bar

Jak z Płatka – Urok i znaczenie dyskretnego wsparcia

Zadano mi pytanie – jak oceniam to, że Prezydentowa Agata Duda nie przyszła na Kongres, a zamiast tego przyjęła kobiety z Kół Gospodyń Wiejskich. Odpowiadam: Pani Prezydentowa nie przyjęła kobiet z Kół Gospodyń Wiejskich “zamiast”. Pani Prezydentowa przyjęła kobiety z Kół Gospodyń Wiejskich. W ten dyskretny sposób Pani Prezydentowa dodatkowo wsparła także Kongres. To nie…

Nasze rodzime obławy…czyli sklepy i stanowiska

By Jessica Flavin from London area, England (Anger Controlls Him) [CC BY 2.0 (http://creativecommons.org/licenses/by/2.0)], via Wikimedia Commons

Ewa Wanat sama stwierdziła, że przesadziła „porównując przejęcie schedy po Magdzie Jethon do przejęcia sklepu po Żydzie, któremu założono żółtą opaskę”. Powiedziała w związku z tym, że nie powinna była używać tego porównania, więc pewnie nie ma co ciągnąć sprawy, ale dla mnie Jej myśl była czytelna, a pełne oburzenia wpisy – co najmniej obłudne….

Rodzina…Po raz pierwszy

IMG_7105

To był mój pierwszy raz  i jak dotąd jedyny. Nigdy nic nie wygrałam. Nie wylosowałam żadnego fantu, nie trafiłam w totka. Tym większe było moje zaskoczenie i radość, gdy  to właśnie mnie wyczytano. Był rok 2015 i byłam wśród gości zaproszonych w Narodowe Święto Kanady do kanadyjskiej ambasady. Gospodarze zapowiedzieli, że z okazji 50 lecia…


bar

Jak z Płatka: Słabość i moc.

Image by  kIM DARam @ Flickr

Image by kIM DARam @ Flickr

Nie rażą mnie przepuszczane na mnie ataki posła Stefana Niesiołowskiego. Pewnie poseł Niesiołowski wie, i wie, że i ja wiem, że to najsłabszy argument w sztuce prowadzenia sporów. Artur Schopenhauer nazywa to wprost:  wybieg ostatni.

Schopenhauer radzi: kiedy zauważysz, że przeciwniczka jest silniejsza od ciebie, przyczep się do niej, bądź z nią obelżywym i gburowatym. Przyczepka polega na tym, aby odejść od przedmiotu dysputy (ponieważ tu sprawa przegrana) i przejść do dysputującej, to jest w taki lub owaki sposób napaść na nią („Erystyka”, Krajów 2010, s.59). Atakując mnie personalnie Stefan Niesiołowski, jak i inni co chwytają się tej metody, wykazał słabość.

Ja mam inną słabość. Słabość do posła Stefana Niesiołowskiego. Lubię go. Wiem, że pod wystawionym na widok pancerzykiem mało znośnego, skrywa się miły, kulturalny profesor, który fascynująco potrafi opowiadać o niewielkich latających, skaczących i pełzających stworzeniach.

Znam go też od innej strony. Nie wiem, kto z państwa, ale ja czytałam książkę Niesiołowskiego „Wysoki brzeg”. Wydana w 1999 roku opowiada o więziennych przeżyciach posła z czasów, gdy był, w świetle prawa,  zwykłym, pospolitym przestępcą i odsiadywał długi wyrok.

To dobra książka. Książka o więzieniu, o tym czym jest i co robi z człowiekiem. Książka, która opowiada prawdę o więzieniu i poprzez to, co w niej domyślne,  przemilczane. Niedopowiedzenia i cisza, jej rozległe obszary, robią równie duże wrażenie jak to, co wyrażone słowami. O tym, że ludzie ludziom, więźniowie innym więźniom potrafią zgotować los niegodny, i że jeśli godność traktować na serio, to testem na powodzenie tego jest świat za murem, po drugiej, oddzielonej od społeczeństwa stronie, i to jak traktuje on skazanych.

Pokusa nadużycia siły jest tam szczególnie wysoka. Pokusa nadużycia władzy i tej płynącej z przewagi fizycznej i tej z przewagi tytułu tam na dole, w celi, w odmęcie, w oddaleniu od brzegu, który tak wysoko, jest szczególnie namacalna. Tam widać bez mamienia ile warte są słowa o praworządności, demokracji, godności ludzkiej i prawie. W więzieniu, bardziej niż w urzędzie i w szkole sprawdza się siła lub bezsiła instrumentów, które mają chronić nie tylko przed pobiciem i gwałtem przez współwięźniów; mają chronić przed utratą wiary, że te wszystkie słowa o prawie, godności i sprawiedliwości mają sens.

Nie wiedziałam, że 25 lat temu poseł Niesiołowski był jednym z tych, którzy uchwalili Ustawę o amnestii zamieniającej skazanym karę śmierci na karę 25 lat więzienia. Sejm ma to do siebie, że tworząc ustawy ma sporą dowolność. Mogli uchwalić, że karę śmierci zamieniają na dożywocie. Naprawdę mogli. Nie zrobili tego. Czy to budzi moje oburzenie? Prawdę mówiąc, nie. To mnie nie oburza. Całkowicie natomiast osłabia mnie inne zdanie posła Stefana Niesiołowskiego. To, że miał nadzieję, że Mariusz T zgnije w więzieniu…

Przepraszam, bardzo przepraszam za posła wszystkich i każdego z osobna kto pracuje, pracował i będzie pracował w więzieniu. Przepraszam.

Więzienie jest po to, by odbyć w nim karę. Więzienie nie jest po to, by w nim gnić i zgnić.

Czy to się zdarza? Tak, zdarza się. Głodowa śmierć Claudio Crulica, Rumuna, który walczył o sprawiedliwość z polskim wymiarem sprawiedliwości, i przegrał, jest tego przykładem. I niestety przykładów takich jest dużo więcej.

To jednak nie jest tak, że posłowie, jak sugeruje poseł Niesiołowski, chcieli zamienić karę śmierci w powolną torturę. A nawet jeśli tak chcieli, jeśli u zarania demokratycznego systemu mieli rzeczywiście diaboliczny plan, by skazanych na karę śmierci załatwić na szaro powolnym gniciem w celi, to myśmy tego ani chcieli, ani się na to godzili. Ani my, zwykli ludzie, ani funkcjonariusze więzienni!

Nie po to zatrudnia się ludzi w więzieniu! Ludzie w więzieniu, funkcjonariusze więzienni nie pracują tam po to, by innych ludzi skazywać na powolne w nim umieranie!

Większość z nich naprawdę chce, aby ich praca miała sens, który oznacza raczej budowanie, a nie niszczenie ludzi. Większość z nich, w okropnych, często niegodnych warunkach pracy, stara się, by gwarantować nam bezpieczeństwo również w ten sposób, by pomagać skazanym wrócić do społeczeństwa i żyć, zwyczajnie żyć.

Poseł Niesiołowski niewątpliwie zna więzienie. I wie, że można z niego wyjść i zostać posłem. Można z niego wyjść i choć niekoniecznie wyrwać się traumom, to jednak żyć i mieć, jak sam poseł twierdzi, oddanych zwolenników. Być może głosują na posła także funkcjonariusze więzienni. Jest wielką słabością posłów, że jeden gniot prawny zastępują jeszcze większym gniotem. Dawną ustawę o amnestii niby „reperują” potworkiem w postaci tzw. ustawy Gowina. Jeszcze większą jednak słabością jest rozwalanie podwalin systemu i rujnowanie zaufania, obrażając tych, którzy pracują w więzieniu.

Funkcjonariusze więzienni i więzienia nie są po to, by ludzie w więzieniu gnili. Więzienia i pracujący w nich funkcjonariusze są po to, czego poseł Stefan Niesiołowski jest najlepszym dowodem, by więźniowie po odbytym wyroku mogli wrócić do społeczeństwa i cieszyć się w nim pełnią praw i nawet te prawa tworzyć. Poseł Stefan Niesiołowski jest dowodem na to, że praca funkcjonariuszy więziennych przynosi pozytywne, wykonane przez nich, zgodnie z obowiązującym prawem, efekty. Ma więc i pozytywną moc, może czas ją dostrzec.

The following two tabs change content below.
Monika Płatek

Monika Płatek

Prawniczka i wykładowczyni akademicka, feministka. Profesor nadzwyczajna Uniwersytetu Warszawskiego, pracuje w Zakładzie Kryminologii w Instytucie Prawa Karnego na Wydziale Prawa i Administracji. Jej działalność naukowa i społeczno-polityczna koncentruje się na takich dziedzinach jak prawo karne, prawa człowieka w tym prawa kobiet, penitencjarystyka, kryminologia, wiktymologia,penologia, psychologia społeczna, gender studies, mediacja, sprawiedliwość naprawcza i socjologia prawa.

Tagi: , ,

One Response to “Jak z Płatka: Słabość i moc.”

  1. Tanaka says:

    Pani profesor: mnie rażą napastliwe słowa na Panią ze strony zarówno Stefana Niesiołowskiego, posła Gowina (np we wczorajszym wydaniu programu T.Lisa – “bzdury” – o tym co mówiła i Pani i Ryszard Kalisz), jak i wszystkich innych krytyków i agresorów, nie kierujących się tym co jest istotą rzeczy w wartości publicznej dyskusji – merytorycznej wartości argumentów, na okoliczność czego przywołuje Pani cytat z Schopenhauera.
    Polska o tyle (co najmniej) nie jest i nie będzie państem sprawiedliwym i państwem prawa o ile publiczny dyskurs i stanowienie prawa oparte są i dalej będą o emocje, “wzmożenia”, potępnienia a nie rzeczowe i reflksyjne dyskutownie nim prawo się ustanowi i wdroży. Bardzo celnie przypomniał to u T.Lisa poseł Kalisz, z Pani wsparciem, niejakiemu ex-ministrowi Ziobrze. nJedyna droga do lepszej jakości państwa prawnego wiedzie przez rozsądek, namysł, ważenie, refleksję w tworzeniu prawa.
    Zasmucające jest, że Polska jest tak pełna ludzi gotowych do odwetu, do zemsty na innym człowieku, nie bacząc na prawo, lub dzięki prawu, które wszelkimi siłami starają się uczynić publicznym prawem odwetu. Ciągle większość Polaków akceptuje karę śmierci, mimo, że nie ma jej w kodeksie karnym. Ta sama większość jest większością katolicką.

    Zadała Pani profesor publicznie pytanie: jak on się czuje (Trynkiewicz), czego chce? Chyba jest Pani jedyną osobą, która takie pytanie w przestrzeni publkicznej zadała. Dookoła wrze jazgot na temat “mordercy który prawie na pewno znowu zamorduje”, ale nikt nie zastanawia się co się dzieje w głowie samego zainteresowanego. On od dawna (może od zawsze?) jest przedmiotem, nie człowiekiem. Pani przywraca mu tą bardziej humanistyczną perspektywę. Że jest on człowiekiem, i jego należałoby spytać, jak sobie wyobraża dalsze życie, jż nie za kratami, do czego chciałby dążyć; czy może ma zamiar próbować jakoś po ludzku żyć, na ile może, po tym co zrobił i po tym, co się wokół niego stało.
    Taki całkowity brak dostrzegania w Trynkiewiczu czegokolwiek innego niż bestii na wolności, przypomina realia kina amerykańskiego pokazującego polowanie na cżłowieka, na zbiegłego czarnoskórego Amerykanina, na wolnego człowieka, ale tylko na pozór – bo już wydano na niego wyrok, za kolor skóry, za biedę, za niegramotnośc – i polowanie z nagonką, z psami, sztucerami, karabinkami snajperskimi, helikopterami, tłumami ochotników czujących zew krwi – trwa.
    To właśnie mamy dziś w Polsce: trwa wyścig do medalu – kto ostrzej, brutalniej się o Trynkiewiczu wyrazi, kto okaże się mistrzem parszywej, populistycznej troski, kto zrobi na tym większą karierę.
    Wszytsko to jest nie tylko moralnie obrzydliwe, ale i potencjalnie zabójcze w skutkach oraz korupcyjne. Zabójcze – bo Trynkiewicz na wolności może szybciej zostać zagoniony i wykończony niż w więzieniu. Tam nie zgnił – jak chce Niesiołowski, na wolności łatwo może skończyć. I będzie u wielu uczucie satysfakcji, że bestia została wreszcie wykończona. Korupcyjne – że niskie, atawistyczne uczucie zemsty, dokonania rytualnego, publicznego mordu na bestii (jednak na cżłowieku, co ponoć jest istotą bezcenną, jak mawia polski katolicyzm, nieustannne się temu zarazem sprzeciwiając), dozna satysfakcji i publicznego uświęcenia, wzmacniając potoczne uznanie dla zemsty i rujnując poczucie prawa, sprawiedliwości, szacunek dla prawa i jego sensu, dla rozumienia złożoności psychologicznej całej sprawy, wreszcie dla poczucia wspólnoty lepszej niż wspólnota przelanej krwi.

    W całej sprawie jest wielki nieobecny – Kościół katolicki. Zdążył się obficie wypowiedzieć o “zabójczej ideologii gender”, milczy w sprawie nagonki na człowieka i publiczych mściwych wrzasków podsycających ochotę na zemstę. Nie pierwszy raz nie radzi sobie z rzeczami najważniejszymi, nie pierwszy raz mówi co innego niż robi i nie robi tego co mówi.

    Jak Trynkiewicz w ogóle miałby żyć w takich warunkach? Jak strać się w miarę normalnie budować życie poza więzieniem? Nie ma szans – on czuje, że jest uznany za bestięi cokolwiek zrobi, jest martwy, a co najmniej nic nie uda mu się zrobić w jakim-takim spokoju, mając jaką-taką swobodę w myśleniu, w konstruowaniu pomysłu na dalsze życie. Cały czas pod nieustanną, złoworgą i złorzeczącą mu obserwacją, otoczony ludźmi w dowolnym momencie gotowymi do zabicia go. Pewnie znośniej, jakoś bardziej po ludzku, było mu w więzieniu.

    Pamiętając, że popełnił czyny sprzeczne z najbardziej fundamentalnym poczuciem sprawiedliwości, czyny niedopuszczalne, zbrodnicze, nie do zapomnienia, nie możemy jednak akceptować tego jak różni politycy, autorytety niemoralne i mściwi ludzie próbują sprawę Trynkiewicza rozgrywać. To droga do rozkrusznia wcale nie tak mocnego spoiwa łączącego Polaków i tworzącego zręby polskiego państwa.

    Moje uznanie dla Pani profesor.

Zostaw odpowiedż