bar

Jak z Płatka – Urok i znaczenie dyskretnego wsparcia

Zadano mi pytanie – jak oceniam to, że Prezydentowa Agata Duda nie przyszła na Kongres, a zamiast tego przyjęła kobiety z Kół Gospodyń Wiejskich. Odpowiadam: Pani Prezydentowa nie przyjęła kobiet z Kół Gospodyń Wiejskich “zamiast”. Pani Prezydentowa przyjęła kobiety z Kół Gospodyń Wiejskich. W ten dyskretny sposób Pani Prezydentowa dodatkowo wsparła także Kongres. To nie…

Nasze rodzime obławy…czyli sklepy i stanowiska

By Jessica Flavin from London area, England (Anger Controlls Him) [CC BY 2.0 (http://creativecommons.org/licenses/by/2.0)], via Wikimedia Commons

Ewa Wanat sama stwierdziła, że przesadziła „porównując przejęcie schedy po Magdzie Jethon do przejęcia sklepu po Żydzie, któremu założono żółtą opaskę”. Powiedziała w związku z tym, że nie powinna była używać tego porównania, więc pewnie nie ma co ciągnąć sprawy, ale dla mnie Jej myśl była czytelna, a pełne oburzenia wpisy – co najmniej obłudne….

Rodzina…Po raz pierwszy

IMG_7105

To był mój pierwszy raz  i jak dotąd jedyny. Nigdy nic nie wygrałam. Nie wylosowałam żadnego fantu, nie trafiłam w totka. Tym większe było moje zaskoczenie i radość, gdy  to właśnie mnie wyczytano. Był rok 2015 i byłam wśród gości zaproszonych w Narodowe Święto Kanady do kanadyjskiej ambasady. Gospodarze zapowiedzieli, że z okazji 50 lecia…


bar

Archive for the ‘Polityka’ Category

Jak z Płatka: Euro, sądy i dyktatura. 

Thursday, July 16th, 2015

Rozwałka niezawisłych sądów proponowana przez PiS, to rozwałka państwa i możliwy wstęp do samowładztwa, typu dyktatury. Obecne praktyki sądowe nie są wolne od błędów, od poczucia, że dzieje się niesprawiedliwość. Nie jest remedium na to zastraszanie sądów i wprowadzania wymiaru według woli wodza wodzów, dyktatora , który pod pretekstem ludowej sprawiedliwości mści się, zastrasza, robi co chce. To już było. Źle się kojarzy. Panowie z dzisiejszego (16 lipca 2015) EKG (Ekonomia, Kapitał, Gospodarka) w TOKfm mówią, że Grecja i jej problemy z rządnością i wypłacalnością to tylko początek, że przed nami Hiszpania, Portugalia, Włochy.

download 2

Grecja, Hiszpania, Portugalia, Włochy. Może się mylę, ale myślę, że ma to związek z tym, że każde z tych państw ma totalitarną przeszłość i dyktatorów na czele.

Dyktatura junty czarnych pułkowników w Grecji, Franko w Hiszpanii, Salazar w Portugalii, Mussolini we Włoszech. Przemoc, bezprawie, tortury, pozbawianie wolności i dorobku życia, poniżenie i zniszczenie poczucia kontroli nad własnym życiem. I to wszystko za każdym razem z błogosławieństwem hierarchów religijnych i pod pretekstem, że wiedzie nas Bóg.

Doświadczenie przeszłości jest wpisane w tkankę społeczną i kto wie, jak bardzo odciska się na nawyku, przyzwyczajeniu, wdrożeniu do nierówności, który wychyla się z nieuczciwych greckich rozwiązań.

Polski zamach PiSu na wymiar sądowy i sędziów – póki co jest zapowiadany. Ale już jest pamięć i skutki, tego, co już było za PiSu. Do dziś odzywa się czkawką i przeludnieniem więzień i zakładów psychiatrycznych.

Jesteśmy już społeczeństwem rozbitym, a przez to słabym, łatwym do manipulacji. Mamy najniższy w Europie poziom zaufania społecznego. To sprzyja nastrojom, by w imię „sprawiedliwości” zemścić się, dowalić tym, którzy wskazani zostaną za winnych. Sędzia, który się nie podoba Ziobrze, prokurator, który podskoczył Ziobry koleżce i paru profesorów, którzy odważyli się skrytykować szefa  i jego przybocznych.

Radziłabym uważać. Wydaje nam się, że to będą inni, ale zapukać mogą do naszych drzwi.   

Obywatelu i Obywatelko zadbaj o swojego Posła.

Tuesday, July 14th, 2015

Ostatnia dyskusja w Senacie pokazała jak wielkie są zaniedbania w służbie zdrowia. Kolejny raz mogliśmy zobaczyć do czego prowadzą zaniedbania w polityce zdrowotnej państwa. Zarówno jeśli chodzi o zdrowie fizyczne jak i psychiczne, posłów i posłanek oraz obywatelek i obywateli. Jest to sprawa wstydliwa ale warto zburzyć mur milczenia, który ją otacza.

By Piotr Drabik (Flickr: Budynek Sejmu RP) [CC BY 2.0 (http://creativecommons.org/licenses/by/2.0)], via Wikimedia Commons

By Piotr Drabik (Flickr: Budynek Sejmu RP) [CC BY 2.0 (http://creativecommons.org/licenses/by/2.0)], via Wikimedia Commons

Pomimo wieloletnich i wielokrotnych prób poszerzenia  Międzynarodowej Statystycznej Klasyfikacja Chorób i Problemów Zdrowotnych ICD-10, Polska dalej próbuje uaktulinić ją  pewne schorzeń. Tym wszystkim, którzy twierdzą, że nie warto zajmować się chorobami rzadkimi, warto przypomnieć, że zdrowie jest jedną z najbardziej cenionych przez wszystkich wartością i nie można nikogo pozbawiać możliwości leczenia. A pierwszym krokiem ku temu jest możliwość zdiagnozowania choroby.

Oto lista chorób, których nie udało się jeszcze oficjalnie dopisać do tej Klasyfikacji. Nie wolno nam jednak zaprzestawać prób i lekceważyć cierpienie jakie powodują, u chorych i zdrowych.

Oto one:

Syndrom STP (Stres Towarzyszący Pracy). Temat jest bardzo intymny i trudno o tym mówić bez zażenowania i skrępowania. Są na ten temat badania, tylko że ich się nie publikuje. Chodzi o to, jak posłowie i senatorzy są traktowani i w trakcie obrad Sejmu i Senatu oraz w czasie prac w komisjach. Takiego uprzedmiotowienia człowieka nie ma nigdzie. Oni o tym nie mówią, bo się wstydzą.

Zdarza się, że przygotowane przez ekspertów materiały wymagają umiejętności czytania ze zrozumieniem a nawet, że oczekuje się od nich rozumienia mechanizmów procesów społecznych! Bariera wstydu i upokorzenia, które temu towarzyszy, jest tym większa, że niektórym posłom i sentarom proponuje się nawet czytanie książek!!!! Zdarzają się sytuacje, że proponowane teksty usiane są wzorami matematycznymi (w których jest mnożenie a nawet potęgowanie czy całkowanie)! Czy to jest humanitarne?! Czy o takie degradowanie godności posła i senatora nam chodzi!?!

Stres towarzyszący tym  wygórowanym wymaganiom jest ogromny i wiele poważnych badań pokazuje, że jest on o wiele większy niż stres jakiego doznają żołnierze Polscy na polu walki, w trakcie misji pokojowych w Afganistanie!

Zespół Ocaleńca Partyjnego. Objawia się on tym, że politycy, którzy zbudowali swoją pozycję na kłamstwie, manipulacji, obrażaniu i niszczeniu faktycznych i urojonych wrogów politycznych oraz niszczeniu i usuwaniu  z życia politycznego tych wszystkich, którzy są od niej mądrzejsi i mają jakieś polityczne ideały mają bardzo głębokie, poważne problemy psychologiczne. Mają oni poczucie, że na swojej drodze do stanowiska, do karieru wiele jej braci i sióstr uległo destrukcji psychicznej, i straciło resztę złudzeń. Świadomość tych wszystkich karier politycznych, które zostały przez nich zniszczone  jest uciążliwa i powadzi, w skrajnych wypadkach, do poczucia wstydu i winy a nawet grzechu. Osoby takie cierpią również, ponieważ mają wrażenie (często prawdziwe!), że otoczone są pogardą innych. Mają też wrażenie, że nikt ich nie lubi i nie szanuje.

Syndrom Bezradnego Katolika. Dysfunkcjonalność  funkcjonującego w Polsce prawa, funkcjonujący Układu oraz regulamin Sejmowy sprawiają, że bardzo rzadko modlitwa, nawet najbardziej gorliwa, okazuje się być skutecznym  narzędziem zmiany prawa i osiągnięcia celów politycznych. Powoduje to głęboką frustrację u wierzących posłów i sentarów i kryzys wiary.  Zdarza się nawet, że mimo usilnych modlitw nie są oni wybierani na kolejne kadencje, co powoduje u niektórych z nich wręcz załamanie wiary a nawet odejście od Kościoła.

Parlamentarna Paranoja Funkcjonalna – posłowie i senatorzy zmuszani są do tego żeby deklarować publicznie i w mediach, że w pracach parlamentarnych kierują się interesami i dobrem nieistniejących według nich bytów, takich jak: Obywatel, Polak, Naród, Interes Społeczny. Niemożliwość przyznania otwarcie, czyje interesy faktycznie reprezentują oraz jakie są rzeczywiste cele ich aktywności politycznej sprawiają, że funkcjonują oni w dwóch światach: deklaratywnym, w którym odwołują się do bytów w których istnienie nie wierzą i którego nie rozumieją i rzeczywistym, który istnieje obiektywnie ale o którym nie mogą publicznie mówić. Funkcjonowanie w tych dwóch światach prowadzi do sytuacji w której gubią się i tracą poczucie tego co istnieje naprawdę a co tylko w ich głowach. W skrajnych przypadkach zdarzają się próby ignorowania betonowych ścian, z naprawdę opłakanym skutkiem. Prowadzi to także do sytuacji, które skutkują upokorzeniem i zerwaniem komunikacji z kolegami z partii. Bardzo utrudnia to funkcjonowania w partii i prowadzić do marginalizacji partyjnej a nawet usunięcia z list wyborczych. 

To są rzeczywiste  choroby, które niszczą na co dzień naszych wybrańców. Trzeba coś z tym zrobić.

Obywatelko i obywatelu pamiętaj o tych jednostkach chorobowych kiedy będziesz głosował!

Grodzka na Prezydenta!

Sunday, February 1st, 2015

W prawyborach Zielonych na kandydatkę na najwyższy urząd w Polsce wysunięta została posłanka Anna Grodzka…i zaczęło się.

Jeden ze szmatławych tygodników przygotował na okładkę tekst, który w zamierzeniu sensacyjny, w rzeczywistości ośmiesza to pismo.

By Adrian Grycuk (Own work) [CC BY-SA 3.0 pl (http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/pl/deed.en)], via Wikimedia Commons

By Adrian Grycuk (Own work) [CC BY-SA 3.0 pl (http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/pl/deed.en)], via Wikimedia Commons

Krzycząca okładka głosi:

„W Sejmie transseksualna, prywatnie mieszka z heteroseksualną kobietą” .

W tytule zawarta jest sugestia; że to wszystko blef, że to polityczna kreacja… Anna Grodzka poświęcająca się, by zasiać tym sposobem ziarno tolerancji i wiedzy w narodzie?! Już sam artykuł i ta sugestia to najlepszy dowód jak niewiele wiemy o transseksualiźmie i losie osób transseksualnych! 

Nie interesuje mnie bliżej autor, który wziął się za próbę opluwania Anny Grodzkiej. Trzeba być jednak ciężkim niedoukiem i nie dostrzegać piekła przez które przechodzą osoby transseksualne, by sugerować tu kreację dla celów politycznych. 

Pismo od szmatławca odróżnia styl. Pismo dyskutuje o racjach, szmatławiec opluwa. Specjalnie nie podaję jego tytułu. Nie wart jest tego. Prawda jest taka, że posłanka Anna Grodzka ma prawo do prywatnego życia takiego jakie chce mieć lub ma. To jej sprawa z kim i jak mieszka, i w co chodzi ubrana. Nie musi odpierać insynuacji, nie musi się tłumaczyć. Niszczą Annę Grodzką? Nie, przede wszystkim źle świadczą o tygodniku, który, aby zaistnieć chwyta się plugastwa.

Wstrętny tekst już za chwilę wyścieli śmietniki. Jednak nawet on pokazuje  jak bardzo potrzeba nam i więcej wiedzy o orientacji płciowej i orientacji seksualnej i dobrej ustawy o korekcie płci. 

Przeczytajcie to raz jeszcze.

„W Sejmie transseksualna, prywatnie mieszka z heteroseksualną kobietą” .

Aż bije po oczach stereotypowe zardzewienie. 

Jak gdyby było tak, że osoba transseksualna obowiązkowo coś lub z kimś musiała lub nie mogła.   .

Obróćmy więc podłe w pożyteczne. Podejdźmy to tego naukowo, abstrahując od szmatławego tekstu.

Osoba transseksualna może mieszkać z kim chce i jak chce, I nie ma się to nijak do identyfikacji płciowej i orientacji płciowej. 

Identyfikacja płciowa i orientacja seksualna to dwie, nieprzystające do siebie kategorie.

Identyfikacja płciowa związana jest z tym, czy czujemy się kobietą, czy mężczyzną. Orientacja seksualna zaś dotyczy tego do kogo odczuwamy zewnętrzny pociąg seksualny.

Czasami zdarza się, że kobiety uwięzione są w męskim ciele, lub mężczyźni w żeńskim i wtedy mówimy, o osobach transseksualnych (transpłciowych). Pozostałe, to osoby cis-płciowe; kobiety identyfikujące się psychicznie jako kobiety w biologicznych ciałach kobiet, mężczyźni identyfikujący się psychicznie jako mężczyźni w biologicznych ciałach mężczyzn.

Wszyscy natomiast, zarówno cis jak i trans mają jakąś orientację seksualną. Każda jest równowartościowa, choć zróżnicowana liczebnie. Może być heteroseksualna, homoseksualna, biseksualna, a nawet a-seksualna, gdy miłość i bliskość jest tak samo ważna jak u hetero, bi i homo, ale seks już niekoniecznie. Heteroseksualną wyróżnia zaledwie to, że przeważa liczebnie, nie jest przez to jednak lepsza od biseksualnej czy homoseksualnej.

Żeby więc już na przyszłość mieć jasność I abstrahując od tekstu ze szmatławca: osoba transseksualna może być zarówno heteroseksualna jak i homoseksualna… Jeśli jeszcze tego nie wyjaśniłam sięgnijcie do książek, jest już ich sporo, np. do zbioru, w którym pisze i Anna Grodzka (Transpłciowowść – androgynia. Studia o przekraczaniu płci), albo po Kate Borstein (Gender Outlaw).

Co? Że jak? …O.k. proszę bardzo, zadajmy i to pytanie. Że po co skoro ktoś byłby homoseksualną kobietą lub był mężczyzną w nie swoim ciele miałby to zmieniać, jeśli mógłby w sztucznym ciele udawać i mieć dostęp do stosownie kobiet i mężczyzn bez liku?

W pytaniu, zazwyczaj kryje się już odpowiedź. Kto z Państwa chciałby być zatrzaśnięty? całe życie w sztucznym ciele? i całe życie udawać? Idźcie do dentysty i poproście o borowanie po nerwach bez znieczulenia. Idźcie do chirurga i poproście o amputacje, oderżnięcie zdrowych nóg na żywo, tępym nożem. I wciąż to nie będzie ten ból i to cierpienie które – bez znieczulenia – dotyka osoby transseksualne. Osoby zatrzaśnięte nie w swoim – psychicznie odczuwanym – ciele.

A co z Anną Grodzką?

Anna Grodzka na Prezydenta! I skoro Anna Grodzka na Prezydenta to czas dostrzec, że w polityce i w Sejmie jest właśnie Ona – Anna Grodzka, osobą nietuzinkową. Jak mało kto zna się na gospodarce, na problemach społecznych i jest nie tylko merytoryczna, ale i pracowita. Dodatkowo rzeczywiście robi i to: uświadamia i działa, by eliminować dyskryminację osób i ze względu na ich orientację płciową, i orientację seksualną. Myślę, że samym swoim przykładem i postawą zrobiła też ogromnie wiele by podnieść kulturę debaty publicznej.

Czy trzeba się z Anna Grodzka zgadzać? Nie, ale żeby stanąć w szranki do debaty trzeba mieć wiedzę i poglądy. A gdy brak? Szmatławe pismo plugastwa się chwyta i próbuje lać pomyje, licząc na to, że ludzie to kupią.

Kupią? Ja nie kupię i Państwu też to proponuje. Liczą na finansowy i medialny rozgłos. Mam nadzieje, że się przeliczą. 

A Anna Grodzka?

Anna Grodzka na Prezydenta!   

Polityka prorodzinna ad 2014. Polska

Monday, April 14th, 2014

Zebranie rządu jak zwykle przebiegało w spokojnej i konkretnej atmosferze. Zagaił jak to zawsze Premier:

– Witam wszystkich zebranych. Spotkaliśmy się dzisiaj w trybie roboczym i będzie zastanawiali się jak pomagać polskiej rodzinie.

by Josh Hallett @flickr

by Josh Hallett @flickr

-No właśnie ja w tej sprawie.

Wiceminister sprawiedliwości nie czekał nawet aż wybrzmią ostanie dźwięki po wypowiedzi premiera.

– Jak wszyscy wiemy, program finansowania zabiegów in vitro to wielki sukces. Nie będę przytaczał danych bo wszyscy je zapewne znają.

Minister Zdrowia aż urósł w fotelu. Ostatnio nie miał dobrej prasy i ten ewidentny sukces był dla niego czymś naprawdę ważnym. Chciał się tym co prawda sam pochwalić, ale sytuacja w której Sprawiedliwość to wyciągnęła była lepsza z politycznego punktu widzenia.

– Niestety jak też wszyscy wiedzą ciągle jeszcze ta kwestia jest nieuregulowana prawnie…

Minister zawiesił głos i nie ciągnął tematu. Wszyscy wiedzieli, że Premier ma bardzo dobrą pamięć i pamięta tych wszystkich, którzy wywlekają mu niedotrzymane wyborcze obietnice. Tacy szybko zostają opozycją. Nawet jak startowali z pozycji koalicjanta.

– Wszyscy nas za to chwalą. Media, nawet opozycja. Jedynie fundamentaliści…

Rzeczniczka rządu tez uważała to za sukces i jedno z lepszych posunięć rządu. Prywatnie i służbowo.

– Myślę, że kwestie wartości religijnych nie powinny być w tym gronie w żaden sposób podważane czy też wyśmiewane. Przypominam, że Ministerstwo Sprawiedliwości stoi na stanowisku, że wartości katolickie są wartościami konstytucyjnymi i nie chciałbym aby członkowie mojego rządu stanęli przed Trybunałem Stanu za łamanie Konstytucji.

Powiało chłodem po zebranych. Wice-minister Sprawiedliwości nie rzucał słów na wiatr.

Rzeczniczka rządu spuściła głowę i chyba w kąciku jednego oka pojawiło się cos na kształt łzy.

Zapadła wymowna cisza.

– No właśnie, jak już powiedział Rzecznik….

Wice-minister nie ulegał gender i dla niego Pani Rzeczniczka była Rzecznikiem

– … potencjał medialny in vitro został już wyczerpany. Prasa  raczej nie będzie już za to chwaliła Rządu. Dlatego proponuje zaprzestania finansowania programu do chwili kiedy wszelkie kwestie prawne związane z in vitro nie zostaną rozwiązane w ustawie. Trwają intensywne prace nad ustawą i obiecuję, że osoba, która się nią zajmuje będzie musiała koordynować jeszcze tylko prace nad 5 innymi ustawami.

Szmer który rozszedł się po sali nie był szmerem zadowolenia. Wice- uznał, że przesadził z tą szczerością.

– Przypominam, że ministerstwo pracuje nad bardzo dużą liczbą ustaw. Wymogi Unii.. Ale rozumiem niepokój niektórych. Będzie miał tylko 3 ustawy. Przypominam, że In vitro to nie tylko kwestia medyczna i prawna ale i sumienia. A kwestie sumienia nie można regulować prawem bez uwzględnienia Konstytucyjnych wartości chrześcijańskich. W tej kwestii Kościół jest zdecydowany.

– No tak. Myślę że to argument, który musimy brać pod uwagę.

Zabrzmiało to niezręcznie. Nawet Premier to zrozumiał.

– Oczywiście chodzi o sumienie. A co ma nam do zaproponowania Ministerstwo Pracy i Polityki Społeczne?

– Panie Premierze chciałbym się pochwalić, że pracujemy nad ustawą, która wyeliminuje wszelkie nadużycia i oszustwa przy procesie składania podań o przyjęcie dziecka do przedszkola. Przygotowaliśmy już 5 stronnicową ankietę dla rodziców oraz ustawę, którzy umożliwi Policji oraz urzędowi skarbowemu weryfikacje zawartych tam informacji. Zaproponowany przez nas zestaw kar za kłamanie jest naprawdę humanitarny. Odeszliśmy na przykład od kary izolacyjnej, za poświadczenie nieprawdy, które były w poprzedniej wersji ustawy. Ministerstwo Sprawiedliwości słusznie zwróciło nam uwagę, że skutkowałoby to koniecznością zwiększenia liczby miejsc w domach dziecka. W końcu ktoś by musiał zajmować się tymi dziećmi, których rodzice siedzieli by w więzieniu za przestępstwa, których dopuścili się  starając się o przedszkole. A to kosztuje. Dlatego proponujemy karę grzywnej do 10 tysięcy złotych, Planujemy, że cała kwota uzyskana przez Państwo z kar zostanie przekazana na dalszą realizację polityki prorodzinnej. Mamy nadzieje ze uda nam się z tych pieniędzy między innymi wybudować za to przez najbliższe 3 lata co najmniej 2 przedszkola!

 

Baba Turek

Na tropie dżendera czyli wybory do Parlamentu Europejskiego od kuchni.

Monday, March 31st, 2014

Wybory do Parlamentu Europejskiego za drzwiami a prace w komitetach wyborczych w toku. Każdy chce mieć sukces – czyli swoich ludzi w Europejskim Parlamencie a ich pieniądze na biuro oraz z „podatku partyjnego” w kasie.

Mózgi wszystkich pracują pełną parą. Każdy pomysł się liczy, nawet jak może przekonać jednego nieprzekonanego.

Banksy - A bush that needs trimming. Image by Duncan Hall @ Flickr

Banksy – A bush that needs trimming. Image by Duncan Hall @ Flickr

A że tak się już porobiło, że kwestii parytetów i to nie tylko na 4 ostatnich miejscach zwanych czasami listą Saharą startuje z tych miejsc już nie plankton ale piasek wyborczy trzeba czymś zasypać.  Dlatego w sztabach wszyscy myślą: co z tym dżender Zrobić?

Oto stenogram z tej części spotkania gdzie były poruszane te kwestie przez jeden z komitetów wyborczego. Jakiego?

A czy to ważne?

– Cieszę się, że jednomyślnie podjęliśmy decyzję o Jedynkach i Dwójkach na naszych listach.  Chciałbym w tym miejscu podziękować Prezesowi, że pomógł nam podjąć właściwe decyzje.

Rozległy się oklaski.

Klaskali wszyscy, nawet ci którzy jeszcze przed chwilą mieli łzy w oczach widząc jak wpadają z miejsc gdzie mieli cień szansy na wybór do Czarnej Dziury, gdzie przepadną bo tylko rodzina na nich zagłosuje. Ci zresztą klaskali najgłośniej. A nuż Prezes odnotuje. A jak odnotuje to na pewno będzie pamiętał.

Oklaski trwały naprawdę długo i dopiero łagodny ruch głowy uciszył wszystko od ręki. A właściwie wiadomej głowy.

– A więc wracając do naszej strategii. Ponieważ na naszych listach na biorących miejscach nie ma prawie kobiet, postanowiliśmy z Prezesem – ta faza uciszyła od razu szmer głosów który przetoczył się przez salę – zrobić dżender.

– Dżender. Ale ja jestem mężczyzną. I …

Głos Jedynki z Małopolski załamał się.

– Kolega jak zwykle nic nie rozumie.

To była jedynka z Pomorza.

– Nie chodzi wcale o to żeby zmienić płeć na wybory ale o depilację. Po prostu każdy z nas, Jedynek będzie musiał zrobić sobie wosk.

– Jedynki powinny też zrobić depilację brazylijską a Dwójki bikini.

To była Dwójka z Wielkopolski.

– Protestuję. Jak tak stawiamy sprawę, to ja rezygnuję z Jedynki i chcę być Dwójką.

Dwójka z Wielkopolski, która poczuła się jak Jedynka uśmiechnęła się tryumfalnie. Chyba sama nie liczyła na tak szybki i łatwy sukces.

– Uważam, że powinniśmy zrezygnować z dźender w wersji hard a aplikować sobie tylko soft. W naszym wykonaniu nawet dżender soft będzie hard. Proponuje postawić na kolory. Proponuję żeby naszymi kolorami wyborczymi były fuksja, lapis lazuli, szafir i indygo. Prezes wyglądałby naprawdę rewelacyjnie w lazurowej koszuli. No i udałoby się nam zmienić imidż Prezesa. Prezes w lapisowej koszuli – nic cieplejszego nie można sobie wyobrazić.

– A ten fuksja to jaki?

Pytanie Dwójki z Mazowsza wszyscy przyjęli ze zdumieniem. No bo jak można nie wiedzieć co to fuksja. Zwłaszcza kiedy się jest w opozycji.

– To jest fuksja – Dwójka z Podbeskidzia wstała delikatnie  uchyliła spodnie pokazując Mazowszu z pewną pogardą i lekceważeniem bieliznę spodnią.

No cóż konflikt pomiędzy tymi Dwójkami był powszechnie znany i przybierał bardo różne formy. Byli tacy co żałowali że Podbeskidzie nie zdecydowało się na bardziej zdecydowane kroki w postaci zdjęcia spodni i wypięcia fuksji Mazowszu.

– No i musimy pamiętać jeszcze o zerwaniu ze stereotypami. Łysy to symbol brutalności i zdrady. A przecież nie każdy łysy jest tak niewierny jak co niektórzy spindoktorzy. Jak dalej będzie trwała taka nagonka na łysych to odwróci się od nas cała rzesza wyborców. Z wiekiem się łysieje a przecież nasz elektorat nie należy do najmłodszych.

Głowa bez włosa Dwójki z Wybrzeża sugerowała, że chodzi tutaj także o prywatny, bezwłosy interes.

– A co grubi to gorsi. Na nich też…

– A blondyni. Nie można mówić, że każdy blondyn to Niemiec….

– Bruneci też nie mogą być prześladowani. Mówienie, że jak czarnowłosy to Żyd….

Burza jaka rozpętały te słowa trwała jeszcze długo i przez dobre piętnaście minut nikt nie był w stanie zapanować nad tym co się działo.

Dlatego tylko najbliżsi współpracownicy Prezesa usłyszeli słowa, które padły jak zwykle cicho z jego ust.

– Nigdy nie myślałem, że to powiem ale chyba potrzebujemy szkolenia z tego dżendera. Tylko kto to zrobi naprawdę dobrze?

 

Pomrzecie? Nie, nie pomrzemy – pomożemy! Robimy spis dostępnych źródeł pieniędzy!

Thursday, March 27th, 2014

Po mieście przechadza się parafraza gierkowskiego: pomożecie? Skierowana dziś prześmiewczo do wykluczonych: wiekiem, statusem społecznym, zdrowotnym i majątkowym brzmi: pomrzecie?

Nie, nie pomrzemy. Pomożemy.

@ Ota PHOTO @ Flickr www.tradingacademy.com

@ Ota PHOTO @ Flickr www.tradingacademy.com

Zastanowiłam się i doszłam, do wniosku, że to nasza wspólna sprawa i nie należy jej zostawiać wyłącznie w rękach urzędników i polityków, którzy dzierżą i władzę i tytuły.

Posłuchałam wypowiedzi matki z Parlamentu. Solidaryzując się z jej determinacją, gniewem i rozczarowaniem jestem jednocześnie przeciwna wysyłaniu, co proponowała, naszych rządzących na Ukrainę.

I nie tylko dlatego, że Ukraina ma prawo wybrać sobie swoich własnych polityków/swoje własne polityczki  i że osoby te powinny być dobre, świetne, sprawne, wrażliwe na niesprawiedliwość i nie zesłane. Jestem przeciwna temu i dlatego, że sądzę, iż stać nas na to, by wskazać gdzie znajdują się pieniądze nie tylko na opłacenia matek, córek, ojców, mężów niesprawnych dzieci, rodziców i partnerów, ale i na inne zaniedbywane potrzeby.

Mam tylko jedną głowę, dlatego napisałam w liczbie mnogiej – nie pomrzemy, pomożemy.

Proponuję, abyśmy wspólnie zrobili spis dostępnych pieniędzy.

Ważne, by każdy wniosek uzasadnić i by nie kierować się niechęcią, uprzedzeniami lecz konkretną racją. Stąd prośba o powstrzymanie się od politycznej popeliny. To, w czym tkwimy, to efekt kolejnych rządów, a transfery polityków najlepiej dowodzą, że za stan w jakim jesteśmy, politycy odpowiedzialni są solidarnie, bez względu na barwy, pióra i flagi które noszą, zmieniają czy farbują.

Uważam, że to nasza wspólna sprawa, by wypełnić solidarnie zaciągnięte zobowiązania i niedotrzymane słowo wobec matek z Sejmu. Co więcej – damy radę, naprawdę możemy i jesteśmy w tym dobrzy!

Nie wszędzie musimy znać ile dokładnie jest na dany cel i jakie to pociąga koszty,. Tam gdzie nie wie jedna osoba, druga dopowie. Jeśli konkretne wyliczenie nie jest możliwe – spytamy i poprosimy o  precyzyjne cyfry i fakty – z góry dziękuję za pomoc, abyśmy mogli wspólnie wypracować spis, który przedstawimy tym politykom, co to twierdzą, że nie ma, nie można i się nie da.

Zaczynam od siebie. Dostrzegam następujące możliwości:

  1. Ustawa Gowina. Ustawa zezwalająca na bezterminowe, podstępne, sprzeczne z zasadami prawa bezterminowe pozbawienie wolności nie przez przypadek nazywana jest ustawą o ”bestiach”. Ma to na celu wzbudzić strach, odrazę i potępienie wśród ludzi i odwrócić uwagę. W pierwszym, a więc tym roku mieliśmy wydać od 5 do 7 mln. Już dziś mowa o 35 milionach i suma ta dochodzi do 300 milionów w skali kilku lat. Ma obsłużyć od 10 do 60 ludzi. Na łamanie podstawowych zasad prawa wobec grupki ludzi – chcemy wydać wiele milionów. Wiele milionów, by złamać prawo, praworządność i podstawy państwa prawa! (sic!). Nie stać nas na to, Ani na lekceważenie konstytucyjnych zasad wolności i bezpieczeństwa; ani na niszczenie życia ludziom ustawą objętym; nie stać nas na tak okrutne i bezmyślne wydawanie naszych pieniędzy.

  2. Płatne lekcje religii w szkole. Ile kosztują? Kiedy godziliśmy się na lekcje religii w szkole miały być na pierwszej lub ostatniej lekcji, miały być razem z etyką i miały być nieopłacane z budżetu. Tymczasem jest ich coraz więcej, a wszyscy katecheci pobierają pensje. Przy tym szkoła nie ma wpływu na to kto naucza religii. Oznacza to, że z budżetu przekazujemy ogromne sumy do kasy księży, którzy decydują o zatrudnieniu według własnej woli, interesów, układów. Tym samym rozporządzając bez kontroli środkami budżetowymi hierarchowie działają jak  wielka, dochodowa agencja pracy poza kontrolą państwa. Na dodatek osoby niesprawdzone, niekontrolowane, poza oddziaływaniem kuratorium mają nieskrępowany wpływ na wychowanie uczennic i uczniów!  Dzieje się to z pogwałceniem i pierwotnych ustaleń i dbałości o dobór kadry pedagogicznej, ale za pieniądze wszystkich podatniczek i podatników. Należy z tym skończyć.

  1. Miliony przeznaczane z budżetu na budowę kolejnego kościoła. To nieprzyzwoite. Istota Boska zaprawdę nie cierpi w Polsce i w Warszawie na brak mieszkań w domu swoim. Istota Boska jest w tej grupie wybranych, którym już od dawna nie grozi tu u nas bezdomność. I wprawdzie w Ewangelii powiedziano rozdaj wszystko i idź za mną, to w wydaniu krajowym rozumiane jest jako zabierz maluczkim wszystko nie oglądaj się na ich potrzeby. Tak się nie godzi. Jedno to remont sakralnych obiektów, które powinny być dobrem i własnością narodową, a drugie to budowanie kolejnych obiektów pomimo niewypełnienia zobowiązań zaciągniętych wobec żywych.
    Nie godzi się zaczynać i kończyć godności ludzkiej na zarodku. Zwyczajnie nie godzi się.

Myślę, że to, co wymieniłam da pewnie ok 1.5 mld zł  to już coś. Co proponujemy dalej? :

Zespół do spraw gender

Thursday, March 20th, 2014

Już czas jakiś działa Parlamentarny zespół ,,Stop wrażej ideologii gender” i wszyscy zainteresowani Polską światem zapewne są ciekawi co się tam właściwie dzieje. W informacje zawarte w prasie i mediach nikt przecież nie wierzy. Każdy wie, że ukrywają one Prawdę Właściwą, która jak każdy wie jest dla każdego inna. Ostatnie lata pokazują bowiem, że nie na wszystko nas może stać, ale na prawdę stać dzisiaj każdego.

357px-Smedley_maid_illustration_1906

A więc co NAPRAWDĘ dzieje się na spotkaniach Zespołu.

Podjęliśmy wysiłek aby to ustalić ; warto było.

Oto zapis z jednego z aktualnych spotkań.

* * *

Ciche chrząknięcie Przewodniczącej uciszyło szepty zebranych. Zrobiło się cicho jak makiem zasiał. Nic dziwnego szacunek wobec białogłowej tego wymagał. A tutaj siedzieli przecież sami dżentelmeni, którzy wiedzą jak oddać hołd białogłowej.

– Dziękuje wszystkim, że przyszli mimo tak później pory. Jest 22:45 ale świadomie zwołałam nasze zebranie o tak późnej porze i poza Parlamentem abyśmy mogli odetchnąć od tej ciągłej inwigilacji i przypomnieć sobie, o co tak naprawdę walczymy. Powróćmy więc na dzisiejszy wieczór do wartości, o które nam chodzi i dla których jesteśmy gotowi poświecić tak wiele.

Zrobiło się jeszcze ciszej, choć wydawało się to jeszcze przed chwila niemożliwe.

Wszystkie oczy wpatrywały się w Przewodniczącą.

Czuła tę presje. Wiedziała czego od niej wszyscy chcą. Pomimo ciszy, krzyczało.

Wstała.

Podeszła do szafy stojącej w kącie.

Otworzyła drzwi i… założyła na siebie skromny fartuszek jaki nosiła jeszcze jej babcia.

Atmosfera w pokoju natychmiast zrobiła się swojska.

– Beatko dla mnie herbaty – to był on Jarek, jeden z trzech Samców Alfa w ich Zespole.

– Beatko a dla mnie kawki i może tutaj jeszcze dla nas i dla kolegów jakieś procenty. Zresztą wiesz co lubią wypić prawdziwi mężczyźni – powiedział Zbyszek, drugi samiec alfa w ich Zespole.

– Już podaję. Jestem gotowa jak każda prawdziwa Polka, aby dać swoim mężczyznom to, czego oni chcą – powiedziała Beatka i zachichotała jak przystało na prawdziwą kobietę. Jak to miło być czasem taka małą i słodką kobietką. TO naprawdę urocze, pomyślał trzeci samiec alfa w tym towarzystwie.

Mogła sobie na to pozwolić. Wiedziała, co mówią za jej plecami, że to ona z wszystkich członków Zespołu ma największe jaja. Nie protestowała.

Szybko i zręcznie rozstawiła kieliszki i rozniosła alkohol.

Wzięła kieliszek do ręki. Oczywiście z winem.

– Panowie, Beatko proponuje toast: abyśmy obudzili się jutro w Polsce bez gender.

Słowa Prezesa Zbyszka zostały jak zwykle przyjęte z aplauzem i aprobatą.

– Do dna Panowie. – zawtórował mu Jarosław.

Wszyscy wypili do dna i od razu atmosfera zrobiła się jeszcze bardziej swojska niż zwykle. Byli teraz jak prawdziwa polska rodzina.

A więc szybko każdy nalał sobie kolejny kieliszek. Już bez toastu. Pili tak jak prawdziwy mężczyźni. Dla siebie, Ojczyzny i swoich kobiet. Zawsze do dna.

* * *

Ranek po takim wieczorze nie mógł być zbyt radosny i rześki. I nie był.

Przewodnicząca obudziła się jako jedna z pierwszych i bardzo bolała ją głowa. Suchość w gardle była kosmiczna.

Posłanka Beata obudziła się w dobrym momencie, a właściwie w ostatnim by zdążyć zażegnać katastrofę.
Zobaczyła oto dwóch samców alfa, którzy stali naprzeciwko siebie i rozstrzygali odwieczny konflikt kto ma być liderem w klasycznie i historycznie najbardziej popularny sposób.

Kolega Jarosław siedział na Przewodniczącym Zbyszku i wykrzykując cos co trudno było zrozumieć bił tamtego pięścią po twarzy.

Kolega Przewodniczący coś krzyczał, ale po cichu i niezrozumiale.

Przewodnicząca Beata, prawdziwy samiec alfa w tym towarzystwie, od razu zrozumiała co musi zrobić..

Zebrała się i pomimo suchości w gardle i  łupaniu w głowie jej głos brzmiał w donośnie i czysto:

– Panowie proszę o spokój. Gentelmani nie biją się przy kobiecie. Członek nie bije swojego Przewodniczącego.

Zadziałało. Trzeba było teraz zadbać,  aby Partia się nie rozpadła.

– Panowie przypominam wam, że o geneder i tradycyjne wartości to my walczymy dla innych. Wśród swoich nie musimy aż tak bezgranicznie kultywować historycznych wartości. Jesteśmy ludźmi świadomymi gróźb jakie niesie nowoczesność i dlatego trochę nowoczesności Nam nie zagrozi.

Protokół z posiedzenia Komisji Wspólnej Rządu i kościoła: Lista przebojów

Friday, February 28th, 2014

Pierwszy protokół, który wczoraj (wreszcie!) dostała prof. Płatek od Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji jest wart przeczytania w całości, ale dla wygody czytelniczek i czytelników poniżej przedstawiamy jego najbardziej smakowite kąski.

1)

boni

Kościół jest konsultowany w “wielu” sprawach i według rządu jest to pozytywne zjawisko – oznaka “ciągłości i trwałości dialogu”. Nawet jeżeli ten dialog jest prowadzony w kwestiach tyczących się stricte administrowania świeckim państwem!

2)

glodz1

Poniżej wybór cytatów – kilku tylko – nad którymi pan Głódź powinien się zastanowić:

To feministyczny beton, na który kwas solny nie pomoże. – Taduesz Pieronek o Izabelii Jarudze-Nowackiej

Kilka klasyków z księdza Jankowskiego

Jak ktoś jest winny, to powinien odcierpieć za to, jakie cierpienia zadał mojej osobie. Nikomu nie zostanę dłużny.

Prawie dokładny cytat z Chrystusowego nastawiania drugiego policzka i n.p.

Błagam was, zmobilizujcie się do walki z Judeą!

Z nowszych są oczywiście mądrości o przyczynach pedofilii, in vitro i homoseksualności – wszystkie pełne miłości bliźniego

Przewodniczący Episkopatu Polski, Józef Michalik

Ile jest ran w dziecięcych sercach, w dziecięcych życiorysach, kiedy rozchodzą się rodzice. Dzisiaj nikt nie mówi o rozwodzie, że to jest krzywda dla dziecka. (…) Wiele tych molestowań udałoby się uniknąć, gdyby te relacje między rodzicami były zdrowe. Słyszymy nie raz, że to często wyzwala się ta niewłaściwa postawa, czy nadużycie, kiedy dziecko szuka miłości. Ono lgnie, ono szuka. I zagubi się samo i jeszcze tego drugiego człowieka wciąga. (…) Dzisiaj otrzymujemy z instancji międzynarodowych światowych instrukcję, że mamy zaczynać informację, czy wprowadzenie w życie seksualne dziecka, w przedszkolach. To jest horrendalna rzecz (…).

Henryk Hoser:

Mam pretensje do homoseksualizmu, że zabił on ideę przyjaźni między mężczyznami albo kobietami – całkowicie ją zerotyzował

ks. Franiciszek Longchamps de Bérier

Są tacy lekarze, którzy po pierwszym spojrzeniu na twarz dziecka wiedzą, że zostało poczęte z in vitro. Bo ma dotykową bruzdę, która jest charakterystyczna dla pewnego zespołu wad genetycznych”.
W kolejnych wypowiedziach ksiądz tłumaczył, że dzieci z in vitro są „wyprodukowane metodą sprzeczną z godnością”, „metodą, która nie niesie dobra, jest większym zagrożeniem niż jakąkolwiek szansą”.

Wszyscy pamiętamy ten fragment Ewangelii w której Chrystus mówi: Kochaj bliźniego swego jak siebie samego O ILE nie jest homoseksualny, poczęty przez in vitro, ma poglądy feministyczne albo był molestowany.

3)

kosiniakkamysz

 

Jako, że 100% męska hierarchia kościelna jest siedliskiem niesamowitej eksperckiej wiedzy o macierzyństwie, potrzebach młodych rodzin, kobiet i dzieci Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej zadba, żeby tego eksperckiego potencjału nie zmarnować.

4)

suski

 

Mamy “kompromis aborcyjny” teraz czas na “kompromis rozwodowy” – w podobnym tonie. Zrobić co się da, żeby się legalnie nie dało. I obowiązkowa mediacja – nie ważne czy jest przemoc, znęcanie się i kompletny rozpad pożycia – mediacja ma być!

5) A skoro już mówimy o kompromisach to te są zgniłe. Szczególnie jeśli chodzi o przemoc wobec kobiet (a na dalsze protokoły w tej sprawie z poprzedniego spotkanie komisji Prof. Płatek cały czas czeka)

dzięga

 

6) Trochę o religii w szkołach – a konkretnie, że kiedy wreszcie będzie ta matura…

matura1

 

Której wprowadzenie w obecnym systemie prawnym jest nielegalnie, więc trzeba ten system zmienić – nad czym rząd się pochyli

matura2

7) No i na koniec (optymistycznie?) kościół sobie zdaje sprawę z tego, że nie jest wszechwładny

nakoniec1

ale naprawdę powinien mieć więcej do powiedzenia o tym co się w Polsce dzieje

nakoniec2

Wspólna sprawa

Thursday, February 27th, 2014

Szanowni Państwo,

otrzymaliśmy  w dniu dzisiejszym tj 27 lutego 2014 r., w odpowiedzi na mój wniosek z 24 lutego 2014 (a nie 24 stycznia, jak omyłkowo podano w piśmie Pana Dyrektora) od Pana Andrzeja Marciniaka, Zastępcy Dyrektora Departamentu Wyznań Religijnych oraz Mniejszości Narodowych i Etnicznych Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji pozytywną odpowiedź na wniosek o udostępnienie protokołu z posiedzenia Komisji Wspólnej Episkopatu i Rządu zatwierdzonego na posiedzeniu 14 listopada 2013 roku.

Oficjalnie zdjęcia Kancelarii Prezesa Rady Ministrów z zaprzysiężenia.

Oficjalnie zdjęcia Kancelarii Prezesa Rady Ministrów z zaprzysiężenia.

Otrzymałam kopie protokołu z posiedzenia Komisji Wspólnej Episkopatu i Rządu z 21 listopada 2012 r., zatwierdzonego na posiedzeniu 14 listopada 2013 roku. Pismo i kopię protokołu załączam. Protokół Pismo

Pisze „otrzymaliśmy”, nie aby używać wobec siebie trybu –pluralis majestatis, ale z tego powodu, że to już dawno przestała być tylko moja sprawa. Odczuwając Państwa wsparcie, ale i zobowiązanie mnie do dalszego działania oraz w końcu korzystając z podpowiedzianych przez Państwa kroków, doprowadziliśmy wspólnie do tego, że Pan Dyrektor niezwłocznie – bo w ciągu 3 dni zrobił to, co zgodnie z przepisami zrobić powinien. To miłe.

Nie chciałabym narzucać komentarzy. Powstrzymam się pozostawiając lekturę Państwu. Sama ograniczę się jedynie do refleksji, że bez względu na to, jak bardzo powściągliwy w tonie i oszczędny w szczegółach jest przedstawiony dokument, trudno się oprzeć wrażeniu, że całość przeniesiona jest w czasie w atmosferę powieści Tadeusza Brezy „Spiżowa Brama”.

Spotkanie niewiele ma wspólnego z Komisją Wspólną, a sporo z wijącym się piskorzem na dywaniku; niestety rolę piskorza grają reprezentujący nas przedstawiciele Rządu. Przyszło mi na myśl, że może to być wynikiem braku naszej aktywności. Być może Rząd powinien wiedzieć, że niekoniecznie liczy się tylko głos z ambony. Może powinien wiedzieć i czuć, że ma robić to, do czego jest zobowiązany przez Konstytucję i prawo i wtedy będzie miał wsparcie zwykłych ludzi. Może powinien wiedzieć, że to czy się utrzyma wcale nie zależy tak bardzo od tego co powie ksiądz na kazaniu, a sporo od tego czy będzie robił swoje niezależnie od fochów i pretensji jednego czy drugiego biskupa.

Może więc takie domaganie się jawności działań władzy wcale nie musi jej szkodzić, a może ją wspierać.

Na nowo, w pewnych kręgach, wymaga zdefiniowania z pewnością „mowa w imię miłości”. Lekturę Orwella i nowomowę z „Rok 1984”, gdzie mową miłości nazywa się mowę nienawiści warto by tam było zastąpić Ewangelią.

I zdecydowanie, dla równowagi, istnieje potrzeba powołania Komisji Wspólnej Rządu i Przedstawicieli Społeczeństwa Otwartego złożonej z reprezentantów nauczycieli etyki i osób dla których ważne są kwestie niedyskryminacji ze względu na płeć, wiek, stan zdrowia, orientacji seksualnej, sytuacji społeczno-ekonomicznej, rasy, pochodzenia, wyznania lub jego braku.

I przepraszam, może to sprawiła skrótowość  sprawozdania, ale nie do końca rozumiem – dlaczego obie strony nie zwróciły uwagę, że łamią obowiązujące pierwotne ustalenia, zarówno co do sposobu i warunków prowadzenia nauki religii  w szkołach, jak i traktowania kobiet i problemu przemocy w rodzinie?

Jak z Płatka: Słabość i moc.

Monday, January 20th, 2014
Image by  kIM DARam @ Flickr

Image by kIM DARam @ Flickr

Nie rażą mnie przepuszczane na mnie ataki posła Stefana Niesiołowskiego. Pewnie poseł Niesiołowski wie, i wie, że i ja wiem, że to najsłabszy argument w sztuce prowadzenia sporów. Artur Schopenhauer nazywa to wprost:  wybieg ostatni.

Schopenhauer radzi: kiedy zauważysz, że przeciwniczka jest silniejsza od ciebie, przyczep się do niej, bądź z nią obelżywym i gburowatym. Przyczepka polega na tym, aby odejść od przedmiotu dysputy (ponieważ tu sprawa przegrana) i przejść do dysputującej, to jest w taki lub owaki sposób napaść na nią („Erystyka”, Krajów 2010, s.59). Atakując mnie personalnie Stefan Niesiołowski, jak i inni co chwytają się tej metody, wykazał słabość.

Ja mam inną słabość. Słabość do posła Stefana Niesiołowskiego. Lubię go. Wiem, że pod wystawionym na widok pancerzykiem mało znośnego, skrywa się miły, kulturalny profesor, który fascynująco potrafi opowiadać o niewielkich latających, skaczących i pełzających stworzeniach.

Znam go też od innej strony. Nie wiem, kto z państwa, ale ja czytałam książkę Niesiołowskiego „Wysoki brzeg”. Wydana w 1999 roku opowiada o więziennych przeżyciach posła z czasów, gdy był, w świetle prawa,  zwykłym, pospolitym przestępcą i odsiadywał długi wyrok.

To dobra książka. Książka o więzieniu, o tym czym jest i co robi z człowiekiem. Książka, która opowiada prawdę o więzieniu i poprzez to, co w niej domyślne,  przemilczane. Niedopowiedzenia i cisza, jej rozległe obszary, robią równie duże wrażenie jak to, co wyrażone słowami. O tym, że ludzie ludziom, więźniowie innym więźniom potrafią zgotować los niegodny, i że jeśli godność traktować na serio, to testem na powodzenie tego jest świat za murem, po drugiej, oddzielonej od społeczeństwa stronie, i to jak traktuje on skazanych.

Pokusa nadużycia siły jest tam szczególnie wysoka. Pokusa nadużycia władzy i tej płynącej z przewagi fizycznej i tej z przewagi tytułu tam na dole, w celi, w odmęcie, w oddaleniu od brzegu, który tak wysoko, jest szczególnie namacalna. Tam widać bez mamienia ile warte są słowa o praworządności, demokracji, godności ludzkiej i prawie. W więzieniu, bardziej niż w urzędzie i w szkole sprawdza się siła lub bezsiła instrumentów, które mają chronić nie tylko przed pobiciem i gwałtem przez współwięźniów; mają chronić przed utratą wiary, że te wszystkie słowa o prawie, godności i sprawiedliwości mają sens.

Nie wiedziałam, że 25 lat temu poseł Niesiołowski był jednym z tych, którzy uchwalili Ustawę o amnestii zamieniającej skazanym karę śmierci na karę 25 lat więzienia. Sejm ma to do siebie, że tworząc ustawy ma sporą dowolność. Mogli uchwalić, że karę śmierci zamieniają na dożywocie. Naprawdę mogli. Nie zrobili tego. Czy to budzi moje oburzenie? Prawdę mówiąc, nie. To mnie nie oburza. Całkowicie natomiast osłabia mnie inne zdanie posła Stefana Niesiołowskiego. To, że miał nadzieję, że Mariusz T zgnije w więzieniu…

Przepraszam, bardzo przepraszam za posła wszystkich i każdego z osobna kto pracuje, pracował i będzie pracował w więzieniu. Przepraszam.

Więzienie jest po to, by odbyć w nim karę. Więzienie nie jest po to, by w nim gnić i zgnić.

Czy to się zdarza? Tak, zdarza się. Głodowa śmierć Claudio Crulica, Rumuna, który walczył o sprawiedliwość z polskim wymiarem sprawiedliwości, i przegrał, jest tego przykładem. I niestety przykładów takich jest dużo więcej.

To jednak nie jest tak, że posłowie, jak sugeruje poseł Niesiołowski, chcieli zamienić karę śmierci w powolną torturę. A nawet jeśli tak chcieli, jeśli u zarania demokratycznego systemu mieli rzeczywiście diaboliczny plan, by skazanych na karę śmierci załatwić na szaro powolnym gniciem w celi, to myśmy tego ani chcieli, ani się na to godzili. Ani my, zwykli ludzie, ani funkcjonariusze więzienni!

Nie po to zatrudnia się ludzi w więzieniu! Ludzie w więzieniu, funkcjonariusze więzienni nie pracują tam po to, by innych ludzi skazywać na powolne w nim umieranie!

Większość z nich naprawdę chce, aby ich praca miała sens, który oznacza raczej budowanie, a nie niszczenie ludzi. Większość z nich, w okropnych, często niegodnych warunkach pracy, stara się, by gwarantować nam bezpieczeństwo również w ten sposób, by pomagać skazanym wrócić do społeczeństwa i żyć, zwyczajnie żyć.

Poseł Niesiołowski niewątpliwie zna więzienie. I wie, że można z niego wyjść i zostać posłem. Można z niego wyjść i choć niekoniecznie wyrwać się traumom, to jednak żyć i mieć, jak sam poseł twierdzi, oddanych zwolenników. Być może głosują na posła także funkcjonariusze więzienni. Jest wielką słabością posłów, że jeden gniot prawny zastępują jeszcze większym gniotem. Dawną ustawę o amnestii niby „reperują” potworkiem w postaci tzw. ustawy Gowina. Jeszcze większą jednak słabością jest rozwalanie podwalin systemu i rujnowanie zaufania, obrażając tych, którzy pracują w więzieniu.

Funkcjonariusze więzienni i więzienia nie są po to, by ludzie w więzieniu gnili. Więzienia i pracujący w nich funkcjonariusze są po to, czego poseł Stefan Niesiołowski jest najlepszym dowodem, by więźniowie po odbytym wyroku mogli wrócić do społeczeństwa i cieszyć się w nim pełnią praw i nawet te prawa tworzyć. Poseł Stefan Niesiołowski jest dowodem na to, że praca funkcjonariuszy więziennych przynosi pozytywne, wykonane przez nich, zgodnie z obowiązującym prawem, efekty. Ma więc i pozytywną moc, może czas ją dostrzec.