bar

Jak z Płatka – Urok i znaczenie dyskretnego wsparcia

Zadano mi pytanie – jak oceniam to, że Prezydentowa Agata Duda nie przyszła na Kongres, a zamiast tego przyjęła kobiety z Kół Gospodyń Wiejskich. Odpowiadam: Pani Prezydentowa nie przyjęła kobiet z Kół Gospodyń Wiejskich “zamiast”. Pani Prezydentowa przyjęła kobiety z Kół Gospodyń Wiejskich. W ten dyskretny sposób Pani Prezydentowa dodatkowo wsparła także Kongres. To nie…

Nasze rodzime obławy…czyli sklepy i stanowiska

By Jessica Flavin from London area, England (Anger Controlls Him) [CC BY 2.0 (http://creativecommons.org/licenses/by/2.0)], via Wikimedia Commons

Ewa Wanat sama stwierdziła, że przesadziła „porównując przejęcie schedy po Magdzie Jethon do przejęcia sklepu po Żydzie, któremu założono żółtą opaskę”. Powiedziała w związku z tym, że nie powinna była używać tego porównania, więc pewnie nie ma co ciągnąć sprawy, ale dla mnie Jej myśl była czytelna, a pełne oburzenia wpisy – co najmniej obłudne….

Rodzina…Po raz pierwszy

IMG_7105

To był mój pierwszy raz  i jak dotąd jedyny. Nigdy nic nie wygrałam. Nie wylosowałam żadnego fantu, nie trafiłam w totka. Tym większe było moje zaskoczenie i radość, gdy  to właśnie mnie wyczytano. Był rok 2015 i byłam wśród gości zaproszonych w Narodowe Święto Kanady do kanadyjskiej ambasady. Gospodarze zapowiedzieli, że z okazji 50 lecia…


bar

Jak z Płatka: Oh Boy! Tęsknota za Boyem

Strona wolnelektury.pl udostępniła do swobodnego czytania „Piekło kobiet” Tadeusza Boya-Żeleńskiego. To zbiór felietonów, które Boy pisał między październikiem, a grudniem  1929 roku. Tam, gdzie pisze o zbrodni uznania aborcji za przestępstwo wali po oczach współczesnością tekstów. Z niewielkimi zmianami mogłyby być napisane i dziś. Aktualność, jest mimo to pozorna, właśnie dlatego, że Boy pisał je w innej epoce, 87 lat temu.

Boy jest jednym z pierwszych, który zwraca uwagę na edukacje seksualną, świadome macierzyństwo, prawo do rozwodu, legalizację aborcji. Podważa tym samym fundamenty na których oparta jest utrwalona patriarchalna kontrola nad ciałem, umysłem i życiem kobiety.

Piekło kobiet trwało i nosiło miano tradycji. Wżerało się w każdą społeczną szczelinę. Dawało o sobie znać przyzwoleniem na społeczną pogardę dla matek i ich nieślubnych dzieci, na potępienie zgwałconych i porzuconych przy jednoczesnym niefrasobliwym akceptowaniu założenia, że mężczyzna za nic nie odpowiada, pozostaje niewidoczny, nieobecny. Kobieta miała się pilnować, mężczyzna musiał – więc mógł się wyszumieć. Hipokryzja i podwójne standardy były trwałym, codziennym elementem protekcjonalnego dyktowania kobietom, pod pretekstem tradycji, dobra rodziny, i świętości życia ich służebnej roli i wąsko zatrzaśniętego miejsca.

Jak więc w takiej atmosferze doszło do Boya? Dlaczego Boya było stać, by taką postawę nazwać po imieniu – jako  niemoralną i żądać, aby w sprawach także ciąży decyzję pozostawić w rękach kobiety? Odwaga? Charakter? Wykształcenie? Pisarski geniusz? – czy bez tego nie ma szans?

Boy miał w 1929 roku,  55 lat, przyjaźń żony i odwzajemnioną miłość zafascynowanej nim Ireny Krzywickiej. Z tekstów, które pisze przebija wrażliwość, inteligencja, niezgoda na fałsz i upodlenie kobiet. Z doświadczeń lekarza, bierze się sprzeciw wobec  hipokryzji przepisów, które głosząc „prawo płodu do życia” zwalniając jednocześnie  mężczyzn z odpowiedzialności za ich seksualne wybory, a ciężarną pozbawiając wolności, zdrowia,  czci, często i życia.

I czy to już wystarczy na „przepis” na Boya? Ważne, by nie mitologizować. Młody Boy z książki Józefa Hena „Błazen – wielki mąż” pije, gra w karty, przeżywa nieszczęśliwe miłości. U Barbary Winklowej w „Boyowie, Zofia i Tadeusz Żeleńscy” jest i o jego melancholii, stanach ponurych, załamaniach. Tyle, że innym, przy ciemności duszy, palce więdną i nie sięgają pióra, a Boy nawet wtedy jest twórczy.

Ze zdjęcia z tamtego okresu patrzy mężczyzna o zaskakująco nieporadnie ociosanych rysach, prawie nieciekawy. To niemiłe wrażenie nadrabia dopiero portret Witkacego, z 1928 roku. Nie wiadomo czy Witkacy „poprawił” Boya, czy uchwycił to, czego nie starczyło kamerze fotograficznej. Jak Boy mówił? Jak się śmiał? Krzywicka we „Wspomnieniach Gorszycielki” podkreśla, że miał zawsze ogromne powodzenie u kobiet. „Jego wdzięk był nieodparty i działał zarówno na kobiety, jak na mężczyzn”. Oczytanie, świetne pióro, finezyjny humor, subtelność i błysk. Bez względu na rysy twarzy,  w oprawie  takich zalet nietrudno dać się uwieść intelektowi. Boy był po prostu mądry. Ilość genialnych tomów, które sam napisał i przetłumaczył przerastała go o dwie głowy, co dobrze widać na słynnym zdjęciu zrobionym z okazji wydania setnego tomu „Biblioteki Boya”. Postanowił przeorientować Polskę kulturalnie. Dostał za swoje! Był znów znajomo obrzucany obelgami i napaściami. Winklowa cytuje przyznawane mu „tytuły”: „tłumacz-deprawator”, „zmysłowiec o pornograficznym sposobie myślenia”, „z głupia frant, uzurpator”, bo do rozstrzygania, którzy z klasyków nadają się do czytania z punktu widzenia chrześcijańskiej moralności miał być powołany wyłącznie Kościół, a nie jakiś tam Boy.

Pachnie znajomo? A mimo to, to nie to samo. Bez względu na to jak bardzo aktualne jest dziś to, co Boy pisał 87 lat temu nie jest to  tożsame. Boy swoim pisaniem i swoją pracą odniósł sukces. My ponieśliśmy klęskę. Nieważne, że jego sukces przyszedł dopiero w 1956 roku. Ważne, że uwzględniono dowody, doświadczenie, fakty, że prawo karne nie nadaje się do przeciwdziałania aborcji; nie jest w stanie chronić tak pojętego życia. Uznano to i usunięto aborcję z kodeksu karnego. My, z powrotem wprowadzając  aborcję do kodeksu karnego, zaprzeczając faktom, potrzebom zdrowia i godności kobiet zmarnowaliśmy, roztrwoniliśmy wcześniejszy dorobek.

Im bardziej aktualne jest dziś to, co dawno temu pisał Boy, tym bardziej widać różnice. Jego pisarstwo oznaczało postęp – nasze czyny – ociężałą nieudolność i niedbałość o dobro człowieka.

Praca Boya, nie poszła na marne. Agata Tuszyńska w „Krzywickiej, długie życie gorszycielki” pisze, o tym jak oboje Boy i Krzywicka rozpoczęli starania o prawo do świadomego macierzyństwa, do stworzenia banków mleka karmiących matek, o uświadomienie seksualne, środki antykoncepcyjne. Odnoszą sukces. Pierwszą poradnię świadomego macierzyństwa otwarto w Warszawie w 1931 roku.

W tamtym czasie medycyna nie dysponowała ani skutecznymi środkami antykoncepcyjnymi, ani technikami badań prenatalnych. Dziś, gdy dla medycyny nie jest to już problemem, problemem znów stało się dla polskich kobiet. Znów odmawia się im prawa do wiedzy, środków antykoncepcyjnych i badań prenatalnych.

Przywrócenie aborcji do kodeksu karnego przy jednoczesnym lekceważeniu zapisów wymagających edukacji seksualnej, dostępu do środków antykoncepcyjnych i poszanowania praw reprodukcyjnych kobiet obnaża instrumentalne traktowanie prawa i aż zapiera dech poziomem lekceważenia kobiet – ich życia, zdrowia, godności, integralności.

Podobnie jak w 1929 roku i z taką samą obłudą, wycierając sobie gębę świętością życia utrzymuje się w kodeksie karnym przepisy odmawiające kobietom prawa do świadomego, nieprzymuszonego macierzyństwa. Dopóki Żeleński –Boy nie napisał „Piekła kobiet” można było nie dostrzegać, nie wiedzieć, udawać, że się nie wie, że prawo karne nie nadaje się do ochrony świętości życia płodu. Służy do kontrolowania, prześladowania słabszego i stwarzania pozorów. Kryminalizując aborcję w praktyce niszczy się życie. Wiemy ze statystyk noworodków wygrzebywanych na śmietnikach, z braku miejsc w żłobkach, przedszkolach, w szkołach podstawowych i trudów, by przeforsować niebicie dzieci. Wiemy z demograficznych danych pokazujących katastrofalnie niski przyrost naturalny w Polsce i z podnoszonego denerwującego larum traktującego dzietność jako środek emerytalnego bilansu. Wiemy z ortodoksyjnego tonu, iż nieważne jest to, że to prawo nie działa, ale ważne, że jest, by symbolicznie chronić „dziecko nienarodzone”.

Dopuszcza się nieprawości, kto w imię symbolu życia poświęca zdrowie, życie i prawo do świadomego decydowania o macierzyństwie i rodzicielstwie. Za czasów Boya – współcześni mogli naprawdę nie wiedzieć. My, także dzięki pismom Boya – wiemy. Nie ma więc przyzwoitej racji dla dopuszczenia i utrzymywania kryminalizacji aborcji w kodeksie karnym.

The following two tabs change content below.
Monika Płatek

Monika Płatek

Prawniczka i wykładowczyni akademicka, feministka. Profesor nadzwyczajna Uniwersytetu Warszawskiego, pracuje w Zakładzie Kryminologii w Instytucie Prawa Karnego na Wydziale Prawa i Administracji. Jej działalność naukowa i społeczno-polityczna koncentruje się na takich dziedzinach jak prawo karne, prawa człowieka w tym prawa kobiet, penitencjarystyka, kryminologia, wiktymologia,penologia, psychologia społeczna, gender studies, mediacja, sprawiedliwość naprawcza i socjologia prawa.

Tagi: , , ,

2 Responses to “Jak z Płatka: Oh Boy! Tęsknota za Boyem”

  1. Ewa Dąbrowska-Szulc says:

    Przygnębiające poczucie klęski – szczególnie gdy tzw. inteligencja (a zwłaszcza jej męski odłam) wpychała się na kościelne ambony, za nic mając odczucia kobiet, traktowanych jako własność plemienia.

  2. Bartek says:

    tu Cię popieram!

Zostaw odpowiedż