bar

Jak z Płatka – Urok i znaczenie dyskretnego wsparcia

Zadano mi pytanie – jak oceniam to, że Prezydentowa Agata Duda nie przyszła na Kongres, a zamiast tego przyjęła kobiety z Kół Gospodyń Wiejskich. Odpowiadam: Pani Prezydentowa nie przyjęła kobiet z Kół Gospodyń Wiejskich “zamiast”. Pani Prezydentowa przyjęła kobiety z Kół Gospodyń Wiejskich. W ten dyskretny sposób Pani Prezydentowa dodatkowo wsparła także Kongres. To nie…

Nasze rodzime obławy…czyli sklepy i stanowiska

By Jessica Flavin from London area, England (Anger Controlls Him) [CC BY 2.0 (http://creativecommons.org/licenses/by/2.0)], via Wikimedia Commons

Ewa Wanat sama stwierdziła, że przesadziła „porównując przejęcie schedy po Magdzie Jethon do przejęcia sklepu po Żydzie, któremu założono żółtą opaskę”. Powiedziała w związku z tym, że nie powinna była używać tego porównania, więc pewnie nie ma co ciągnąć sprawy, ale dla mnie Jej myśl była czytelna, a pełne oburzenia wpisy – co najmniej obłudne….

Rodzina…Po raz pierwszy

IMG_7105

To był mój pierwszy raz  i jak dotąd jedyny. Nigdy nic nie wygrałam. Nie wylosowałam żadnego fantu, nie trafiłam w totka. Tym większe było moje zaskoczenie i radość, gdy  to właśnie mnie wyczytano. Był rok 2015 i byłam wśród gości zaproszonych w Narodowe Święto Kanady do kanadyjskiej ambasady. Gospodarze zapowiedzieli, że z okazji 50 lecia…


bar

Archive for the ‘Religa’ Category

Po co nam religia w szkołach?

Wednesday, October 3rd, 2012

Na moją pierwszą lekcję religii poszłam dopiero w trzeciej klasie. Przedtem mieszkałam w kraju, w którym lekcje religii obywały się tylko w kościołach. Nie wiedziałam za bardzo czego się spodziewać, a właściwie chyba nie przyszło mi do głowy, że jest nad czym się zastanawiać. Oj, myliłam się… Katechetka zaczęła lekcję od obejrzenia zeszytów wszystkich uczniów i uczennic. Okazało się, że pod koniec poprzedniej klasy przykazała, że w następnym roku wszyscy mają mieć specjalne zeszyty do religii z jakąś postacią biblijną na okładce. Ja nie miałam (co mogło mieć coś wspólnego z tym, że kiedy dawała te instrukcje, byłam oddalona od niej o tysiące kilometrów). Zamiast Jezusa czy Maryi, miałam na okładce misia albo innego kotka. Kiedy pani katechetka to zobaczyła, dostała furii. Zaczęła krzyczeć, że jestem nieposłuszna i w końcu wyrzuciła mnie z klasy mówiąc, że jestem “szatańskim pomiotem”. Zgadza się. Za misia na okładce 8-letnie dziecko zostało wyrzucone z klasy i nazwane szatańskim pomiotem.

Teraz już mogę dodać, że moja pierwsza lekcja religii była też ostatnią. Gdy rodzice się dowiedzieli co się stało, zdecydowanie stwierdzili, że z tą panią w jednym pomieszczeniu już nie będę przebywać. Do końca podstawówki ja i dziewczynka z prawosławnej rodziny spędzałyśmy dwie godziny religii w tygodniu w bibliotece. Incydent z nazwaniem mnie diabelskim pomiotem utrudnił nawiązywanie nowych przyjaźni. I tak byłam inna (akcent!!), a wyrzucenie mnie z klasy w pierwszym tygodniu nie pomogło. Nigdy już nie byłam na ani jednej lekcji religii (w liceum moje niechodzenie nie było już wyjątkowe). Co nie znaczy, że nie wiem, co na tych lekcjach się działo. Znajomi mi opowiadali o filmach z aborcji, o antysemityzmie księży i o katechetkach stawiających tarota (“bo trzeba poznać wroga”). Generalnie, starego dobrego “miłuj bliźniego swego” było tam najmniej. A to wszystko się działo w czasach, kiedy w głowach nam się nie mieściło, żeby religia miała się liczyć do średniej ocen…

Zawsze zastanawiało mnie po co właściwie uczymy religii w szkołach i na szczęście debata na ten temat wreszcie zaczyna trafiać do mediów. Czemu nie uczyć religii tam gdzie jej miejsce – w kościele? Nie kupuję argumentów o tym, że religia uczy nas “uniwersalnych zasad moralnych”. Może Jezus chciał dobrze, ale w dzisiejszym katechizmie jest bardzo mało myśli Jezusa Chrystusa, a dużo więcej treści, które brzmią jakby były inspirowane mądrościami ojca Rydzyka. Nauka religii sprowadza się do wbijania uczniom do głów obecnej wykładni Watykańskiej na tematy społeczne (nie antykoncepcji, nie aborcji, nie homoseksualizmowi) przy akompaniamencie modlitewnej pamięciówki. Na większości lekcji nie ma czasu i miejsca na pochyleniem się nad myślami mesjasza z Nazaretu, bo trzeba przerobić czytanki z Naszego Dziennika. Wydaje mi się wręcz, że sporo młodych ludzi chłonie uniwersalne wartości nijako pomimo, a nie dzięki, lekcjom religii. Bo tolerancji, otwartości i szacunku dla drugiego człowieka i jego/jej inności raczej ciężko uświadczyć w sali lekcyjnej z katechetką bądź księdzem.

(more…)

Z ostatniej chwili: Newsweek donosi – Wśród Polskich księży są geje!

Wednesday, September 26th, 2012

W najnowszym Newsweeku Cezary Łazarewicz opisuje swoje przygody jako “undercover homosexual”. Nie dość, że udaje homoseksualistę – trzymajcie się państwo za troczki od spodni – udaje duchownego homoseksualistę. Komu by wcześniej przyszło do głowy, że w Kościele Katolickim – instytucji całkowicie zdominowanej przez mężczyzn, która systemowo wyklucza kobiety i wymaga od księży żeby co najmniej przez kilka lat w seminarium mieszkali i obcowali tylko z innymi mężczyznami – mogą być geje?!

No, chyba tylko jacyś bezbożnicy skończeni, feministki i Nergal! A tak zupełnie na serio to sprawa jest dość prosta. Homoseksualiści, którzy współżyją seksualnie tylko, bądź głównie, z przedstawiciel(k)ami swojej płci  stanowią (zależnie od szacunków) od 2% do około 5% społeczeństwa.

Większość z nas od małego wie czy interesują nas, w sensie romantycznym i seksualnym, mężczyźni czy też kobiety. Już w przedszkolu mamy pierwsze ‘miłości’ i ‘narzeczonych’ albo zdecydowanie deklarujemy, że nigdy nie wyjdziemy za mąż. Niemniej, od czasów Alfreda Kinsey’a – entomologa która przerzucił się na (zdecydowanie bardziej medialne) badania nad ludzką seksualnością, wiemy, że ludzki pociąg seksualny zdecydowanie nie jest tylko czarno-biały i ma dużo odcieni szarości.

Poza obserwacjami na temat tego, co ludzie robią w sypialni (i różnych innych miejscach), Kinsey i jego współpracownicy pytali też, o czym ludzie fantazjują. Każdy wywiad był skonstruowany tak, by szczegółowo zbadać historię seksualną danej osoby, a badacze byli przeszkoleni przez Kinsey’a tak, żeby w żaden sposób nie zdradzać emocji, zapewniając w ten sposób atmosferę, w której łatwiej było zdobyć się na pełną szczerość. Przeprowadzając swoje badania Kinsey dość wcześnie się zorientował, że większość ludzi nie jest ani stricte heteroseksualna, ani homoseksualna. On sam miał żonę, ale też wielu męskich kochanków, więc był wyjątkowo wyczulony na to, że pociąg seksualny nie musi być „albo, albo”. Większość z nas będzie w życiu miała kochanków bądź kochanki tylko jednej płci, ale to nie znaczy, że jesteśmy ‘w pełni heteroseksualne’ albo ‘wyłączanie homoseksualne’. Skala Kinsey’a daje miejsce na ocenienie naszej seksualności biorąc pod uwagę więcej czynników, aniżeli tylko same akty seksualne.

(more…)

Jak z Płatka: Czyja wina?

Wednesday, August 22nd, 2012

Nie zamierzam wkraczać w dyskusje internautów prowadzoną pod wcześniej napisanym przeze mnie tekstem. Ta przestrzeń zarezerwowana dla czytelniczek/czytelników. Mam jednak potrzebę, by odpowiedzieć na  stawiane pytanie: Kto ponosi winę w sprawie śmierci dziecka z Sosnowca. Czy feministki jak chce prof. K. Pawłowicz czy Kościół Rzymskokatolicki? To ostatnie, moim zdaniem stanowczo zbyt daleko nadinterpretując jej wypowiedź. przypisuje się prof. M. Środzie.

Czyja więc wina? W sensie prawnokarnym? A skąd pewność, że można ją w ogóle komuś przypisać? „Przecieki z prokuratury”? Sensacyjne tytuły w gazetach wskazujące winną? Telewizyjnie wałkowane okruchów informacji? Zgodna atmosferze w różnych stacjach takich samych super-newsów te same wątki, niedwuznacznie obwiniające, osądzające, wiedzące lepiej, i z gotową receptę na winę i karę i dalsze zaostrzenie przepisów… Gdyby to była podstawa ferowania wyroków, każdy z nas, mógłby liczyć na  stłoczoną celę.

Jestem karnistką i kryminolożką. Na co dzień zajmuję się zbrodniami i ich przyczynami. I dlatego, mając doświadczenie, w przeciwieństwie do wielu wiem, że nie wiem, czy mamy tu do czynienia ze zbrodnią, czy z nieszczęśliwym wypadkiem. Znam, aż za dobrze ten scenariusz, gdy pewność sensacyjnej „zbrodni” w obliczu dowodów ujawnia zażenowane oblicze pochopności sądów, które przeoczyły ludzką tragedię. Wtedy też najczęściej nie staje już nikogo, by powiedzieć – przepraszam, a bywa, że człowiek w areszcie spędził lata.

Dopóki więc nie zapadnie w tej sprawie prawomocny wyrok sądu, dopóki nie przeczytam uzasadnienia i nie poznam wszystkich dowodów i okoliczności na których sąd oparł swój osąd – powstrzymam się od osądów własnych.

(more…)

I Ty możesz być Maryją – krótki poradnik jak zostać idealną kobietą według księdza

Monday, August 20th, 2012

W miniony weekend arcybiskup Skworc przemawiał do pielgrzymki kobiet, powtarzając im, że ich główną rolą jest bycie matką i poświęcenie się  rodzinie. Jak wielu duchownych przed nimi powtórzył, że Maryja jest ideałem kobiety , do którego wszystkie z nas powinny dążyć.

 

Maryja; na obrazach przedstawiana jako matka wskazująca na przytulone do niej dziecko – Zbawiciela – pokazuje człowiekowi drogę. – Zdaje się mówić: za nim idźcie, jak ja poszłam i się nie zawiodłam. Naśladując mojego syna, odkryjecie swoje własne kobiece człowieczeństwo – swoją wartość, godność i siłę. (…) Chcemy dziękować za wszystkie kobiety, które idą przez życie drogą wskazywaną przez Maryję

 

Łatwo powiedzieć “bądź jak Maryja”. Ale co to właściwie znaczy? Żeby uniknąć niedomówień,  rozłóżmy na części pierwsze ideał Maryi.  Poniżej przedstawiam trzy proste kroki, które każda z nas może poczynić, żeby zbliżyć się do tego katolickiego wzorca kobiety :

(more…)