bar

Jak z Płatka – Urok i znaczenie dyskretnego wsparcia

Zadano mi pytanie – jak oceniam to, że Prezydentowa Agata Duda nie przyszła na Kongres, a zamiast tego przyjęła kobiety z Kół Gospodyń Wiejskich. Odpowiadam: Pani Prezydentowa nie przyjęła kobiet z Kół Gospodyń Wiejskich “zamiast”. Pani Prezydentowa przyjęła kobiety z Kół Gospodyń Wiejskich. W ten dyskretny sposób Pani Prezydentowa dodatkowo wsparła także Kongres. To nie…

Nasze rodzime obławy…czyli sklepy i stanowiska

By Jessica Flavin from London area, England (Anger Controlls Him) [CC BY 2.0 (http://creativecommons.org/licenses/by/2.0)], via Wikimedia Commons

Ewa Wanat sama stwierdziła, że przesadziła „porównując przejęcie schedy po Magdzie Jethon do przejęcia sklepu po Żydzie, któremu założono żółtą opaskę”. Powiedziała w związku z tym, że nie powinna była używać tego porównania, więc pewnie nie ma co ciągnąć sprawy, ale dla mnie Jej myśl była czytelna, a pełne oburzenia wpisy – co najmniej obłudne….

Rodzina…Po raz pierwszy

IMG_7105

To był mój pierwszy raz  i jak dotąd jedyny. Nigdy nic nie wygrałam. Nie wylosowałam żadnego fantu, nie trafiłam w totka. Tym większe było moje zaskoczenie i radość, gdy  to właśnie mnie wyczytano. Był rok 2015 i byłam wśród gości zaproszonych w Narodowe Święto Kanady do kanadyjskiej ambasady. Gospodarze zapowiedzieli, że z okazji 50 lecia…


bar

Seksizm nasz codzienny

Wedle wielce mądrego eksperta od wszystkiego, a już w szczególności sytuacji Polskich kobiet – Stefana Niesiołowskiego:

Element dekoracyjny na pewno wybrany przez panią domu. Image by  cherrypatter @ flickr

Element dekoracyjny na pewno wybrany przez panią domu. Image by cherrypatter @ flickr

Nie ma żadnej niższości kobiety. To jest wszystko nieznośna, irytująca ideologia. W Polsce nie ma takiego problemu. Może jest w islamie.

Ponieważ – papieżowi, Rydzykowi i kilku innym niech będą dzięki – nie żyjemy w kraju islamskim to nie mamy co się martwić seksizmem…czy jednak mamy? O systemowym seksizmie piszę tu sporo, ale ten wpis chciałam poświęcić seksizmowi codziennemu – czyli dyskryminacji w pozainstytucjonalnych relacjach międzyludzkich.

Uważam, że warto przyjrzeć się temu problemowi, bo choć seksizm systemowy i instytucjonalny jest na pewno gorszy jeśli chodzi o konsekwencje (niższe płace, nierówne traktowanie w pracy, urzędach i szkołach etc), to z seksizmem “codziennym”, jak sama nazwa wskazuje, spotykamy się dużo częściej.

W sobotę prowadziłam wykład, na którym omawialiśmy między innymi napastowanie uliczne – statystyki wskazują, że 80%-90% kobiet była napastowana seksualnie na ulicy. I nie, panie Niesiołowski – te dane nie tyczą się tylko krajów islamistycznych, ale konkretnie Polski. Kiedy mówiłam o gwizdaniu na ulicy i składaniu nieprzystojnych ofert o które nikt nie prosił, wszystkie studentki kiwały głowami. Spotkało to właściwie każdą z nas i nie ma nic wspólnego z komplementami. Co gorsze – to nie gwiżdżący potem przez dwie godziny ma wyrzuty sumienia, że uprzedmiotowił kobietę, tylko owa kobieta się źle ze sobą czuje i zastanawia co zrobiła żeby zasłużyć na tak ohydne traktowanie przez obcą osobę (sama mam takie myśli – pomimo teoretycznego przygotowania!). Napastowanie na ulicy nie ma w sobie nic miłego – to nie jest sposób na danie do zrozumienie kobiecie, że jest atrakcyjna, ale podkreślenie, że jej ciało jest własnością publiczną i każdy może je na głos oceniać. I, jak zwraca uwagę aktywistka na rzecz akceptacji większych ciał Kate Harding – jeśli nie pasujemy do pewnych wzorców piękności (nie jesteśmy szczupłymi, wysokimi blondynkami z pełnymi ustami i dużym biustem), albo, nie daj siło wyższa, nie mieścimy się w ciuchy o rozmiarze 36, to bardzo często komentarze rzucane przez obcych mężczyzn zawierają “dietetyczne sugestie” i mają jasno dać do zrozumienia, że kobieta owa im się nie podoba i powinna w związku z tym się zmienić.

To, jak inaczej obcy ludzie traktują kobiety i mężczyzn dobitnie też pokazało mi niedzielne oglądanie mieszkania. Zastanawiamy się z mężem nad kupnem nowego lokum, co się wiąże z koszmarem oglądania, wertowania i dyskutowania o projektach, metrach i piętrach. Ze mną ludzie rozmawiają o klamkach i dekoracji wnętrz – bo co mój mąż mógłby wiedzieć o ładnych rzeczach i co go obchodzą takie głupoty jak kolor drzwi (tak naprawdę obchodzą go tak samo mało jak mnie, a akurat zmysł estetyczny mój partner ma znacznie lepiej wykształcony ode mnie!). Ale kiedy przychodzi do czegokolwiek, co nie jest estetycznym dyrdymałem, wszystko automatycznie kierowane jest tylko do “pana”. “Tu ma pan garaż”, “tu są, proszę pana takie podłogi”, “na pewno się już pan orientował w kredytach”. Generalnie stoję tam jak paprotka i specjalistka od ozdóbek, której mąż sam podejmie decyzje o zakupie mieszkania na podstawie “bardzo ważnych kwestii”, które z nim (i tylko z nim!) poruszono, a ja uśmiechnę, przytaknę – bo przecież on wie najlepiej – i zaraz zacznę wertować katalogi szukając idealnych, wymarzonych zasłonek o których fantazjuję od dzieciństwa. I jak zwykle zaznaczam: nie ma nic złego w wybieraniu koloru klamek i zasłonek. Co mi diablo przeszkadza, to założenie, że jest jasny podział – kobietom się nie mówi o niczym, co się nie tyczy aranżacji wnętrz, a mężczyzn się pyta o wszystko, co się owej aranżacji nie tyczy. Bo przecież kobiety mają kobiece mózgi, mężczyźni męskie, ideologia gender to wymysł na rozbicie rodziny i wiadomo, że z żadnym prawdziwym facetem o obiciu tapczana rozmawiać się nie powinno, a kobieta nie ma głowy do pieniędzy…

Tak, to wszystko szczegóły. Oczywiście, że ofiary kamienowania za zdradę mają gorzej. Ale czy naprawdę nie mamy prawa mówić o codziennym seksizmie bo jest też dużo gorszego seksizmu? Pożary domowe są nieważne bo płoną lasy w Australii? Zacznijmy pracę u podstaw – tłumaczenie, że wszyscy mogą zajmować się wszystkim i nie jest konieczny podział na “męskie” i “kobiece”, a kobiety nie powinny musieć znosić “komplementów” od obcych mężczyzn na ulicy (tak jak mężczyźni nie muszą słuchać jak oceniają ich mijane kobiety). Od codziennego szacunku można naprawdę daleko zajść – kto wie, może nawet do równych płac i kobiet w koloratkach?

A jakie są Państwa historie? Co Was spotkało wkurzyło i zdenerwowało ostatnio?

The following two tabs change content below.

Maria Pawłowska

Redaktorka naczelna
Wykładowczyni gender studies, kiedyś myślała, że chce być paleontolożką, ale okazało się, że feminizm i teoria seksualności są jednak bardziej porywające i dużo bardziej użyteczne (plus nie potrzeba już 24 sylab na wymówienie, czym się zajmuję).

Latest posts by Maria Pawłowska (see all)

Tagi: ,

18 Responses to “Seksizm nasz codzienny”

  1. Wiktor says:

    Bardzo fajny tekst. Nie można dać sobie wmówić, że ważna jest tylko ekonomia i obrót spraw na poziomie instytucji (typowy argument siepaczy istniejącego porządku) – relacje władzy są wszędzie, i ignorujemy je na własną zgubę. Prywatne też jest polityczne.

  2. Madzia says:

    Sporo pracy jest do wykonania, i niestety, choć wielu myśli że to takie ‘Polski ciemnogród’, wpływy Zachodnie wcale nie są jednoznacznie pomocne w zwalczaniu stereotypów.Wczoraj zdenerwował mnie plakat filmu dla dzieci “Prawie jak gladiator”. Jedyna kobieta na plakacie wykręcona jest tak, żebyśmy widzieli jej tyłek wystający spod super krótkiej spódniczki, a jednocześnie jej biust. Poza idiotyczna, niewygodna, nienaturalna…

    Tak uczymy dziewczynki i chłopców już w filmach dla dzieci- chłopcy są bohaterami, dziewczynki są dla ozdoby. Już za młodu wmawiamy chłopcom, że u kobiety liczy się ciało…a potem zdziwienie, jak dorosną, że na nic innego nie zwracają uwagi.

    A jeśli ta panna w filmie (nie widziałam go) wykazuje się czymś więcej, to dlaczego na plakacie jest redukowana do biustu i tyłka? To jest film dla dzieci, takiemu dziesięciolatkowi powinny chyba imponować inne atrybuty.

    I w sumie by mi to nie przeszkadzało…ale tak jest w prawie każdym filmie dla dzieci. Nieliczne wyjątki traktowane są jako ‘filmy dla dziewczynek’.

  3. yan says:

    W kwestii dzieci, to od uczenia ich są rodzice, a nie filmy – jeżeli rodzic uzna, że film się dla dziecka nie nadaje, to nie pozwalają mu na to iść. Poza tym, mało który facet dobiera sobie kobietę pod kątem tylko wyglądu. Wygląd przemija, a charakter jest na zawsze. Uważam, że przywołane tu sytuacje są zbyt trywialne, żeby zrobić z tego ideologię, równie dobrze mój dziadek mógłby poczuć się dyskryminowany przez kobiety, bo babcia lubi się ponabijać z jego ciapowatości.

  4. Madzia says:

    Oczywiście, że rodzice a nie filmy uczą dzieci, ale jednak dzieci widzą, co się dookoła dzieje, widzą reklamy, media, zachowanie społeczeństwa, i to ma na nie ogromny wpływ.

    Przykład dziadka nie ma sensu, bo to babcie, a nie dziadkowie, miały całkiem niedawno utrudniony dostęp do edukacji, do stanowisk kierowniczych, do pracy, do niezależności.

    W walce o równouprawnienie zwracamy bardziej uwagę na dyskryminację kobiet dlatego, że jest ona powszechniejsza, i do niedawna była prawomocna.

    Przewaga mediów, w których kobiety są na marginesie, bądź ich głównym celem jest bycie sexi, to dowód na to, że jeszcze nie mamy zdrowego pojęcia o równości płci. To nie są trywialne sytuacje, to jest rozpowszechnione i bardzo niesprawiedliwe.

  5. yan says:

    W kwestii dziadka mogę jeszcze dodać, że z zawodu był spawaczem. Pracował niejako na dwa etaty, spawacz w zakładzie i gospodarz na roli. Babcia też pracowała na dwa etaty – gospodyni domowej i na roli. Jestem święcie przekonany, że babcia nie chciałaby spawać, a dziadek gotować.
    Stanowisk kierowniczych nie ma tak dużo, jak zwyczajnych codziennych zawodów, np: kasjer/ka, wulkanizator/ka, sprzątacz/ka, które ktoś musi robić (nie dlatego, żeby wykonujący tę prace byli zatrudnieni, tylko dlatego, że ludzie chcą za te usługi płacić). Dlatego mówienie o równouprawnieniu tylko w kontekście zawodów prestiżowych, to niejako naginanie rzeczywistości.
    Dzisiaj kierownikiem może zostać każdy, kto posiada do tego odpowiednie kompetencje, a płeć tutaj nie ma związku z kompetencją. Chociaż ma trochę wspólnego z predyspozycją – kierownikiem mechanicznego utrzymaniu ruchu na linii produkcyjnej w hucie raczej będzie facet, bo kobieta nie chce iść do takiej pracy.

    Odnośnie ‘głównego celu kobiet będącego byciem sexi’… fakt, zgadzam się, że reklamowanie koncentratu pomidorowego (lub czegoś równie kojarzącego się z seksem) kobiecym ciałem jest nieporozumieniem. Jest jednak druga strona medalu – modelka występująca w takich reklamach sama się zgłasza, pozuje i bierze za to pieniądze. Najprawdopodobniej też jest dumna ze swojej urody i zadowolona, że pozwala jej ona zarabiać. Żadnego przymusu. Sytuacja jest tutaj niejako patowa.
    Nie wiem, co Pani ma na myśli mówiąc o marginalizacji kobiet w mediach. Jakieś konkretne przykłady? Czytam felietony w różnych mediach, oglądam różne programy w telewizji i jakoś nie widzę w nich marginalizacji kobiet. Może źle wybieram… Chociaż z drugiej strony, w oglądanych przeze mnie wczoraj programach – stop drogówka i Top Gear kobiet w głównych rolach nie było. Moja narzeczona nie chciała ze mną oglądać, a jak parę razy rzuciła okiem, to pytała ‘co to za samochód?’, albo ‘kto tam miał pierwszeństwo?’. Nie pytała, dlaczego tam nie ma żadnej policjantki, tylko sami policjanci. Więc jeżeli program jest robiony dla mężczyzn, kobiet on nie interesuje i nie ma tam żadnych przejawów dyskryminacji, to czy marginalizacja roli kobiet tutaj ma jakieś znaczenie?

    Co do trywialnych sytuacji, np. gwizdania na panią przez panów z budowy. Moja narzeczona z koleżankami wracała ostatnio z ‘babskiego wieczoru’ taksówką. Z tego co opowiadała, całą drogę podgadywały kierowcy komentarze w stylu ‘ah, jaki pan przystojny, a jak pan świetnie prowadzi’. Facet się śmiał, chociaż analogicznie do gwizdów – powinien to uznać za seksizm.

  6. Tenar says:

    Seksizm codzienny w pracy. Jestem jedyną kobietą w małej kancelarii. Siedzimy w trójkę w jednym pomieszczeniu, mamy równorzędne stanowiska. To ja mam gościom zaparzyć kawy (nie mamy “sekretarki”), jest to po prostu kwestia oczywista. Ostatnio panowie kupili sobie ciasto (ja na diecie). I mam im je pokroić!
    Ale też kiedy do kancelarii przychodzą klienci, swoje kroki kierują do mnie, jeśli są pierwszy raz, myśląc, że jestem tu tylko sekretarką. Z pytaniami prawnymi zwracają się zaś od razu do panów. Bardzo, bardzo frustrujące.

  7. aron says:

    Ostatnio cofając rozbiłem lusterko w samochodzie. Akurat nie miałem czasu, więc żona pojechała do mechanika je wymienić. A mechanik do niej – oj to chyba bardzo mąż się zdenerwował że pani mu lusterko rozbiła .

  8. Kalendis says:

    Niech ktoś mi odpowie na pytanie. jezeli podoba mi sie jakaś Kobieta, jest dla mnie atrakcyjna w sensie fizycznym, psychicznym i intelektualnym,to w jaki sposób podjeść do Niej i zacząć słowną interakcje, tak aby nie uzała tego za seksizm i natarczywość. Dokładniej aby owo okazanie zaiteresowanie Jej osobą nie było seksistowskie? Jak okazać swoje zainteresowanie tak aby czuła się dobrze. Wiadomą informacją jest to ,że patrzymy się na to co nam się podoba ( zarówno Kobieta jak i Męzczyzna , dokałdniej Kobiety i Męzczyźni czyli wszyscy ludzie na Ziemi najdłuzej i najpierw patrzą się na to co się im podoba co jest dla Nich atrakcyjne).
    Przepuszcajac Kobietę piewszą w przejsciu czy też otwiarajac przed Nią drzwi okazuje Jej szacunek – tak to rozumiem, w momencie przywitania czekam aż Kobieta wyciągnie do mnie ręke na przywitanie dlatego, że osoba, która pierwsza wyciagnie rękę jest w relacjach między- ludzkich osobą ważniejszą – tutaj też okazuję szacunek Kobiecie – tak to rozumiem. Nie lubię żartów o zabarwieniu seksistowskim czy to w stronę Kobiet, czy to w stronę Mężczyzn, bo te żarty zarówno w jedna jak i drugą stronę są po prostu krzywdzące zarówno jedna jak i drugą stronę. Tak samo nie lubię, wręcz nie trawię pejoratywnych określeń używanych przez moich kolegów w sytuacji gdy widzą atrakcyją Kobietę chodzi mi tutaj o wulgarne słowa na litery d…, s…. oraz określeń typu ,,foka”, ,,foczka”, ,,maniurka” itp.itd. Cóż jestem trochę inny od moich kolegów bo nie używam takich określeń, chyba dzięki temu ,że moi rodzice zarówno Mama jak i Tata wpoili mi szacunek wobec drugiego człowieka, zawsze powtarzali mi abym nie krzywdził drugiego człowika oraz abym żył tak aby nikt nigdy przezemnie nie płakał. O dziwo zapewne dla niektórych Feministek szacunek wobec drugiego człowieka wyniosłem nie tylko z domu rodzinnego, ale także z Kościoła Katolickiego – może spotkałem na swojej drodze dobrych ksieży, którzy mnie nie skrzywdzili.
    Jeszcze dwa pytania.
    Czy jeżeli idę razem z Kobietą po chodzniku i jeżeli idę od strony ulicy po której poruszają się samochody , autobusy itp.natomiast Kobieta idzie obok mnie w tej strefie ,,bezpieczniejszej” – czy to jest seksizm?
    Kolejne pytanie jest takie czy zgadzanie się na wszystko co Kobieta zaproponuje oczywiście bedą w związku jest dobre bo znam rzykałdy Mężczyzn , którzy we wszystkim zgadzali sie z Kobietami robili wszystko lub prawie wszystko co Kobieta im powiedziała, pozowlili Jej aby ich zmieniła, skutkiem tego było rozstanie się w niektórych przypadkach rozwód. Wydaje mi się, że po prostu stracili w ten sposób swoją atrakcyjność. Kobiety przestały ich szanować przestały widzieć w nich Mężczyzn, widziały w nich jedynie chłopców na posyłki. Rozmawiałem na ten temat ze swoją kolezanką powiedział mi,że jezeli Kobiet awie ,że ma Męzczyznę w soim ręku ,jezlei wie, ze zrobi dla Niej absolutnie wszystko co mu powie,jeżeli wie, że zawsze sie z Nią zgodzi we wszytskim i zrobi wszystko co Kobieta powie oraz jeżeli po prostu ma Mężczyznę na wyciągnięcie ręki i wie,że moze zrobić z Nim wszytsko co zechce to wówczas taki Mężczyna traci swją atrakcyjność, przestaje być dla Niej atrakcyjny oraz staje się rzeczonym wyżej chłopcem na posyłki. Dotknąłem tutaj problemu władzy w zwiazku, która to powinna się rozkładać w proporcjach 50% na 50%. Chociaż zazwyczaj jest inaczej, powinno chodzić takze o to aby w związku się wspierać a nie walczyć ze sobą ,jednak jest bardzo różnie.
    Pozdrawiam i życzę miłego dnia.

  9. Kalendis says:

    Przepraszam za iterówki oraz niektóre błędy, pisząc szybko nie wszędzie postawiłem właściwy znak interpunkcyjny oraz kropkę lub kreskę nad literą ,,z” lub inną. Mam stfierdzoną dysortografię dysleksję. Nie oszukiwałem w czasie badań.

  10. Rachel says:

    Zgadzam się z Pani artykułem w zupełności! Przede wszystkim, zupełnie nie rozumiem, jak większość społeczeństwa może nie widzieć problemu napastowania na ulicy. Sama mam dość duży biust, więc spotykam się czasem z nieprzyjemnymi dla mnie komentarzami różnych mężczyzn na ulicy i nie są to pojedyncze incydenty. Jest to naprawdę utrudniające życie i spotyka wiele kobiet (a nawet śmiem twierdzić, że każda kobieta prędzej czy później się z tym spotka, a i to pewnie nie raz), a mimo to jest ostentacyjnie przez polityków ignorowane.

  11. Badania, o których wspomina w artykule autorka zostały przeprowadzone przez polski oddział ruchu Hollaback! i są dostępna również w języku polskim na stronie Hollaback! Polska.

    Pod linkiem poniżej znajduje się komunikat z badań. W polskim tłumaczeniu użyto sformułowania “molestowanie w przestrzeni publicznej” zamiast “napastowania na ulicy”. Jest to po prostu szersza definicja, która uwzględnia np. również molestowania w pracy, czy w tramwaju. Zapraszamy również do odwiedzenia naszej strony i poczytania historii osób, które padły ofiarą (bądź były świadkami) molestowania w przestrzeni publicznej w Polsce.

    http://polska.ihollaback.org/files/2012/09/Molestowanie-w-przestrzeni-publicznej-w-Polsce.-Komunikat-z-bada%C5%84-Hollaback-Polska.pdf

  12. Monika Płatek says:

    Maria Pawłowska pisze o pracy u podstaw w związku z potrzebą wyplenienia u nas seksizmu. Praca? Czeka nas harówa. Ronald Inglehart badając związki równości genderowej i demokracji wykazał, że Polsce pod tym względem najbliżej do Turcji i Iranu. Innymi sowy poziom seksizmu w Polsce stosunkowo równie wysoki jak w obu tych krajach, zdawałoby się, kulturowo od nas odległych.

  13. Iwona Zuzanna says:

    dziekuje za artykul.
    obawiam sie, ze nie tylko w tych odleglych kulturowo ten poziom jest niemaly.
    W nieodleglych Niemczech rozgorzala w tych dniach na nowo debata nad podobnym problemem: seksizmu w polityce, na najwyzszych jej szczeblach (tu casus czolowego polityka liberalow).
    Roznica polega chyba jednak na tym, ze nad Szprewa jedynie nieuleczalne maczoidalne polglowki dworuja sobie z istniejacego problemu, reszta probuje komentowac, sie zgadzac, postulowac itp… Mowi sie o tym, miast zamiatac pod dywan.

    I pelna zgoda do przedmowczyni: proba uswiadamiania spoleczenstwu, ze cos nie tak, to ciezka orka na ugorze i harowa!!

  14. Krzysiek says:

    Jestem programistą, dzisiaj dyskutowałem w mieszanym towarzystwie o pralkach. Marzy mi się taka pralka, którą sam sobie programuję, bo np. lubię najpierw przepłukać, a potem prać i mam na ten temat nieco przemyśleń. Siedząca obok mnie kobieta, doktor fizyki, zauważyła jak to wspaniale, że się znam na praniu.

    Kurcze, ta baba (tak, baba paskudna, a nie kobieta) właśnie ustawiła sama sobie cechy męskie i żeńskie. Wg niej nie mam prawa znać się na praniu i gotowaniu, bo mam żonę.

    Dodam również, że umiem szyć sukienki i co z tego? Jakiś rok temu chciałem się podszkolić i pójść na kurs? Okazało się, że pani z kursu woli nie mieć faceta, bo jeszcze jej maszynę zepsuje.

    Co z tych dwóch historii wynika? Molestowanie i „ustawianie ról” dotyczy obu płci. Ja jestem dość gruboskórny, w dodatku mam dobrą pracę; więc mnie to bardziej śmieszy niż boli, ale naprawdę bardzo często kobiety same siebie szufladkują. Mnie też, niejako przy okazji.

  15. Jan Zaremba says:

    Zgadzam się, że krzywdzące stereotypy i przyzwyczajenia dotykają zarówno kobiety jak i mężczyzn, ale sądzę, że w głównej mierze odczuwają to kobiety i to jest problem o wiele bardziej znaczący niż w przypadku mężczyzn. Tak jak pokazała autorka artykułu na przykładzie szukania mieszkania, mężczyzna ma i zawsze miał w naszym społeczeństwie wyższą rangę niż kobieta – to on ma decydować w sprawach istotnych, to on jest traktowany na poważnie, to jego opinii się słucha najpierw, opinia kobiety często dotyczy spraw mniejszej wagi (jak kolor drzwi) albo jest opinią pomocniczą.

    Myślę, że problem polega też na tym, że wiele mężczyzn, ale i kobiet sobie z tego faktu nie zdaje w ogóle sprawy. Żyjemy przecież w wydawałoby się w społeczeństwie równouprawnionym. Niestety tak się tylko wydaje.

    Trochę na inny temat, ale myślę, że wpisuje się w tę tematykę: kiedyś na ćwiczeniach z prawa karnego na UW na temat pobicia i przemocy domowej, na których byłem wykładowca opowiedział smutny, ale niestety popularny żart – w ramach przestrogi, że takie żarty w ogóle istnieją: “Jak się baby nie bije to jej wątroba gnije”. I pomimo, że żart był w kontekście zatrważających statystyk przemocy domowej większość sali się roześmiała, i to zarówno mężczyźni, jak i kobiety.

  16. Anna says:

    Ja miałam podobnie przy remoncie co Autorka. Właścicielką mieszkania jestem ja, wybierałam okna wraz z bratem (co by było raźniej i co dwie głowy to nie jedna) i sprzedawcy zwracali się praktycznie tylko do mojego brata zachwalając zalety swoich okien – zwiedziliśmy ok 5 salonów.
    Mój znajomy, którego żona jest architektem wnętrz opowiadał mi, że kiedy oni urządzali mieszkanie i on chodził z nią po sklepach czysto towarzysko bo kompletnie się na urządzaniu nie znał, sprzedawcy także rozmawiali tylko z nim i to mimo tego, że on milczał a jego małżonka zadawała fachowe pytania!
    Niestety tego rodzaju seksizm sprzedawców jest w mojej opinii powszechny.

  17. Agnieszka says:

    Och, przykłady można mnożyć, niestety. Sama pracuję w firmie prawie całkowicie zmaskulinizowanej. Jeden z (wielu) wykluczających zwyczajów: wchodzący do biura facet wita się z każdym uściskiem dłoni. Z każdym, kto ma penisa, oczywiście. Kobieta bardzo często pozostaje wtedy niewidzialna, czasem usłyszy w zamian “cześć” lub “dzień dobry”. W innym wariancie (na szczęście coraz rzadszym) podana do uściśnięcia dłoń wędruje natychmiast ku ustom przybysza. To sytuacja jeszcze trudniejsza – ukrócenie namiętnych zapędów delikwenta wymaga naprawdę dużego refleksu i wprawy.

  18. H says:

    Kolejny świetny artykuł! Ten seksizm nasz codzienny kilkukrotnie dał mi się we znaki i prawie zawsze winne były kobiety. Robiłam niedawno zakupy w jednej z popularnych sieciówek odzieżowych. Kupiła cztery sukienki, trzy pary spodni i coś jeszcze, więc zakupy były dość spore. Kasjerka, która mnie obsługiwała, spojrzała na moje zakupy i stwierdziła, że muszę mieć wspaniałego męża, że daje mi na takie zakupy. Nie pomyślała, że kupuję za własne pieniądze…

Zostaw odpowiedż