bar

Jak z Płatka – Urok i znaczenie dyskretnego wsparcia

Zadano mi pytanie – jak oceniam to, że Prezydentowa Agata Duda nie przyszła na Kongres, a zamiast tego przyjęła kobiety z Kół Gospodyń Wiejskich. Odpowiadam: Pani Prezydentowa nie przyjęła kobiet z Kół Gospodyń Wiejskich “zamiast”. Pani Prezydentowa przyjęła kobiety z Kół Gospodyń Wiejskich. W ten dyskretny sposób Pani Prezydentowa dodatkowo wsparła także Kongres. To nie…

Nasze rodzime obławy…czyli sklepy i stanowiska

By Jessica Flavin from London area, England (Anger Controlls Him) [CC BY 2.0 (http://creativecommons.org/licenses/by/2.0)], via Wikimedia Commons

Ewa Wanat sama stwierdziła, że przesadziła „porównując przejęcie schedy po Magdzie Jethon do przejęcia sklepu po Żydzie, któremu założono żółtą opaskę”. Powiedziała w związku z tym, że nie powinna była używać tego porównania, więc pewnie nie ma co ciągnąć sprawy, ale dla mnie Jej myśl była czytelna, a pełne oburzenia wpisy – co najmniej obłudne….

Rodzina…Po raz pierwszy

IMG_7105

To był mój pierwszy raz  i jak dotąd jedyny. Nigdy nic nie wygrałam. Nie wylosowałam żadnego fantu, nie trafiłam w totka. Tym większe było moje zaskoczenie i radość, gdy  to właśnie mnie wyczytano. Był rok 2015 i byłam wśród gości zaproszonych w Narodowe Święto Kanady do kanadyjskiej ambasady. Gospodarze zapowiedzieli, że z okazji 50 lecia…


bar

Dlaczego zabawki maja płeć?

Święta już za pasem, a ci z nas, którzy mają w swoim życiu jakieś dzieci (własne, bądź cudze) będą zaraz wybierać prezenty. Osobiście, mam zamiar sprawić pewnej cudownej dziewczynce książeczkę „Z Tango jest nas troje”,  żeby trochę podważyć to naszą dobrą, polską heteronormę. Wiem też, czego na pewno jej nie kupię – mianowicie niczego co jest sprzedawane jako „zabawki dla dziewczynek”.

Zródło: www.zabawki.pl

Nie mam z założenia nic przeciwko lalkom, zestawom do zabawy w fryzjerkę i kuchenkom. Mam tylko problem w tym, że te zabawki są reklamowane jako „zabawki dla dziewczynek”, tak samo jak samochodziki i  zestawy stolarskie są sprzedawane jako „zabawki dla chłopców”.

Źródło: www.zabawki.pl

Zawsze, przy okazji dyskusji o zabawkach i płci znajdzie się ktoś, kto powie „ja dawałam/em mojej córce samochodziki ale i tak wolała lalki i kuchenkę” – ergo dziewczynki naturalnie wolą się bawić lalkami. Jest coś w naszym DNA co sprawia, że ciągnie nas do małych plastikowych ludzi bardziej niż do samochodzików (hm, może dlatego, że przecież wszystkie najbardziej pragniemy zostać matkami i żonami dbającymi o dzieci i mężów?). A może cały świat dokoła mówi nam, że dziewczynki bawią się lalkami, a chłopcy samochodzikami i chociaż rodzice strasznie by chcieli wierzyć, że mają na swoje dzieci największy wpływ to na pewno nie są jedynymi, którzy kształtują dziecięce postrzeganie świata?

Dzieci są od małego głęboko zanurzone w świecie, w którym wszystko ma płeć, począwszy od ich śpioszków (różowych albo niebiskich) i zabawek, które dostają od najmłodszego, przez książeczki dla dzieci, telewizję i bilbordy. Już 4-letnie polskie przedszkolaki, wiedzą co jest „dziewczyńskie” – zabawa w dom i lalkami, a co „chłopięce” – majsterkowanie i samochodziki. I, co być może jeszcze smutniejsze, wiedzą, że “dziewczyńskie” jest gorsze niż “chłopięce”. Dziewczynki bawiące się samochodzikami spotykają się z dużo mniejszym negatywnym zainteresowaniem, niż chłopcy, którzy się bawią lalkami i w dom.

Nawet jeśli my kupujemy córeczce samochodziki, a synkowi lalki, to potem koledzy i koleżanki w przedszkolu, gazetki z supermarketu, reklamy w telewizji i obrazki w książeczkach mówią naszym dzieciom – to nie tak. Ty się powinnaś/powinieneś bawić czym innym. Daleko nie szukając, kiedy jak 7-latka poprosiłam rodziców o figurkę transformersa, myślałam, że mogą uznać, że coś ze mną nie tak. I może dobrze – może powinni tak pomyśleć i coś z tym zrobić. Przecież na pudełku tylko chłopcy bawili się transformerami i w reklamach w telewizji żadna dziewczynka nigdy nie trzymała go w ręku.  A ja się wychowałam w naprawdę mocno liberalnym domu… Niemniej byłam święcie przekonana, że naprawdę jest coś takiego jak zabawka, która jest odpowiednia tylko dla jednej płci.

Piszę o tym, bo niestety to, czym się dzieci bawią w dzieciństwie ma dużo poważniejsze konsekwencje niż li tylko wkurzanie ludzi, którzy nie lubią stereotypów płciowych. Dzieci przez zabawę się najwięcej uczą i najlepiej rozwijają. Niestety, jeśli bawią się większość czasu zabawkami jednego rodzaju („domowymi” bądź „ruchowymi”), mogą przegapić umiejętności, które by posiadły gdyby zachęcano je do zróżnicowanej zabawy.

Chłopcy są od najmłodszych lat postrzegani za ruchliwszych i częściej są nagradzani za aktywność fizyczną.  Są więc zapisywani na sporty i kupuje im się piłki etc, rozwijające ich talenty ruchowe. Dziewczynki postrzega się jako bardziej nastawione na interakcje z ludźmi i lubiące zabawy „w dom” – w związku z czym od maleńkości dziewczynki rozwijają swoją inteligencję emocjonalną i umiejętności komunikacji. Uważa się, że dziewczynki szybciej się rozwijają werbalnie, więc więcej się z nimi rozmawia i czyta – efekty widać bardzo szybko, bo już w pierwszej klasie. Dziewczynki rzeczywiście są lepsze od chłopców w czytaniu. Z kolei uważa się, że chłopcy mają większe talenty matematyczne i inżynierskie – już w wieku kilku lat dostają swój pierwszy zestaw małego inżyniera, i rzeczywiście, na politechnikach jest dużo więcej studentów niż studentek.

A teraz najważniejsze: NAUKA NIE ZNALAZŁA POTWIERDZENIA, BY ISTNIAŁY ZNACZĄCE WRODZONE RÓŻNICE W TYCH DZIEDZINACH POMIĘDZY PŁCIAMI. Te, które istnieją, są minimalne i socjalizacja – to jak dzieci wychowujemy i to co kultura im powtarza – całe życie je pogłębia.

Dość to depresyjne tak naprawdę – kobiety wcale nie są gorsze z matematyki, a faceci wcale nie potrzebują „kobiecego mózgu”, żeby być wrażliwymi. Musimy po prostu nie wtłaczać dzieci od małego w stereotypowe role i nie powtarzać im pseudonaukowych bzdur, które nie mają żadnego potwierdzenie w rzeczywistości (co ważne – same też powinniśmy przestać w nie wierzyć). I już w tą gwiazdkę każde z nas może coś zrobić. Kiedy będziemy pomagać Mikołajowi, wybierzmy prezent wedle tej prostej zasady, a nie płci dziecka:

Źródło: Men and Feminism Facebook Group

 

The following two tabs change content below.

Maria Pawłowska

Redaktorka naczelna
Wykładowczyni gender studies, kiedyś myślała, że chce być paleontolożką, ale okazało się, że feminizm i teoria seksualności są jednak bardziej porywające i dużo bardziej użyteczne (plus nie potrzeba już 24 sylab na wymówienie, czym się zajmuję).

Latest posts by Maria Pawłowska (see all)

Tagi: , ,

7 Responses to “Dlaczego zabawki maja płeć?”

  1. stara says:

    Proszę zwrócić uwagę na ceny zabawek.

  2. robson says:

    Szanowna Pani,
    Biologii nie przeskoczymy, u ssaków rodzaj męski nie będzie rodzić dzieci i karmić piersią a jednocześnie poprzez GENy właśnie i w konsekwencji hormony (w olbrzymiej wiekszości gatunków) ma wiekszą wielkość i masę mięśniową.
    Tak więc proszę nie opowiadać bajeczek, że przez stymulację psychiki chłopcy to, a dziewczynki tamto, to nie psychologia tylko uwarunkowania genetyczne.
    Nie wiem która płeć jest lepsza (co to znaczy lepsza?), ale jest pop prostu INNA.

  3. pawel says:

    A w jaki sposob jesli moge spytac mam “ZMUSIC” swoja corke zeby bawila sie samochodzikami, kolejka (ostatnio fajna widzialem to bym sie z nia napewno bawil) narzedziami (nienawidzi byc brudna) a ostatnio jak cos naprawialem i zapytalem czy chce mi pomoc to powiedziala mi “a przestan tato ” (olivia ma 4 lata), lecz zato chce zemna piec ciasta lub gotowac obiad.

  4. Jan says:

    Bardzo chciałem wychować w tym duchu mego syna. Miał parę miesięcy i żadnych kontaktów z innymi dziećmi, gdy kupowałem mu już m.in. “dziewczyńskie” zabawki: lalki, garnki it.p. Ku memu zaskoczeniu te zabawki kategorycznie odrzucał. Interesowały go klocki, zabawki mechaniczne, lego…
    To chyba nie takie proste. Mnie niektóre lalki zachwycały. Może dlatego, że – jak się później okazało – mam silną orientację homoseksualną? Mój syn jest zdecydowanie heteroseksualny. Czy nie ma w tym jakichś powiązań? Nie wiem.

  5. kazia says:

    Przykłady to nie dowody. Jako dziewczynka bardzo szybko nauczyłam rodziców, żeby nie kupowali mi lalek, bo po prostu nie bawiłam się nimi i porzucałam je w kącie. To nie znaczy, że domagałam się samochodzików czy żołnierzyków. Wolałam pluszowe maskotki, figurki zwierząt, gry planszowe i książki. Oraz różne rzeczy do zabawy na świeżym powietrzu. Nazwałabym te zabawki “płciowo neutralnymi”. Warto odkurzyc pamięć i przypomnieć sobie, że takie istnieją – a nasz wybór nie ogranicza się do zabawek reklamowanych według społecznych kryteriów dla jednej płci.

  6. Aleksandra says:

    Ja pamiętam, że lalkami się nie bawiłam. Może raz, czy kilka próbowałam, ale mnie to niespecjalnie zainteresowało. Za to wolałam bawić się pluszakami, zwierzakami plastikowym/gumowymi, z bratem budowałam różne rzeczy z klocków, bawiłam się samochodzikami , a nawet żołnierzykami. Hmm… Dziwne, nie? :)

  7. Agnieszka says:

    Aleksandra, to ja miałam zupełnie tak jak Ty. Lalek nie lubiłam,w wózku razem z siostrą woziłyśmy misie lub sarenki. Pamiętam jak marzyłam o samochodzie na pedały do jeżdzenia po podwórku, a dostałyśmy z siostrą domek-namiot. Zawsze zadrościłam kuzynom, bo jedni mieli kolejki z torami, drudzy resoraki. Raz nam chłopaki zepsuli jeden z naszych samochodów z otwieraną szybką i ciocia kupiła nam na przeprosimy lalkę. Jak ja tej lalki nie lubiłam. No, bo jak można lalką zastąpić samochód z otiweraną szybą? :) To było prawie 30 lat lemu.

Zostaw odpowiedż