bar

Jak z Płatka – Urok i znaczenie dyskretnego wsparcia

Zadano mi pytanie – jak oceniam to, że Prezydentowa Agata Duda nie przyszła na Kongres, a zamiast tego przyjęła kobiety z Kół Gospodyń Wiejskich. Odpowiadam: Pani Prezydentowa nie przyjęła kobiet z Kół Gospodyń Wiejskich “zamiast”. Pani Prezydentowa przyjęła kobiety z Kół Gospodyń Wiejskich. W ten dyskretny sposób Pani Prezydentowa dodatkowo wsparła także Kongres. To nie…

Nasze rodzime obławy…czyli sklepy i stanowiska

By Jessica Flavin from London area, England (Anger Controlls Him) [CC BY 2.0 (http://creativecommons.org/licenses/by/2.0)], via Wikimedia Commons

Ewa Wanat sama stwierdziła, że przesadziła „porównując przejęcie schedy po Magdzie Jethon do przejęcia sklepu po Żydzie, któremu założono żółtą opaskę”. Powiedziała w związku z tym, że nie powinna była używać tego porównania, więc pewnie nie ma co ciągnąć sprawy, ale dla mnie Jej myśl była czytelna, a pełne oburzenia wpisy – co najmniej obłudne….

Rodzina…Po raz pierwszy

IMG_7105

To był mój pierwszy raz  i jak dotąd jedyny. Nigdy nic nie wygrałam. Nie wylosowałam żadnego fantu, nie trafiłam w totka. Tym większe było moje zaskoczenie i radość, gdy  to właśnie mnie wyczytano. Był rok 2015 i byłam wśród gości zaproszonych w Narodowe Święto Kanady do kanadyjskiej ambasady. Gospodarze zapowiedzieli, że z okazji 50 lecia…


bar

Dzieciobójczynie

Na stronie jednego z  polskich tabloidów umieszczony został sondaż pod tytułem „Ruszył proces matki Madzi z Sosnowca. Czy powinna dostać dożywocie?”. Rozprawa co prawda dopiero co się zaczęła, sąd nie orzekł jeszcze winy, ale prasa brukowa wyrok już wydała. Z tragicznego, ale pojedyńczego jednak wydarzenia zrobiono ogólnokrajową medialną aferę, która, pomimo głośno proklamowanych moralnych pretensji, służy przede wszystkim zarabianiu pieniędzy. Liczni komentatorzy, nierzadko z profesorskimi tytułami, zamiast pomyśleć o bezpośrednich i pośrednich przyczynach śmierci słynnej już Madzi, prześcigają się tylko w wymyślaniu najbardziej nośnych paranaukowych inwektyw pod adresem jej matki. Brzydzi mnie to tak straszliwie, że postanowiłem zabrać głos w tej debacie – sięgając, rzecz jasna, do starożytności.

Archeolodzy przy pracy w Aszkelonie

Archeolodzy przy pracy w Aszkelonie

Archeolodzy z uniwersytetów Harvarda i Chicago (tzw. Leon Levy Expedition), prowadzący wykopaliska w Aszkelonie, nadmorskim mieście położonym na południu Izraela, dokonali w 1986 roku ciekawego odkrycia.  Spod piasków wyłoniły się ruiny budynku, który został wstępnie zidentyfikowany jako łaźnie. Dalsze badania doprowadziły badaczy do konkluzji, że poza kąpielami zażywano tu też uciech cielesnych – świadczyła o tym między innymi inskrypcja „Wejdź, baw się dobrze i [tekst urwany]„, charakterystyczna dla starożytnych domów publicznych. O podwójnym charakterze niektórych łaźni świadczą zresztą nie tylko wykopaliska, ale i rzymscy pisarze, tacy jak choćby Owidiusz czy Marcjal.

Dalsze prace odsłoniły system kanalizacyjny budynku, datowany między IV a VII w.n.e. – w którym, ku wielkiemu zdziwieniu badaczy, znaleziono szkielety blisko stu noworodków. Nie były one pochowane z troską, lecz wrzucone razem z resztkami jedzenia, skorupami naczyń i kośćmi zwierzęcymi. Wszystkie znalezione dzieci zmarły w pierwszym bądź drugim dniu życia. Wszystkie te dane wskazują na to, że mamy tu do czynienia nie z ofiarami choroby czy rytualnych mordów, lecz dzieciobójstwa.

Powszechnie akceptowana teoria stanowi, że odkryte szkielety należały do niechcianych dzieci pracujących w domu publicznym prostytutek. Innymi słowy, dzieci były dla pracujących tam kobiet jedynie ryzykiem zawodowym, niepożądanym obciążeniem – i jako takie były zabijane natychmiast po porodzie. Co ciekawe, na podstawie badań DNA udało się ustalić płeć 19 ze 100 ciał. 14 stanowili chłopcy, dziewczynki zaś – jedynie 5.  Jest to zaskakujący wynik, jako że chłopcy byli w starożytnej Grecji Rzymie, cenieni wyżej niż dziewczynki i bardziej pożądani, tak jak dzisiaj do pewnego stopnia w Chinach czy Indiach. Autorzy badań sugerują, że właściciel aszkelońskich łaźni zachowywał dziewczynki po to, żeby wychować je na pracownice; chłopcy nie byli mu przydatni.

Warto zaznaczyć, że przypadek  Aszkelonu nie jest odosobniony – podobne w skali i charakterze depozyty dziecięcych szkieletów znaleziono w innych starożytnych miastach Bliskiego Wschodu, a także rzymskiej Brytanii. Świadectwo literackie potwierdza, że dla starożytnych dzieciobójstwo było ostateczną formą antykoncepcji. Świadczy o tym choćby zachowany na papirusie list wysłany w I w.p.n.e. przez niejakiego Hilariona do jego ciężarnej żony, Alis – „…jeśli urodzin przed moim przyjazdem, chłopca zachowaj, dziewczynkę wyrzuć” – czy wiersze Juwenala, piszącego o „dzieciach porzuconych w szambach”.

Wszystko jest to dla nas, ludzi XXI wieku, oburzające i przerażające. Jak można przyzwalać na dzieciobójstwo? Traktować to jak rzecz normalną? Zamiast się oburzać, lepiej pomyśleć o tym, z czego to wynika. Oczywiście, można tu wymienić różnice cywilizacyjne, kulturowe, religijne. Ale kluczowa wydaje mi się kwestia antykoncepcji. Starożytni mieli niewielkie pojęcie o tym, jak zapobiec ciąży – ze znanych ich środków antykoncepcyjnych tylko niewielka część rzeczywiście charakteryzowała jakakolwiek skuteczność (np. pessarium z mydlnicy lekarskiej). Metody aborcyjne, opisane choćby przez starożytnych medyków, Celsusa czy Soranusa, były skuteczne, ale jednocześnie niezwykle niebezpieczne dla matki. Nic więc dziwnego, że prostytutki z Aszkelonu nie potrafiły zapobiec niechcianym ciążom, a gdy do nich dochodziło – decydowały się na poród i dzieciobójstwo, a nie przerwanie ciąży.

Wróćmy teraz do sprawy Katarzyny W.  Nie mam pojęcia, czy rzeczywiście zabiła swoje dziecko, jak chce prokuratura i, zdaje się, większość osób wypowiadających się publicznie w tej sprawy, czy też nieszczęśliwy wypadek. To już ustali sąd. Jedno, co jest pewne – przyznali to sami zainteresowani – to że państwo W. nie planowali dziecka, ani ślubu, który był konsekwencją jego poczęcia. Mając ledwie 21 lat, nie byli gotowi ani materialnie, ani emocjonalnie na rozpoczęcie wspólnego życia; tak zwana „wpadka” zacementowała niedoskonały, jak wynika z akt sprawy, związek, który w innych okolicznościach zapewne by się rozpadł.

Jest jednak wiele innych, rozstrzygniętych już przez organy sprawiedliwości spraw, w których okazało się, że żyjące w XXI wieku kobiety sięgnęły po metody znane z aszkelońskich łaźni. Można tu choćby wspomnieć o kobiecie z Hipolitowa, która zabiła sześcioro kolejnych dzieci, czy z Czerniejowa, która zabiła piątkę.  O ile w czasach starożytnych wiedza na temat biologii macierzyństwa i antykoncepcji była znikoma, to dziś mamy i wiedzę, i środki, by sprawić, aby rodziły się dzieci w większości chciane.

Problem z tym, że z nich nie korzystamy. Edukacja seksualna w Polsce jest wstydliwie zamiatana pod dywan, środki antykoncepcyjne nie są refundowane, a dostęp do nich jest często ograniczony w imię religijnych i odgórnie narzucocnych przez świeckie formalnie państwo zasad moralnych.

Podkreślę wyraźnie, że nikogo tu nie usprawiedliwiam ani nie rozgrzeszam – osoby, które zabiły własne dzieci powinny ponieść zasłużoną karę. Wydaje mi się jednak, że media i zastępy przemawiających w nich ekspertów nie powinny zajmować się pubczlinym linczem, tylko zastanowić się co zrobić, by do podobnych tragedii dochodziło jak najrzadziej. Dziś wiele par ma dzieci niechciane,  bo nie jest w stanie kontrolować własnej rozrodczości, mimo, że odpowiednia wiedza i narzędzia są na wyciągnięcie ręki – lecz jednak z przyczyn systemowych często niedostępne. I choć znakomita większość rodziców, także tych nieszczęśliwych, nie posunie się do dzieciobójstwa, to jednak niewielki ich ułamek zbrodnię tę popełni. Według oficjalnych statystyk policji, mowa o kilkudziesięciutakich wypadkach rocznie, choć możliwe, że wiele tych przestępstw nie było zgłoszonych.

Podsumowując – zamiast wałkować sprawę „mamy Madzi”, warto byłoby się skupić na tym, co zrobić żeby takich tragedii było jak najmniej, zwłaszcza, że po raz pierwszy w historii mamy narzędzia i wiedzę, by to osiągnąć. Inaczej przyszłe pokolenia archeologów będą dokonywały równie mrożących w krew żyłach odkryć, co badacze, którzy odkopali aszkelońskie łaźnie.

The following two tabs change content below.
Jakub Szamałek

Jakub Szamałek

Pisarz i scenarzysta. Doktor archeologii - absolewent uniwersytetów w Oxfordzie i Cambridge. Autor "Kiedy Atena odwraca wzrok", kryminału, który zdobył nagrodę czytelników Wielkiego Kalibru na Międzynarodowym Festiwalu Kryminału we Wrocławiu na najlepszy kryminału 2011. Autor blogu Sztuka Antyku (http://sztukaantyku.blog.polityka.pl/)
Jakub Szamałek

Latest posts by Jakub Szamałek (see all)

Tagi: , ,

14 Responses to “Dzieciobójczynie”

  1. aron says:

    a czy tam gdzie aborcja jest dozwolona nie ma dzieciobójstwa? Był taki przypadek w Niemczech

    • domator says:

      To tak jakbyś pod artykułem nt. szkodliwości nikotyny, parafrazując Twój komentarz, napisał:

      “a czy Ci, którzy nie palą nie chorują na raka płuc? Był taki przypadek wśród moich znajomych”

      Kilka osób nie czyni statystyki.

  2. yan says:

    Po przeczytaniu wpisu naszła mnie refleksja związana z moją rodziną. Otóż moja babcia, ur. w 1927 ma 6 dzieci, wszystkie chciane, z czego pierwsze urodziła mając lat 19 (a zaszła mając 18). Mój dziadek był bodaj jednym z 8 dzieci swoich rodziców. Wszystkich chcianych.
    Co się takiego dzieje z naszym światem, że nagle potrzebna jest ludziom edukacja seksualna, żeby dzieci się w ogóle rodziły i były chciane? Dlaczego nasza cywilizacja doprowadziła do stanu, w którym posiadanie dziecka w wieku 18 lat to patologia, a wielodzietność kojarzy się głównie z ojcem, który “narobił dzieci po pijaku”?
    W wpisie kryje się też jedna smutna prawda, a mianowicie opisana cywilizacja upadła. Ciekawe, co czeka naszą…

    I ostatnia sprawa. Jaka refundacja antykoncepcji?! Żeby zrefundować paczkę prezerwatyw trzeba będzie od podatnika zabrać 20 zł, 5 zostanie przeznaczone dla urzędnika, który ten podatek pobierze, kolejnych 5 dla tego, kto je rozdysponuje i tak oto obywatel dostanie w aptece warte 10 zł prezerwatywy, za które zapłacił 20 zł w podatkach. Przy okazji jeszcze zmarnuje się po drodze kilka złotych, bo ktoś sobie weźmie półroczny zapas, a po 2 miesiącach nie będzie miał z kim go wykorzystywać, albo jakaś firma coś sobie zalobbuje, czy jakiś urzędnik coś podkradnie i znowu mamy marnowanie pieniędzy podatnika.
    Musimy być odpowiedzialni! Nie można traktować człowieka jak małe dziecko i refundować mu wszystko w obawie, że jak będzie musiał za to zapłacić normalnie, to tego nie zrobi i będzie miał kłopot.
    Jesteśmy odpowiedzialni za to co robimy. Kochamy się – może z tego się coś urodzić. Tak natura to wymyśliła i czasami medycyna nie jest mocna na naturę.

    • domator says:

      1. Kiedyś w Polsce, szczególnie na wsiach, niewiele było do roboty + dzieci dawały szanse na spokojną starość. Teraz ludzie nie chcą rezygnować z tych wielu rzeczy, które pragną robić jak podróże, edukacja, kariera w zamian za chmarę dzieci. Gdy ktoś w tych czasach pragnie mieć 6 dzieci, to najprawdopodobniej nie ma pomysłu na swoje życie. Nie widzę powodu, by gloryfikować taki model rodziny w tych czasach.

      2. Twoje rozumowanie nt. antykoncepcji jest zupełnie błędne. Nastolatkowie, w ogóle nie płacą podatków, natomiast biedni płacą niższe podatki niż bogaci, stąd antykoncepcja dzięki refundacji jest bardziej dostępna dla tych grup społecznych. Całe społeczeństwo tylko na tym zyskuje, bo mniej niechcianych dzieci = mniej dzieci w domach dziecka, mniejsza przestępczość i również mniej dzieciobójstw, o których tutaj mowa.

      • yan says:

        1. Na wsiach było bardzo dużo do roboty, wszyscy pracowali na 2 etaty, kobiety w domu i przy gospodarce, mężczyźni w fabrykach i przy gospodarce.
        Dzieci faktycznie dawały szanse na spokojną starość. Dzisiaj ZUSowi świetnie idzie zbieranie składek, dzięki którym niestety szansy na dostatnią starość nie ma i pieniędzy w portfelu też nie.
        Nie jestem za gloryfikowaniem jakiegokolwiek modelu rodziny – niech sobie każdy ma jak chce. Ale jestem gorącym przeciwnikiem piętnowania modelu wielodzietnego – np. taką gadką, że w takiej rodzinie nie ma pomysłu na życie. A może to jest właśnie bardzo konkretny pomysł? Ta cała gadka o karierze, pasjach itd. jest w mojej opinii mocno rozdmuchana, ile % społeczeństwa tak naprawdę się realizuje w tym co robi? Albo robi jakieś wielkie kariery…

        2. Moje rozumowanie jest najbardziej poprawne – żeby dać nam 10 zł państwo będzie musiało zabrać w podatkach 20 (albo się zadłużyć co i tak kiedyś będziemy musieli spłacać). O wiele bardziej opłaci się rodzicom, jeżeli będą pilnowali swoich dzieci, żeby nie zrobiły czegoś głupiego. To rodzice powinni dbać o dziecko, a nie państwo.
        Jeszcze wrócę do kwestii płacenia podatków. Jeżeli (na poczet refundacji antykoncepcji) zostałby podniesiony VAT, akcyza, wprowadzony podatek eko od samochodów, czy coś w tym stylu, to kto na tym straci? Wszyscy. A biedni odczują ten wzrost bardziej niż bogaci.

        Ostatnia sprawa, to trzeba pamiętać, że świat nie jest idealny. Zabranie ludziom broni nie gwarantuje, że nikt nie zginie od strzału, podarowanie ludziom antykoncepcji też nie spowoduje, że problem dzieciobójstwa zniknie, przestępczość co najwyżej wzrośnie (korupcja kolejnych urzędników). Rozwiązania ograniczające wolność w imię bezpieczeństwa nie są dobrym rozwiązaniem.

        • domator says:

          Chyba się nie zrozumieliśmy. Mówiąc, że nie było nic do roboty, nie miałem na myśli pracy na dwa etaty. Chodziło mi raczej o możliwości samorealizacji, które dla wielu grup społecznych były znacznie bardziej ograniczone, stąd robiono dzieci. To nie jest jedynie moja gadka, wystarczy rzucić okiem na statystyki narodzin dzieci, które zawsze są najwyższe po wojnach i w czasach największej biedy.

          Również nic nie mam do wielodzietnych rodzin jako takich i uważam to nawet za sympatyczne, gdy ludzie świadomie decydują się na coś takiego. Z moich obserwacji jednak wynika, że współcześnie większość rodzin wielodzietnych bywa źródłem wielu patologii i mógłbym wymieniać wiele przykrych przykładów. Nie uważam też, by społeczeństwo potrzebowało wysokiego przyrostu naturalnego, bo to jest potrzebne tylko do dalszego podtrzymywania ZUS przy życiu.

          Branie przez państwo 50% każdej refundacji to zwykła gadka szmatka nie poparta żadnymi dowodami i łatwo to obalić porównując wydatki ze Skarbu Państwa na biurokrację oraz łączne wpływy z podatków. Zresztą, nawet gdyby była to prawda (a nią nie jest), jakie to ma znaczenie? Mamy też zrezygnować z utrzymywania systemu edukacji, bo przy jego utrzymaniu również ginie wiele pieniędzy w ministerstwach i skłaniać rodziców do uczenia dzieci na własną rękę, bo taki model jest bardziej efektywny kosztowo?

          Bez refundacji antykoncepcji wielu nastolatków i ubogich nie stać na taki wydatek, zaś z refundacją już tak. W czym, więc leży problem? Argument ze wzrostem przestępczości jest niepoważny i opiera się na niczym nie popartych insynuacjach. Realnym zaś faktem jest, że dzieci wychowywane przez jednego rodzica, bądź w domach dziecka częściej dopuszczają się przestępstw i stawianiu dzieci w takich sytuacjach ma właśnie zapobiegać ta refundacja.

          • yan says:

            650 000 urzędników (jak na razie) charytatywnie nie pracuje, to są wszystko ludzie utrzymywani z podatków. A zestawienie wydatków państwa z jego wpływami daje odpowiedz na pytanie skąd się wziął bilion złotych długu naszego Państwa! Z tego wlasnie powodu mamy kryzys w europie, z notorycznego wydawania przez Panstwa wiecej niz mogly sciagnac z podatkow. Nie mowie, że przy refundacji biurokracja przesajada 50%, ale faktem jest, że zawsze coś przejada. O korupcji faktycznie nie mówiłem do końca poważnie, ale również jest ona problemem – bo nie wierzę, żeby np. przy budowie Stadionu Narodowego jakieś pieniądze nie przeszły cichaczem z rąk do rąk.
            Ostatnio czytałem o policjancie, który kupił buty bezdomnemu. Ten bezdomny na drugi dzień znowu chodził boso. Niestety, są tacy ludzie, którzy zawsze będą jakimś nienawracalnym marginesem. Bosemu bezdomnemu refundacja butów nie pomogła. Refundacja antykoncepcji dzieciom w domach dziecka też nie pomoże.
            Ps. Tak, faktycznie uważam, ze zadecydowałbym o moim dziecku lepiej od p. Szumilas w kwestii jego edukacji.

          • yan says:

            Jeszcze jedna mała myśl, mnie naszła – najtańsze prprezerwatywy kosztują ok 3 zł. Nie wiem ile jest ludzi, których nie stać na taki wydatek..

          • domator says:

            > Niestety, są tacy ludzie, którzy zawsze będą jakimś nienawracalnym marginesem. Bosemu bezdomnemu refundacja butów nie pomogła. Refundacja antykoncepcji dzieciom w domach dziecka też nie pomoże.

            Ale to ponownie jedynie spekulacje na zasadzie “wydaje mi się, że nie”, taki dowód anegdotyczny :) W krajach takich jak Holandia, czy Szwecja zanotowano znaczny spadek liczby aborcji po wprowadzeniu refundacji antykoncepcji, co jest całkiem dobrą miarą liczby niechcianych ciąż.

            >Jeszcze jedna mała myśl, mnie naszła – najtańsze prprezerwatywy kosztują ok 3 zł. Nie wiem ile jest ludzi, których nie stać na taki wydatek..

            Tu się zgadzam. Sam również się nad tym zastanawiałem i niezbyt mam pojęcie skąd to się bierze. Gdyby stosowali chociaż te prezerwatywy za 3 zł to średnio 1 na 50 nastolatek powinna mieć wpadkę. Może lepsza edukacja seksualna byłaby lepszym rozwiązaniem od refundacji? Choć to drugie rozwiązanie tak czy siak również działa, na co podrzuciłem łatwe do wygooglowania dowody.

    • Shigella says:

      “Żeby zrefundować paczkę prezerwatyw trzeba będzie od podatnika zabrać 20 zł, 5 zostanie przeznaczone dla urzędnika, który ten podatek pobierze, kolejnych 5 dla tego, kto je rozdysponuje i tak oto obywatel dostanie w aptece warte 10 zł prezerwatywy, za które zapłacił 20 zł w podatkach. – See more at: http://feministka.org/dzieciobojczynie/?replytocom=685#respond
      Jakos refundacja lekow dziala, zawsze mozna refundowac pigulki i spirale czy czasowe lub trwale ubezplodnienie na zyczenie.
      Jasne, oczywiscie ze urzednicy kosztuja, tyle tylko czy stac nas na kolejne niechciane dzieciaki ladujace w beczce albo na garnuszku panstwa?
      Pewnych zjawisk sie nie zlikwiduje, ale mozna znacznie zmniejszyc ich skale, chocby dzieciobojstwo, ktore w jakze cudownej II RP z wartosciami siegalo we 1924 okolic 1100 przypadkow rocznie, a obecnie to margines.

      Wole dac na rzetelna edukacje seksualna i gumki niz kolejne miliony na stadiony z ktorych nie korzysta mlodziez, Fundusz Koscielny czy kolejna inkarnacje korwety Gawron

      • yan says:

        Niestety, refundacja leków nie działa. Producent wiedząc, że ten lek będzie refundowany zawyza cenę (nie mówiąc już o tym, że refunduje się u nas konkretny lek, a nie substancje czynna), lista leków refundowanych zmienia się co chwilę, zrobienie jakiejkolwiek pomyłki w wpisywaniu recepty (np. ogonek przy ą w nazwisku pacjenta) powoduje, ze lekarz ma problemy, a pacjent nie dostaje leku, to jest patologia a nie pomoc najbiedniejszym.
        Rząd nie rozwiązuje problemów. To rząd jest problemem. Polecam przerzucić się na myślenie, że dasz na to, na co Ci pasuje – na edukację seksualną dla dziecka? Ok, jestem za tym, żeby Twoje dziecko ja miało. I żeby moje ją miało dopiero wtedy, kiedy ja uznam że jest to potrzebne (nie pod przymusem).
        No chyba że długi naszych krajów wykupia chińczycy i będziemy ich kolonia, to z myślenia można zrezygnować… Nie mówię tego do końca poważnie, ale z drugiej strony Hiszpanie i Grecję jeszcze ma kto ratować, dla nas juz pomocy może nie być.

        • domator says:

          Wybacz, ale cały czas pleciesz te same głupoty, że refundacja nie działa, że się nie opłaca itd. bez żadnych argumentów, poza “chłopską logiką”. Choćby tutaj są badania, o których wspominałem wyżej i które całkowicie obalają Twoje wywody:

          http://www.richarddawkins.net/news_articles/2012/10/5/abortion-rates-plummet-with-free-birth-control

          > Niestety, refundacja leków nie działa. Producent wiedząc, że ten lek będzie refundowany zawyza cenę (nie mówiąc już o tym, że refunduje się u nas konkretny lek, a nie substancje czynna)

          Właśnie aby temu zapobiegać refunduje się konkretne leki a nie substancje czynne, żeby wybierać tych producentów spośród konkurencji, którzy są w stanie zaoferować stosowną cenę w stosunku do jakości.

  3. Yoko says:

    U Lwa Tołstoja w “Zmartwychwstaniu” pojawia się jako wątek poboczny informacja, że na wsi (jakoś trudno uwierzyć, że tylko rosyjskiej), gdy rodziło się niechciane dziecko, któremu udało się przeżyć po porodzie, matka po prostu go nie karmiła i skazywała na powolną śmierć głodową.
    W “Granicy” Nałkowskiej też pojawia się wątek aborcji prymitywnym sposobem.

  4. Shigella says:

    @Yoko
    Dzieci sie porzucalo na ulicy, nie karmilo, niekiedy kobiety zatrudnione jako mamki oddawaly dzieci “fabrykantkom aniolkow”, nie interesujac sie zbytnio ich losem.
    Inna sprawa ze naturalna smiertelnosc dzieci powodowala, ze tak naprawde dzieciakiem zaczynano sie interesowac sie bardziej od momentu gdy skonczyl rok – dwa. Nie bez kozery nie znamy dat narodzin ksiazat i krolow

Zostaw odpowiedż