bar

Jak z Płatka – Urok i znaczenie dyskretnego wsparcia

Zadano mi pytanie – jak oceniam to, że Prezydentowa Agata Duda nie przyszła na Kongres, a zamiast tego przyjęła kobiety z Kół Gospodyń Wiejskich. Odpowiadam: Pani Prezydentowa nie przyjęła kobiet z Kół Gospodyń Wiejskich “zamiast”. Pani Prezydentowa przyjęła kobiety z Kół Gospodyń Wiejskich. W ten dyskretny sposób Pani Prezydentowa dodatkowo wsparła także Kongres. To nie…

Nasze rodzime obławy…czyli sklepy i stanowiska

By Jessica Flavin from London area, England (Anger Controlls Him) [CC BY 2.0 (http://creativecommons.org/licenses/by/2.0)], via Wikimedia Commons

Ewa Wanat sama stwierdziła, że przesadziła „porównując przejęcie schedy po Magdzie Jethon do przejęcia sklepu po Żydzie, któremu założono żółtą opaskę”. Powiedziała w związku z tym, że nie powinna była używać tego porównania, więc pewnie nie ma co ciągnąć sprawy, ale dla mnie Jej myśl była czytelna, a pełne oburzenia wpisy – co najmniej obłudne….

Rodzina…Po raz pierwszy

IMG_7105

To był mój pierwszy raz  i jak dotąd jedyny. Nigdy nic nie wygrałam. Nie wylosowałam żadnego fantu, nie trafiłam w totka. Tym większe było moje zaskoczenie i radość, gdy  to właśnie mnie wyczytano. Był rok 2015 i byłam wśród gości zaproszonych w Narodowe Święto Kanady do kanadyjskiej ambasady. Gospodarze zapowiedzieli, że z okazji 50 lecia…


bar

Jak z Płatka: Adwokat diabła

Wejdę w rolę adwokata diabła, wezmę stronę Franciszka Longchamps de Bérier

Będę bronić jego racji w sprawie in vitro i antykoncepcji.

Adwokat diabła przeciwstawia argumentom, wydawałoby się oczywistym, inne – też możliwe. Pierwotnie, adwokat diabła był urzędnikiem, który w procesie kanonizacyjnym zbierał argumenty przeciwko świętości kandydata. Urząd wprowadził w 1587 papież Sykstus V, a zniósł Jan Paweł II w 1983, powodując tym masowy wysyp nowych świętych. Wśród nich przeważali mężczyźni, ale znalazła się i Włoszka, która mając wybór, by dokonać aborcji i uratować życie, lub urodzić i umrzeć, zdecydowała urodzić. Wszyscy byli tak bardzo zachwyceni tym, że umarła, iż nie zwrócono zwrócono uwagi na to, że miała ona swobodny, nieprzymuszony, legalnie dostępny wybór. Że dokonała dojrzałej, przemyślanej decyzji. Nie wyszło więc przesłanie, że kobiety mają się poddać ślepej naturze zwanej tam wolą boską. Gdyby dostrzeżono, że w istocie to ona, a nie siła wyższa zdecydowała o życiu i śmierci, to kto wie, czy dołączyłaby do spisu świętych.

Franciszek Longchamps de Bérier głosi, że in vitro szkodzi, a antykoncepcja winna być zakazana. Franciszek Longchamps de Bérier przedstawia się jako ksiądz, profesor. Poglądy na temat zdrowia i praw reprodukcyjnych głosi w koloratce i w habicie jako ksiądz. Profesorski tytuł dodany po przecinku, leci już tylko z rozpędu.

Po co mu więc wytykać prawnika, skoro przemawia osoba wierząca? Wiara i metafizyka mają to do siebie, że bazując na przekonaniu, nie dbają o empiryczne dowody. Przystoją jej więc i argumenty rodem z sufitu. Można serwować slogany, przywoływać źródła rozmyte i zakurzone. Trzeba zrozumieć, że czas w Kościele inaczej płynie. Musi niekiedy minąć 400 lat i więcej, by Kościół przyznał, to, co przeciętna kobieta, wie od razu. Że z tym sprzeciwem wobec Kopernika to była wpadka rodem z ciemnogrodu. Palenie kobiet na stosach i przejmowanie ich dobytku było zbrodnią, choć oczywiście korzystną dla Kościoła, który na tym się wzbogacił. Że inkwizycja, posługując się sadystami w habitach rozpleniła tortury i utrwaliła praktykę brutalnego likwidowania  przeciwników politycznych, z czym do dzisiaj trudno się nam uporać.

My to wiemy od razu, Kościół przyswaja to powoli. Stąd mając ciągoty do rządu dusz, Kościół chwyta za gardło i ciało i sięga po kieszeń. Kto ma myśl swobodną i władzę nad swoim ciałem grozi niezależnością. Wczoraj to były długie listy ksiąg zakazanych, dziś zakaz dla in vitro, i nawet antykoncepcji.

Zazwyczaj Kościół, który chce mieć wszystko i za nic nie odpowiadać, chowa się za urzędników i posłów twierdząc, że na nic nie ma wpływu i w politykę się nie miesza.

Jednak w sprawie in vitro i aborcji wypowiedzieli się najwyżsi rangą, ci co w hierarchii dotarli na szczyty i rzucili jasne i zdecydowane przeciwko.

Jak można więc wymagać, by ksiądz Franciszek Longchamps de Bérier mówił coś innego?! Musi mówić to samo, i głośno, jeśli chce dotrzeć na szczyty kościelnej kariery. W kościele,  jak w armii, słucha się i naśladuje głównodowodzących. Ceni się posłuszeństwo i naśladownictwo. Kościół nie wymaga myślenia, wymaga posłuszeństwa. Ksiądz Franciszek, jest młodym, ambitnym księdzem, chce awansu i jeszcze więcej władzy – więc robi wszystko, aby to osiągnąć. Nie można mu więc zarzucać, że ma niewłaściwe podglądy. On może ich wcale nie posiadać. Jego zadaniem jest wierne kopiowanie i odtwarzanie słów zwierzchników. Gdyby miał poglądy i dał wyraz temu, że myśli, groziłby mu los księdza Bonieckiego, a  tego z pewnością ksiądz Franciszek nie chce.

Pytanie więc powinno brzmieć nie dlaczego ksiądz Franciszek jest przeciwny in vitro i antykoncepcji, ale dlaczego Kościół tak panicznie drży przed in vitro i antykoncepcją?

[Czy profesor  Longchamps de Bérier mógłby na nie odpowiedzieć? Z pewnością tak. Nie brak mu wiedzy i odwagi. A ksiądz Franciszek? Z pewnością nie, obowiązek wiernego posłuszeństwa na to nie pozwala. A szkoda. ]

Kościół boi się in vitro i antykoncepcji jak Kopernika, bo in vitro i antykoncepcja są dowodem na to, że to nie wola boska, ale medycyna,  postęp naukowy, wiedza o hormonach i biologicznym procesie rozmnażania ma też wpływ na cud urodzin. Co więcej, że to w mocy samej kobiety jest, by decydować z kim, kiedy, czy w ogóle i ile dzieci chce urodzić. Dla hierarchów to jest koniec świata, ich świata. In vitro i antykoncepcja zagraża ich racji bytu. Rzucają więc na szalę przekleństwa, oskarżenia i wszystko co dostępne, byle utrzymać kobiety w podległości. Dlaczego? Bo wiedzą, że Kościół kobietami stoi. Bez kobiet oni są skończeni. To one wierzą, to one służą, to one na serio biorą słowa, których sens oni już dawno zatracili, to one dbają o ciągłość, tradycję, podtrzymanie wrażenia, że są ważni i niezastąpieni. Bez kobiet – wszystko to jest skończone.  Mają wąskie horyzonty i kobiet nie znają, stąd wydaje im się, że kobiety są w kościele tylko dlatego, że doświadczone zmęczeniem, przemocą, samotnością, bezpłodnością lub nadmiarem dzieci, pijącym lub zimnym partnerem, wysiłkiem ponad miarę – jedynie w księdzu, w mszy i w kościele znajdują wytchnienie. Wydaje im się,  że jakakolwiek zmiana na lepsze, emancypacja myśli i kontrola nad własnym ciałem sprawi, ze zabraknie im powodu dla słuchania księdza i przychodzenia do kościoła.

Hierarchowie, a wraz z nimi i ksiądz Franciszek – przyznaję to z zażenowaniem i ze wstydem – nic nie rozumieją. I przez to, a nie przez dostępność in vitro i antykoncepcji, tracą. Rzeczywiście tak jest – Kościół kobietą stoi. Wiara i duchowość jest kobietom potrzebna. Kościół dla kobiet jest miejscem wytchnienia, medytacji i spotkania z Istotą Boską. Niezależnie od statusu, majątku, niezależności i samoświadomości, duchowość jest ważna. Kobiety nie odejdą więc od wiary i nie odejdą od duchowości. Czy nie odejdą od zwierzchników księdza Franciszka i od Niego? Tego nie wiem, to nie zależy tylko od kobiet. Duchowość ludzi wolnych nie znosi zniewolenia i czas już, by zrozumieli to zwierzchnicy księdza Franciszka, i On sam.

Byłam przed laty, na uroczystości wyświęcenia Franciszka Longchamps de Bérier na księdza. Zaproszona przez Niego, podarowałam Milcząca obecność. O roli kobiety w kościele, Elżbiety Adamiak. Dostał ją z przesłaniem, że ma doprowadzić by znów, jak za czasów Chrystusa kobiety uzyskiwały w Kościele katolickim święcenia kapłańskie. Franciszek był zawsze ambitny, ale jako prawnik był też myślący, otwarty, oczytany. Moja prośba nie była żartem. Mówiłam serio i wierzyłam w Niego. Szkoda więc, że zdolny prawnik wchłonięty w tryby instytucji rugującej niezależne myślenie, ostaje się tylko jako posłuszny ksiądz.

The following two tabs change content below.
Monika Płatek

Monika Płatek

Prawniczka i wykładowczyni akademicka, feministka. Profesor nadzwyczajna Uniwersytetu Warszawskiego, pracuje w Zakładzie Kryminologii w Instytucie Prawa Karnego na Wydziale Prawa i Administracji. Jej działalność naukowa i społeczno-polityczna koncentruje się na takich dziedzinach jak prawo karne, prawa człowieka w tym prawa kobiet, penitencjarystyka, kryminologia, wiktymologia,penologia, psychologia społeczna, gender studies, mediacja, sprawiedliwość naprawcza i socjologia prawa.

Tagi: , , ,

30 Responses to “Jak z Płatka: Adwokat diabła”

  1. Łukasz Nidecki says:

    O tym, że inkwizycja przywróciła w ogóle proces jako taki to już się powszechnie zapomina?

    No i o co chodzi z tym Kopernikiem?

  2. Ola says:

    Co z tego, że przywróciła proces, skoro był czystą fikcją? W całej historii “polowania na czarownice” nie ma przypadku, w którym kobieta oskarżona o czary, zostałaby w wyniku procesu uniewinniona.

  3. Jarosław says:

    Myślałem, że obrona księdza będzie jednak realna, przeliczyłem się, okazało się że to tylko pretekst dla ślepego ataku Kościoła. To lecimy…

    Ślepego bo przesłoniętego nieuzasadnionym, wbitym mocno w umysł autorki przeświadczeniem o prześladowaniu kobiet, świadomym i zawsze zamierzonym, jako cel sam w sobie… Jednak fakt istnienia świętych w ubraniu kobiety potwierdza tylko fakt że Kościół czy księża nie dyskryminują kobiet, a wręcz pokazuje że są oni otwarci na dostrzeganie świętości bez względu na płeć. Sam fakt liczebnej przewagi mężczyzn, może nasuwać tylko wniosek, że to mężczyźni są bardziej
    szlachetni, co zresztą potwierdziłoby paru psychologów (bo podobno mężczyźni zabiegają o szacunek, a kobiety o akceptację.. która droga szybciej zaprowadzi do świętości ?)… Ale nie o tym rozmawiamy…

    Rozmawimy nadal o wspomnianej Włoszce. Fakt, że nie zwrócono uwagi na przyzwolenie w tamtym czasie na aborcję jest WŁAŚCIWY, bo legalność nie miala znaczenia. Wolna wola wykracza poza pojęcie legalności… Ale nawet nie wolna wola była w tej sprawie najważniejsza, a sam dokonany dzięki niej wybór. Poświęcenie własnego życia dla życia drugiego człowieka, dla życia dziecka. Tak szlachetny czyn był naturtalnie powodem “przyznania” świętości.

    Na marginesie, każdy moze decydować o życiu i śmierci, nie tylko kobieta w ciąży. …nie ma to się nijak do Woli Boskiej, oprócz faktu że Ona nam dała takie możliwości…

    Pan Franciszek Longchamps de Bérier jest mądrym człowiekiem i nie musi świadczyć o tym fakt wykształcenia, a same wypowiedzi i poglądy, o których rozmawiamy. Wykraczają one w jakiś sposób poza wspomniany empiryzm, ale tematy moralne mają to do siebie, że czasem trudno je udowodnić. Nie znaczy to jednak że są złe, niepotrzebne, wręcz przeciwnie, ktoś dał nam rozum, oczy żebyśmy wnioskowali o świecie, o sensie włąsnego istnienia o moralności itd. niekoniecznie mogąc wykazać słuszność. Co najważniejsze, brak dowodów nie wyklucza jenak racji.

    Cofanie się do historii Kościoła ukazuje rozpaczliwe szukanie punktu uchwytu, za który można zaczepić w walce z Kościołem bo tych już na wstępie Pani braknie. Niestety przeszłość nie może być żadnym realnym argumentem w rozpatrywaniu teraźniejszości…

    Dalej, argumentowanie skupia się na wygłaszaniu obraźliwych, wydumanych i niepopartych (hmmm…) empirycznie czy dowodowo spiskowych tez o wyzyskiwaniu, manipulowaniu ludźmi jako cel Kościoła… niestety nie pokuszę się o komentarz.

    I w końcu “obrońca” księdza zaczyna go obrażać, mówiąc o pustym ukierunkowaniu na karierę, o żądzy władzy i pośredno o byciu posłusznym, nawet bezmyślnym i zastraszonym (?!) człowiekiem, marionetką która boi się mówić co myśli. Łał, chyba juz cel osiągnięty, bo jak inaczej wybronić takie wstrętne poglądy, człwoiek musi być “głupi”…

    Wracamy do Kościoła. Mówienie że Kościół boi sie in vitro bo ludzie dowiedzą sie że dzieki medycynie, a nie tylko w akcie miłosnym zaplanowanym przez Boga moze narodzic sie dziecko jest bardzo odkrywcze, na pewno nikt nie wie na czym polega in vitro i takie coś jak zapłodnienie bez kontaktu fizycznego partnerów jest możliwe… Ale pewnie Kościól nie jest mądry i nie zdaje sobie sprawy z wiedzy ludzi…

    Nie rozumiem tez czemu in vitro czy antykoncepcja mają być dowodem na to że to “w mocy SAMEJ kobiety jest, by decydować z kim, kiedy, czy w ogóle i ile dzieci chce urodzić”, bo tak w reczywistosci nawet nie jest. Meżczyzna na równym poziomie decyduje czy z tą kobietą, kiedy, czy w ogóle i (poprzez antykoncepcje) ile dzieci chce mieć z nią. Myśle że każdy o tym wie, wiec nie rozumiem czemu Kościól miałby nagle stracić wiernych płci żeńskiej z powodu in vitro/antykoncepcji… czemu in vitro czy antykoncepcja mają być emancypacją myśli i w jaki sposób mogą decydować o kontroli nad własnym ciałem ? Kontrolę kobiety zawsze mają, niezaleznie od zakazów Kościoła/dopuszczenia in vitro, a taką emancypację myśli nazwałbym jedynie wyzwoleniem z mądrości ale to moje osobieste poglady… Cały akapit do którego sie teraz odnoszę aż kipi od feministycznej wizji świata, w której kobieta jest celowo prześladowana, np. pisanie sugerując ze przecietna kobieta jest wyjątkowo pokrzywdzona – “zmęczenie, przemoc, samotnośc, bezpłodnośc, nadmiar dzieci, pijący lub zimny partner, wysiłek ponad miarę… ciężko sie to czyta, tak jakby same nie mialy na to wplywu, albo problemy dotyczyły tylko kobiet… same wybierają towarzystwo, partnerów, prace (przez wypracowane wykształcenie)… nie wiem o co chodzi…

    Do reszty chyba nie będe się odnosił bo to mało istotne chyba.

    Pzdr

    • Jarosław says:

      p.s. również chciałem spróbować wcielić w rolę adwokata, wiec ewentualne uszczypliwości i ogólnie formę proszę traktować z pewnym dystansem…

      Pzdr

      • mrs says:

        całości Pana wywodu nie przeczytałam, przyznaję. pewnie miałabym wtedy więcej uwag. a tak – tylko jedna:
        “Jednak fakt istnienia świętych w ubraniu kobiety potwierdza tylko fakt że Kościół czy księża nie dyskryminują kobiet, a wręcz pokazuje że są oni otwarci na dostrzeganie świętości bez względu na płeć.”
        zanim jeszcze na dobre wzięłam rozbrat z kościołem i religią przystąpiłam do bierzmowania, podczas którego należy wskazać imię świętej która ma zostać patronką bierzmowanej. wnikliwie czytałam żywoty świętych celem znalezienia kogoś rozsądnego. jedyną świętą wywyższoną za coś innego niż ‘pasła kózki, była dziewicą’, ‘śpiewała sobie, była dziewicą’, jedyną osobą, która czegokolwiek faktycznie dokonała (stan na rok 2003) była Olga, księżna Rusi z X w. nie wykluczam, że lista była nie pełna i kilka spełniających te kryteria kobiet może istnieje, ale jest ich naprawdę nie wiele.
        kościół nie dostrzega świętości ze względu na płeć. dostrzega super-świętych (jak super bohaterów) i dziewice

        • Jarosław says:

          szczerze ? nie wnikam jakie i ile kobiet jest uznana za śwęte, mój wniosek jest na wyrost lub błędny, przyznaje, to było świadome, wspomniałem ze trzeba patrzec na formę z dystansem, ale na treść też w niektórych miejscach (sorry), w tym wypadku uwaga jest słuszna, oddaje honor. Po prostu Pani Maria Płatek bardzo fajnie napisała tekst przyjmując rolę adwokata, ja chciałem wcielić się w drugiego adwokata, pewnie nieudolnie ale poruszylem kilka tematów w których mozna dyskutować…

    • “Sam fakt liczebnej przewagi mężczyzn, może nasuwać tylko wniosek, że to mężczyźni są bardziej szlachetni, co zresztą potwierdziłoby paru psychologów”: trzy razy czytalem ten fragment zeby sie upewnic, czy autor naprawde mial na mysli to co napisal… Autorze, rozwin prosze te jakze fascynujaca mysl!

      • Jarosław says:

        Meżczyźni zabiegają o szacunek (psychologowie tak twierdzą) -> jedną z dróg prowadzącą do bycia szanowanym jest bycie dobrym, szlachetnym człowiekiem -> bycie szlachetnym, dobrym człowiekiem moze skutkować świętością

        Kobiety zabiegają o akceptacje – nie moge wykombinować jak ma sie to do szlachetnosci czy dobrych czynów i w konsekwencji świętości

        moze nieudolnie skleiłem te zdania…

        • Wiktor says:

          “Meżczyźni zabiegają o szacunek… Kobiety zabiegają o akceptacje” – trudno wygłosić coś bardziej mizoginicznego niż twierdzenie o biernej roli kobiety, która ma potrzebować łaski mężczyzny, żeby w ogóle zaistnieć, a o więcej zabiegać nie może – pomijając już samo traktowanie kobiet jak obcych stworów niepodobnych do człowieka-mężczyzny czy wręcz mu przeciwstawnych

          rozmawiałeś ty kiedyś z kobietą jak z człowiekiem?

          • Jarosław says:

            ja tylko mówię do czego doszli psychologowie w różnicach psychologicznych między płciami, dla jasnosci, moze mężczyzni tez zabiegaja o akceptacje, nie mowie ze nie, ale w mniejszym stopniu i to samo w druga stronę (wg psychologów). nic o łasce wobec mężczyzn nie pisałem choć można łatwko wymyślić przykłady takiego zachowania (zabiegania o akceptacje) u kobiet, ktoś może to nazwac “szukaniem łaski” ale nie ja. Człowiek kobieta jest w pewnych kwestiach podobny do człowieka mężczyzny a w innych się różnią. Nie wiem jednak czemu chce Pan mi wciskać w usta nie moje słowa i nie moje myśli np. o tym ze kobieta w całości jest gorsza od faceta w całości, ja tak nie twierdze.

            “rozmawiałeś ty kiedyś z kobietą jak z człowiekiem?” a nie zauważyłeś ?

            pzdr

      • Jarosław says:

        moze jeszcze dodam
        1. JA stawiam przypuszczenie że mężczyźni są szlachetni, bardziej niz kobiety
        2. co mozna wywnioskować z liczby męskich świętych,
        3. aby jednak wzmocnic “prawdopodobieństwo” mojej hipotezy, mówie że moje przypuszczenie potwierdzą psychologowie /co dla mnie juz mniej ważne, jeżeli uznają za słuszny “związek przyczynowo skutkowy” między “dążenie do szacunku” i “szlachetność”, zresztą myśle za taki związek jest mozliwy i logiczny, wiec….
        ogólnie wywód ten ma być w swoim zamiarze tylko uszczypliwy

        • zeniu says:

          tak,sa bardziej szlachetni.dlatego siedzi ich wiecej w wiezieniach (97% wiezniow to katoliccy mezczyzni).
          rowniez z powodu swojej szlachetnosci wywolali wiecej wojen i zabili wiecej ludzi niz kobiety 😉

          ty z liczby meskich swietych wysnuwasz wniosek ze najwidoczniej musieli byc szlachetniejsi od kobiet a ja wysnuwam wniosek,ze katolicy maja zaburzenia seksualne i z powodu malych ptaszkow i przedwczesnego wytrysku nienawidza kobiet 😉

          • Jarosław says:

            Twoje przykłady potwierdzają istnienie innego związku przyczynowo skutkowego: siła jako droga do poczucia szacunku, co moze ostatecznie prowadzic do więzienia, nie zmienia to jednak faktu, że jak do złego tak i do dobrego moze motywować chęć zdobycia szacunku, u kobiet jest natomiast większa nijakość w tym względzie i ostatecznie mniejsza liczebność i tych szlachetnych i tych w więzieniu. Taki wniosek mogę teraz zaproponować. Gdyby rzetelniej rozpatrywać przyczyny tego że mężczyzni wywolują wojny czy siedzą w wiezieniach mozna by dodać chociażby testosteron oraz zapędy do rywalizacji, pewnie jeszcze wiecej innych rzeczy, ale… nieważne. Nie wiem po co dodatek “katoliccy” (mężczyźni), radzę samemu sie nad tym zastanowić, moze jakies kompleksy… ? Skoro taki wniosek wyciągasz… nic nie poradzę, mogę powiedziec że wydaje mi sie on niezbyt słuszny i mało wiarygodny, ale nie wiem czy chcesz rozwijać temat (ja oczywiście mogę dyskutować) ? Pzdr

          • zeniu says:

            dlaczego katoliccy??ano dlatego ze 97% procent polakow to katolicy.ta liczba powtarzana jest przez takich jak ty niczym poranna mantra :)
            przy kazdej dyskusji jest to wasz koronny dowod na to ze polska byla,jest i ma byc nadal katolicka. dlatego nie widze powodu aby przypomniec,ze w polskich wiezieniach siedza w prawie 100% katolicy przestrzegajacy dekalogu 😉

            do reszty tesktu nie bede sie stosunkowal bo jest to po prostu belkot.przerost formy nad trescia.mam wrazenie,ze podnieca cie bardzo czytanie wlasnych wypocin 😉

            problem z toba jest taki,ze jak kazdy dobry katolik wiesz, ze masz racje i wiesz,ze nikt poza toba nie ma racji :)

            z wypowiedzi “ten jablecznik jest bardzo smaczny” wyciagniesz wniosek,ze bogu nie podoba sie antykoncepja i ze gwalt jest sprawdzianem glebokosci wiary zeslany przez samego boga 😉

            gdybym byl cudzoziemcem i nie wladal dobrze jezykiem polskim to i moze bylbym pod wrazeniem.ale ty jestes zwyklym erystykiem-hobbysta,ktorego belkot nadaje sie do kabaretu :)

  4. Alicja says:

    zgadzam się z każdym słowem, tylko nie wiem, po co te zaimki z wielkiej litery, On, Niego itp., czy chodzi o niejakiego Franciszka LdB z zawodu księdza, czy o samego Boga Wszechmogącego?
    mimo wszystko nie stawiałabym tych panów na równi
    przepraszam, ale bardzo mnie drażni powszechne ostatnio nadużywanie wielkich liter i ten internetowy pseudoszacunek, prawie tak samo mnie to wkurza jak mylenie przypadków, taka komiczna nadpoprawność, w rodzaju “dać ludzią chleba”

  5. zeniu says:

    nikogo nie obchodza obce pochwy,penisy i odbyty wiecej niz katolikow :)
    katolicy maja jakas obsesje na podlozu seksualnym.
    wiekszosc katolikow tak ma mozh zajety obcymi narzadami rozrodczymi (plus odbyt) za nawet swoj najwazniejszy dogmat o niepokalanym poczeciu kojarza z sexem :)

    smieszna rasa ci katolicy ale bez niej swiat bylby mniej kolorowy. teraz,jak juz nie moga tak jak by chcieli (palic za odmienne zdanie,torturowac za brak krzyzyka na szyji itd) to nawet da sie z nimi zyc.
    odciac ich tylko od darmowego koryta (konkordat) i niech sobie wierza w ich boga.
    w koncu JEDYNA roznica miedzy katolikami a ludzmi niewierzacymi jest tylko kolejny odrzucony bog 😉 niewierzacy odrzucili zeusa,thora i wszystkich innych a katolik zatrzymak sie na jahwe :)

  6. Agnieszka says:

    tak, tez pamietam, ze z zaimki z wielkiej litery stosowalo sie jedynie w kontekscie Boga Wszechmogacego. Ale czy musi byc tak do konca swiata?
    Wlasnie uswiadomilam sobie jak duzo jest ludzi, o ktorych, nawet myslac tylko w zaciszu domowym, czlowiek uzywa duzej litery.
    Wiocznie autorka ma swoje powody, aby tak pisac.

    ps. Bogow w Indiach jest dosc sporo, i raczej nie sa wszechmogacy. Nie przysluguje im wiec duza litera?

    • Jarosław says:

      a np. w listach, takie pisanie z dużej litery nie było formą grzecznościową ? Zawsze tak pisałem i nigdy polonistka mi nie zwracala uwagi, z tego co pamiętam…

      • Alicja says:

        zauważ, że w liście zwracamy się bezpośrednio do odbiorcy, więc okazanie szacunku w ten formalny sposób jest na miejscu, tutaj pani Płatek pisze o nim (nie o Nim), po prostu o jakimś czło wieku, jakimś księdzu

  7. Jarosław says:

    Zeniu nie rozumiemy sie. Czemu specjalnie ZAZNACZASZ katoliccy skoro nie ma to znaczenia w temacie o którym rozmawiamy ? Tu widzę coś dziwnego. Nie kwestionuje że to katolicy.

    Takich jak ja ? Czyli jakich. Chyba nie wiesz z kim rozmawiasz, bo ja nie powtarzam tej liczby.
    Chyba trochę ponosza Cie emocje i jakby jakaś alergia czy fobia się ujawnia przed “takimi jak ja” wyznawcami katolicyzmu, z którymi sie nie identyfikuję…

    przerost formy nad treścią ? dziwne bo staram sie skupiać nad treścią, a forma ma być taka aby treść była zrozumiala.

    “problem z toba jest taki,ze jak kazdy dobry katolik wiesz, ze masz racje i wiesz,ze nikt poza toba nie ma racji” zakładam, że mam rację ale piszę, żeby może poszerzać swoje i innych horyzonty, fajnie by było żeby ktoś mnie przekonal ze nie mam racji

    Wcale nie wyciągam takiego wniosku z podanego zdania. Ma to tez znaczyc ze nie zgadzam sie ze moje wnioski są w żaden sposób niezasadne.

    Rozumiem że już kończysz naszą konwersację, bo skupiasz sie na nic nie znaczących i dalekich od rzeczywistości zaczepkach, wiec..

    Pzdr

    • zeniu says:

      z twoim postow nietrudno jest wyczytac,ze jestes zwolennikiem boskiego prawa.jestes tak gorliwym zwolennikiem,ze antykoncepcje rownasz z samookaleczeniem a sex z prokreacja 😉
      dlatego nie widze problemu aby akcentowac przy kazdej stosownej sytuacji,ze katolicy to hipokryci i obludnicy,ktorzy doskonale potrafia rozwiazywac problemy obcych ludzi podczas gdy ze swoimi jakos sobie nie bardzo radza :)

      ale musze przyznac,ze twoje wywody sa bardzo zabawne.bawie sie czytajac je. zupelnie jak kopernik,ktoremu ksiadz na mszy przekonywal,ze ziemia jest plaska i jest centrum wszechswiata :)

  8. Jarosław says:

    jeżeli tak sobie juz piszemy to chociaż nie wmawiajmy sobie czegoś czgo nie mówiliśmy, mówienie że zrównuje antykoncepcje z samookaleczaniem to nadużycie, wiec juz poddajesz w wątpliwość wiarygodność wszystkiego co piszesz…

    no widzisz, nie widzisz problemu z akcentowaniem “katolik-zły”, ale to jest wg mnie głupie bo świadczy ze zajmujesz sie kimś innym niż sobą (wytykasz ich błędy, problemy, słabości, tak się o nich martwisz ? nie – jeszcze gorzej, robisz to z czysto prymitywnych pobudek, zaspokojenia własnych jakiś potrzeb, przekrzyczenie racji to Twój cel jak przypuszczam), żyj swoim życiem czy zajmij sie sobą to chyba teksty “anty-katolików”. Tym razem moze warto zastosować je dla siebie.

    Mnie oni nie interesują, mnie interesuje ja, najbliźsi i świat/ludzkość, dobro ogółu.

    To widzisz, bawisz się czytając, choć nie powinieneś, bo to żarty nie są, ja staram sie pisać poważnie. Dlatego też skoro mamy inne podejście będę kończył rozmowę,

    pzdr

    • zeniu says:

      cytat twojej wypowiedzi z innego watku:

      “Ludzie nie powinni móc decydować za siebie w kwestiach swojego ciała i rozrdoczości (wg księdza)
      a co powiesz na sytuacje kiedy ktoś się tnie, oszpeca, jest sadomasochistą itd. Jest to głupie, nieuzasadnione, i wynika często z jakichś zaburzeń emocjonalnych, psychologicznych jezeli nie psychicznych, moim zdaniem powinno sie uniemozliwiac robienia takich rzeczy mimo ze ogranicza to wolnosc decydowania o wlasnym ciele.”

      inputujesz jasno i wyraznie,ze kontrola wlasnego ciala powinna byc w niektorych przypadkach odgorna (ze powinno sie zabronic czegos,co wedlug ustawodawcy jest szkodliwe).i nawiazujesz ty wypowiedzia bezsposrednio w antykoncepcje.porownujsz antykoncepcje do okaleczania ciala.

      ja wiem,ze teraz chcesz sie wywinac i wiejska erystyka wyjanic “ze chodzilo mi o cos zupelnie innego.chodzilo mi ze bog to milosc.” :)

      ze piszesz powaznie to wiem.ale niestety nie zmienia to faktu,ze twoje teksty sa zabawne.

      pare lat temu katolicy powaznie twierdzili,ze ziemia jest plaska a szczepionka wymyslem diabla.dlatego nie gniewaj sie jesli traktuje cie tak jak na to zaslugujesz :)

      dobranoc

  9. Jarosław says:

    porównywać to nie równać i sie nie wymiguje z porównania

  10. Handmade Gala…

    […]Prof. Płatek po wywiadzie de Berier: Szkoda, że zdolny prawnik ostał się tylko jako posłuszny ksiądz[…]…

  11. Anka says:

    do Jarosława:
    Oj, próbujesz się wywinąć ze swoich słów jak piskorz….
    Ale ci nie wychodzi. Trzeba myśleć gdy się wydaje jakieś sądy. Bo to są sądy …………

  12. Tomek says:

    Profesor prawa, a połowę artykułu poświęca na argumenty ad personam, a połowę na propagandę. Do tego, aby zarzucić kościołowi cokolwiek, musi cofać się aż do inkwizycji. To jest żenujące, Pani profesor.

  13. XXX7 says:

    Pani Profesor nie musiala siegac tak daleko, zeby zarzucic cokolowiek Kosciolowi. Tak akurat napisala i to co napisala w duzej mierze oddaje charakter Kosciola jako instytucji, ktora zawsze i wszedzie dbala o wlasne interesy i gromadzenie dobr.
    Ja siegne cokolowiek blizej w czasie by zarzucic cokolwiek Kosciolowi. Irlandia, kraj katolicki. XX wiek, prawie wszystko w rekach Kosciola Katolickiego. Uzyje tu slowa, ktorego nie uzywa sie w Polsce w odniesieniu do Kosciola. Totalitaryzm! Tak my mielismy totalitaryzm komunistyczny, tam byl totalitaryzm “katolicki”. Jak dalece rozpasal sie Kosciol Katolicki w Irlandii i jakie mial wplywy na WSZYSTKO CO SIE DZIALO PANSTWIE, trudno znalezc slowa zeby oddac cala prawde. No to teraz ten glowny zarzut (pewnie juz oblatany jak inkwizycja, ale jakze niehumanitarny i szokujacy)-pedofilia, zeby nie wspomniec o pralniach sw. Magdaleny…. Jako dowod, ze Kosciol nie liczyl sie z uczuciami, cierpieniami, przerazonych dzieci jest skala tego zjawiska, dlugosc trwania i przede wszystkim UKRYWANIE w obronie wlasnej reputacji i wplywow. Gdzie jest (byl) ten pelen milosci i wrazliwosci Kosciol, ktory przez nie wiadomo ile lat ukrywal, tuszowal prawde, pozwalajac na cierpienia niewinnych istot jakimi byly i sa DZIECI. Gdyby nie tzw. odmiency i wolnomyslacy cala ta sytuacja trwalaby pewnie do tej pory.
    Mam paru znajomych w Irlandii, z roznych generacji (mlodszych i tych starszych, ktorzy dobrze pamietaja jak bylo) i moge stwierdzic, ze zycie jakie im zapronowal Kosciol nie roznilo sie wiele od tego, ktory nam Polakom zaproponowal totalitaryzm komunistyczny. Zastraszenie, brak zrozumienia, zniewolenie duchowe (chyba gorsze od tego, ktore wprowadzil rezim komunistyczny, przynajmniej w Polsce) to tylko jedne z licznych, ktore mozna by wymieniac. Jakze dalekie ideologie a jakze bliskie rezultaty…

Zostaw odpowiedż