bar

Jak z Płatka – Urok i znaczenie dyskretnego wsparcia

Zadano mi pytanie – jak oceniam to, że Prezydentowa Agata Duda nie przyszła na Kongres, a zamiast tego przyjęła kobiety z Kół Gospodyń Wiejskich. Odpowiadam: Pani Prezydentowa nie przyjęła kobiet z Kół Gospodyń Wiejskich “zamiast”. Pani Prezydentowa przyjęła kobiety z Kół Gospodyń Wiejskich. W ten dyskretny sposób Pani Prezydentowa dodatkowo wsparła także Kongres. To nie…

Nasze rodzime obławy…czyli sklepy i stanowiska

By Jessica Flavin from London area, England (Anger Controlls Him) [CC BY 2.0 (http://creativecommons.org/licenses/by/2.0)], via Wikimedia Commons

Ewa Wanat sama stwierdziła, że przesadziła „porównując przejęcie schedy po Magdzie Jethon do przejęcia sklepu po Żydzie, któremu założono żółtą opaskę”. Powiedziała w związku z tym, że nie powinna była używać tego porównania, więc pewnie nie ma co ciągnąć sprawy, ale dla mnie Jej myśl była czytelna, a pełne oburzenia wpisy – co najmniej obłudne….

Rodzina…Po raz pierwszy

IMG_7105

To był mój pierwszy raz  i jak dotąd jedyny. Nigdy nic nie wygrałam. Nie wylosowałam żadnego fantu, nie trafiłam w totka. Tym większe było moje zaskoczenie i radość, gdy  to właśnie mnie wyczytano. Był rok 2015 i byłam wśród gości zaproszonych w Narodowe Święto Kanady do kanadyjskiej ambasady. Gospodarze zapowiedzieli, że z okazji 50 lecia…


bar

Jak z Płatka: Upadłe kolosy

flickr @ actionsforchoice  http://creativecommons.org/licenses/by-nc-sa/2.0/legalcode

Czerwienię się ze wstydu i czuję skrępowanie, patrząc na skład Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Karnego przy Ministrze Sprawiedliwości RP. To ciało kolegialne. Powołane do, jak sama nazwa wskazuje, kodyfikacji kodeksu karnego. Kodeks karny dotyczy wszystkich. Tak kobiet, jak i mężczyzn. W Komisji, która przygotowała kodyfikację dominują mężczyźni; są i dwie wybitne prawniczki – tyle, że obie już od dawna nieżyjące.

Nowy skład, powołany na lata 2013-2017 ma, na wymagane ustawowo max. 15, osób 18. W tym: jedną dr. hab. z KULu i sekretarkę zwaną sekretarzem z domeną mailową opus dei. Pozostali to mężczyźni.

To zawstydza. I żeby było jasne. Byłoby tak samo żenujące, gdyby skład Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Karnego przy Ministrze Sprawiedliwości ograniczał się tylko do  wybitnych prawniczek, jednego dr hab. i sekretarza zwanego sekretarką z domeną mailową opus dei .

Źle świadczy o standardach, procedurach i praktykach tak jednorodne ciało przedstawicielskie w społeczeństwie złożonym z kobiet i mężczyzn. Wykluczenie połowy wiedzy, doświadczenia, wrażliwości przynosi efekt połowiczny… i ma niewiele wspólnego z dobrym prawem. Ma się też nijak do zasady demokratycznego państwa prawa, urzeczywistniającego zasady sprawiedliwości społecznej.

Źle świadczy o wrażliwości Ministra, zwłaszcza, że jest On od sprawiedliwości…i tylko błagam! darujmy sobie argument, że tu rzeczywiście chodzi wyłącznie o meritum…lepiej w to nie brnąć. Nie przystoi, bo ośmiesza. Tak mogą mówić tylko ci, którzy własną krótkowzroczność i lenistwo umysłowe mylą z merytoryczną.

Szkoda, że Minister nie dostrzega, że taki skład jest niestosowny i nie pozwala na osiągnięcie zakładanego celu. Tym celem jest dobre prawo, w którym prawo karne jest zaledwie jednym, pomocniczym trybikiem, a nie maczugą do bezmyślnego walenia na oślep, by zastraszyć i stworzyć pozory mocy.

I znów, żeby było jasne! Każdy z zaproszonych do Komisji Panów jest specjalistą. Co więcej, jest tam kilku, których cenię, szanuję, a nawet uznaję za swoich mistrzów. Jest wielu, z których każdy oddzielnie jest mądry, uroczy i miły. Jednak razem, w tak perwersyjnych warunkach tworzą zespół niezdolny do wypełnienia zadania i zaproponowania dokumentu, który nie szkodzi, nie patologizuje i jest zgodny ze standardami  niedyskryminacji i poszanowania ludzkiej godności (art. 32 Konstytucji RP). Ta nie kończy się na zarodku, już czas jakiś temu, nazwanym w kodeksie karnym dzieckiem poczętym.

Kodeks karny dotyczy wszystkich. Osób wierzących w rozmaitych bogów, służących interesom rożnych kościołów, agnostyków i ateistów. Konstytucja wymaga więc, by tu, wzbić się na neutralność. Tymczasem efekt prac Komisji kodyfikacyjnej w zakresie regulacji praw reprodukcyjnych zgodny jest z wolą kościoła katolickiego. Nie zaprzeczam, że odpowiada i aksjologii członków Komisji. Twierdzę jednak, że lekceważy życie, zdrowie i prawa reprodukcyjne kobiet, co również zagraża prawidłowemu rozwojowi ciąży i płodów.

Majgull Axelsson ujęła to tak: „Watykan, ortodoksyjni muzułmanie i amerykańska prawica utworzyli zwarty mur w tej sprawie. Byli gotowi zapłacić każdą sumę i poświęcić życie dowolnej liczby dzieci i kobiet, by bronić władzy mężczyzn nad rozmnażaniem”.

Najwięksi z prawniczych tuzów, Kolosi, usprawiedliwiają swoje pomysły aksjologią, troską i rozwojem medycyny.

Tworzą przepis „kto powoduje śmierć dziecka poczętego niezdolnego do samodzielnego życia poza organizmem matki, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3”. Słowo „kto” w kodeksie karnym należy czytać jako „każdy”. Każdy, czyli ciężarna też. I nieważne, czy poroniła w sposób naturalny, czy nie – bo zgodnie z nowo zaproponowanym art. 1a k.k. przestępstwo jest popełnione, gdy można „obiektywnie” przypisać winę.

Co z tego, że ona mówi, że poroniła naturalnie. One wszystkie z tymi krwotokami, potknięciami, co nagle zjawiają się w szpitalu, tak mówią. A my przecież obiektywnie wiemy swoje.

Obiektywnie czyli według standardu rozsądnego człowieka. Człowiek to mężczyzna, a przecież wiadomo, że jak mężczyzna jest w ciąży to jest na tyle rozsądny, że nie poroni. Skoro więc on może, a ona poroniła, to obiektywnie można powiedzieć, że popełniła przestępstwo i jest winna.

Wiadomo, że żaden rozsądny mężczyzna w ciąży nie będzie dźwigał zakupów, wieszał ciężkich firan, nie zrobi obiadu, nie wymyje podłogi, ani nie zajmie się dzieckiem. Standard rozsądnego człowieka więc nie pozostawia żadnych wątpliwości; ona jest winna. Skoro mężczyzna w ciąży może przewidzieć, i skoro test przeciętnego człowieka stosuje taką samą miarą do mężczyzn i kobiet, to i ona może. Trzy lata to przecież wyrok łagodny. Wiadomo, w Polsce rok nie wyrok, dwa lata jak dla brata, a trzy baba po korytarzach się przelata.

Gdzieś w tle brzmi jeszcze echo słów, że Komisja chciała spowodować ograniczenie stosowania kary pozbawianie wolności. Przemienia się w szyderczy rechot z którego zostaje  już tylko – pozbawienie wolności.

Kiedyś przed laty, gdy współzakładałam „Solidarność” w Centrum Zdrowia Dziecka mieliśmy tam najnowocześniejszy ośrodek badań prenatalnych. Rozpirzony, przetracony, bo a nóż badania prenatalne przyczynią się do aborcji. Godność człowieka jest najważniejsza, więc kobietom w ciąży odmawiamy. W tym czasie w świecie, gdzie godność zarodka nie jest najwyższą wartością robi się się już skomplikowane operacje na płodach pozwalające rodzącym się dzieciom żyć w dobrostanie. Usuwa się wady, ratuje życie, zapewnia brak kalectwa. U nas kobiety, płody  i dzieci składa się na ołtarzu idei. Troska? Rozwój medycyny?

Aby troska i rozwój medycyny mogły wziąć górę trzeba zrozumieć, że prawo karne jest od ochrony kobiet w ciąży, a nie od wymuszania na kobietach, by (nawet po gwałcie) w ciążę zachodziły i rodziły.

Szacunek i troska jest wtedy, gdy przestrzega się reprodukcyjnych praw kobiet. Obejmują one dostęp do wiedzy, wysokiej jakości usług medycznych, dostęp do planowania rodziny i  antykoncepcji, i w tych ramach także do aborcji. Ta ostatnia powinna być bezpieczna, legalna i rzadka. I jest rzadka tam, gdzie prawa reprodukcyjne traktowane są na serio i nie załatwiane ideologicznie i na szaro prawem karnym. Przestrzeganie praw reprodukcyjnych sprawia, że aborcji jest mało, a noworodków dużo. Tam, gdzie dba się o człowieka, nie myli się aksjologii z przyznawaniem sobie prawa do skazywania kobiet na heroizm lub na więzienie. Wierzę, że Członkowie Komisji chcieli dobrze, ale nie złączyli teorii z praktyką. Ot, kolejna zwykła banalność, tym razem – przeoczenia.

The following two tabs change content below.
Monika Płatek

Monika Płatek

Prawniczka i wykładowczyni akademicka, feministka. Profesor nadzwyczajna Uniwersytetu Warszawskiego, pracuje w Zakładzie Kryminologii w Instytucie Prawa Karnego na Wydziale Prawa i Administracji. Jej działalność naukowa i społeczno-polityczna koncentruje się na takich dziedzinach jak prawo karne, prawa człowieka w tym prawa kobiet, penitencjarystyka, kryminologia, wiktymologia,penologia, psychologia społeczna, gender studies, mediacja, sprawiedliwość naprawcza i socjologia prawa.

Tagi:

2 Responses to “Jak z Płatka: Upadłe kolosy”

  1. Stefan says:

    Szukałem nazwiska Pani Profesor w składzie tego grona, bo jest w nim jedna przedstawicielka kobiet. I prawdę powiedziawszy, odetchnąłem z ulgą, że Pani tam nie ma. Bo trzeba by wtedy świecić oczami za ekscesy tych panów.
    Skład tej komisji dowodzi, że tak daleko idąca nierówność przedstawicieli obu płci szkodzi jakości tego, co nas może czekać. Piszę nas jako mężczyzna, bo szkodzić będzie moim dzieciom i wnukom. I będziemy sie dziwili, że młodzi ludzie emigrują i nie chcą wracać. Do czego maja wracać? Do kraju, gdzie kobiety są represjonowane i gdzie “dziecko poczęte” ma lepszą opiekę (a tam opiekę! dozór!) niz dziecko urodzone i jego rodzice lub sama matka. Zbyt wielu nasłuchałem się historii o ojcach porzucających rodzinę, gdy urodziło sie dziecko z Downem lub inną chorobą czy niepełnosprawnością.

  2. Bartek says:

    Poddaństwo Polski wobec Watykanu będzie dawało takie skutki. To afera godna komisji śledczej, co najmniej takiego kalibru jak “lub czasopisma”. Ponieważ jednak czarna sekta macza w tym swoje paluchy, to sprawa nigdy wyjaśniona nie zostanie.

    Sprawa ma wg mnie jeszcze jeden wątek, obok prawa kobiet, mianowicie prawa samego dziecka. Prawo do *godnego* życia, a to również oznacza brak niepotrzebnego cierpienia.

    Państwo jednak, pod dyktando Watykańskich funkcjonariuszy, skazuje niektóre dzieci na zupełnie zbędne cierpienie. Dzieci z wadami, które i tak nie mają szans na przeżycie. W imię szkodliwej katolickiej ideologii skazuje je na życie w cierpieniu, przez kilka tygodni, może miesięcy (zgodnie z praktyką wliczając okres ciąży!). W jakim celu, przepraszam? Żaden cywilizowany człowiek nie ma prawa zmuszać innego do cierpienia tylko po to, żeby zaspokoić swoje chorobliwe skłonności religijne.

Zostaw odpowiedż