bar

Jak z Płatka – Urok i znaczenie dyskretnego wsparcia

Zadano mi pytanie – jak oceniam to, że Prezydentowa Agata Duda nie przyszła na Kongres, a zamiast tego przyjęła kobiety z Kół Gospodyń Wiejskich. Odpowiadam: Pani Prezydentowa nie przyjęła kobiet z Kół Gospodyń Wiejskich “zamiast”. Pani Prezydentowa przyjęła kobiety z Kół Gospodyń Wiejskich. W ten dyskretny sposób Pani Prezydentowa dodatkowo wsparła także Kongres. To nie…

Nasze rodzime obławy…czyli sklepy i stanowiska

By Jessica Flavin from London area, England (Anger Controlls Him) [CC BY 2.0 (http://creativecommons.org/licenses/by/2.0)], via Wikimedia Commons

Ewa Wanat sama stwierdziła, że przesadziła „porównując przejęcie schedy po Magdzie Jethon do przejęcia sklepu po Żydzie, któremu założono żółtą opaskę”. Powiedziała w związku z tym, że nie powinna była używać tego porównania, więc pewnie nie ma co ciągnąć sprawy, ale dla mnie Jej myśl była czytelna, a pełne oburzenia wpisy – co najmniej obłudne….

Rodzina…Po raz pierwszy

IMG_7105

To był mój pierwszy raz  i jak dotąd jedyny. Nigdy nic nie wygrałam. Nie wylosowałam żadnego fantu, nie trafiłam w totka. Tym większe było moje zaskoczenie i radość, gdy  to właśnie mnie wyczytano. Był rok 2015 i byłam wśród gości zaproszonych w Narodowe Święto Kanady do kanadyjskiej ambasady. Gospodarze zapowiedzieli, że z okazji 50 lecia…


bar

Nierzetelność

Popełniłam błąd. Nie dochowałam stosownej staranności. Czytelniczka zwróciła mi uwagę, że w tekście z 26 listopada 2012 „Zażenowanie” przypisałam Wiceministrowi Spraw Zagranicznych słowa, których nie wypowiedział. Czytelnik podesłał mi stenogram na dowód, że to, co ujęto w cudzysłów to był śródtytuł pochodzący od redakcji portalu informacyjnego Tokfm.pl, a nie cytat z wypowiedzi wiceministra spraw zagranicznych  Macieja Szpunara.

Przyznaje, że czytelnicy mają rację, a ja zachowałam się nierzetelnie przypisując wiceministrowi  słowa: “Ciąża była wynikiem czynu zabronionego, choć nie gwałtu”. Przyznaje również, że to moja wina, iż sama nie wpadłam na to, by sprawdzić czy ujęte jak w cytacie powiedzenie rzeczywiście pochodzi od wiceministra. Czytelnik zauważył, że pisząc, powinnam częściej zaglądać do stenogramów sejmowych. Nie zrobiłam tego i to mój błąd.

Bardzo przepraszam Pana wiceministra spraw zagranicznych Maciej Szpunara za przypisanie mu słów użytych w śródtytule i ujętych w cudzysłów, że ciąża  była wynikiem czynu zabronionego choć nie gwałtu. Pan wiceminister tego nie powiedział.

Wiceminister komentował wtręt posła Jana Dziedziczaka, który kwestionował, iż doszło do przestępstwa skoro nie było kary. Wiceminister odpowiedział, iż nie zawsze przestępstwo kończy się karą. Są różne przesłanki umorzenia postępowania, ale to, że postępowanie umorzono, nie przesądza o tym, że nie mieliśmy do czynienia z czynem zabronionym” W rzeczy samej więc wiceminister, co najmniej nie zaprzeczał, że mogło dojść do naruszenia prawa. Istnienie przestępstwa negował poseł Jan Dziedziczak. Wychodził z założenia, iż nie ma przestępstwa tam, gdzie doszło do ciąży „w zupełnie dobrowolnym związku uczniów młodszych klas gimnazjalnych”.

Być może nie jest zadaniem wiceministra uświadamiać parlamentarzystę, że mylnie interpretuje prawo, które tworzy. Gdyby bowiem uznać, że nie ma ofiary tam, gdzie sprawca nie osiągnął wieku odpowiedzialności karnej oznaczałoby to odmowę ochrony prawnej wszystkim ofiarom zgwałcenia przez sprawców, poniżej 17 roku życia.

Poseł jednak uznał, że uczniowie młodszych klas gimnazjalnych mają prawo do dobrowolnych związków i nie przyjął do wiadomości wersji samej zainteresowanej i jej matki, że doszło do zgwałcenia. Pominął i to, że stosunki seksualne z osobą poniżej lat 15, wyczerpują znamiona czynu z art. 200 k.k.

I tu zaczynają się schody.

Nie tylko poseł tego nie uznał; wiceminister także nie uznał wersji poszkodowanej. Wiceminister spraw zagranicznych Maciej Szpunar stwierdził: “Zajęliśmy jednoznaczne stanowisko, które kwestionowało stan faktyczny przedstawiony przez  skarżących. Wreszcie podnieśliśmy w tym postępowaniu też zarzuty formalne dotyczące tego, że skoro została przeprowadzona aborcja w szpitalu w Gdańsku, skarżąca straciła już status ofiary. Jeśli chodzi o rozstrzygnięcie, wiadomo, jakie ono jest. Trybunał stwierdził naruszenie konwencji w trzech miejscach, czyli art. 3 [zakaz tortur, nieludzkiego i poniżającego karania lub traktowania], art. 5 [prawo do wolności i bezpieczeństwa osobistego] i art. 8 [prawo do poszanowania swojego życia prywatnego I rodzinnego] konwencji, i orzekł wobec skarżących o zadośćuczynieniu oraz zwrocie kosztów i wydatków związanych z postępowaniem przed instancjami polskimi, jak i instancją w Strasburgu. W tym momencie rozważamy kwestię wniesienia odwołania do Wielkiej Izby.” [27. posiedzenia Sejmu (Obrady w dniu 22 listopada 2012 r.), s.151-152].

Nie jest łatwo przyznać się do błędu. Wiem coś o tym. Przecież działałam w dobrej wierze! Pierwsze zdanie, o tym, że rząd rozważa odwołanie, było wystarczająco bulwersujące, by uznać, że to co w cudzysłowie, to cytat. Logicznie wszystko pasowało. A mimo to, popełniłam błąd, dałam ciała i nie ma co udawać, że jest inaczej. Trzeba to przyznać i trzeba przeprosić. Nie jest fair, by przypisywać komuś intencje, których nie miał. Ja sobie mogę trzepać ozorem ile wlezie, o moich dobrych domysłach z czytania tekstu. Mogę próbować tłumaczyć to nieporozumieniem. Nie zmieni to faktu, że popełniłam błąd w efekcie którego Panu Maciejowi Szpunarowi może być przykro, że został w tym passusie potraktowany w sposób niezasłużony. Raz jeszcze więc przepraszam. Co więcej oprócz tych publicznych przeprosin obiecuję w przyszłości rzecz sprawdzać u źródła.

Tylko, skoro mogę ja, zwykła, przeciętna obywatelka to myślę, że i Rząd Polski też na to stać.

Zamiast zapowiadać odwołanie powinniśmy przeprosić i zadbać o standardy, przestrzeganie prawa i stosowne przeciwdziałanie naruszaniu Konwencji Praw Człowieka w przyszłości.

Nie rozumiem więc na jakiej podstawie i jakim prawem neguje się prawo matki do doradzania córce? Dlaczego przypisuje się im intencje, których nie miały? Dlaczego odmawia się zainteresowanej prawa do szanowania jej woli? Dlaczego sądzimy, że jesteśmy uprawnieni, by wmawiać jej, że chce tego, co nakazuje ksiądz, a nie tego, co Ona sama mówi, że chce? Jak to jest, że poseł Dziedziczak przyznaje skarżącej prawo do związków, ale raptem wie lepiej jaki mają charakter, gdy zainteresowana kwestionuje ich dobrowolność? Dlaczego rząd polski wtóruje posłowi i mówi ustami wiceministra, że „zajęliśmy jednoznaczne stanowisko, które kwestionowało stan faktyczny przedstawiony przez  skarżących”?

Dlaczego rząd demokratycznego państwa prawa kwestionuje ten stan faktyczny? Skarżąca zaszła w ciążę w wieku lat 14, a więc w wyniku czynu zabronionego, bo stosunek seksualny z osobą poniżej 15. roku życia jest czynem zabronionym, bez względu na wiek sprawcy i władza ustawodawcza i wykonawcza to neguje? Neguje fakt, że doszło do złamania tajemnicy lekarskiej? Neguje odmowę przez szpitale w kilku miastach wykonania legalnego zabiegu przerwania ciąży, pomimo decyzji zainteresowanej i jej matki i wyraźnego powtórzenia przez prokuraturę faktu, iż doszło do naruszenia prawa i prawa, które w takiej sytuacji przewiduje wykonanie aborcji? Neguje niezgodne z prawem  złamanie  tajemnicy lekarskiej, ujawnienie tożsamości pacjentki i jej matki? Neguje niedochowanie ochrony przed naciskami? Nadużycie prawa poprzez umieszczenie dziecka decyzją sądu w pogotowiu opiekuńczym po to, aby oddzielić ją od matki? Neguje pozbawienie zainteresowanej podstawowych informacji na temat jej praw? Neguje fakt, iż wyegzekwowanie prawa wymagało ostatecznie interwencji aż minister zdrowia ?

Jeśli ktoś mi powie, że to nic wielkiego, że tak się robi, bo taka jest praktyka, rutyna, że na tym polega rzetelność i lojalność w rządzie, to pozwolę sobie to zakwestionować.  Jeśli tak rzeczywiście jest, to myślę, że czas zmienić praktyki i rutyny. Pomysł na rzetelność i lojalność bardziej by mi odpowiadał taki, który raczej respektuje, a nie kwestionuje wyroki Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. I nie chodzi mi jedynie o wypłacanie zasadzonych sum, ale o taką implementacje wyroków, by obywatelki i obywatele mieli to, co zgodne z prawem na miejscu, u siebie, bez dobijania się o to w Strasburgu.

The following two tabs change content below.
Monika Płatek

Monika Płatek

Prawniczka i wykładowczyni akademicka, feministka. Profesor nadzwyczajna Uniwersytetu Warszawskiego, pracuje w Zakładzie Kryminologii w Instytucie Prawa Karnego na Wydziale Prawa i Administracji. Jej działalność naukowa i społeczno-polityczna koncentruje się na takich dziedzinach jak prawo karne, prawa człowieka w tym prawa kobiet, penitencjarystyka, kryminologia, wiktymologia,penologia, psychologia społeczna, gender studies, mediacja, sprawiedliwość naprawcza i socjologia prawa.

Tagi:

Zostaw odpowiedż