bar

Jak z Płatka – Urok i znaczenie dyskretnego wsparcia

Zadano mi pytanie – jak oceniam to, że Prezydentowa Agata Duda nie przyszła na Kongres, a zamiast tego przyjęła kobiety z Kół Gospodyń Wiejskich. Odpowiadam: Pani Prezydentowa nie przyjęła kobiet z Kół Gospodyń Wiejskich “zamiast”. Pani Prezydentowa przyjęła kobiety z Kół Gospodyń Wiejskich. W ten dyskretny sposób Pani Prezydentowa dodatkowo wsparła także Kongres. To nie…

Nasze rodzime obławy…czyli sklepy i stanowiska

By Jessica Flavin from London area, England (Anger Controlls Him) [CC BY 2.0 (http://creativecommons.org/licenses/by/2.0)], via Wikimedia Commons

Ewa Wanat sama stwierdziła, że przesadziła „porównując przejęcie schedy po Magdzie Jethon do przejęcia sklepu po Żydzie, któremu założono żółtą opaskę”. Powiedziała w związku z tym, że nie powinna była używać tego porównania, więc pewnie nie ma co ciągnąć sprawy, ale dla mnie Jej myśl była czytelna, a pełne oburzenia wpisy – co najmniej obłudne….

Rodzina…Po raz pierwszy

IMG_7105

To był mój pierwszy raz  i jak dotąd jedyny. Nigdy nic nie wygrałam. Nie wylosowałam żadnego fantu, nie trafiłam w totka. Tym większe było moje zaskoczenie i radość, gdy  to właśnie mnie wyczytano. Był rok 2015 i byłam wśród gości zaproszonych w Narodowe Święto Kanady do kanadyjskiej ambasady. Gospodarze zapowiedzieli, że z okazji 50 lecia…


bar

Jak z Płatka: Kaziu…zakochaj się. W związku z „Masculinum”

Lubię polskie kino. Po latach chudych przyszedł na nie, ewidentnie dobry czas. Dowody? Proszę bardzo. Wystarczy chociażby wspomnieć „Wesele”, „Dom zły”, „Mój rower”, „W ciemności”,„Pokłosie”, „Róża”, czy teraz – „Drogówka”.

570px-Maid_cleaning

Tyle, że po „Drogówce” naprawdę odchodzi ochota na jakikolwiek kontakt z policją. Oni tam mają tyle kłopotów sami z sobą, że najlepsze co człowiek może, to im nie dokładać własnych. Czy lubię polski cyrk? Nie wiem, ale wiem, że po przeczytaniu wywiadu Tomasza Kwaśniewskiego z Jackiem Masłowskim w 11 numerze „Newsweeka” z marca 2013, na temat „Masculinum”, wiem, że im – psychoterapeutom z „Masculinum”, podobnie jak policji, nie należy przeszkadzać ze swoimi problemami, bo mają dość własnych.

Panowie z „Masculinum” nie dają sobie z sobą rady. Słuchając ich człowiek czuje się jak gość z obrazka Mleczki, któremu ten drugi, też beznadziejnie rozwalony obok na kanapie mówi: „Ty masz depresję? Twoja depresja przy mojej depresji, to żadna depresja”.

Tam to dopiero jest cyrk! Bezradni do bólu. I do bólu z kompleksami z kobietą w tle. Nic dziwnego, że ironizując „Masculinum” przerobiono na  „Mizoginium”, bo aż się ta niechęć do kobiet z nich ulewa. Nie potrafią przy tym dostrzec, ze sami są sobie winni. Niedorosły zawsze przyczynę własnych  nieszczęść upatruje w innych. Więc i tu winne są one: mamusie, żony, kochanki i teściowe.

I pewnie nawet kosztowna wizyta na kozetce u takiego specjalisty nie musi być bez sensu, skoro człowiek podbuduje się słysząc, że psychoterapeuta, ten to dopiero ma przechlapane! Jednak satysfakcja z tego średnia, bo realnie to portfel został rozwiązany, a problem z którym zastukaliśmy do psychoterapeuty, nie.

Mogłabym z nową porą przeczekać męskie psioczenie na kobiety. Tyle, że, choć w kalendarzu od tygodnia już wiosna, za oknem znów panoszy się śnieg. Leci tego nieprzyzwoicie dużo na łeb i na szyję (zwłaszcza, gdy się jest w Kijowie!). W przyrodzie widać niekoniecznie jest jak w kalendarzu. Czy to oznacza, że nie stać mnie na dobrą nowinę i wyjście z impasu „Masculinum”? Stać mnie.

Przepraszam, będę szczera. Pan Jacek Masłowski wypada w swych wypowiedziach na kuriozalnie nielogicznego. I…co z trudem przechodzi mi przez gardło, bo jednak wolę mówić o ludziach miłe rzeczy, …wypada naburmuszenie i fochowato.

Te wszystkie lęki wieku średniego, przerażenie, że jest niekoniecznie w relacji, o której marzył, że gdy mężczyźnie odwala to kupuje sobie nową brykę, lub nowy młodszy model seksualnego partnera/partnerki, czy coś w tym rodzaju i że wszystkiemu winne te matki, które wychowują chłopców w domach matek z nieobecnym ojcem i z tego chłopcy/mężczyźni nie widzą jak ojcowie zagospodarowują swoją przestrzeń w domu….i tak dalej potoczyste blebleble…

Przecież przestrzeń zagospodarowuje się poprzez obecność, i poprzez nieobecność. Nieobecność jest też formą zagospodarowania obecności. Nieobecnej obecności. Wzorce obecności i nieobecności niekoniecznie nadają się do powielania, a Pan Masłowski głosząc niepowielanie – jednak powiela utarte, zdarte, tchnące stęchlizną wzory zardzewiałego protekcjonalnego patriarchatu, który równo szkodzi wszystkim, włącznie z Panem Masłowskim.

Zmagam się z problem młodocianych matek, które często tracą swoje dzieci, odbierane im sądownie, o ile nie znajdzie się mężczyzna z dowodem w kieszeni gotów je poślubić. Tylko wtedy mają szanse na uzyskanie praw do swojego dziecka i samostanowienia. Jak by dobrze zrobiło tym dziewczynkom, gdyby spółkujący z nimi chłopcy lub mężczyźni po prostu brali rozważną odpowiedzialność za swoje decyzje o wchodzeniu w relacje seksualne. Jak dobrze, by im to zrobiło; ile szansy na mniej tragedii.

Zmagam się z problemem beznadziejnie bezsensownego podnoszenia kar w kodeksie karnym za przestępstwa seksualne przy jednoczesnym totalnym braku przesłania – po pierwsze nie gwałć. To gwałciciel gwałci, a nie krótka spódniczka, nie ciemna ulica, nie alkohol czy seksowny taniec. Gdzie jest wyraźna polityka społeczna skierowana na trening odpowiedzialności za zachowania seksualne? Bo nawet jeśli ona/on seksownie wygląda, to niekoniecznie oznacza to, że chce ciebie.  Jak dobrze, by to zrobiło; ile szansy, by dało na mniej tragedii.

Zmagam się z problemem mężczyzn, którzy jak Pan psycholog Masłowski z wywiadu nie rozumieją, że tacierzyństwo to tacierzyństwo, a macierzyństwo to macierzyństwo; i to razem tworzy rodzicielstwo. Nie ma nic złego w robieniu, będąc ojcem tego, co robi matka. Dziecko się karmi, przewija, usypia, szanuje, dziecku się czyta, odpowiada na pytania, z dzieckiem się bawi, rozmawia, jest i dba, by czuło się bezpieczne i ukochane. To się robi z dzieckiem i do tego równie dobry jest ojciec i matka.

Pan Masłowski mówi, że razem z panami Eichelbergerem i Edim Pyrkiem założyli  fundacje „Masculinum”, w której chcą promować model męskiej płci i robić męskie kongresy. I idzie im, by zadbać o to, że jak mężczyzna ma duże potrzeby seksualne i dla którego seks stanowi jedyną drogę do intymności to trzeba zadbać, aby to było ok. Czy tak? I żeby nie było wizerunku ciapy, alkoholika, albo niedojrzałego sprawcy przemocy, bo dlaczego w tytule konwencji Rady Europy nie pada słowo mężczyzna, a przecież przemoc psychiczna dotyka i mężczyzn. I więc ta przemoc przynosi też siniaki i poszarpaną duszę nawet jeśli tego nie widać. Bo brakiem zainteresowania można dokopać bardziej niż piąchą po ryju, a o tym nic nie wiadomo, bo mężczyźni nie zgłaszają bo nie chcą, żeby wyszło, że są jak baby…Ufff, zawiało śniegiem. Może to od tego „Masculinum” wiosna nam się spóźnia, może z tego Pana Masłowskiego gadania jej tu nieśpieszno?

Panie Masłowski, śliczny ten śnieg, ale i ja chciałabym żeby bociany z przylotem zastały zieloną trawę, a nie białe zaspy więc Panu powiem – więcej nas łączy niż dzieli. Nas, to znaczy kobiety i mężczyzn. I więcej na łączeniu i dostrzeganiu podobieństw zyskamy niż na kopaniu rowów nonsensów, stawianiu zasieków nienawistnych słów, budowaniu murów durnych pomysłów o różnicach. Różnice wewnątrz rodzajowe, a więc te pomiędzy kobietami i kobietami i te pomiędzy mężczyznami i mężczyznami są dużo większe, niż te, ogółem, pomiędzy kobietami i mężczyznami.

Wystarczy dopuścić do głosu kobietę, którą Pan w sobie nosi, a gwarantuje Panu, że podziały, które Pan tworzy i narzekania na kobiety, a feministki zwłaszcza, które Pan uprawia, wywietrzeją same. To nowe zbudować można nie na różnicach, lecz na podobieństwach. Na podobieństwach, na tym co łączy, na tym co wspólne!

A jeśli męska seksualność wymaga zdobywania? To  konsensualny seks w którym on jest Grey, a ona „O”, jest o.k.  Tylko dlaczego także poza łóżkiem ona ma być spętana i bita, dosłownie i w przenośni? Tak uprawiane „Masculinum” to zwykłe „Mizoginum”. Więc już lepiej przyjąć zaproszenie Przybory: Kaziu, Panie Masłowski, odpuść, wrzuć na luz, stań się feministą i …zakochaj się. Może wtedy wreszcie wróci wiosna.

The following two tabs change content below.
Monika Płatek

Monika Płatek

Prawniczka i wykładowczyni akademicka, feministka. Profesor nadzwyczajna Uniwersytetu Warszawskiego, pracuje w Zakładzie Kryminologii w Instytucie Prawa Karnego na Wydziale Prawa i Administracji. Jej działalność naukowa i społeczno-polityczna koncentruje się na takich dziedzinach jak prawo karne, prawa człowieka w tym prawa kobiet, penitencjarystyka, kryminologia, wiktymologia,penologia, psychologia społeczna, gender studies, mediacja, sprawiedliwość naprawcza i socjologia prawa.

Tagi: ,

8 Responses to “Jak z Płatka: Kaziu…zakochaj się. W związku z „Masculinum””

  1. Wanilianka says:

    “A jeśli męska seksualność wymaga zdobywania? To konsensualny seks w którym on jest Grey, a ona „O”, jest o.k. Tylko dlaczego także poza łóżkiem ona ma być spętana i bita, dosłownie i w przenośni?” Brawo! Niestety wiele mężczyzn myśli bardzo prymitywnie – aby kobiety brały na siebię odpowiedzialność za męskie uniesienia, nie ważne czy to w postaci gwałtów, pobić, psychicznego dręczenia, utraty praw, zupełnej przynależnosci do mężczyzny. NA SZCZĘŚCIE jest coraz więcej takich kobiet, które zaciekle z tym walczą, uświadamiając przy okazji rzesze innych. I TAK TRZYMAĆ!:)

    • Dorota says:

      Co to znaczy równy?
      My nie jesteśmy równi. Kobiety i mężczyżni to różne Istoty.
      Różne Istoty. Każde z nas ma unikatowy zestaw cech, których NIE MA druga płeć. I odwrotnie.
      Szukaj tego co łączy,a nie dzieli.
      Miłość i otwarta rozmowa nie będzie początkiem lepszego zrozumienia.

  2. M says:

    Od dawna utożsamiam się z postulatami feministycznymi, brałam udział w róznych akcjach i muszę powiedzieć, że jestem teraz w szoku.

    Zaskoczyło mnie, że jest tak wielki odpór fundacji masculinum ze strony feministyczncyh środowisk, że nie ma chęci dialogu. Proszę , wytłumaczcie mi to, bo być może nie dostrzegam czegoś co wy wszystkie widzicie.

    Ja widzę to tak: wychodzimy z kultury patriarchalnej. Kobiety szukają i tworzą swoją tożsamość – feminizm, femina, odnosi się do kobiety i jej poszukiwań, do jej tożsamości.
    Mężczyźni, którzy chcą wyjść z kultury patriarchalenej zaczynają mówić o tym, że również szukają swojej tożsamości, według mnie to dobry znak. (!)

    Czy istniej zagrożenie, że powiedzą rzeczy, które nam się nie spodobają? Oczywiście, ale chyba lepiej dowiedzieć się wreszcie, zamiast i tak doświadczać efektów ich myślenia nie wiedząc o co chodzi.

    Np. krytykują kobiety?
    Bo czasem my, kobiety robimy różne rzeczy niefajnie! Tak, jak mężczyźni zresztą.
    Krytykują, według nas, niesłusznie? Świetnie, więc gadajmy o tym. Podejdźmy dojrzale. Udawanie, że ich perspektywy nie ma (nawet, jeśli trochę według nas bredzą 😉 ) obśmiewanie i mówienie, że nie powinni się wypowiadać, jest dla mnie niepoważne.

    Jeśli rzeczywiście traktujemy się na równi z mężczyznami, uważam, że trzeba wyjść z roli ofiary, stanąć na wysokości zadania i wysłuchać opinii drugiej strony. Uważamy, że opinie te są wyssane z palca? Dobrze, więc gadajmy o tym, zamiast wyśmiewać facetów za to, że mówią swoją perspektywę, czy odczucia. Ich perspektywa i jej skutki i tak istnieją nawej jeśli jej nie wypowiedzą. I tak perspektywa ta wybucha, a to w formacjach kato fantyków, a to jakichś narodowościowych. Bo tam znajdują dla siebie mężczyźni jakąś tożsamość.
    Dlaczego nie mają odszukać tożsamości bardziej, nazwijmy to zdrowej, przykładowo w fundacji dla mężczyzn, która będzie robiła warsztaty itp.?

    Czy nie lepiej dać przestrzeń dla mężczyzn i dla kobiet – by wychodzili z kultury patriarchalnej, szukając swoich tożsamości? Możemy robić to oddzielenie, nie jesteśmy jedną płcią. Różnimy się i to mi się podoba. Kręcą mnie męscy faceci, chcę facetów, którzy lubią swoją męskość i zaczynają ją definiować w zdrowy sposób. To nic złego, żeby faceci się od nas różnili! Nie wiem, czy tacy właśnie się pojawią w tej fundacji, ale myśle, że warto to sprawdzić.

    Uważacie, że Eichelberger jest przeciwko kobietom? Mnie jakoś trudno w to uwierzyć.
    Wiem, że nadal kobiety w bardzo wielu obszarach mają gorzej, naprawdę wiem o tym. Uważam jednak, że nadszedł czas na dialog.

    Kultura patriarchalna jest utrzymywana również przez kobiety, najwyższa pora to dostrzec. Nie chodzi o ślepe krytykowanie ‘matki”, czy innej kobiecej postaci kulturowej bo matka funkcjonuje w specyficznych warunkach. Niemniej jednak trzeba nazwać rzeczy po imieniu, czasem matka naprawdę robi krzywdę. Ważne, by dojść do przyczyn dlaczego tak się dzieje, pracować nad warunkami, w których funkcjonuje, ale również dać facetom powiedzieć co czują. Mają prawo powiedzieć, tak uważam.

    Zdarzają się kobiety które są jeszcze wychowane w starych mentalnościach (elementy tego w zakamarkach umysłu wszytkie mamy) i manipulują facetami, też seksem, niektóre też dla pieniędzy. To się zdarza! Nie można tego przykrywać, a raczej wydobyć na światło dzienne i poradzić soebie z tym.

    Nie chodzi o przepychanki, kto jest “ofiarą” a kto “katem”, każdy musi wziąć odpowiedzialność za to, co robi w życiu i szukać rozwiązań. Trzeba wyjść poza myślenie kata i ofiary.

    Może trzeba dać spokój facetom, niech oni sobie swoją tożsamość odkrywają a zająć się kobietami i ich mentalnością? Wyjściem z mentalności ofiary?

    Ad zdobywania w seksie – mam wrażenie, że nie chodzi o przemoc, tylko o formę zbliżania się do kobiety, którą prezentują faceci. męska seksualność, bliskość jest trochę inna niż u kobiet. Przemoc jest niedopuszczalna, seksualność zawierająca zdobywanie – owszem, dla mnie jest to seksowne.

    • e. says:

      @Proszę , wytłumaczcie mi to, bo być może nie dostrzegam czegoś co wy wszystkie widzicie.

      Czytałaś jakikolwiek wywiad z Masłowskim?

    • Jakiś facet says:

      Droga M,

      Co do twojego postu, tak z męskiego punktu widzenia… WoW. Szkoda, że tak wyważonych opnii ze strony feministek nie słychać w mediach częściej. Merytorycznie, konkretnie i z rozsądnym uwzględnieniem arguemntów drugiej strony. Widzę, że dostrzegasz dwie strony medalu. Brawo

      Pozdrawiam

  3. No cóż niektórym feministkom wygodnie oskarżać za całe zło na świecie tylko mężczyzn. Prawda o nas kobietach nie jest różowa.

  4. Witek says:

    Dowcip Mleczki polgał na tym, że tekst wygłaszał mężczyzna do kobiety.

  5. Konrad says:

    Czytam ten tekst z rosnącym osłupieniem.
    Wydawało mi się, że feministki, deklarujące walkę o równe i sprawiedliwe traktowanie płci tylko przyklasną inicjatywie zmierzającej do znalezienia nowej, bardziej dopasowanej do współczesności definicji męskości.
    Bo przecież równość płci wymaga redefinicję zarówno “kobiecości” (co już się dzieje), jak i “męskości” – bez tego cały ten proces się nie uda.

    Nie da się bowiem mieć ciastka i zjeść ciastka, zmienić postrzeganie kobiet i tego co kobiece, jednocześnie utrzymując tradycyjne postrzeganie mężczyzn i tego co męskie.

    Dziwi mnie też niechęć do “odczarowywania” płaskiego, stereotypowego postrzegania kobiet i kobiecości.
    Tak, Pani Płatek ma rację, że kobiety i mężczyzn więcej łączy niż dzieli, tym bardziej dziwi mnie ten opór by dostrzec, że kobiety również mają swoją “ciemną” stronę – że tak samo jak mężczyźni potrafią być agresywne, potrafią krzywdzić, stosować przemoc i niszczyć.

    Negując ten “ciemny” aspekt kobiecości, Pani Płatek paradoksalnie staje się obrończynią “patriarchalnego” porządku świata.
    To przecież “patriarchat” wtłacza na siłę kobiety w rolę “czystych i niewinnych”, łagodnych istotek niezdolnych do jakiejkolwiek agresji czy przemocy (więc najlepiej zamknąć je w domu by zły świat nie wyrządził im krzywdy).

    Tymczasem przyznając równość obu płci musimy w konsekwencji przyznać, że tak kobiety jak i mężczyźni są zdolni do rzeczy wielkich, ale też i nikczemnych.

    Na koniec kwestia formy omawianego tekstu – przepełniona agresją, niechęcią, starająca się wyszydzić i zdyskredytować Jacka Masłowskiego.
    Unikając rzeczowej polemiki i zastępując ją szyderstwami Pani Płatek tylko potwierdza tezy Masłowskiego dotyczące agresywnych zachowań kobiet.

    “Królowa jest naga”, chciałoby się powiedzieć.

Zostaw odpowiedż