bar

Jak z Płatka – Urok i znaczenie dyskretnego wsparcia

Zadano mi pytanie – jak oceniam to, że Prezydentowa Agata Duda nie przyszła na Kongres, a zamiast tego przyjęła kobiety z Kół Gospodyń Wiejskich. Odpowiadam: Pani Prezydentowa nie przyjęła kobiet z Kół Gospodyń Wiejskich “zamiast”. Pani Prezydentowa przyjęła kobiety z Kół Gospodyń Wiejskich. W ten dyskretny sposób Pani Prezydentowa dodatkowo wsparła także Kongres. To nie…

Nasze rodzime obławy…czyli sklepy i stanowiska

By Jessica Flavin from London area, England (Anger Controlls Him) [CC BY 2.0 (http://creativecommons.org/licenses/by/2.0)], via Wikimedia Commons

Ewa Wanat sama stwierdziła, że przesadziła „porównując przejęcie schedy po Magdzie Jethon do przejęcia sklepu po Żydzie, któremu założono żółtą opaskę”. Powiedziała w związku z tym, że nie powinna była używać tego porównania, więc pewnie nie ma co ciągnąć sprawy, ale dla mnie Jej myśl była czytelna, a pełne oburzenia wpisy – co najmniej obłudne….

Rodzina…Po raz pierwszy

IMG_7105

To był mój pierwszy raz  i jak dotąd jedyny. Nigdy nic nie wygrałam. Nie wylosowałam żadnego fantu, nie trafiłam w totka. Tym większe było moje zaskoczenie i radość, gdy  to właśnie mnie wyczytano. Był rok 2015 i byłam wśród gości zaproszonych w Narodowe Święto Kanady do kanadyjskiej ambasady. Gospodarze zapowiedzieli, że z okazji 50 lecia…


bar

Posts Tagged ‘dyrektywa’

Strip kluby a kwoty w biznesie

Monday, December 3rd, 2012

Po całym ciężkim dniu pracy i transakcjach wartych miliony dolarów miło odsapnąć. A gdzie można lepiej odpoczywać jak z klientami w strip klubie? Albo jeszcze lepiej – korzystając z płatnych usług seksualnych, które się potem rozlicza jako wydatki służbowe. Nic tu nie wymyślam – przy okazji krachu finansowego sporo spraw zostało wymiecionych spod dywanów, łącznie z tym, jak powszechne jest korzystanie z wszelkiego rodzaju płatnych usług seksualnych, w ramach spotkań „po godzinach” z klientami i szefem.

Source: Jonathan_W flickr stream

Rzecz w tym, że w takich spotkaniach biorą udział tylko mężczyźni. Nawet jeśli kobieta, która jakoś dobije się na szczyt korporacyjnej piramidy, stwierdzi, że jednak się wybierze z kolegami do klubu striptizerskiego, gdzie podejmuje się mnóstwo decyzji i buduje się relacje, to jak ma się czuć poważnie w salach pełnych nagich kobiet? Proszę sobie wyobrazić analogiczną sytuację, w której świat biznesu jest zdominowany przez kobiety, a mężczyźni gorzej zarabiają i nie są awansowani bo „ktoś musi zająć się dzieckiem”, a kobieta przecież już swoje zrobiła donosząc ciąże. Co więcej, w biznesie potrzeba przecież konkretnych talentów – empatii, żeby wyczuć co klientka będzie chciała i jak najlepiej z nią współpracować; emocjonalnego podejścia do sprawy, bo dobrze wiemy, że suche modele ekonomiczne nigdy całościowo nie opisują sytuacji i delikatności, bo przecież kto lubi drącą twarz szefową, dla której nie ma się krztyny ciepłych uczuć?  A przecież – w tej rzeczonej rzeczywistości – wszyscy wiedzą, że olbrzymia większość mężczyzn tych cech nie posiada i nigdy sobie nie wykształci, więc najlepiej od razu skreślmy ich wszystkich, awansujmy rodzynki i zatrudniajmy głównie kobiety bo jest większa szansa, że wśród nich wyhodujemy sobie kadrę kierowniczą. No i w takim świecie jakiemuś Janowi czy Barnabie się udało i dotarł na szczyt. A na szczycie kobiety chodzą po pracy do strip klubu i o najważniejszych umowach i największej kasie rozmawiają nad drinkami wciskając muskularnym panom za stringi studolarowe banknoty. I ten biedny Jan czy Barnaba siedzi i robi dobrą minę do złej gry, bo przecież dobrze wie, że jako jedyny mężczyzna na sali w ubraniu odstaje niemożebnie i całe otoczenie wysyła mu jasny sygnał – nie tu twoje miejsce, wracaj do middle managementu, gdzie nikt do strip klubów z wielkimi interesami nie chodzi i jest to ostatni szczebel kariery z jako taką reprezentacją mężczyzn.

W Polsce i na świecie jest bardzo mało kobiet na stanowiskach kierowniczych, nie dlatego, że kobiety są gorsze czy głupsze, ale przez stereotypy. Stereotypy o tym, że kobieta się nie nadaje na szefową, że odpuści sobie w pracy bo będzie miała dziecko, że jest nie dość zdecydowana i ambitna. Owszem, dziewczynki są od maleńkości socjalizowane do tego, żeby wierzyć, że „skromność” to jedna z ich głównych zalet, a grzeczna dziewczynka nie dopomina się o swoje tylko czeka, aż ktoś łaskawym okiem na nią spojrzy (czy to nauczyciel, czy książę z bajki, który bez słowa porwie ją ku jej przeznaczeniu). Ciężko tak intensywną (od domu, przez szkołę, bajki i telewizję) socjalizację przeskoczyć, ale wielu z nas się udaje. A pomimo to, kobiety utykają gdzieś w dolnych szczeblach kariery, kiedy ich koledzy pną się coraz wyżej. I naprawdę mało ma to wspólnego z kompetencjami, a bardzo wiele z nastawieniem szefów.

Unia Europejska niedawno zaproponowała jak z tym skończyć dla dobra nas wszystkich – dla szybciej rozwijającej się gospodarki, lepszego wykorzystania zasobów ludzkich i po prostu starej dobrej sprawiedliwości. Oczywiście chodzi o dyrektywę, wedle której do 2020 40% osób w zarządach będą musiały reprezentować płeć, której jest w zarządzie mniej (czyli w olbrzymiej większości wypadków – kobiet). Dyrektywa będzie się tyczyła tylko dyrektorów i dyrektorek dużych spółek giełdowych, więc żadne rodzinne biznesy z tego powodu nie padną. UE daje państwom i firmom 7 lat na budowanie kadr i promowania ludzi, z włączeniem, wreszcie, kobiet. Badania jasno pokazują, że firmy w których jest więcej kobiet w zarządach lepiej sobie radzą – są bardziej innowacyjne, mniej zhierarchizowane i lepiej odpowiadają na sygnały płynące z rynku. Gdy w Norwegii wprowadzono podobne prawo, podniósł się krzyk, „bo gdzie znajdziemy tyle dyrektorek” i przecież to “wprowadzi chaos i zaszkodzi gospodarce”. Oczywiście, lęki się nie sprawdziły  – dyrektorki się znalazły i norewska gospodarka nie przestała się rozwijać. W Polsce i całej Europie też się znajdą, i może jeszcze firmy trochę zaoszczędzą w funduszach reprezentacyjnych. Nie brakuje nam świetnych kobiet, tylko woli, żeby ich talenty i umiejętności odpowiednio wykorzystywać w pracy, jeśli miałoby się to odbywać kosztem awansowania kolegów. Najwyższy czas, żeby to nie czas spędzony wspólnie w męskiej szatni i na „rozrywkach prawdziwych mężczyzn” miał kluczowe znaczenie!