do osiedlowego sklepiku po przysłowiowe bułki i gazetę – w naszym wypadku zawsze Wyborczą. I to, co zobaczyłam na pierwszej stronie niestety popsuło mi humor na resztę dnia – felieton Aleksandry Klich p.t. “Feminizm nie zbawi świata”. Autorka pisze w nim, że przecież więcej dziewczynek niż chłopców, chce być lekarkami, i już teraz na uniwersytetach kształci się więcej studentek niż studentów, tak więc nie feminizm, ale demografia upora się z problemami tego świata. Ze swojej strony Pani Klich sugeruje jeszcze humanizm i uczenie mężczyzn “kobiecych umiejętności”, czyli empatii i współpracy.

Jest dla mnie absolutnie niesamowite, że można być tak krótkowzroczną i nieanalityczną i się załapać na pierwszą stronę jednej z największych Polskich gazet (razem z Marią Czubaszek, która “nie lubi kobiet”, bo… taki dyskurs się najlepiej sprzedaj – “catfights” między kobietami i dzielenie ich, zamiast poważnej rozmowy o poważnych problemach). Pani Klich kompletnie pominęła to, że kobiety nadal stanowią 7% szefowych dużych spółek (i niewiele więcej w mniejszych spółkach). Profesorek i dziekanek jest jak na lekarstwo, nie mówiąc o polityczkach na pozycjach decyzyjnych. Co z tego, że jest tyle dziewczynek, które chcą być lekarkami, kiedy na przykład w szkole będzie im się wmawiać, że w matematyce i naukach ścisłych są gorsze od chłopców – i nie wszystkie wytrzymają presję. A jak już się dostaną na akademię medyczną i będą chciały kontynuować karierę, to się może okazać, że muszą wybierać między dziećmi a pracą zawodową, bo nie ma dość żłobków, a wszyscy wiemy, że w związku z ich “naturalną” empatią kobiety się bardziej do dzieci nadają.

(more…)