bar

Jak z Płatka – Urok i znaczenie dyskretnego wsparcia

Zadano mi pytanie – jak oceniam to, że Prezydentowa Agata Duda nie przyszła na Kongres, a zamiast tego przyjęła kobiety z Kół Gospodyń Wiejskich. Odpowiadam: Pani Prezydentowa nie przyjęła kobiet z Kół Gospodyń Wiejskich “zamiast”. Pani Prezydentowa przyjęła kobiety z Kół Gospodyń Wiejskich. W ten dyskretny sposób Pani Prezydentowa dodatkowo wsparła także Kongres. To nie…

Nasze rodzime obławy…czyli sklepy i stanowiska

By Jessica Flavin from London area, England (Anger Controlls Him) [CC BY 2.0 (http://creativecommons.org/licenses/by/2.0)], via Wikimedia Commons

Ewa Wanat sama stwierdziła, że przesadziła „porównując przejęcie schedy po Magdzie Jethon do przejęcia sklepu po Żydzie, któremu założono żółtą opaskę”. Powiedziała w związku z tym, że nie powinna była używać tego porównania, więc pewnie nie ma co ciągnąć sprawy, ale dla mnie Jej myśl była czytelna, a pełne oburzenia wpisy – co najmniej obłudne….

Rodzina…Po raz pierwszy

IMG_7105

To był mój pierwszy raz  i jak dotąd jedyny. Nigdy nic nie wygrałam. Nie wylosowałam żadnego fantu, nie trafiłam w totka. Tym większe było moje zaskoczenie i radość, gdy  to właśnie mnie wyczytano. Był rok 2015 i byłam wśród gości zaproszonych w Narodowe Święto Kanady do kanadyjskiej ambasady. Gospodarze zapowiedzieli, że z okazji 50 lecia…


bar

Jak z Płatka: Wiedeń gender i kryminologia.

Wiedeń o tej porze roku jest z sennej bajki. Zapach grzanego korzeniami wina miesza się ze słodyczą cukrowej waty i czekoladowych orzechów.

Najlepsze kasztany są na placu Pigall? Nieprawda. Gdy obciążone prezentami sanie Mikołaja dzwonkami torują drogę, najlepsze, przytulnym ciepłem chrupiące kasztany są na targu świątecznym przed wiedeńskim ratuszem. A on sam jest jak z kunsztownie wyrzeźbionego lukru. Cały przystrojony rozgwieżdżonymi motylami.

Las Mariposas przyfrunęły. Zajęły ratusz.

zdjęcie (1)

Zjęcie: M. Płatek

To robi wrażenie. W przepastnych salach oddech gubi dech, bo każdy krok kontrolują groźne i dniu dzisiejszemu obojętne potężne rzeźby. Każda inna, każda męska i każda symbolizująca dominację i władzę. Trudno o lepszą symboliczną ilustrację patriarchalnego systemu.

Rzeźby kobiece? Można je z rzadka dostrzec w poczekalni i korytarzach. W przeciwieństwie do męskich nie są spersonalizowane. Wszystkie mają te same anonimowe słodkie buzie, pusty wzrok i wielkie piersi. Gołe. Są tam, by zdobić i służyć. Przerośniętym, napompowanym i nienaturalnie sterczącym biustem razem z nadętymi buziaczkami słodkich aniołków pomyślane są dla przyjemności oka i dłoni.

Zwolenniczka inkwizycyjnego ścigania gender Gabriela Kuby z Niemiec, popularyzowana nad Wisłą byłaby pewnie zdania, że się mylę, że to nie kultura, ale natura przybrana w długą siwą brodę Jahwe sama tak zarządziła i prowadziła rzeźbiarskie dłuto. Powodzenia. Pani Kuby podobnie jest zdania, że badania nad kulturową tożsamością płci „sprzedaje się” jako element walki o równouprawnienie kobiet. Kolejna bzdura. Niczego się nie sprzedaje i z niczym nie walczy. Równouprawnienie zapisane i zgodzone w Konstytucji wdraża się, a dzięki metodzie, która pozwala dostrzec kulturowe źródła szkodliwych stereotypów powiązanych z płcią, służy do usprawiedliwiania dyskryminacji.

Uwaga! Tu chodzi o prawa, nie o seks. Deprywacja seksualna być może objawia się tym właśnie, że głodnemu nawet kodeks i Konstytucja kojarzą się z orgią. Jego/jej sprawa, choć czyta się wywody Pani Kuby, jak i zresztą księdza Oka z rosnącym zdumieniem, że można z taką pasją i tyle ględzić o „życiu seksualnym”, zamiast .

Tu jednak będziemy się trzymać swego. Chodzi o prawa i ich wdrażanie. Zbyt często bowiem efektem ich lekceważenia jest przemoc.

Władze państwa Austrii i miasta Wiednia otworzyły więc podwoje dla eliminacji dyskryminacji i przemocy wobec kobiet.

25-26 listopada 2013 reprezentacyjne sale wiedeńskiego ratusza gościły kobiety i mężczyzn odmawiających zgody na przemoc wobec kobiet i przemoc w rodzinie.

Wielkie międzynarodowe spotkanie poświęcone zostało skutecznym formom eliminacji przemocy wobec kobiet [„Eliminating Violence Against Women in Europe Intersectoral Approaches and Action”]. W ten właśnie sposób z niezwykłym intelektualnym przepychem Wiedeń rozpoczął tegoroczne prace w ramach 16 dni przeciw przemocy wobec kobiet. Las Mariposas wyznaczyły ścieżki.

Pierwszego dnia jednak to głównie kobiety zasiadały w panelach. Zaniepokoiło mnie to. Nie tylko z niechęci do traktowania problemów wspólnych jako zarezerwowanych dla nielicznych.

Zdjęcie: M. Płatek

Zdjęcie: M. Płatek

Tak jak w panelu zorganizowanym przez Centrum Myśli Jana Pawła II na temat powrotu bogów i postmodernizmu kulturowego nie powinni występować wyłącznie mężczyźni, choćby i w koloratkach, tak o problemie przemocy wobec kobiet nie powinny rozmawiać same kobiety. I nie dlatego, że to nie przystoi i świadczy o intelektualnym deficycie organizatorów/organizatorek. Przede wszystkim dlatego, że ani powrót bogów, ani przemoc wobec kobiet nie jest wyłącznie męską lub kobiecą sprawą.

Też teksty, które początkowo leciały z mównicy, swoim monotonnym blebleble niemal gasiły światła przycupniętych na framugach motyli i niemal gniewały. Stosy konwencji, kodeksów, zaleceń, decyzji ramowych, przepisów. Tak jakby były nieznane, tak jakby nie powinny być wdrożone od lat. Stosy: „powinno”, „nie można”, „należy”, „zwalczyć”, „przewalczyć” serwowane tym, co wiedzą, znają, mają dość, także coraz częstszych ograniczeń finansowych i organizacyjnych, i pod nieobecność tych, którzy biorą pieniądze i obsadzają stołki przeznaczone dla wprowadzenia „powinno” i „przewalczyć” w życie.

Stos ma to do siebie, że jest ulotny, łatwopalny, a swąd spalonych na stosach kobiet ciągnie się przez stulecia bezrefleksyjnie, z tendencją do nawrotów. O Konwencji Rady Europy o zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przeciwwładzami przemocy w rodzinie [CETS 210] mówiono tak, jakby była niekwestionowaną oczywistością. I jakby teksty o tym, że gender i feminizm odpowiada za pedofilię w kościele i seksualne wykorzystywanie dzieci i kobiet przez księży był zaledwie paranoicznym snem, a nie Polską rzeczywistością.

Polską? Nie! Nie tylko Polską! Okazuje się, że ten sam skomasowany, bełkotliwy, świadomie fałszywy napad na „gender”, „feminizm”, „feministki” obecny jest też w Chorwacji, Macedonii, Bułgarii, Słowacji, zbliża się do Litwy, Czech. Te same teksty, te same metody. Jest wszędzie tam, gdzie w przeszłości był co najmniej autorytaryzm i brakowało ruchu feministycznego, wysokiej kultury prawnej i tradycji poszanowania praw człowieka. I gdzie uczepieni władzy, nadal w purpurze, przejęli miejsce i metody poprzedniej. Różnice w odcieniach czerwieni nie zawsze czynią różnicę.

Dawniej bez względu na to jak wyglądała struktura władz, rzeczywistość dyktowała i wyznaczała partia.

Zaraz. Czy to naprawdę nowy fenomen?…Nie. My już to przerabialiśmy.

Wtedy, w tym minionym, podobne teksty jak kamienie też rzucano w naukę i w wiedzę. Różnice w odrębnych gałęziach nie zawsze czynią różnicę. Poprzednio ukamieniowano kryminologię.

Dlaczego? Bo nowy wspaniały świat miał być wolny od przestępczości. Tymczasem kryminologia nieustępliwie wskazywała, że na przestępczość można wpływać. Można ją minimalizować, można niemądrymi decyzjami promować, ale nie można jej wyeliminować.

Nagonka partyjnych aktywistów odbija się echem. Architektura strzelistych, skierowanych ku niebu dachów akustykę szeptu przewierca w złowieszczy ryk. „Kryminologię” echo, czas i interes podmienił w „gender”

Tamtej władzy na lata udało się kryminologię usunąć z uniwersytetów. Nie miało to większego wpływu na zanik przestępczości, na zanik wiedzy i racjonalnej polityki karnej – ogromny. Co będzie teraz? Zobaczymy.

Warto jednak rozumieć, że tak jak za komuny uderzano w kryminologię, bo była gałęzią nową i obnażała hipokryzję władz, tak i dziś atakuje się gender – badania nad kulturą tożsamości płci, w tych państwach gdzie studia te są nowe, słabe, nieokrzepnięte i obnażają hipokryzję.

Kryminologia za komuny była poligonem eksperymentowania bezkarności władzy w kneblowaniu nauki. Atak na studia genderowe? Czym są? Czy naprawdę mają tylko odwrócić uwagę od ujawnionej pedofilii w kościele?

Wiedeń o tej porze roku jest jak z sennej bajki. Zapach grzanego korzeniami wina miesza się ze słodyczą cukrowej waty i czekoladowych orzechów. Wielkie rozświetlone motyle wfruwają nad ratusz. Na sali obrad, drugiego dnia lekarze, lekarki, prawnicy i prawniczki cytują liczby, orzecznictwo, praktyki i wdrażane procedury. I bez motylich świateł widać, że eliminacja przemocy wobec kobiet poprawia jakość życia, zdrowia i oszczędności w budżecie.

The following two tabs change content below.
Monika Płatek

Monika Płatek

Prawniczka i wykładowczyni akademicka, feministka. Profesor nadzwyczajna Uniwersytetu Warszawskiego, pracuje w Zakładzie Kryminologii w Instytucie Prawa Karnego na Wydziale Prawa i Administracji. Jej działalność naukowa i społeczno-polityczna koncentruje się na takich dziedzinach jak prawo karne, prawa człowieka w tym prawa kobiet, penitencjarystyka, kryminologia, wiktymologia,penologia, psychologia społeczna, gender studies, mediacja, sprawiedliwość naprawcza i socjologia prawa.

Tagi: , ,

2 Responses to “Jak z Płatka: Wiedeń gender i kryminologia.”

  1. janusz pilarski says:

    Przepięknie napisane a piórko tak lekutkie ,że z metra spadałoby pół godziny.

  2. Marta says:

    Stop. Przepraszam, ale walka o prawa kobiet staje się bez sensu, jeśli zawiera w sobie obrażanie innych kobiet. Proszę sobie wyobrazić, że kobiety, z natury, miewają też duże i bardzo duże piersi. Hasła w stylu “przerośnięty, napompowany biust” są zwyczajnie niesympatyczne. Proszę pokazać zdjęcia tych nienaturalnych rzeźb na “Lobby Biuściastych”, gdzie są kobiety o bardzo różnych wielkościach piersi – od bardzo małych do bardzo dużych. Ciekawe, czy będzie Pani przyjemnie tłumaczyć się ze swojego pogardliwego tonu wobec tej, niezależnej od kobiet, cechy, w kontakcie z kobietami, których biusty są większe.

    Ps. 1 Lobby Biuściastych, to kobiece forum konsumenckie, mocno techniczne i w gruncie rzeczy feministyczne. Kobiety dają tam sobie prawo do rozmawiania o piersiach bez głupawych uśmieszków i traktowania ich jak zabawki dla mężczyzn. Nie oceniają piersi innych kobiet, oceniają za to produkty dla nich przeznaczone. W myśl zasady, że to ubranie trzeba dopasować do użytkowniczki, a nie użytkowniczkę do ubrania. Jest tam mnóstwo dyskusji o szczegółach technicznych staników i związanych z tym problemach. Choćby tym, że wielu producentów nie przyjmuje do wiadomości, że kobiety są trójwymiarowe i popełnia podstawowe błędy, przez co staniki są niewygodne. Dodatkowo ciężko o drugie kobiece forum, które równie konsekwentnie i bez hałasu zmienia rzeczywistość. Sporo firm poprawiło swoją ofertę, a kilka nawet powstało jako odpowiedź na zgłaszane konkretne problemy. Bo nasze, kobiece problemy wcale nie są mniej poważne od problemów dyskutowanych przez mężczyzn. Swoją drogą trudno o drugi przykład walki o poprawę sytuacji kobiet totalnie bez odniesienia do mężczyzn.

    Warto, żeby Pani weszła na Lobby Biuściastych chociażby po to, żeby zobaczyć chyba najbardziej techniczne kobiece forum w internecie, gdzie bez wzniosłych haseł w praktyce realizowane są zasady siostrzeństwa i poprawy sytuacji kobiet w kwestiach, które są dla nich ważne. Bo np. niewygodny stanik to wcale nie jest mniej ważny problem tylko dlatego, że odnosi się do (stereotypowo uważanych za niepoważne) kobiecych piersi.

    Ps. 2 Też nie podoba mi się sytuacja, w której mężczyźni mają twarze konkretnych, szanowanych ludzi, a kobiety przedstawione są anonimowe, gołe, w kuszących pozach i z pustym wzrokiem. Inna sprawa, że podobnie (poza golizną) przedstawiane są kobiety na okładkach. Mężczyzna na okładce, to zwykle jest konkrety pan X, pokazany tam z racji kompetencji czy stanowiska. Kobieta na okładce to zwykle po prostu młoda, ładna, anonimowa modelka. Wyjątkiem są Wysokie Obcasy. Też polecam.

Zostaw odpowiedż