bar

Jak z Płatka – Urok i znaczenie dyskretnego wsparcia

Zadano mi pytanie – jak oceniam to, że Prezydentowa Agata Duda nie przyszła na Kongres, a zamiast tego przyjęła kobiety z Kół Gospodyń Wiejskich. Odpowiadam: Pani Prezydentowa nie przyjęła kobiet z Kół Gospodyń Wiejskich “zamiast”. Pani Prezydentowa przyjęła kobiety z Kół Gospodyń Wiejskich. W ten dyskretny sposób Pani Prezydentowa dodatkowo wsparła także Kongres. To nie…

Nasze rodzime obławy…czyli sklepy i stanowiska

By Jessica Flavin from London area, England (Anger Controlls Him) [CC BY 2.0 (http://creativecommons.org/licenses/by/2.0)], via Wikimedia Commons

Ewa Wanat sama stwierdziła, że przesadziła „porównując przejęcie schedy po Magdzie Jethon do przejęcia sklepu po Żydzie, któremu założono żółtą opaskę”. Powiedziała w związku z tym, że nie powinna była używać tego porównania, więc pewnie nie ma co ciągnąć sprawy, ale dla mnie Jej myśl była czytelna, a pełne oburzenia wpisy – co najmniej obłudne….

Rodzina…Po raz pierwszy

IMG_7105

To był mój pierwszy raz  i jak dotąd jedyny. Nigdy nic nie wygrałam. Nie wylosowałam żadnego fantu, nie trafiłam w totka. Tym większe było moje zaskoczenie i radość, gdy  to właśnie mnie wyczytano. Był rok 2015 i byłam wśród gości zaproszonych w Narodowe Święto Kanady do kanadyjskiej ambasady. Gospodarze zapowiedzieli, że z okazji 50 lecia…


bar

Nazwisko… ale czemu nie męża?!

Z góry ostrzegam, ten post jest w dużej części motywowany osobistą frustracją: frustracją, iż urzędnicy i urzędniczki, notariusz i znajomi i znajome nie są w stanie zrozumieć, że tak – urodziłam się z macicą, wzięłam ślub i nadal mam to samo nazwisko co dawniej. Mało kogo obchodzi, że w momencie ślubu miałam już złożony doktorat i przeżyłam ponad ćwierć wieku z nazwiskiem z którym nie chciałam (i nie chcę!) się rozstawać. Nazwiskiem, które jest częścią mojej tożsamości. „Ale czemu nie mogłaś sobie chociaż dodać nazwiska męża” – a czemu kurcze nikt o to nie pyta mojego męża (co więcej, męża z raz czy dwa zapytano czemu żona nie ma jego nazwiska „chłopie jakżeś mógł do tego dopuścić…”)!? Owszem, byłam gotowa dodać sobie jego nazwisko…jeśli on dodałby moje. W przeciwnym razie znowu sprawdzamy to do tego, że ja nazwisko powinnam zmienić bo tradycja, szmadycja…bla bla bla Ty nie masz penisa, on ma, weź kobieto jego nazwisko. Mój małżonek nie chciał dołożyć sobie mojego nazwiska, tak więc oboje zostaliśmy przy swoich (dla ciekawskich – potencjalne dzieci będą dwojga nazwisk; nie jestem wielką fanką opcji, iż rośnie mi w brzuchu dziecko przez dziewięć miesięcy a potem na każdym kroku musieć udowadniać, że moje bo nazwisko będzie miało tylko ojca. A poza tym znowu, czemu dzieci mają mieć tylko nazwisko ojca?!).

Image by Jacek Bogdan

Image by Jacek Bogdan

Zaraz po ślubie nie musiałam zmieniać żadnych dokumentów, ale kilka lat później się przemeldowywałam i się zaczęło. Urzędniczki namiętnie wypytywały mnie o dokumenty na nazwisko „przed ślubem” i tłumaczenia, po trzy raz! – że to jedno i to samo co po ślubie, zdawało się osiągać słabe efekty. Naprawdę zastanawiałam się, która z nas ma poważane problemy z językiem polskim. Dość powiedzieć, że pięć (tak – pięć!) godzin w urzędzie, gdzie po kolei musiałam trzem urzędniczkom usilnie tłumaczyć, że nie zmieniłam nazwiska po ślubie, doprowadziło mnie do skraju wyczerpania psychicznego. A potem jeszcze notariusz, który w telefonicznej rozmowie ze mną rzuca teksty pokroju „jeśli państwo są, jak pani twierdzi, małżeństwem” po czym do aktu notarialnego i tak wpisuje panna (a stan cywilny męża oczywiście pomija, bo przecież jest przede wszystkim osobą sam w sobie a nie – w wizji notariusza – nieżonatym mężczyzną). Żeby sprawa była jasna, nie oceniam kobiet i mężczyzn, którzy nazwiska zmieniają bądź nie. To powinny być osobnicze decyzje, które potem są uszanowywane przez innych – czy to instytucje, czy rodziny czy znajomych. Ja rozumiem, że nie jest od razu jasne, że jestem żoną mojego męża ponieważ mamy inne nazwiska, ale pytanie mnie – jeszcze lata po fakcie – czemu nie wzięłam jego nazwiska, jak on sobie z tym radzi i czy aby na pewno go jednak kocham (pytanie, które nie dość, że bezczelne to oczywiście takie, którego nikt nigdy by nie zadał mojemu mężowi. Nikt nie wątpi, że w jego wypadku chęć zachowania własnego nazwiska nie wypływała z braku uczuć do mnie…).

Na Cyprze na przestrzeni jednego pokolenia kobiety przestały zmieniać nazwiska na nazwiska mężów, moi znajomi Hiszpanie i Hiszpanki w ogóle nie rozumieją o co mi chodzi, kiedy im opowiadam, że ludzi oburza, że nasze (kiedyś, potencjalne) dzieci będą dwojga nazwisk „bo im to tak życie utrudni”. W ich kraju jest oczywiste, że rodziców ma się dwójkę, a więc i dwa nazwiska. A ja naprawdę tylko chcę żeby uszanowano naszą decyzję, niekwestionowano jakości naszego związku ani jakości życia naszych (potencjalnych) dzieci i przestano mnie wypytywać co mną powodowało. I żeby kurcze osoby pracujące w urzędach wykonywały swoją pracę – czytały dokumenty, widziały, że wszystko się zgadza i przestały ustawicznie prosić mnie o potwierdzenie zmiany, która nigdy nie miała miejsca. Czy to naprawdę tak wiele?

The following two tabs change content below.

Maria Pawłowska

Redaktorka naczelna
Wykładowczyni gender studies, kiedyś myślała, że chce być paleontolożką, ale okazało się, że feminizm i teoria seksualności są jednak bardziej porywające i dużo bardziej użyteczne (plus nie potrzeba już 24 sylab na wymówienie, czym się zajmuję).

Latest posts by Maria Pawłowska (see all)

Tagi: , ,

37 Responses to “Nazwisko… ale czemu nie męża?!”

  1. nakedfemalegiant says:

    Podczas przemeldowywania się nie mogłam zrozumieć, w jakim w ogóle celu podaje się stan cywilny (i to tak rozbudowany: prócz żony jest: panna, rozwódka, wdowa – nie powinno wystarczyć, że singielka?). Po co to komu?

  2. Hopsia says:

    A wystarczyło pomyśleć i do urzędu zabrać odpis aktu małżeństwa. By się nie trzeba było przez 5 godzin tłumaczyć…

    • Maria Pawłowska says:

      Dowcip polega na tym, że odpis aktu ślubu oczywiście miałam!

      • Hopsia says:

        Ahaha, no to rzeczywiście to jest najlepsze w tym wszystkim :D. Pogratulować paniom urzędniczkom rozumu.

        W sumie ja miałam podobną sytuację: trzymałam w ręku prawomocny odpis wyroku, a 3 urzędniczki w USC, łącznie z kierowniczką, usiłowały mi udowodnić, że jednak prawomocny nie jest…

    • Izabela says:

      Też nie rozumiem celu podawania stanu cywilnego przy meldunku. Ostatnio meldowałam się w Austrii i tu jest aż 7 opcji stanu cywilnego, poza “klasycznymi” można wybrać np.: “w zadeklarowanym związku partnerskim”, “rozwiązany związek partnerski”,

  3. Adam says:

    W Hiszpanii nazwisko dwuczłonowe dostaje się po obu rodzicach i jest takie samo do końca życia. Mają takie zwyczaje od wieków, więc jest uzasadnione, że dziwne dla nich jest przejmowanie nazwiska po mężu :)

    • Hopsia says:

      Należałoby dodać, że w Hiszpanii oba nazwiska są tak naprawdę dziedziczone po męskich przodkach obu rodów.

      Tzn. dziedziczy się pierwsze nazwisko ojca, czyli pierwsze nazwisko dziadka po stronie ojca itd., drugie – po matce, tzn. pierwsze nazwisko matki, czyli pierwsze nazwisko dziadka po stronie matki.

      Więc to rozwiązanie też nie jest zbyt profeministyczne.

  4. lady_pasztet says:

    Jestem jeszcze nie zamężna, ale ponieważ poglądy podzielam, to zapewne będzie mi się to przytrafiać… bo w końcu taka jest tradycja, tak się powinno, tak jest “jakoś” lepiej i w ogóle lepiej brzmi i wiadomo od razu o co chodzi.
    A ja lubię swoje nazwisko, bardzo. Weszłabym w symetrię, ale jak znam życie i partnera to taka opcja nie wchodzi w grę.

  5. be says:

    Wszystko super. Mam tylko jedno pytanie. Człowiek, który na starcie ma dwa nazwiska po mamie i tacie przy ewentualnym małżeństwie jest w nie lada kłopocie, bo jak jego partner też będzie miał dwa, to co mają zrobić? Powymieniać się? Zrobić nazwiska trzy- cztero-członowe, jak nikt nie będzie chciał “ustąpić”?

    • krulik says:

      W Polsce można mieć maksymalnie dwa nazwiska, więc możliwe opcje to powymieniać się/zostawić dwa ulubione.

      • Asia Pietrulewicz says:

        Dokładnie tak :) Nie jest to wielka filozofia – wybrać ulubiony człon i przekazać go dziecku.

  6. Shigella says:

    Powolutku sie to zmienia, bo coraz wiecej kobiet zostaje przy panienskim. Znam tez przypadek, gdy jakis rok po slubie facet przemyslal sprawe i zmienil nazwisko na panienskie zony, bo ladniejsze (ponoc afera w rodzinie byla na trzysta fajerek).
    Zachowanie notariusza i urzedniczek skandaliczne (zwlaszcza w kontekscie machania im przed nosem aktem slubu)

  7. nosiwoda says:

    @”Zrobić nazwiska trzy- cztero-członowe, jak nikt nie będzie chciał “ustąpić”?”
    Nie, gdyż Kodeks rodzinny i opiekuńczy, art. 25 par. 2 pod koniec:
    “Nazwisko utworzone w wyniku połączenia nie może składać się z więcej niż dwóch członów.”

  8. be says:

    Gdybym miała dwa nazwiska po rodzicach, to ciężko by mi było potem wybrać. Tzn. wyobrażam sobie takie małe wyrzutki sumienia, że któremuś z rodziców będzie przykro, czy coś….

  9. goslawa44 says:

    Ja z kolei żyję w konkubinacie, mamy dwoje dzieci, które noszą nazwisko ojca. Mieszkamy w UK i tu nie miałam najmniejszych problemów ani z powodu braku ślubu ani z powodu tego, że moje dzieci mają inne nazwisko niż ja. A w Polsce… och, historii różnorakich mi się nazbierało. Ostatnio, kiedy przyleciałam do Polski na święta bez mojego partnera, pani przyglądała się dobre 15 minut moim dzieciom i ich paszportom, a następnie zapytała czy mam ich akty urodzenia. Na lotnisku w UK zapytano kim jestem dla dzieci i odpowiedź, że matką wystarczyła.

    PS Dodanie nazwiska męża do swojego wcale nie ułatwia życia. Moja znajoma stwierdziła, że woli nazwisko męża wstawić przed swoje, ponieważ jej zdaniem ładniej brzmią w tej kolejności i też spotkała się z urzędnikami/czkami wmawiającymi jej, że wiedzą lepiej, jak się nazywa :)

    • Mila says:

      … bo kolejność nazwisk w dwuczlonowym nazwisku określa ustawa. Najpierw jest nazwisko rodowe, potem nazwisko po mezu/ zonie. Chyba, ze ślub odbyl sie w kraju, w którym prawo określa to inaczej (np. we Francji czy Czechach) albo w przypadku, kiedy dana osoba nie zmienila nazwiska po ślubie, tylko na podstawie ustawy o zmianie imienia i nazwiska.

      • Zula says:

        Nie jest prawdą, że kolejność musi być nazwisko panieńskie- nazwisko męża. Przy umawianiu w USC urzędnik pyta jakie nazwisko przyjmują oboje małżonków. I jest kilka opcji do wykorzystania: Pani przyjmuje nazwisko męża, do swojego dopisuje nazwisko męża, przed swoim dopisuje nazwisko męża, lub zostaje przy swoim nazwisku.
        Pan przyjmuje nazwisko żony, do swojego dopisuje nazwisko żony, przed swoim dopisuje nazwisko żony, lub zostaje przy swoim nazwisku.
        Ustalane jest też jakie nazwisko będą nosić dzieci zrodzone z tego małżeństwa i też jest kilka opcji.

        • wkurzona says:

          Jest prawda, ze kolejnosc nie gra roli. Ale nie jest prawda ze jest kilka interesujacych opcji do wybrania. Nazwisko mojego meza Hiszpana bylo traktowane w Polsce jako jednoczlonowe skladajace sie z dwoch czesci i przyjecie jego nazwiska albo polaczenie z moim tworzylo potwor slowotworczy. Zostalam przy swoim nazwisku, bo nie bylo, zadnej interesujacej opcji do wybrania.
          Nie mowiac juz o horrorze przy deklarowaniu nazwiska dzieci. Jedyne co nas uratowalo to skorzystanie z uslug prawnych.

  10. Olehandretta says:

    Ja nie przyjelam nazwiska meza i nie spotkalam sie z zadnym reakcjami,ale mze to tez i dlatego, ze nie mieszkam w Polsce,ale slub wzielismy w kraju i nie bylo problemu.Wspolczuje wszystkim dziewczynom, ktore musza sie tlumaczyc,ale z drugiej strony w zasadzie nie musicie sie tlumac, jest jak jest i to jakie masz nazwisko nie powinno wplywac na to jak prace wykonuje urzednik !

  11. Bryliant says:

    Faktycznie wyraz frustracji i raczej wyjątkowa sytuacja. Znam mnóstwo kobiet, które również nie zmieniły nazwiska i nie mają z tego powodu problemów ani w urzędach, ani nigdzie indziej. Raczej więc uznałabym to za sytuację jednostkową, wyjątek i po prostu pecha.
    Co do Hiszpanii natomiast to tak, dzieci mają dwa nazwiska, natomiast kiedy kobieta wychodzi za mąż dodaje sobie do nazwiska ‘de Kowalski’, co oznacza ‘kogo? czego?’ – Kowalskiego:)

  12. Madzia says:

    Mieszkam we Włoszech, gdzie po reformie prawa rodzinnego ponad 40 lat temu kobiety przestały przyjmować nazwisko męża. Ja pozostałam zatem przy moim nazwisku. Ciekawostka: w tutejszym dowodzie osobistym, jeśli zgadzamy się na wpisanie stanu cywilnego (opcjonalne), przy określeniu “zamężna” pojawia się nazwisko męża, natomiast przy określeniu “żonaty” nic się nie pojawia, choć mój mąż zapytał czy można dodać na życzenie nazwisko żony… Zawsze można jeszcze coś ulepszyć…

  13. Kasia says:

    Nic sie wiec w starej, dobrej Polsce nie zmienilo. Pare lat temu doswiadczylam podobnej sytuacji, gdy to pani urzedniczka nie uwierzyla mi, ze nazwiska po slubie nie zmienilam i by udowodnic mi, ze nie wiem, o czym mowie, zadzwonila do Urzedu Stanu Cywilnego… Przeprosin oczywiscie nie bylo… Dziwni ci nasi urzednicy, by nie powiedziec: zacofani…

  14. Rafał says:

    Stan cywilny jest w dokumentach równie potrzebny jak narodowość, religia czy płeć – do dyskryminowania.

    • Izabela says:

      @Rafał: tego nie wzięłam pod uwagę, ale po przemyśleniu się zgodzę

    • Tora tora says:

      Też bym chciała zachować nazwisko, bo nie mam brata tylko siostrę i w przypadku ślubu nasze rodowe nazwisko teoretycznie zniknie, a oprócz wuja bezdzietnego, już nikt go nie będzie nosił.
      Tylko nadawanie dzieciom dwóch nazwisk to już lekka przesada.
      A czy w przypadku rozwodu można dzieciom zmienić nazwisko?

  15. Fema says:

    Zaliczam się do grona osób, które także nie rozumieją tego całego onomastycznego zamieszania wokół kwestii ślubnych. Nazwisko to jednak wciąż bardzo osobista sprawa, podstawa naszej tożsamości i to, czy pochodzi ono od matki, ojca, męża czy babki nikogo nie powinno interesować. Niestety, rzeczywistość pokazuje coś zupełnie odmiennego. Mój ślub za 3 tygodnie i zdecydowałam się na dwa nazwiska. Okazuje się, że i takie rozwiązanie nie jest do końca uważane za “normalne”. Często spotykam się z pytaniami znajomych, że po co, że to taki kłopot i jak ja pomieszczę w drukach urzędowych dwa nazwiska. No tak, dla tego argumentu warto stracić dotychczasową tożsamość, wszak wypełnianie urzędowych formularzy pochłania mój czas kilka razy tygodniowo i teraz już zapewne się w tym nie odnajdę.

  16. Malina Szejkowocowy says:

    Z tymi nazwiskami to jest jakaś paranoja. Mm świeżą historię z tym związaną.
    Niedawno wzięłam ślub.
    Mój obecny mąż, z wówczas narzeczony nosił, krótkie bardzo popularne nazwisko i od początku naszej znajomości wiedziałam, że nie pozbędę się swojego nazwiska na rzecz jego.
    Moja koncepcja była prosta – dodać sobie pro forma jego nazwisko, a publicznie i tak używać tylko swojego, do którego jestem przywiązana, które lubię i po którym jestem rozpoznawalna.
    Mój małżonek jednak był innego zdania.
    Stwierdził najpierw, że nie znosi nazwisk dwu członowych, a nie wyobraża sobie nosić innego nazwiska niż ja, więc również musiałby dodać sobie człon do swojego nazwiska. Postanowił więc po bardzo krótkim namyśle, że bierze moje nazwisko, swoje zostawia i koniec i kropka.
    Przeczuwając katastrofę próbowałam namówić go jednak na dwa człony – na nic. Małżonek mój, jak się okazało, swojego nazwiska nigdy nie lubił i zawsze mu się marzyło, żeby zmienić na coś bardziej oryginalnego, a że moje nazwisko jest mniej popularne i całkiem ładnie się komponuje z jego imieniem, nadarzyła się ku temu świetna okazja.

    Pani w urzędzie st. cywilnego zachowała zimną krew, powstrzymała grymas zdziwienia, który powoli klarował się na jej twarzy i w sumie dość neutralnie przyjęła naszą decyzję.

    Katastrofa zaczęła się podczas uroczystości ślubnej. Oczywiście trochę z naszej winy bo nie uprzedziliśmy moich przyszłych teściów o zmianie nazwiska – po pierwsze nie chcieliśmy dodatkowego stresu przed ślubem, a czuliśmy, że mogliby to przyjąć źle, po drugie wydawało się nam, że na ślubie o tym nie powiedzą i że po prostu ukryjemy to przed nimi, i wyznamy im w jakimś bardziej sprzyjającym momencie lub nawet nigdy.
    Tak naprawdę mi to kompletnie wisiało i scedowałam odpowiedzialność za przekazanie tej informacji na mojego męża – w końcu to jego decyzja i jego rodzice.

    W momencie kiedy urzędnik st. cywilnego zaczął czytać formułę o nazwiskach, pomylił się i powiedział, że ja przyjmuje nazwisko mojego męża i przeczytał, że to mój małżonek zostaje przy swoim nazwisku [tu wyczytał moje nazwisko], chciał przeczytac moje – spowodowało to jego konsternację, wyczytał więc znowu moje nazwisko i wyczytał tylko jak na nazwisko będą miały dzieci (czyli moje nazw.), w tym momencie serce mi stanęło na dobra minutę a w uszach rozległy się szepty i pojękiwania rodziny od strony teściów ze złowrogimi pomrukami samymi teściami na czele.

    Mnie nie okazali wprost złości ale mojego męża wzięli na stronę i nie szczędzili mu gorzkich słów. Ogólnie atmosfera była mocno napięta.
    Czułam się z tym fatalnie bo oczywiście wyszło na to, że to ja go namówiłam (przecież mężczyzna sam z siebie by tego nie zrobił). Na szczęście nie mieliśmy wesela, tylko drobny poczęstunek.

    Po uroczystości i toaście wróciliśmy do domu. Szczęśliwi, że jesteśmy już małżeństwem i strasznie zmęczeni napięta atmosfera i wyrzutami. Chcieliśmy spokoju, na marne. Rozdzwoniły się telefony i rozpisały maile. Mój mąż został okrzyknięty kolejno: idiotą, głupkiem, pantoflarzem, wyrodnym synem, wyrzekającym się kochającej rodziny niewdzięcznikiem, a także podłym wnukiem doprowadzającym do łez babcie i ciotki, w zaistniałej sytuacji nawet synem Pana (tu moje nazwisko – czyli nazwisko mojego Taty), którego widział 3 razy w życiu, a także żydem i eunuchem. Ogólnie został wyklęty, słownie wydziedziczony i oskarżony o spowodowanie morza łez. Pijani złością lub alkoholem członkowie rodziny nie dawali za wygraną.

    Ja, kobieta mojego męża, czułam się w tym wszystkim fatalnie. Po pierwsze nikt mnie nie wziął pod uwagę. Przed ślubem byłam ich córeczką (myśleli, że będę miała ich nazwisko więc będę ich dzieckiem), po ślubie stałam się wredną babą.

    Nikt ale to absolutnie nikt nie pomyślał jak bardzo mi miło ,że mój mąż wziął moje nazwisko i to w takim kraju i takich czasach. Nikt nie pomyślał, że jest to symboliczny wyraz szacunku do mnie i respektowanie mojej równości zarówno w społeczeństwie jak i w związku. Było i jest mi przykro, że żyjemy w tak szowinistycznym kraju. Nie rozumiem, czemu zmiana czy brak zmiany nazwiska tak bardzo niektórych boli. Moja rodzina była oczywiście zachwycona tym pomysłem, dla nich był to dowód, że mój mąż traktuje mnie na równi ze sobą.

    Dla mnie wybór nazwiska był to wybór estetyczny, to które ładniej brzmi i koniec, mamy równouprawnienie, kobiet mogą głosować, chodzić w spodniach i dawać swoje nazwisko mężowi i dzieciom. Mamy XXI w. i środek Europy, ale w mózgach wielu osób nadal, zmiana nazwiska na nazwisko żony jest czymś ubliżającym dla mężczyzny. To jest bardzo przykre zarówno dla kobiet jak i dla mężczyzn zjawisko. Kobiety są pozbawione prawa dawania i przyznawania nazwiska dzieciom i mężowi a mężczyźni nie mają prawa przyjąć nazwiska żony pod groźbą dostania łatki “pod pantoflem”, “nie ma jaj” itd…

    Nie wiem ile razy jeszcze będziemy musieli się tłumaczyć z naszej decyzji, póki co w urzędach wszystkie panie zachowują neutralny spokój (pewnie to nie ich syn, więc nie muszą się denerwować).
    Natomiast znajomi w związku z naszą decyzją potrafili spytać “czy to w ogóle możliwe”.

    Ostatecznie cieszę się z podjętej przez mojego męża decyzji bowiem może chociaż w małym stopniu przyczyni się ona do zmiany światopoglądu przez niektóre osoby i da dobry przykład parom, które tak jak by chciałby z jakiegoś powodu złamać to społeczne tabu.

    • kermit says:

      Wszystko pięknie opisane ale mnie jako mężczyznę zastanowiły Twoje słowa :”Nikt ale to absolutnie nikt nie pomyślał jak bardzo mi miło ,że mój mąż wziął moje nazwisko i to w takim kraju i takich czasach. Nikt nie pomyślał, że jest to symboliczny wyraz szacunku do mnie i respektowanie mojej równości zarówno w społeczeństwie jak i w związku”
      Postanowiłem troszkę zmienić płeć autora i oto co wyszło :Nikt ale to absolutnie nikt nie pomyślał jak bardzo mi miło ,że moja żona wzięła moje nazwisko (..). Nikt nie pomyślał, że jest to symboliczny wyraz szacunku do mnie i respektowanie mojej równości zarówno w społeczeństwie jak i w związku”.Pięknie nieprawdaż.Równość nie polega na tym ,żeby teraz mężczyźni przy ślubie brali nazwisko żony ponieważ patrząc na reakcje Twojej rodziny i rodziny Twojego męża wahadło zadowolenia przesunie się do maximum w drugą stronę. Trzeba znaleźć formułę która zadowoli obie strony.Nie jest to proste bo mamy przed sobą tradycję ale moim zdaniem tylko zadowolenie obu stron ma rację bytu .

  17. Asia Pietrulewicz says:

    Całkowicie popieram! Nie rozumiem, jak można się wyzbyć swojego nazwiska i swojej tożsamości! Mam mnóstwo koleżanek, które zmieniły nazwiska, bo, jak twierdzą, “nie chciały mieć nazwiska swojego ojca”. Mniejsza o rodzinne zatargi – czemu mężczyźni nie mają takich problemów? Bo oni traktują swoje nazwisko jako SWOJE, a nie tylko pożyczone od swojego ojca i do niego należące.

    Tak czy siak, dziewczyny, nie dajcie się! Mamy z partnerem 4-miesięczną córeczkę dwojga nazwisk (w końcu ma dwoje rodziców, jej DNA pochodzi od nas obojga), przy czym moje nazwisko jest pierwsze, bo ustaliliśmy, że zadecyduje płeć pierwszego dziecka 😉 Oczywiście rodzina cały czas narzeka, jak to niesamowicie krzywdzimy dziecko, ale nieszczególnie się tym przejmujemy.

  18. Tora tora says:

    Też bym chciała zachować nazwisko, bo nie mam brata tylko siostrę i w przypadku ślubu nasze rodowe nazwisko teoretycznie zniknie, a oprócz wuja bezdzietnego, już nikt go nie będzie nosił.
    Tylko nadawanie dzieciom dwóch nazwisk to już lekka przesada.
    A czy w przypadku rozwodu można dzieciom zmienić nazwisko?

  19. Asia Pietrulewicz says:

    Dlaczego przesada? Chcieliśmy oboje przekazać nazwisko dzieciom. Jeśli mała stwierdzi kiedyś, że wolałaby jedno, pójdziemy i zmienimy na jej wybór.

  20. kibord says:

    a jak pozniej to dziecko z dwoma nazwiskami wyjdzie za maz/ozeni sie z kims tez z dwoma nazwiskami i nikt z nich nie zechce zmieniac nazwiska to jakie nazwisko bedzie mialo dziecko ? czteroczlonowe ? troche to paranoja ,wygodniej jest po prostu wybrac jedno

  21. pp says:

    Co kraj to obyczaj, tam jest taka tradycja u nich taka o co chodzi…

  22. Hannia says:

    Mam za sobą podobną batalię, ale nie z urzędnkami, a z narzeczonym. Uważam, że każda kobieta powinna zaproponować swojemu facetowi, żeby przyjął jej nazwisko nawet jeśli woli przyjąć nazwisko męża. Jego reakcja na taką propozycję wiele o nim powie, uwierzcie mi. Ja myślałam, że jestem z moim w relacji jak równy z równym, a okazało się, że przyjęcie mojego nazwiska to dla niego największy dyshonor na świecie, który przyrównał do założenia różowej sukienki przy kolegach. Od razu jęknął “ale ty jesteś kobietą!”. Polecam wam serdecznie.

Zostaw odpowiedż