bar

Jak z Płatka – Urok i znaczenie dyskretnego wsparcia

Zadano mi pytanie – jak oceniam to, że Prezydentowa Agata Duda nie przyszła na Kongres, a zamiast tego przyjęła kobiety z Kół Gospodyń Wiejskich. Odpowiadam: Pani Prezydentowa nie przyjęła kobiet z Kół Gospodyń Wiejskich “zamiast”. Pani Prezydentowa przyjęła kobiety z Kół Gospodyń Wiejskich. W ten dyskretny sposób Pani Prezydentowa dodatkowo wsparła także Kongres. To nie…

Nasze rodzime obławy…czyli sklepy i stanowiska

By Jessica Flavin from London area, England (Anger Controlls Him) [CC BY 2.0 (http://creativecommons.org/licenses/by/2.0)], via Wikimedia Commons

Ewa Wanat sama stwierdziła, że przesadziła „porównując przejęcie schedy po Magdzie Jethon do przejęcia sklepu po Żydzie, któremu założono żółtą opaskę”. Powiedziała w związku z tym, że nie powinna była używać tego porównania, więc pewnie nie ma co ciągnąć sprawy, ale dla mnie Jej myśl była czytelna, a pełne oburzenia wpisy – co najmniej obłudne….

Rodzina…Po raz pierwszy

IMG_7105

To był mój pierwszy raz  i jak dotąd jedyny. Nigdy nic nie wygrałam. Nie wylosowałam żadnego fantu, nie trafiłam w totka. Tym większe było moje zaskoczenie i radość, gdy  to właśnie mnie wyczytano. Był rok 2015 i byłam wśród gości zaproszonych w Narodowe Święto Kanady do kanadyjskiej ambasady. Gospodarze zapowiedzieli, że z okazji 50 lecia…


bar

Dziękuję za życie

Ten tekst dedykuję pamięci ukochanej mamy mojej przyjaciółki, Ninie Pełczyńskiej – Rosjance i cudownej osobie. Przeżyła horror blokady Leningradu, a mimo to nie dała się – zachowała uśmiech, życzliwość dla ludzi, serdeczność i zdolność do śmiechu, którym zarażała także moją mamę. Dzięki niej uchroniona zostałam przed niechęcią do języka rosyjskiego, i nie uległam zawężonemu, wąskotorowemu postrzeganiu i Rosji i Rosjan. Dziękuję.     

Nie wiem kiedy urodził się Minister Spraw Zagranicznych Grzegorz Schetyna. Nie wiem jakie ma wykształcenie, co wie, i ile rozumie; prawdę mówiąc niewiele mnie to obchodzi. Nic nie usprawiedliwia, nawet ignorancja i brak dyplomatycznego wyrobienia, by sprawując takie stanowisko przynosić nam wstyd i obrażać swoim zachowaniem Rosjan, Rosjanki i tych dla których pamięć walki Związku Radzieckiego z Niemcami jest ważna.

"Arbeit macht frei, Auschwitz I, Polonia" by Poco a poco - Own work. Licensed under CC BY-SA 3.0 via Wikimedia Commons - http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Arbeit_macht_frei,_Auschwitz_I,_Polonia.jpg#mediaviewer/File:Arbeit_macht_frei,_Auschwitz_I,_Polonia.jpg

“Arbeit macht frei, Auschwitz I, Polonia” by Poco a poco – Own work. Licensed under CC BY-SA 3.0 via Wikimedia Commons – http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Arbeit_macht_frei,_Auschwitz_I,_Polonia.jpg#mediaviewer/File:Arbeit_macht_frei,_Auschwitz_I,_Polonia.jpg

To nie nasza armia, która miała nie oddać ani guzika, ale Armia Czerwona była w Oświęcimiu w styczniu 1945.  Można toczyć polityczne spory, można nie zgadzać się z Putinem, ale to nie powód, by obrażać i przynosić nam wstyd.

Styczeń 1945 w Auschwitz- Birkenau?

Mróz, biel, otępienie, a jednocześnie trochę wreszcie ciszy i wysadzone kominy, które już nie ognią  śmiertelnym jadem. Patrzyła miesiącami na płonące kominy i wiedziała, że to tylko kwestia czasu kiedy i ona… tak samo, tą samą drogą   

A tymczasem okazało się, że miało być inaczej. Koniec miał przyjść z zamrozu, bieli i głodu… I jeszcze ten staruszek…Mógł być całkiem młody, mógł mieć lat tak samo mało jak ona, ale wpadł w „muzułmanizm” a to postarzało i do tego w mrozie miał na bosych stopach tylko jeden chodak. Natknęła się na niego po wyjściu z baraku. Trzeba było znaleźć dla Ceni, Niusi, dla siebie i dwóch innych coś do jedzenia. Jednak raptem zorganizowanie dla niego drugiego chodaka było nawet ważniejsze niż jej i ich głód.

Trwało, ale zdobyła! Zdobyła nie jeden, a dwa, całą parę i nigdy nie powiedziała jak, skąd? To były dobre chodaki, ale kiedy wróciła on już „doszedł”; dołączył do zwalonej sterty trupów. Potem się zastanawiała czy było rozsądne, że i tak zostawiła mu te buty, chociaż przecież byli inni,  też potrzebujący, ale nie potrafiła inaczej. I ucieszyła się, że czuje żal i nagle strasznie płacze nad nieznanym staruszkiem, który przecież mógł być młody. Obóz…obóz obracał w proch nie tylko w komorach i piecach…

Nie rozumiałam, co to znaczy? Z czasem Ona też coraz mniej, a jednak pamiętała nieczucie, równie złe jak głód i zimno. Niemcy, w popłochu opuszczali Auschwitz-Birkenau; jeszcze palili papiery, jeszcze czyścili magazyny, ale to co miało być świetną niemiecką organizacją, ani świetne, ani zorganizowane nie było.

Dla tych, którzy nie wyszli z Auschwitz w marszu, który z czasem nazwano marszem śmierci, czas stycznia 1945 roku, kiedy już Niemcy opuścili obóz stał się, jak wspominała, najstraszniejszy. Nie było Niemców, ale był mróz, biel, otępienie i straszny głód. Na bloku doktora Mengele, na którym kobiety rodziły dzieci było dużo kobiet: Polek, Jugosłowianek, Francuzek, Belgijek, były Żydówki w ciąży, z całej podbitej Europy. Były też Rosjanki…Czy były to Rosjanki, czy Ukrainki? To pytanie nigdy nie padło. Było wtedy nieważne.

Moja mama która w ciąży trafiła po Powstaniu Warszawskim na oddział Mengele urodziła 22 grudnia 1944 roku, syna. Był mróz, miała zapalenie płuc i dużo mleka. Karmiła mojego brata i dwójkę innych dzieci. Przyjaźnie, które zawarła na bloku pewnie pomogły jej przeżyć, bo nie była sama. Ziemniaka dzieliły na trzy, a jak trzeba było to i na cztery. Tyle, że wtedy, w tamte styczniowe dni już nie było, ani resztek spleśniałego chleba, ani zgniłych obierek. Grzebanie w śniegu niewiele dawało, a magazyny opróżnili Niemcy – tu wykazali skrupulatność.   

Może ludzie z Oświęcimia pomagali innym uwięzionym, ale do nich, do zawszonego baraku kobiecego, gdzie były kobiety z dziećmi – nie dotarli. Nawet szczury uciekły. Zostały same, w bieli, w przejmującym mrozie, bez jedzenia; pewne, że czeka ich śmierć. Czas zamrożonego w śniegu głodu nam najedzonym i umoszczonym w cieple może kojarzyć się z bajkami Andersena, dla nich, i matka przyznawała to z trudem, był gorszy od śmierci. Były przyjaźń i wspólnota, ale nie było sił. I umarłyby, gdyby nie Rosjanie i Armia Czerwona. Jeśli ktoś w rządzie polskim lub poza nim ma wątpliwości niech spyta tych, co przeżyły, a teraz już coraz częściej nas – ich dzieci.

To Armia Czerwona oswobodziła Auchwitz-Birkenau. Czy byli to Ukraińcy? To pytanie nie padło. Było nieważne, że część Ukraińców walczyła z Niemcami i znani byli ze szczególnego okrucieństwa. Część jednak pewnie była w Armii Czerwonej, i dla mojej mamy chłopcy, głównie młodzi, radośni i głośni byli znakiem życia. Czy się to komu podoba, czy nie, blok na którym kobiety z dziećmi, króliczki doktora Mengele skazane były na głodową śmierć, z zamarznięcia do życia przywróciła Armia Czerwona. Rosjanie? Ukraińcy?…Tak i pewnie i Kazachy też.

Przewieźli kobiety do szkoły w Brzeszczach, i nawet wtedy o nich nie zapomnieli. Mama mówiła, że były lekko wystraszone, gdy żołnierze wpadli nagle do sali na której leżały z dziećmi. A oni znów hałaśliwi i uśmiechnięci postawili na środku pokoju kubeł pełen puszek z mięsem ze swego żołnierskiego żołdu – nu żenszcziny, pust budiet wam i waszym rebjonkam na zdarowie

Pewnie, gdyby nie to, że w puszkach, rzuciłyby się na nie, i pewnie by im zaszkodziło… od tak dawna nie jadły; ale liczył się serdeczny gest i ten zdecydowanie poszedł na zdrowie i im, i ich dzieciom. Czyli można wciąż dzielić się, oddać swoje jedzenia nieznanym, tylko z ludzkiego odruchu…to znaczy, że wciąż ludzkie odruchy istnieją. To się liczyło i to zapamiętała.

Jak i to, że one pojechały do szkoły, do swoich, do Polaków. A ci sami młodzi chłopcy na rozkaz swoich przełożonych Rosjanki zapakowali w wagony. Zaryglowali jak wcześniej ryglowali te wagony Niemcy, i jak oni posłali kobiety…tyle, że tym razem na wschód. Dla swoich nie byli mili. Więźniarki Rosyjskie zawiodły, także te w ciąży i z dziećmi; miały za Stalina, za rodinę walczyć i ginąć, a skoro przeżyły, znaczy uległy i nie dość dobrze walczyły. 

Rosjanki, a może Ukrainki; Rosjanie czy Ukraińcy więc na nowo uwięzili i  załadowali kobiety w bydlęce wagony?   

Rosjanie? Ukraińcy, czy obłędni, nieodpowiedzialni, nadęci i szafujący ludzkim życiem politycy. Nie brak ich, także i u nas. Raz bawią się w wojenkę, innym razem, kiepsko, w politykę. Za ich głupotę, pychę płacą kobiety, dzieci, mężczyźni, którzy chcieliby żyć i żyć w przyjaźni także między sobą.   

Mój brat, gdy miał ochotę się nade mną wyzłośliwiać, mówił mi, że zawdzięczam życie Hitlerowi. To proste. Gdyby żył jego ojciec, który z Oświęcimia dostał się do Mathausen, i tam został zabity, to prawdopodobieństwo, że nasza matka spotka i poślubi mojego ojca była niemal równa zeru…Tyle, że prawda jest  jeszcze inna.

I mój brat i ja zawdzięczamy nasze życie Armii Czerwonej, bo gdyby minęło jeszcze kilka dni, i gdyby Armia Czerwona nie wyzwoliła Oświęcimia, nie przeżyłaby nasza matka, a wówczas jego szanse na przeżycie, a moje na poczęcie byłyby żadne. I to jest fakt! Dziękuję więc Armii Czerwonej za życie. Dziękuję za wyzwolenie obozu zagłady Auschwitz-Birkenau i przepraszam za nietakt i indolencję polityczną polskiego Ministra Spraw Zagranicznych.

The following two tabs change content below.
Monika Płatek

Monika Płatek

Prawniczka i wykładowczyni akademicka, feministka. Profesor nadzwyczajna Uniwersytetu Warszawskiego, pracuje w Zakładzie Kryminologii w Instytucie Prawa Karnego na Wydziale Prawa i Administracji. Jej działalność naukowa i społeczno-polityczna koncentruje się na takich dziedzinach jak prawo karne, prawa człowieka w tym prawa kobiet, penitencjarystyka, kryminologia, wiktymologia,penologia, psychologia społeczna, gender studies, mediacja, sprawiedliwość naprawcza i socjologia prawa.

Tagi:

7 Responses to “Dziękuję za życie”

  1. Jarosław Milewczyk says:

    Wzruszająca, osobista i mądra opowieść. Dziękuję Pani profesor.

  2. Eva Greyssen says:

    Wspaniale! Prosta, prawdzwa, wzruszajaca historia z tamtych straszliwych lat. Nie wolno zapomniec, z szacunku dla tych, ktorzy cierpieli oraz ku przestrodze nastepnym pokoleniom.

    Takze, przy dzisiejszej rozwscieczonej nagonce na Rosje i Rosjan – a takie nagonki NIGDY nie sa zdrowe, opowiadanie Pani wydaje mi sie byc szczegolnie cenne.

  3. Stanisław Lipiński says:

    Jaka to radość, że są tak wspaniali ludzie jak Pani Profesor. Fobie antyrosyjskie cofają nas cywilizacyjnie, dowodzą pogrążaniu się części społeczeństwa do poziomu nie rokującego nic dobrego i postępowego. Pretensje do narodu, którego obywatele doznawali tak wiele cierpień jest podłe.
    Dziękuję Pani

  4. Joanna says:

    Dziękuję. Trzeba pamiętać.

  5. pablobodek says:

    Dziękuję za rozsądny i mądry głos.
    Życzę Pani dużo zdrowia i wytrwałości w służbie dobra i prawdy.

  6. Małgorzata says:

    Dziękuje za obiektywizm w tym subiektywnym świecie, w którym racje polityków są wyrazem ich ignorancji na historię i ludzi. Dziękuję.

    • Eva70 says:

      Opowieść jest rzeczywiście wzruszająca, nawet bardzo, ale z całą pewnością obiektywna nie jest.
      Pisze p. prof. Płatek: “To nie nasza armia, która miała nie oddać ani guzika, ale Armia Czerwona była w Oświęcimiu w styczniu 1945″. Po co ta złośliwość? A może oddalibyśmy mniej guzików, gdyby Armia Czerwona nie przyłączyła się do Armii hitlerowskiej 17 września, a w każdym razie w hitlerowskich obozach jenieckich przetrwałyby tysiące polskich oficerów i żołnierzy wymordowanych w Katyniu, Miednoje, Charkowie i zamęczonych w licznych łagrach. To tylko jeden z przykładów na “obiektywizm” Autorki.
      W innym miejscu, charakteryzując żołnierzy Armii Czerwonej wyzwalających blok swojej Matki, Autorka określa ich jako “hałaśliwych i uśmiechniętych, młodych, radosnych chłopców”, którzy byli “znakiem życia”, ale kiedy ci sami żołnierze ładowali do bydlęcych wagonów swoje “wyzwolone” rodaczki, których czekał wieloletni pobyt w rodzimych łagrach, to już pełna odpowiedzialność spada na “obłędnych, nieodpowiedzialnych, nadętych i szafujących ludzkim życiem polityków”.
      A tak na marginesie, to niekoniecznie trzeba było znać taką wspaniałą Rosjankę, jak p. Nina Pełczyńska, żeby “się uchronić przed niechęcią do języka rosyjskiego i nie uleć wąskotorowemu [!?] postrzeganiu Rosji i Rosjan”, mnie się to udało bez niczyjej pomocy, co nie znaczy, że myślę wybiórczo.

Zostaw odpowiedż