bar

Jak z Płatka – Urok i znaczenie dyskretnego wsparcia

Zadano mi pytanie – jak oceniam to, że Prezydentowa Agata Duda nie przyszła na Kongres, a zamiast tego przyjęła kobiety z Kół Gospodyń Wiejskich. Odpowiadam: Pani Prezydentowa nie przyjęła kobiet z Kół Gospodyń Wiejskich “zamiast”. Pani Prezydentowa przyjęła kobiety z Kół Gospodyń Wiejskich. W ten dyskretny sposób Pani Prezydentowa dodatkowo wsparła także Kongres. To nie…

Nasze rodzime obławy…czyli sklepy i stanowiska

By Jessica Flavin from London area, England (Anger Controlls Him) [CC BY 2.0 (http://creativecommons.org/licenses/by/2.0)], via Wikimedia Commons

Ewa Wanat sama stwierdziła, że przesadziła „porównując przejęcie schedy po Magdzie Jethon do przejęcia sklepu po Żydzie, któremu założono żółtą opaskę”. Powiedziała w związku z tym, że nie powinna była używać tego porównania, więc pewnie nie ma co ciągnąć sprawy, ale dla mnie Jej myśl była czytelna, a pełne oburzenia wpisy – co najmniej obłudne….

Rodzina…Po raz pierwszy

IMG_7105

To był mój pierwszy raz  i jak dotąd jedyny. Nigdy nic nie wygrałam. Nie wylosowałam żadnego fantu, nie trafiłam w totka. Tym większe było moje zaskoczenie i radość, gdy  to właśnie mnie wyczytano. Był rok 2015 i byłam wśród gości zaproszonych w Narodowe Święto Kanady do kanadyjskiej ambasady. Gospodarze zapowiedzieli, że z okazji 50 lecia…


bar

Archive for the ‘Zdrowie reprodukcyjne’ Category

Rzecz o hodowaniu dzieci

Wednesday, October 17th, 2012

Przedwczoraj był ważny dzień dla pana premiera. W jeden wieczór zaliczył wywiad u dwóch dziennikarskich sław – Olejnik i Lisa. W każdym sypał swoimi “liberalno-konserwatywnymi” mądrościami, ale wyjątkowo wkurzający był jeden tekst:

To jest debata, w jakim wieku może być para, żeby korzystać z procedury in vitro… czy pary gejowskie mogą korzystać pośrednio z procedury in vitro, powiem brutalnie, hodując dziecko po to, żeby być jego rodzicami. To są bardzo poważne dylematy o charakterze etycznym, medycznym.

Nie powiedział pan brutalnie panie premierze – powiedział pan to obraźliwie i homofobicznie. Brutalnym stwierdzeniem byłoby powiedzenie, że PO jest partią bezideowych oportunistów. Obrażanie ludzi, którzy chcą mieć dzieci, kobiet, które chcą ich w tym wspomóc i samych dzieci nie jest brutalne, ale po prostu ohydne.

Nie rozumiem, czemu dzieci homoseksualistów miałyby by być bardziej hodowane, niż heteryckie? Na pewno są bardziej chciane, bo nie może być mowy o wpadce. Są wyczekane, wytęsknione i zaplanowane. Czy to źle? Nie jest ważne, jakiej płci są rodzice ani ilu ich jest. Do poczęcia dziecka zawsze potrzeba tych samych składników – spermy, komórki jajowej, macicy. Na czym konkretnie miałaby polegać “hodowla” (co za okropne słowo!)? Na tym, że kobieta, która ciąże donosi, nie będzie potem dziecka wychowywać? Adopcja nie jest nową instytucją. Co więcej – w Biblii, księdze, która coraz bardziej zdaje się stawać podstawą programową niektórych członków PO – jest precedens kobiet rodzących dzieci i oddających na wychowanie parom, które same ich mieć nie mogły (na przykład Sara i Abraham). Owszem, były to pary heteroseksualne. ALE CO Z TEGO?!

Ciekawa jestem czy takim samym obrzydzeniem napawają pana bezpłodne pary heteroseksualne, które korzystają z usług surogatek (z użyciem in vitro bądź bez). Wedle pana definicji to też hodowla dzieci – która na polskim rynku ma się całkiem nieźle. Ludzie są dobrzy, źli i tacy sobie, i granice te nie przebiegają wedle orientacji seksualnej. Jak to ładnie mówią Anglosasi: get the fuck over it! Nie wszyscy czują pociąg do płci przeciwnej, i to nie powód, żeby ich dyskryminować.

Ale wracając do “hodowli”. Co z lesbijkami? Wspomina pan o procedurach in vitro dla par gejowskich, ale co z kobietami, które żyją z kobietami? Czy mają po prostu udawać “stare panny”? Co będzie, jeśli w końcu wprowadzona zostanie jakaś forma związków partnerskich, i dwie kobiety go zawrą? Przydało by się na chwilę odłożyć homofobię na bok i zastanowić się nad meritum swoich poglądów.

Pan premier powiedział, że w sprawie in vitro nie przejdzie ani “czarny ani tęczowy” projekt. Chciałabym, żeby dostrzeżono, gdzie w rzeczywistości leży różnica między tymi projektami i, generalnie, tymi światopoglądami. “Tęczowi” nie będą nikogo zmuszać do in vitro ani do związków partnerskich – chcą dać możliwości tym, którzy ich nie mają i są przez to dyskryminowani. “Tęczowe” idee oddają moc decyzyjną w ręce ludzi, których te decyzje będą się tyczyć. “Czarne” (wedle premierowej nomenklatury) projekty chcą za nas wszystkich podejmować decyzje zgodnie z de facto wykładnią prawno-teologiczną innego państwa (Watykanu). Projekty te chcą zmuszać i zabraniać, zamiast pozwalać i niwelować dyskryminację. Jeśli sumienie jest tak poważnym argumentem w tym państwie (w aptece, u lekarza i w sejmie), to dajmy wreszcie możliwość samym obywatelom i obywatelkom podejmować decyzję zgodnie z naszymi sumieniami!!

Czemu seks przed ślubem to dobry pomysł

Thursday, September 27th, 2012

W zeszłym miesiącu reporter konserwatywnej Fox News – Stephan Crowder – wziął ślub. Gratuluję mu i życzę szczęścia. Szkoda tylko, że wykorzystał tę, skądinąd na pewno radosną okazję, żeby ponawtykać tym z nas, którzy mają inne pomysły na życie, niż on. Po podróży poślubnej uraczył czytelników i czytelniczki serwisu Fox News historyjką o tym, jak w związku z tym, że czekał z seksem do ślubu, będzie miał lepsze, szczęśliwsze, bardziej znaczące małżeństwo niż ci z nas, którzy nie czekali tak długo.

Jego argumenty to nic nowego, a opowieść osnuta jest wokół spotkania z innymi nowożeńcami na śniadaniu w hotelu (drugiego pana młodego bolała głowa, co dla dziennikarza było świetnym punktem wyjściowym do dekonstrukcji hedonizmu i bezwartościowości życia ”dzisiejszej młodzieży”). Przez cały felieton pan Crowder podkreśla, jak ważne było to, że pierwszy raz uprawiał seks z żoną, że teraz już nic nie będzie takie same, a jego życie seksualne jest dużo lepsze niż u ludzi, którzy uprawiali seks przed ślubem (albo – uchroń siło wyższa – mieli więcej niż jedną/jednego partnera/partnerkę).

Przykro mi panie Crowder, ale ktoś w końcu powinien panu powiedzieć, że w małżeństwie chodzi o więcej, niż tylko seks… Tak, seks jest ważny, jest świetną rozrywką i przemiłym sposobem na spędzanie wolnego czasu (przy pełnej zgodzie wszystkich uczestniczących). Niemniej, seks naprawdę nie powinien być głównym powodem, dla którego wzięło się ślub. Dziwi więc, że wszystkie pana przemyślenia wokół ślubu można zawrzeć w stwierdzeniu “olaboga, mam super seks, bo go nie uprawiałam dopóki nie założyłem obrączki!”.

Co więcej, jest mnóstwo argumentów za tym, żeby uprawiać seks przed ślubem. Badania pokazują, że małżeństwa, w których partnerzy wyznają bardziej progresywne (wręcz – a fe! – feministyczne) poglądy, i nie czekają z seksem do ślubu, są szczęśliwsze. Tak naprawdę to dość logiczne. Związki, w których ludzie czują się mniej wtłoczeni w role, które wyznaczyło społeczeństwo, a które przecież niekoniecznie wszystkim pasują, mają większe szanse na przetrwanie. Jeśli możesz być sobą, łatwiej będzie ci wytrzymać z kimś choćby i pół wieku.

Jest też inny – czysto seksualny – pozytywny aspekt uprawiana seksu przed ślubem. Chcemy czy nie, seks to ważny aspekt życia większości ludzi. Jeśli człowiek z którym mamy spędzić resztę życia (albo przynajmniej tak oświadczyliśmy przed rodziną, przyjaciółmi, sąsiadami i dostaliśmy w nagrodę pięć tosterów i szesnaście zestawów okropnej pościeli) ma zupełnie inny temperament niż my, to trochę jesteśmy w kropce. W kropce przez resztę życia, albo do rozwodu…

(more…)

Jak z Płatka: Po drugiej stronie lustra

Tuesday, September 25th, 2012

Alicja w krainie czarów została napisana przez genialnego matematyka, którego zachwycały młodziutkie dziewczynki. Kolejne Alicje inspirowały do kolejnych historii i bezgrzesznie przemijały. Powstawały książki, które czytamy bez względu na epokę i wiek metrykalny. Można i tak. Chłopcy malowani przez Caravaggię byli niepokojąco młodzi, a obrazy tryskały erotyzmem. Caravaggio wpadł w tarapaty, ale niekoniecznie z tego powodu. Można i tak. Norweski pedofil, uwięziony za seksualne molestowanie dzieci w więzieniu wyuczył się stolarki. Na warunkowym przedterminowym zwolnieniu, które automatycznie nastąpiło po połowie kary podjął pracę w zakładzie stolarskim. Zadbano, by warsztat nie znajdował się w pobliżu szkoły i przedszkola. Po pracy, co drugi dzień chodził na spotkania grupy wsparcia. Lubiany był w pracy i miał dobre kontakty ze starszą siostrą. Można i tak. W paru stanach USA pedofilom oferuje się konferencje sprawiedliwości naprawczej. W ich trakcie mediuje się warunki mieszkania i pracy na wolności. Uznano, że to najlepszy sposób, bo łączy kontrolę z umową i szansą dla skazanego po wyjściu na wolność. Można więc i tak. Nikt nie mówi, że to proste, ale i nie ukrywa, że jednak możliwe.

Około stu, skazanych pierwotnie na karę śmierci, wyjdzie w Polsce niedługo na wolność. Karę zmieniono na mocy amnestii z 1989 na 25 lat więzienia. Ten termin upływa w 2014 roku. Wśród skazanych są i pedofile, sprawcy brutalnych gwałtów połączonych z mordami na nieletnich. Wrzawie jaką rozpętała ta informacja towarzyszy obrzucanie szykowanych na zwolnienie etykietami „bestii”,. „wampirów” i „szatanów”.  Żąda się, by w nosie mieć literę prawa i ich nie wypuszczać, by chronić przed nimi dzieci. Język w jakim się o nich mówi nie pozostawia wątpliwości, że nie mają z nami, porządnymi ludźmi, nic wspólnego. Zapewne robimy to w dobrej wierze, bez zrozumienia, iż chodzi o odseparowanie się od nich jak od obcego ciała, ale i o zdjęcie z siebie odpowiedzialności za to, co się stało i dzieje.

Ok, już słyszę ten syk oburzenia. Jak mogę imputować, że MY za TO ponosimy odpowiedzialność!? Czy to MY się tego dopuściliśmy? Nie, ale to MY do tego dopuściliśmy. Czy ja aby nie przesadzam? A czy my mieliśmy na to wpływ?  Nie wiem. Nie wiem co zrobiliśmy, aby go mieć i wiem, co zgodnie z przepisami zrobić powinniśmy, a nie zrobiliśmy i co gorsza, dalej nie robimy. Propozycja, by w związku z tym pogwałcić przepisy i ich zwyczajnie nie wypuścić, nie bardzo mi odpowiada. Zbliża do sprawców; oni też uważali, że mają wyjątkowe powody, by nie przestrzegać prawa.

Joseph Fritzl gwałcił swoją  córkę odkąd skończyła 12 lat zanim jako osiemnastolatkę uwięził w piwnicy swojego domu. Zarówno przed tym, jak i po tym był poważanym obywatelem spokojnego, wydawałoby się dobrotliwie leniwego austriackiego Amstetten. Jego córka przez całe siedem lat nie bardzo miała komu i jak opowiedzieć o tym co ją spotyka. Jego nazywano „szanowny pan”, jej nie dostrzegano. W polskim wydaniu dzieje się nie inaczej. Polscy „Fritzlowie” też mają córki, które gwałcą i płodzą z nimi kolejne dzieci. Córki oskarża się niekiedy w związku z dowodami wczesnej inicjacji seksualnej o demoralizacje i oddaje pod opiekę kuratora lub zarządza poprawczak, a rodzicom zaleca zwiększoną kontrolę nad dziećmi. I ty razem brak forum skłonnego życzliwie wysłuchać dziecka. Zgodnie z danymi Komitetu ochrony praw dziecka (KPD), w Polsce co piąta dziewczynka i co piętnasty chłopiec poniżej 15 roku życia doznają pewnych form seksualnego nadużycia. Dzieje się to pod okiem Konwencji Praw Dziecka i Ustawy o planowaniu rodziny. Obie wymagają edukacji dzieci do asertywnego, świadomego przeciwstawiania się zachowaniom rozpoznanym przez nie jako krępujące w sferze cielesnej i niechciane. Czy ja więc namawiam do okazywania braku szacunku dorosłym? Ani trochę! Zamiast tego namawiam do okazywania szacunku także dzieciom.

(more…)

Męskie zdrowie – kobieca sprawa?

Thursday, September 13th, 2012

Wczoraj miała miejsce premiera raportu Siemens “Zdrowie – Męska sprawa”. Opracowanie, użyta metodologia i jego wnioski są bardzo ciekawe. Co szczególnie cieszy, słowo “gender” pada w raporcie dość gęsto i autorzy i autorki mogą się pochwalić wyczuleniem na społeczno-kulturowe aspekty medycyny. Przecież lekarze nie powinni tylko leczyć chorób, lecz także zajmować się całym człowiekiem nie sprowadzając ją/jego do źle funkcjonującego organu.

Niestety, podstawowe wnioski raportu są dość przygnębiające. Mężczyźni żyją w Polsce średnio 8,5 roku krócej od kobiet, rzadko chodzą do lekarzy, a jak już do nich dotrą, to zazwyczaj w kiepskim stanie. Ich hospitalizacja kosztuje średnio o 1/3 drożej, a wśród osób między 20 a 34 rokiem życia mężczyźni mają 4 razy wyższą śmiertelność.

Co ciekawe, raport pokazuje, że zarówno mężczyźni jak i kobiety obarczają kobiety odpowiedzialnością za męskie zdrowie. Wedle lekarzy, pacjentów i reklam środków na serce, to kobiety muszą “przywlekać” swoich partnerów do lekarza i dbać, żeby potem brali przepisane leki. Dodatkowo, prawie 30% mężczyzn polega na swoich partnerkach życiowych jako podstawowym źródle wiedzy o zdrowiu.

Niestety, autorzy i autorki raportu nie poświęcili ani zdania mężczyznom, którzy nie chcą mieć kobiecych partnerek, i są narażeni na stygmatyzację w społeczeństwie i w służbie zdrowia – to jest mężczyznom, którzy mają inną orientację seksualną niż heteroseksualna. Szczególnie w kontekście ogromnego wpływu kobiet na zdrowie mężczyzn, przeoczenie to razi. Poza tym jednak, raport jest naprawdę  przełomowy i być może minister Gowin powinien go przeczytać razem z ministrem zdrowia, ponieważ autorki i autorzy jasno pokazują, że podejście genderowe jest ogromnie ważne w medycynie a nie tylko prawie. Już nawet to, że na kobiety zrzuca się obowiązek dbania o partnerów, wskazuje na to jak ważna jest płeć, ale jest też dużo więcej spraw które są wskazane w tej publikacji.

(more…)

Ginekolog? Weterynarz? Cham!

Wednesday, September 12th, 2012

Miałam niedawno wątpliwą przyjemność odwiedzenia NFZ-owskiego ginekologa. Wizyta miała być właściwie rutynowa, a zmieniła się w wyjątkowo nierutynową nieprzyjemność. Wcześniej bywałam u ginekolożek prywatnie – wszystkie były miłe, uśmiechnięte i nie traktowały mojego podbrzusza jak ćwiartki wołowej, którą trzeba ze wszystkich stron zmacać, czy świeża. Tym razem, mając już dość wyzbywania się przy każdej takiej okazji sporych funduszy, poszłam, jak minister zdrowia przykazał, “publicznie”.

Niestety, ginekolog o którym mowa niczym tych tutaj nie przypominał. Niemniej pan z lewej świetnie wyraża odczucia autorki.

Pierwsze wrażenie – super! Klinka czysta, panie w rejestracji znośne, a wizyta u specjalisty na ten sam dzień, kilka godzin później. I jak tu narzekać na nasz cudowny system zdrowia? Jak i czemu dowiedziałam się kilka godzin później.

Pierwszy szok miał miejsce tuż po tym, jak weszłam do gabinetu –  doktor zwrócił się do mnie per “Kotuś”. Ostatni moment, kiedy takie przywitanie z ust obcego mężczyzny byłoby jakkolwiek wytłumaczalne, miał miejsce ponad dwie dekady temu, w pierwszy dzień przedszkola. Pan ginekolog minął się więc ze swoją szansą, ale widać nie mógł tego odżałować, bo kontynuował to lekko weterynaryjne infantylizowanie mnie przez resztę wizyty. Poza tym, że to bardzo niegrzecznie to jeszcze dość obrazowy przykład seksizmu u lekarza zajmującego się przecież kobietami. Czy słyszeliście Państwo o jakimkolwiek urologu kiedykolwiek odzywającego się do pacjenta per myszku czy inne małe zwierzątko?

(more…)

Jak z Płatka: Stary senator i gwałt. Oblicza seksizmu. Część 2.

Thursday, August 30th, 2012

Todd Akin republikański senator z  Missouri w USA stwierdził,  że „prawdziwy” gwałt nie powoduje ciąży. Czyli –  ciąża zgwałconej to dowód na niebyt „prawdziwego” gwałtu! A jeśli gwałt  nie jest prawdziwy to gwałtu nie było.

Todd Akin, nie może się wykręcać, że wyrwało mu się to niechcący. Że sprawy nie ma, bo gdy wybuchła oburzona wrzawa – przeprosił, i w końcu, ile o tym można skoro upłynęło już kilka dni, co w świecie mediów równa się dekadzie… Nie przejdzie unik, że, bezmyślnie palnął głupstwo. Todd Akin wie po co to mówi, i co powtarzają inni przed nim i po nim. Nie brak ich i w Polsce, gdzie poglądy księdza Piotra Kieniewicza, bliźniaczo zgodne z głoszonymi przez senatora przytacza Katarzyna Wiśniewska w GW.

Todd Akin, a za nim ksiądz profesor, teolog, moralista Kieniewicz dobrze wiedzą, co robią.

Obłudnie wycierając sobie gębę świętością życia stwarzając wrażenie, iż normą i rzeczą normalną jest nieliczenie się z wolą kobiet, ich kontrolowanie i sprowadzanie do funkcji rozpłodowej. Gwałt władczo podporządkowuje, zniewala i uprzedmiatawia ofiarę. Debatowanie o świętości życia powstałego z gwałtu narzuca pogląd, że życie samej zgwałconej święte nie jest.

(more…)