bar

Jak z Płatka – Urok i znaczenie dyskretnego wsparcia

Zadano mi pytanie – jak oceniam to, że Prezydentowa Agata Duda nie przyszła na Kongres, a zamiast tego przyjęła kobiety z Kół Gospodyń Wiejskich. Odpowiadam: Pani Prezydentowa nie przyjęła kobiet z Kół Gospodyń Wiejskich “zamiast”. Pani Prezydentowa przyjęła kobiety z Kół Gospodyń Wiejskich. W ten dyskretny sposób Pani Prezydentowa dodatkowo wsparła także Kongres. To nie…

Nasze rodzime obławy…czyli sklepy i stanowiska

By Jessica Flavin from London area, England (Anger Controlls Him) [CC BY 2.0 (http://creativecommons.org/licenses/by/2.0)], via Wikimedia Commons

Ewa Wanat sama stwierdziła, że przesadziła „porównując przejęcie schedy po Magdzie Jethon do przejęcia sklepu po Żydzie, któremu założono żółtą opaskę”. Powiedziała w związku z tym, że nie powinna była używać tego porównania, więc pewnie nie ma co ciągnąć sprawy, ale dla mnie Jej myśl była czytelna, a pełne oburzenia wpisy – co najmniej obłudne….

Rodzina…Po raz pierwszy

IMG_7105

To był mój pierwszy raz  i jak dotąd jedyny. Nigdy nic nie wygrałam. Nie wylosowałam żadnego fantu, nie trafiłam w totka. Tym większe było moje zaskoczenie i radość, gdy  to właśnie mnie wyczytano. Był rok 2015 i byłam wśród gości zaproszonych w Narodowe Święto Kanady do kanadyjskiej ambasady. Gospodarze zapowiedzieli, że z okazji 50 lecia…


bar

Jak z Płatka: Krystyno, idź do klasztoru!

Prawniczka, nauczycielka akademicka, posłanka, była sędzia Trybunału Stanu Krystyna Pawłowicz w wywiadzie dla wp.pl stwierdziła autorytatywnie, [choć wciąż nie są ustalone przyczyny śmierci małej Magdy z Sosnowca], że śmierć dziecka to wina feministek, które buntują przeciwko tradycyjnej hierarchii wartości, w której najważniejsza jest rodzina i brak egoizmu.

Ta tradycyjna hierarchia wartości w wydaniu Krystyny Pawłowicz najwyraźniej polega na tym, że miejscem kobiety jest dom, a miejscem mężczyzny – przestrzeń publiczna. On jest profesorem, posłem, sędzią, a ona w domu rodzi co, zdaniem Krystyny Pawłowicz tworzy pojęcie rodziny. To oczywiście nieco naciągana definicja rodziny, bo już nie wychodzi ani w angielskim, ani w rosyjskim i wtedy szybko ujawnia się, że nie tyle o chodzi o rodzenie co o klan, ród, wspólnotę.

Tradycja to nie deux ex machina lecz utrwalone postępowanie za którym za każdym razem jest czyjś konkretny interes i siła do narzucania swojej woli. Często obecny jest w tym procesie również przekręt, kłamstwo lub co najmniej niedomówienie jak to, że tworzone prawo jest zawsze neutralne płciowo i choć tworzone np. tylko przez mężczyzn uwzględnia i interesy kobiet.

Minęło kilka dekad od czasu, gdy razem z Krysią Pawłowicz całymi tygodniami, przeważnie u mnie w mieszkaniu przygotowywałyśmy się do egzaminu sędziowskiego. To był naprawdę trudny egzamin, ale i dziś pamiętam ten stan niemal euforii jaki dawało nam poczucie posiadanej wiedzy i to olśniewające bycie za pani-siostra z tyloma gałęziami prawa.

Byłyśmy świetne. Uczyłyśmy na UW na Wydziale Prawa, kończyłyśmy aplikację, świat był nasz. Miałyśmy tysiące planów na życie i było dla nas oczywiste, że mamy do nich prawo. Czy wówczas zastanawiałyśmy się, że zawdzięczamy to wielu, często bezimiennym feministkom? Czy rozumiałyśmy, że bez ich walki, wytrwałości, uporu nasze wybory byłyby „tradycyjnie” ograniczone do rodzenia, jeśli wydano by nas za mąż, lub do klasztoru, gdyby nas nikt nie chciał? Nie chcę udawać, że pamiętam szczegóły naszych rozmów, choć wiele da się odtworzyć z moich pamiętników, ale jedno jest pewne – nie byłyśmy tego nieświadome, bo naprawdę byłyśmy światłe, oczytane i przebojowe. I nie przez przypadek, gdy jakaś partia materiału była szczególnie trudna przywoływałyśmy postać Marii Skłodowskiej-Curie. Skoro ona mogła…

Mogła? Jest rok 1894 Maria Skłodowska żegna się z przyjaciółką i obie użalają się na głupi los, który nie pozwala kobiecie pracować. Jedzie do Francji, bo nie mogła otrzymać miejsca asystentki przy katedrze fizyki u profesora Witkowskiego na Uniwersytecie Jagiellońskim. Los? Nie pomogły, ani licencjat zdobyty na Sorbonie z pierwszą lokatą, ani fakt że była najlepsza wśród 66 studentów, ani listy polecające doceniające jej geniusz. Witkowski otwarcie jej mówi, że: Uniwersytet Jagielloński niechętnie widzi kobiety na studiach. Radzi pracować naukowo za granicą, bo w tym naszym kraju poradzimy sobie bez niej.

Profesor August Witkowski zmarł w 1913 roku, dożył więc obu Nobli Marii. Czy miał wyrzuty, że pozbawił Marii Skłodowskiej pozycji na Uniwersytecie, czy może uznał, że tradycja, hierarchia i rodzina wymagają poświęcenia, a nauka, kariera naukowa i nobel to egoizm na który kobieta nie powinna sobie pozwalać? Gdybyśmy urodziły się w czasach Marii Skłodowskiej, ani Krysia, ani ja nie miałybyśmy szans na to fascynujące poczucie mocy jakie dawało nam zgłębianie prawa. Ale może miałybyśmy szczęście buntować się jak Maria i przynajmniej być w szeregach tych, które walczyły o prawo kobiet do głosowania, do nauki i własnego planowania swojego życia.

Gdy Maria Curie Skłodowska w roku 1911 w Szwecji odbierała drugiego Nobla, w tym samym kraju Elsa Olava Christina Eschelsson odbierała sobie życie. To jedna z    prawniczek, która swoją siłą dążenia do celu bardzo mi imponowała. Była pierwszą kobietą, która zrobiła doktorat z prawa w Szwecji. Była w swoim czasie najwybitniejszą cywilistką na Uniwersytecie w Uppsali i nikt tego nie kwestionował, a mimo to odmówiono jej tytułu profesora, bo ten zarezerwowany był tylko dla mężczyzn. Zmiana w tym zakresie w Szwecji nastąpiła dopiero w 1925 roku. W roku, w którym z kolei w Polsce Helena Konowicz-Wiewiórska została pierwszą w historii kraju adwokatką. Była wśród tych wciąż początkowo nielicznych, które w 1915 roku, znów dzięki wytrwałym walkom wielu feministek, zostały dopuszczone do studiowania prawa na Uniwersytecie Warszawskim.

Nie miały tego szczęścia te, które chciały studiować na Uniwersytecie Jagiellońskim. Tam działania feministek, zwanych wówczas sufrażystkami, musiały być jeszcze bardziej intensywne. Kobiety niczego nie dostały bez walki. Obowiązujące prawo, choć mówiło o równości odcinało je od uniwersyteckich studiów, naukowych tytułów, nominacji sędziowskich czy możliwości bycia wybraną do Sejmu. To wszystko zostało wywalczone i trzeba było feminizmu i feministek, aby stało się możliwe. Odmawiano im prawa i szans w imię tradycji i hierarchii którą przywołuje Krystyna Pawłowicz.

W Krakowie kobiety dopuszczono  do studiów prawniczych dopiero kilka lat po odzyskaniu przez Polskę niepodległości. Dlaczego? Tradycja, hierarchia, podtrzymywana poglądem, że kobiety się do tego nie nadają. Uważano, iż kobiety „ze względu na szczególne właściwości ich temperamentu i uzdolnienia umysłowego nie posiadają odpowiedniej kwalifikacji, aby z pożytkiem dla dobra publicznego spełniać ważne obowiązki sędziego, prokuratora, adwokata lub urzędnika administracyjnego, a więc aby móc po studiach prawniczych obrać jakąkolwiek z tych najważniejszych karier, do których właśnie te studia mają otwierać drogę”.

Wykluczenie kobiet z dostępu do studiowania prawa wynikało więc z tradycji i hierarchii i podtrzymywania fałszywej opinii o kobiecie, jako o istocie wiecznie niedojrzałej emocjonalnie, psychicznie i umysłowo. Sporo więc musiały się feministki napracować, abyśmy Krysia Pawłowicz i ja mogły studiować prawo, zrobić aplikację i dojść do profesorskich tytułów. Co więcej, również feministkom zawdzięczamy i to, że dziś kobieta niezamężna nie jest dziwadłem, starą panną i pośmiewiskiem lecz po prostu kobietą niezależną.

Może więc czas uświadomić sobie, że wszystko do czego doszła Krystyna Pawłowicz zawdzięcza oczywiście swojej pracy i zdolnościom, ale to, że mogła je rozwinąć i że dziś może być prawniczką, nauczycielką akademicką, posłanką, zawdzięcza właśnie feministkom! W przeciwnym razie, jako niezamężnej, bez względu na  zdolności, pracowitość i ambicje, wśród niewielu opcji, pozostałby jej  klasztor.

 

The following two tabs change content below.
Monika Płatek

Monika Płatek

Prawniczka i wykładowczyni akademicka, feministka. Profesor nadzwyczajna Uniwersytetu Warszawskiego, pracuje w Zakładzie Kryminologii w Instytucie Prawa Karnego na Wydziale Prawa i Administracji. Jej działalność naukowa i społeczno-polityczna koncentruje się na takich dziedzinach jak prawo karne, prawa człowieka w tym prawa kobiet, penitencjarystyka, kryminologia, wiktymologia,penologia, psychologia społeczna, gender studies, mediacja, sprawiedliwość naprawcza i socjologia prawa.

Tagi: , ,

18 Responses to “Jak z Płatka: Krystyno, idź do klasztoru!”

  1. jks says:

    Świetny artykuł. Mam nadzieję, że pani Pawłowicz go przeczyta.

  2. Iwona Zuzanna says:

    Pani Profesor, dzieki za ten szkic historyczny.
    zostawiwszy Curie naukom przyrodniczym, warto spojrzec na zmagania kobiet w dostepie do studiow prawniczych juz to w kontekscie europejskim, juz to polskim.
    Wyslalam wlasnie do druku zamowiony tekst o polskich prawniczkach, o ktorym z Pania rozmawialam. Bedac zatem zupelnie na swiezo z ta grupa zawodowa, z ktorej wywodzi sie pani Pawlowicz naszla mnie ta sama co Pania refleksja.
    Czy mozna byc az tak wielka ignorantka i twierdzic, ze wszystko, co sie osiagnelo w zyciu zawodowym, jest tylko wynikiem wlasnej niezmordowanej, peolnej poswiecenia i genijalnosci pracy?

    Wieksze tuzy prawnicze niz pani Pawlowicz juz dawno jasno stwierdzily, ze bez zangazowania pierwszych prawniczek w walke o dostep do studiowania, wykonywania zawodu prawniczego (ograniczonego niejednokrotnie konkretnymi zapisami w ustawach o wykonywaniu zawodow prawniczychnawet w okresie II RP). Ta dosyc niewdzieczna walka i nieustanne przekonywanie opinii publicznej oraz wlasnych kolegow-jurystow prowadzona byla najczesciej takze w ramach ruchu kobiecego, czy to sie Pawlowicz et consorces podoba czy nie. Odsetek zaangazowanyhc prawniczek w ruchu kobiecym w Polsce (to moje szacunki) jak i w Europie jest powazny w skali calej populacji kobiet-jurystek.
    Krotko mowiac, nie byloby dzisiejszych prawniczych stanowisk dla kobiet gdyby nie te wstretne, okropne prawniczki- dzialaczki kobiece i feminstki.
    Cytatow i swiadectw wlasnego zycia znajdziemy tu na peczki, ja ogranicze sie do wymienienia dwoch moich ulubionych autorek: Marie-Elisabeth Lüders i Marii Stypulkowskiej.

    I na marginesie malenka prosba: prosze poprawic nazwisko pierwszej polskiej jurstki przyjetej do Adwokatury Warszawskiej w 1925 roku Heleny Kononowicz-WIEWIORSKIEJ (jest: Wiewiorka). Merci!

    serdecznie pozdrawiam
    Iwona Dadej

  3. Joaśka says:

    “Feministki są wynaturzone, a media infekują tymi wynaturzeniami społeczeństwo!”- dodaje na Frondzie.pl Pan Tomasz Terlikowski .
    Pani Krystyna Pawłowicz stała się, jak widać, kolejną kościelno-pisowską propagandową tubą.

  4. […] do bredni Krystyny Pawłowicz oraz błyskotliwej odpowiedzi Monik Płatek, zadałam sobie pytanie obecne w tytule i oto sama sobie na nie […]

  5. Ewa says:

    Pani Krystyno, idąc torem Pani myśli zapytuję, dlaczego pozwoliła Pani sobie na robienie kariery i bycie osobą publiczną? Toż to upadek wartości tradycyjnych!

  6. jks says:

    Właściwie można powiedzieć, że pani Pawłowicz jest współodpowiedzialna za śmierć Madzi – promuje w końcu szkodliwy styl w życia, stawiają na karierę i szlajając się po jakiś sejmach i sądach!

  7. pj says:

    Jestem ciekawy, czy prof. Płatek równie krytycznie ocenia inną swoją koleżankę z uczelni, prof. Magdalenę Środę – autorkę równie błyskotliwej analizy przyczyn śmierci tego dziecka:

    http://m.tokfm.pl/Tokfm/1,109983,11088904,Straszna_smierc_obciazajaca_nas_wszystkich.html

    W skrócie, prof. Środa stwierdziła autorytatywnie, [choć wciąż nie są ustalone przyczyny śmierci małej Magdy z Sosnowca], że winne nie są feministki, winny jest – jakżeby inaczej – Kościół Rzymskokatolicki.

    PJ.

    • mwookash says:

      @pj “prof. Środa stwierdziła autorytatywnie” no gdzie tam są autorytatywne stwierdzenia? Raczej prosty opis sytuacji

  8. Paryseusz says:

    Niestety, wydaje mi się pani profesor, że wypowiedź Pawłowicz była tylko i wyłącznie złośliwą responsą na słowa takiej figury jak pani koleżanka, M. Środa, która to stwierdziła z całą pewnością, że winę za śmierć “Madzi z Sosnowca” ponosi Kościół Katolicki i jego stosunek do aborcji. Ale spoko, możecie sobie urządzać takie przepychanki, z jednej skrajności w drugą. Śmiechu nigdy za wiele. :)

  9. Wojtek says:

    Krystyna Pawłowicz (PiS) i wszyscy jej podobni niezależnie od przynależności partyjnej to “jelita” polskiej polityki.
    Mam na myśli jelita pełne śmierdzącego gów.a, czyli wielkiej kupy, której katomatolski odór rozłazi się po całej cywilizowanej Europie…

  10. Krzysia says:

    Religie i kościoły to cywilizacja śmierci, której docelowym produktem są tępe, fanatyczne bigotki i bigoci w rodzaju Pawłowicz.
    Kto zezwolił tej religijnej fanatyczce uczyć młodzież…?
    Ona od dawna powinna przebywac w psychiatryku.
    Madzia zostala zamordowana przez matkę, mocno wierzącą katoliczkę, kościelną ministrantkę służącą w kościele do mszy razem ze swoim mężem.
    Takie rzeczy kler “rozgrzesza” w każdym konfesjonale, a sprawa o morderstwo prawdopodobnie na klesze polecenie zostanie wkrótce umorzona.

  11. aniar says:

    O ile mi wiadomo rodzice Madzi poznali się w oazie i należeli do tzw dzieci Maryi. Tata Madzi był nawet ministrantem, bardzo docenianym. W ich życiu kościół katolicki i jego nauki odgrywały igromną rolę. Gdzie w tym wszystkim są sabotrażystki-feministki?

  12. pj says:

    Ładnie się Państwo bawicie.

    “kościelno-pisowska propagandowa tuba”;
    “pani Pawłowicz jest współodpowiedzialna za śmierć Madzi”;
    “Krystyna Pawłowicz (PiS) to “jelita” polskiej polityki, pełne śmierdzącego gówna, czyli wielkiej kupy, której katomatolski odór rozłazi się po całej cywilizowanej Europie…”;
    “Religie i kościoły to cywilizacja śmierci”;
    “tępe, fanatyczne bigotki i bigoci w rodzaju Pawłowicz”;
    “Kto zezwolił tej religijnej fanatyczce uczyć młodzież…?”;
    “powinna przebywac w psychiatryku”;
    “sprawa o morderstwo prawdopodobnie na klesze polecenie zostanie wkrótce umorzona”…

    Prof. Środa zapewne byłaby dumna. Co na to prof. Płatek?

  13. dred says:

    świetne!!!

  14. Tanaka says:

    Pani profesor. Obie z Pawłowicz Krystyną studiowałyście to samo i zdawałyście te same egzaminy, z podobnym skutkiem. Krótki wykład który tu Pani daje, jest prosty, spójny,klarowny i dodrze napisany. Jest do niego silny powód: sama Pawłowicz Krystyna, której trzeba, jak widać, taki wykład zrobić.
    Wzwiązku z tym pojawia się zasadnicze pytanie: co się stało z umysłem i osobowiścią Pawłowicz Krystyny od tamtego czasu? Czy zna Pani choć przypuszczalną odpowiedź?

  15. Monika Płatek says:

    Do Tanaka; dziekuję za pytanie. Nie odpowiem. Nie czuje sie do tego upoważniona, nie chcę tego robić, nie znam sie na tym i nie znoszę mówic o sobie, bliskich i dalekich znajomych, a nawet jeszcze dalszych niczego więcej poza tym, co już powiedziane. Z góry dziekuję za zrozumienie.

    • Tanaka says:

      Dziękuję za odpowiedź. Pytanie było poniekąd retoryczne, brak odpowiedzi wyjaśniony i zrozumiały. Jednostkowo. Każdemu przypisane jest prawo – choć to wydaje mi się nieco względne, kiedy owo prawo zderza się ze skutkiem jego egzekwowania, jak i organiczna właściwość błądzenia, meandrowania i źle czynienia. Byle na własny rachunek. Niestety, Pawłowicz Krysyna uznała, że może robić to na rachunek głównie cudzy. Krzywiąc ludziom osobowości poprzez zarażanie ich złością, podejrzliwością, wreszcie nienawiścią do wszystkiego co inne. I co szczególne, do tego co inne wobec partyjności unurzanej w koślawej, ksenofobicznej religijności. P.K. czyni szkodę pobliczną i głęboką, bo krzywi bodaj najczęściej tych, którzy mają najmniej środków obrony – ludzi ufnych, prostych, niegórujących nad Pawłowicz intelektualnie.
      Stąd brało się moje pytanie o tak wyraziste rozejście się obu pań.

  16. Tanaka says:

    Pani Profesor. Znalazłem i przeczytałem właśnie Pani wpis sprzed półtora roku nt. Tadeusza Boya-Żeleńskiego. Wpis ten sprawił mi szczególną satysfakcję, ze względu na moje osobiste relacje z jego twóczością i jego myślą. Wpisuję to w tym miejscu, bo tamten tekst, jako dosyć odległy w czasie jest już może przez Panią nie odwiedzany.
    Nie wiem, czy mieliśmy inną postać podobnego wymiaru na przecięciu historii-kultury-literatury-publicystyki-stosunków i społecznych-oświecenia publicznego, osobistych cnót i cywilnej odwagi.

Zostaw odpowiedż