bar

Jak z Płatka – Urok i znaczenie dyskretnego wsparcia

Zadano mi pytanie – jak oceniam to, że Prezydentowa Agata Duda nie przyszła na Kongres, a zamiast tego przyjęła kobiety z Kół Gospodyń Wiejskich. Odpowiadam: Pani Prezydentowa nie przyjęła kobiet z Kół Gospodyń Wiejskich “zamiast”. Pani Prezydentowa przyjęła kobiety z Kół Gospodyń Wiejskich. W ten dyskretny sposób Pani Prezydentowa dodatkowo wsparła także Kongres. To nie…

Nasze rodzime obławy…czyli sklepy i stanowiska

By Jessica Flavin from London area, England (Anger Controlls Him) [CC BY 2.0 (http://creativecommons.org/licenses/by/2.0)], via Wikimedia Commons

Ewa Wanat sama stwierdziła, że przesadziła „porównując przejęcie schedy po Magdzie Jethon do przejęcia sklepu po Żydzie, któremu założono żółtą opaskę”. Powiedziała w związku z tym, że nie powinna była używać tego porównania, więc pewnie nie ma co ciągnąć sprawy, ale dla mnie Jej myśl była czytelna, a pełne oburzenia wpisy – co najmniej obłudne….

Rodzina…Po raz pierwszy

IMG_7105

To był mój pierwszy raz  i jak dotąd jedyny. Nigdy nic nie wygrałam. Nie wylosowałam żadnego fantu, nie trafiłam w totka. Tym większe było moje zaskoczenie i radość, gdy  to właśnie mnie wyczytano. Był rok 2015 i byłam wśród gości zaproszonych w Narodowe Święto Kanady do kanadyjskiej ambasady. Gospodarze zapowiedzieli, że z okazji 50 lecia…


bar

Archive for the ‘Bez kategorii’ Category

Jak z Płatka: Kobieca solidarność

Wednesday, September 17th, 2014

„No i ta kobieca solidarność”…zatrzymałam się zaskoczona wpół słowa, bo z tonu redaktora Tomasza Kwaśniewskiego z radia RDC nie biło ciepło i podziw, ale zgryźliwa ironia. Szło o reakcję na moje słowa. A ja rozważałam, pewnie głosem, który brzmiał jędzowato, powody wycofania przez Marszałkini Ewy Kopacz, dokumentów do ratyfikacji Konwencji Rady Europy o zapobieganiu i przeciwdziałaniu przemocy wobec kobiet i przemocy w rodzinie. Odbyło się to na wniosek PiS i na dwa dni przed spodziewaną ratyfikacją Konwencji.

Redaktor Kwaśniewski pewnie poczuł się nieswojo sądząc, że atakuję wtedy wciąż jeszcze Marszałkinię Ewę Kopacz i skoro takie miał wrażenie, to widać mój ton takie wrażenie sprawiał, choć ja widać zbyt ostro, starałam się jedynie ZROZUMIEĆ, co się stało?

Uzasadnienie podane przez Marszałkinię brzmiało kuriozalnie. Przychyliła się do wniosku PiS, iż Konwencja „wymusza zmiany, które ingerują w instytucję małżeństwa, rodziny, sposobu wychowania dzieci, zaburzając tym samym ich dotychczasowe funkcjonowanie, oparte na akceptowanej tradycji i wyznaniu”.

Ależ oczywiście! Po to jest wprowadzana, by ingerować! Nie w samą instytucję małżeństwa jako taką czy rodziny, ale w mity i przekłamania o tej instytucji, które stwarzają, utrwalają i powielają zachowania i normy przemocowe!

Nie w sposób wychowania dzieci en block , ale w te jego elementy, które sprzyjają i podtrzymują przemoc wobec dzieci!

Opcja polityczna Pani Marszałek, czyli PO we współpracy także z innymi ugrupowaniami, przerobiła to przez dwa lata, wprowadzając stosowne poprawki w przepisach prawa. Przygotowała też stosowny raport o zgodności Konwencji i polskiego prawa. Wyobrażałam więc sobie, że wobec takiego dictum opozycji, Marszałkini to wyjaśni. Tym bardziej, że większość z zarzutów tej samej przecież treści została rozłożona na łopatki przez Pełnomocniczkę Premiera ds. równego statusu kobiet i mężczyzn prof. Małgorzatę Fuszarę, parę dni wcześniej, w trakcie pierwszego czytania Ustawy ratyfikacyjnej.

Skoro jednak Marszałkini uległa presji opozycji to albo A albo B:

A)    Sugerowała, że rząd pracując nad przygotowaniem ratyfikacji Konwencji przez dwa lata nic w gruncie rzeczy nie zrobił, obijał się, leserował, zmarnował czas, wysiłki swoich urzędników i tabunu ekspertek i ekspertów;

B)    Jeśli jednak rząd wykonał zleconą mu pracę zakończoną przedstawieniem Konwencji do ratyfikacji i mimo to proces ten został wstrzymany to znaczy, że bez dochodzenia do władzy sprawuje ją opozycja. Opozycja rządzi bo oficjalnie rządzący robią to, czego opozycja sobie życzy.
Jeśli i to nie jest prawdą, to znaczy, że ratyfikacja została, być może, przehandlowana za interes polityczny. Jaki? Głosowanie za absolutorium; nie stwarzanie problemów w trakcie pierwszych tygodni nowego rządu, może coś jeszcze innego? W kuluarach sejmowych rozgrywane interesy poszczególnych ugrupowań nie raz prezentowane są ogółowi jako, interes społeczeństwa i narodu. Ugrywanie, dogadywanie…miałoby to sens, gdyby świadczyło o zdolności negocjowania w interesie społecznym. Nie o interes społeczny jednak najczęściej chodzi.

Jeśli Konwencja została przesunięta do zamrażarki – bo „wymaga tego bieżący interes polityczny”, to jest to jeszcze jeden, walący po oczach dowód za niezwykle pilną potrzebą ratyfikacji Konwencji!

Do zamrażarki wpycha się to, co wpychać się da, co można, bo słabe, bo niemocne, mocy pozbawione przez prawo, polityków, tradycje, codzienne rutyny.

Sprawa kobiet i przemocy wobec nich nadaje się widać do zamrażarki bo przemoc wobec kobiet i przemoc w rodzinie używana jest wytrych w politycznych gadkach, ale w praktyce cieszy się niewielkim poważaniem (Patrz przypadki wicepremierów, posłów i wyższych urzędników państwowych nie płacących alimentów bez potępienia społecznego, bez skutecznej egzekucji i bez świadomości, że jest to demonstrowana na co dzień forma przemocy ekonomicznej wobec kobiet i rodziny. Rzesze niepłacących idą za przykładem, który płynie z góry) .

Nie odpowiedziałam Panu Redaktorowi Kwaśniewskiemu w tym samym stylu: zaraz, zaraz a gdzie jest kobieca solidarność Marszałkini? Nie dlatego, że to byłoby nie fair, ale dlatego, że i Marszałkini/Premiera Kopacz wie, i ja wiem, że choć Marszałkini i Premiera, to sprawuje męską władzę i na męskich warunkach.

Nie odpowiedziałam Panu Redaktorowi Kwaśniewskiemu w tym samym stylu także dlatego, że razem z innymi okazuję i nadal zamierzam okazywać Pani Premierze/Premierce (jak będzie wolała) solidarność w postaci podpisów pod petycją na rzecz ratyfikacji Konwencji.

6228261439_df6efd5282_o

Mariia Kravtsova – Soccer Ball – Flickr – Creative Commons

Chcę by wiedziała, że za ratyfikacją stoi społeczna siła. Tym silniejsza, że bez ambon, bez presji kartki wyłożonej do podpisu po niedzielnej mszy i na szkolnym korytarzu pod bacznym wzrokiem dbających o „niewychylaniesię”. Nikt tu tego robić nie musi, a mimo to, zachęcony argumentami – podpisuje. Nie idzie o zwykłą demonstrację siły. Raczej o zrozumienie, że naprawdę mamy do wykonania sporo pracy, by wyrugować praktyki przemocowe z naszego życia dla dobra i kobiet, mężczyzn, dzieci i miłych relacji rodzinnych.

Nie sposób zrobić tego w pojedynkę. Nie sposób zrobić tego siłami wyłącznie samych kobiet.

Możemy to zrobić razem. Liczę na wszystkich, którzy są zdania, że do kopania jest piłka nożna – nie człowiek; kobieta, mężczyzna, dziecko. Do dołowania jest piłka golfowa nie człowiek – mężczyzna, dziecko, kobieta. Wyskoki są dobre w siatkówce, a nie w seksualnych napaściach na dziecko, kobietę, mężczyznę. Szczypiorniak jest super na trawniku, ale szczypiorem, szczawiem i mirabelką nie wyżywi się rodzina dotknięta przemocą ekonomiczną.

Bez ambon – dla dobrej jakości życia kobiet i mężczyzn bez przemocy

Tuesday, September 9th, 2014

Nie mamy ambon, nie stoi za nami siła opus dei, ani kasa stowarzyszeń wspieranych przez możnych z klauzury i klauzuli. Nie mamy niedzielnych kazań i świdrującego napierania na wiernych, by podpisali i nie narażali się hierarchii.

Ale przecież jesteśmy! I mam i nadzieję i przekonanie, że poradzimy sobie i bez ambon.

To tylko i aż podpisy pod petycją  –do Sejmu i do Pełnomocniczki Premiera ds.  Równego Statusu  przeciwko ratyfikacji Konwencji Rady Europy o zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy w rodzinie.

Nie nadużywam próśb, więc tym pewniej teraz proszę:

podpiszmy petycję za:

1) ratyfikacją Konwencji Rady Europy o zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy w rodzinie; i za

2) wykluczeniem zastrzeżenia, że może być przyjęta pod warunkiem, że będzie stosowana zgodnie z polskim porządkiem konstytucyjnym. To byłby groźny precedens stwierdzający, że jeśli zastrzeżenia takiego brak – to Konstytucji można nie przestrzegać.

Przygotowałam petycję, zamieściłam ją na stronie www. petycje.pl (link poniżej)

Potrzeba nam kilku tysięcy podpisów i mamy na to tylko czas do czwartku do 11 września 2014.

Mam nadzieję, że razem damy radę.

Z góry dziękuję; Monika Płatek

http://www.petycje.pl/petycja/10809/o_ratyfikacje_konwencji_o_zwalczaniu_przemocy_wobec_kobiet_i_przemocy_w_rodzinie.html


Jak z Płatka: C.d.n.

Monday, August 11th, 2014

Pamiętacie Państwo długą batalię o Protokół z posiedzenia Komisji Wspólnej Przedstawicieli Rządu Rzeczpospolitej Polskiej i Konferencji Episkopatu Polski z 14 listopada 2013r.?

Wystąpiłam o ten protokół 1 grudnia 2013 roku.

Otrzymałam go 18 czerwca 2014.

Jego treść podałam do wiadomości publicznej.

 

Jedno ze zdań, w tym protokole, jest – moim zdaniem – szczególnie wstrząsające.

Jest to uniżone zapewnienie Pana Jacka Cichockiego, szefa Kancelarii Prezesa Rady Ministrów (sic!) skierowane do kardynała Nycza, w kontekście polityki rodzinnej, że Rząd nie podejmuje żadnych działań dotyczących związków partnerskich.(s.6).

Wysoki przedstawiciel polskiego rządu zapewnia kościelnego urzędnika działającego niby w imię miłości bliźniego, że nie zamierza zrobić nic w sprawie eliminacji dyskryminacji Polaków i Polek ze względu na orientację seksualną.

Że ich prawo do rodziny, bliskości, uznania istniejących więzi partnerskich i rodzicielskich nie będą respektowane.

Że rząd palcem w bucie nie kiwnie przed rozpasanym przyzwoleniem na poniżanie ludzi i łamanie ich praw!

Wszystkiego bym się spodziewała po Szefie Kancelarii Prezesa rady Ministrów, ale nie tak jawnej deklaracji, że zamierza olewać konstytucyjny zakaz dyskryminacji obywatelek/obywateli w kraju.

Człowiek, który ma szczególny obowiązek dbać o podnoszenie poziomu cywilizacyjnego i niedyskryminację oraz przestrzeganie porządku prawnego, zapewnia drugiego, który wtrąca się w nie swoją materię, że w Polsce nadal będą stosowane podwójne standardy i będziemy odmawiać ludziom prawa do życia rodzinnego i prywatnego na gruncie orientacji seksualnej. Że będziemy traktować jak obcych ludzi, którzy się kochają, a ich dzieci będziemy poniżać, traktować gorzej i wykluczać traktując ich i ich rodziców jak odszczepieńców….Nikt z obecnych nie przytoczył ani – kochaj bliźniego jak siebie samego, ani: wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne, i nikt nie może być dyskryminowany w życiu społecznym z jakiejkolwiek przyczyny (art. 32 Konstytucji RP).

Teraz, gdy wyszło na jaw, że ciężar utrzymania Kościoła w sposób niewspółmierny został przerzucony na barki ludzi, chce się nam wmawiać, że tak samo jest w Niemczech. Nie jest. Tam płaci podatnik/podatniczka ze swoich podatków na kościół do którego, deklaruje, że należy. U nas haracz ściągany jest w sposób nieproporcjonalnie wysoki i ze wszystkich, także tych, którzy na kościół katolicki w Polsce płacić nie chcą.

Byłoby to nawet śmieszne – gdy słucha się, że w straży pożarnej ksiądz na etacie bierze miesięczną pensje, by pogadać ze skaleczonym w palec strażakiem, ale to prawdę mówiąc, śmieszne nie jest. Nie jest też prawdą, że zalew etatów jakie dostępne są dla księży wynika z konkordatu. Nie jest prawdą, że do zmian dzisiejszej patologii potrzeba zmian w konkordacie. Warto jednak prześledzić proces, który do tego doprowadził. Warto sprawdzić jak do tego doszło, że przerzucono na barki dość ubogiego społeczeństwa utrzymanie armii żyjących wygodnie mężczyzn, którzy dyktują warunki, ale za nic nie ponoszą odpowiedzialności. Nie myślę, że kryje się za tym zła wola rządzących. Może być jednak spowodowane brakiem jawności i transparencji działań. Stąd wystąpiłam z kolejnym wnioskiem o udostępnienie dokumentów, by promować przyzwyczajenie do jawności i transparencji działań władzy. C.d.n.

 

KOPIA WNIOSKU:

Warszawa 11 sierpnia 2014

 

Dotyczy: udostępnienia dokumentacji przebiegu obrad Rządowej i Kościelnej Komisji Konkordatowej oraz zespołów wspólnych strony Rządowej i Kościelnej Komisji Konkordatowej

 

Do: Józef Różański

Dyrektor Departamentu Wyznań Religijnych

Oraz Mniejszości Narodowych i Etnicznych

Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji

 

Departament Wyznań Religijnych

Oraz Mniejszości Narodowych i Etnicznych

Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji

Od: Monika Płatek dr hab. Prof. UW

Wydział Prawa i Administracji UW

email:platek@wpia.uw.edu.pl

 

WNIOSEK

 

Zwracam się z wnioskiem o udostępnienie mi w trybie dostępu do informacji publicznej protokołów [lub stenogramów] oraz materiałów towarzyszących z posiedzeń:

Rządowej i Kościelnej Komisji Konkordatowej powstałej w 1998 roku po wejściu w życie Konkordatu między Rzeczpospolitą Polską a Stolicą Apostolską (25.04.1998 r.), które odbyły się w ramach 24 spotkań w okresie między 1998 a 2011 rokiem.

W szczególności protokołów ze spotkań, które miały miejsce w dniach:

  1. 19.06.1998
  2. 02.10.1998
  3. 15.12.1998
  4. 02.03.1999
  5. 26.03.1999
  6. 04.05.1999
  7. 21.06.1999
  8. 06.09.1999
  9. 12.01.2000
  10. 29.02.2000
  11. 03.04.2000
  12. 06.11.2000
  13. 15.12.2000
  14. 06.03.2001
  15. 04.04.2001
  16. 05.06.2001
  17. 10.09.2001.
  18. 20.01.2003
  19. 16.11.2004
  20. 28.07.2005
  21. 30.06.2006
  22. 28.03.2007
  23. 17.11.2009
  24. ??.11.2011

Wiem, że przewodniczący Rządowej Komisji Konkordatowej zmieniali się kilkakrotnie w ciągu ostatnich 10 lat. Obsługa merytoryczna znajdowała się w tym czasie w gestii różnych organów administracji rządowej.

Dla ułatwienia Państwu pracy, z przyjemnością przypominam, że Rządowej Komisji Konkordatowej przewodniczyli:

w rządzie Premiera J. Buzka – Pani Minister Teresa Kamińska,

w rządzie Premiera L. Millera – Pan Wicepremier Marek Pol. a od 2003 r. Pan Minister Spraw Zagranicznych Włodzimierz Cimoszewicz;

w rządzie Premiera M. Belki – Pan Minister Włodzimierz Cimoszewicz, a od stycznia 2005 r. Pan Minister Spraw Zagranicznych Adam Daniel Rotfeld;

w rządach Premiera K. Marcinkiewicza i Premiera J. Kaczyńskiego – Pan Wicepremier Ludwik Dorn.

W rządzie D. Tuska od grudnia 2007 r. przewodniczącym rządowej komisji jest Minister Spraw Zagranicznych Pan Radosław Sikorski.

Mam nadzieję, że te informacje pozwolą na sprawne, niezwłoczne przesłanie sprawozdań z posiedzeń jakie miały w tym czasie miejsce.

Wnoszę także o przedstawienie protokołów z pracy czterech zespołów strony rządowej i przedstawicieli kościoła katolickiego w Polsce, które zbierają się i obradują oddzielnie. Chodzi mi o sprawozdania/protokoły/stenogramy z posiedzeń :

  1. Zespołu ds. Archiwów.
  2. Zespołu ds. Finansów.
  3. Zespołu ds. Szkolnictwa Wyższego
  4. Zespołu ds. Wspólnego Dziedzictwa Kultury

Z poważaniem

Monika Płatek

Jak z płatka: Jak przy okazji wagi ciężkiej pozbyć się kobiet z rynku pracy?

Wednesday, August 6th, 2014

Nic tak bardzo nie budzi moich podejrzeń jak informacja o kolejnych ulgach dla kobiet. To zawsze cuchnie mniejszą pensją, gorszym stanowiskiem, cięciami przy zatrudnieniu, odsunięciem od szkoleń i awansów. Podstępnym wyeliminowaniem z rynku pracy i usunięciem w niebyt.

Wygląda na to, że pod pretekstem, że dla kobiet i ich zdrowia chcemy lepiej, szukamy drogi pozbycia się ich z rynku pracy. Jeśli na dodatek bierze się za to ustawodawca i w dodatku w kodeksie pracy – to podejrzewać należy kolejne podchody z serii walki ze strasznym genderem, a nie z otwarciem tego rynku dla kobiet.

Tym razem kodeks pracy ma iść w kierunku ustawowej zmiany, która będzie wymagała, aby kobiety nie dźwigały [patrz: http://www.rynekzdrowia.pl/Prawo/Kodeks-pracy-nowelizacja-dotyczaca-m-in-zdrowia-kobiet,143526,2.html]. Już to było i już sobie raz z zakazem prac ciężkich i niezdrowych dla kobiet poradziliśmy, ale jak widać – tylko na chwilę.

Kodeks ma podobno stanowić, że żadna kobieta nie może wykonywać prac związanych z nadmiernym wysiłkiem fizycznym (w tym przy ręcznym transporcie ciężarów), które mogą stwarzać zagrożenie dla zdrowia. Pomijam brak jasności sformułowania „nadmierny” oraz równa niejasność „zagrożenie dla zdrowia”. Uważam całość za dyskryminujące i niebezpieczne. Nie podoba mi się stwarzanie pozorów, że kobieta to paprotka na którą trzeba chuchać, a o zdrowie męskie dbać nie trzeba. I jedno i drugie jest nie do przyjęcia.

Ale zaraz, zaraz – powie ktoś, co jest złego w tym, że ustawodawca dba o to, by kobiety nie dźwigały; przecież przeciętnie ich masa mięśniowa i w konsekwencji siła jest mniejsza niż u mężczyzn. Przecież to tylko biologia!

bags

Zdjecie: Barbara Krawcowicz “woman carrying bags”; Flickr (creative commons)

Może i biologia, ale tam gdzie dziś trzeba dźwigać ciężary, pracują podnośniki, wózki, suwaki i sprzęt wszelkiej maści. I nie ma co udawać, że kobiety nie dźwigają, podobnie jak nie ma co udawać – od ciężarów siadają kręgosłupy i kobiet i mężczyzn. Wybiórczość w tych sprawach cuchnie dyskryminacją kobiet na rynku pracy, i mężczyzn gdy rzecz dotyczy ich zdrowia.

Na co dzień on ma 1.96 m, ona 30 mniej we wzroście i kilogramach wagi, ale on jest po kontuzji kręgosłupa i nie może dźwigać, więc dźwiga ona. On z teczką wychodzi z domu ona z wózkiem, dzieckiem za rękę i siatami po 15 kilo w każdym ręku taszczy siebie obciążona zakupami i przychówek po schodkach i krawężnikach. Z zaświadczeniem lekarskim czy bez, macha po 15-45 kilo na rękę, na co dzień. Kobieta w ciąży to temat oddzielny, ale tu ustawodawca go nie porusza. Jeśli niezdrowe jest dźwiganie, to jest niezdrowe, bez względu na płeć. Jeśli coś szkodzi na płodność, to szkodzi, a to dotyczy w równym stopniu kobiet i mężczyzn. Męska bezpłodność jest dziś problemem, bo może wczoraj jeszcze nie była nazwana, choć była nie mniejsza, ale dziś wiemy, że nic nie usprawiedliwia dbałości o płodność kobiet i lekceważenie zdrowia reprodukcyjnego mężczyzn. Przeciętny mężczyzna może podnieść większy ciężar, ale to przeciętna kobieta dźwiga na co dzień więcej…

Nadmierny wysiłek fizyczny? Dlaczego mężczyzna – jeśli chce – może się nadmiernie fizycznie wysilać, a kobieta – ustawowo – ma być tego pozbawiona? Dawniej podobnie uważaliśmy, że kobieta nie może pracować w porze nocnej i w paru innych miejscach. Zazwyczaj tak się składało, że w tym czasie i w tych miejscach płaca zazwyczaj była wyższa, a awans szybszy.

„Ulgi” bywają trudniejsze do udźwignięcia niż siaty, z po 15 kilo każda i do przeniesienia przez kilka kilometrów w upale i w chłodzie! Może to niezdrowe, ale kobiety na co dzień obsługując rodzinę dźwigają i nikt im za to nie płaci i żaden lekarz wtedy nie protestuje. Ustawa, która uniemożliwia dźwigania za które dobrze płacą i zezwala w tym samym czasie na podobne dźwiganie bez wynagrodzenia – usuwa kobiety z rynku pracy, zawężając pulę dostępnych dla nich stanowisk, nic poza tym. Warto więc zwracać uwagę na obłudę pozornej dbałości o kobiece zdrowie. Nie chodzi tu bowiem na pewno o dobro i interes kobiety. Jeśli ktoś zatrzaskuje drzwi przed nosem mówiąc, że wie lepiej co dla dorosłej kobiety jest dobre, to nie o jej dobro i nie o jej interes mu chodzi. Mam więc nadzieję, że te nowe przepisy w proponowanej dyskryminującej kobiety formule, nie wejdą w życie.

 

 

Nielogiczny Richard Dawkins i gwałt

Sunday, August 3rd, 2014

One in three reported rapes happens when victims was drinking”(Co trzeci gwałt ma miejsce gdy ofiara jest pod wpływem alkoholu). Jak donosi „Gazeta Wyborcza”*, plakaty o takiej treści umieszczone w angielskich szpitalach wywołały wściekłość ponad 90 000 ludzi. Chciałoby się napisać: wywołały zrozumiałą wściekłość, ale okazuje się, że ze zrozumieniem tego nad Wisłą miewamy problemy. Reakcja na plakaty tej treści niekoniecznie przypomina natychmiastowe działanie rządu brytyjskiego, który przeprosił, przyznał, że to plakaty z dawnych lat, rzeczywiście niestosowne i do usunięcia. U nas padło pytanie, no ale czy to nieprawda? Prawda. No więc, czy nie jest to zwykła informacja? Nie jest. I skoro trzeba to wytłumaczyć, to trzeba to wytłumaczyć.

Co jest nie tak z tą informacją i co przy okazji jest nie tak z Richardem Dawkinsem i jego logiką, który chcąc bronić rząd władował się na minę swojego perwersyjnego, bo nielogicznego myślenia. Po kolei więc, najpierw plakat, potem Dawkins.

Co wynika z informacji, że co trzecia ofiara zgwałcenia jest pod wpływem alkoholu? Czy wynika z tego wprost, że co trzeci gwałciciel wykorzystuje to, że ofiara piła? Czy jasno wynika z tego, że należy wysłać mężczyznom komunikat –za gwałt odpowiada gwałciciel? I że i nic gwałciciela nie tłumaczy?

Na plakacie jest tylko kobieta, pijana i w mini. Gwałciciela brak. Do kogo więc jest ten plakat skierowany? Czy naprawdę zawarta w nim treść jest neutralna? Czy obecność wyłącznie kobiety nie oznacza: nie pij, to nie będziesz zgwałcona? Nie pij, bo jak cię ktoś zgwałci, to sama będziesz sobie winna? Piłaś, to się nie dziw?

Z czego można tu odczytać, że jak ktoś jest pijany to nie jest w stanie świadomie wyrazić autonomicznej entuzjastycznej zgody na seks, więc seks z taką osobą to gwałt? I gdzie na tym plakacie jest gwałciciel? Nie ma go, pozostaje nieobecny, niewidoczny, nieświadomy swojej odpowiedzialności. I ta nieświadomość dominuje. Przykład? Lekarz ginekolog, w kiltu, z tytułami i wieloletnią praktyką. Rechocząco wyśmiewa pacjentkę, która dopiero wyszła do tej, która właśnie weszła. Proszę sobie wyobrazić, że Pani poprzedniczce zachciało się pigułki „po”! Zorientowała się, że wczoraj, gdy popiła, „puknęli” ją na imprezce. Na chłodną uwagę tej co weszła, że panie doktorze opowiada mi pan o gwałcie dokonanym na pana pacjentce, lekarz przestał się śmiać i z całą stanowczością stwierdził–jaki gwałt, przecież ona była pijana, gwałtu nie było. Przychodnia jest w Warszawie, za wizytę trzeba tu słono płacić, a lekarze wpisują się na listę tych „z sumieniem”. Nie wiem co znaczy ich sumienie, wiem, że brakuje im wiedzy, że gwałcicielem jest każdy, kto wykorzystuje do seksu, a więc gwałci osobę, która nie może swobodnie, autonomicznie wyrazić na to zgody. W tej też sytuacji okazuje się, że plakat: „Co trzeci gwałt ma miejsce gdy ofiara jest pod wpływem alkoholu” nie informuje lecz dezinformuje i utrwala kulturę gwałtu.

W Kanadzie świetnie to rozumieją i stąd i w przychodniach, w autobusach i nawet w bibliotekach publicznych rozwieszone plakaty informują wprost: „It’s not sex when she passed out; sex with someone unable to consent=sexual assault” (to nie jest sex, jeśli ona nie ma świadomości; seks z osobą, która nie może wyrazić na to zgody = napaści seksualnej). Na plakacie widać leżącą kobietę, obok niej wywrócony kubek, a nad nią mężczyzna w pozie wyrażającej zamiar. Na plakacie są oboje. Nie ma dwuznacznKanada_Sexual_assaultości i nieobecności. Nieważne czy śpi, czy zasłabła, czy piła i jest pijana. Seks w takich warunkach nie jest seksem, ale przestępstwem, napaścią seksualną, zgwałceniem. Sygnał w tej sprawie jest wysłany jasno do sprawców. To oni mają kontrolować siebie i swoje zachowanie. Nikt tu nie mówi kobietom, że mają być poddane jeszcze większej kontroli; nie próbuje ograniczać ich swobody. Za gwałt odpowiada gwałciciel i tylko gwałciciel. Alkohol może skutkować ból głowy, ale nie jest przyzwoleniem na gwałt i za gwałt nie odpowiada. To nie alkohol gwałci, gwałci gwałciciel. Sygnał nie jest wysyłany do kobiet, by jeszcze bardziej uważały. Przekaz nie jest skierowany do potencjalnych ofiar, że mają się mieć na baczności, bo to one odpowiadają za to, co z nimi sięstanie. Jest skierowany wprost do potencjalnych sprawców! I to jest różnica.

Przekaz wysłany jest do źródła; do sprawcy. Po pierwsze nie gwałć, i wtedy nie będziemy mieli gwałtów. Pamiętaj alkohol i krótka spodniczka nie są ani przepustką do jej ciała, ani pretekstem byś mógł winę za przestępstwo, którego się dopuszczasz przerzucić na ofiarę. Jeśli ona jest pijana, nieprzytomna, zasłabła lub śpi –seks w takich warunkach jest zawsze zgwałceniem, bo odbywa się bez przyzwolenia, bez zgody.

Takie proste, a jednak do wielu nie trafia, także do Richarda Dawkinsa. Chciał dobrze, ale wbrew pozorom był nielogiczny. Uznał, że dobrym przykładem logicznego wnioskowania jest zdanie:”Gwałt na randce jest zły. Gwałt przez nieznajomego z nożem na gardle jest gorszy. Jeśli uważasz, że to aprobata gwałtu na randce, znikaj i naucz się myśleć”. Biedny Dawkins, nie przyszło mu do głowy, że ten z randki też potrafi przyłożyć nóż do gardła zmieniając się nie do poznania. Wkopał się jeszcze bardziej porównując to zdanie do kolejnego: “Kradzież 1 funta jest zła. Kradzież starszej pani oszczędności całego życia jest gorsza“. Biedny Dawkins. Pomijam, że nie przyszło mu do głowy, że jeden funt to wszystko co stanowiło oszczędności starszej pani. Ważniejsze, że przyjął, iż zgwałcenie podlega stopniowalności. Przypomina mi to rozmowę z wice-ministrem sprawiedliwości, dowodzącym, że gwałt zbiorowy jest gorszy od zwykłego, bo zwykły jest przecież intymny, jako, że w obecności zaledwie gwałconej i gwałciciela. Biedny wice-minister.

Co więc ze stopniowalnością w kodeksie karnym? Nie zaproponuję, by zgwałcić Dawkinsa na randce i przez nieznajomego z nożem na szyi. Nie będęo krutna, użyję logiki. Stopniowalność w gwałcie zbiorowym i wyższa karalność bierze się z faktu, że mamy do czynienia ze sprawcami, gdzie każdemu z nich zabrakło „jaj”, by powstrzymać i siebie i pozostałych. Bierze się z zarzutu współuczestnictwa i ocenia zachowania sprawców. Wnioskowanie, że było to jeszcze gorsze dla ofiary może jest prawdziwe, ale nie wynika z tego logiczny wniosek, że gwałt dokonany przez jednego sprawcę przynosi mniejszą traumę. Logika nakazuje uwzględnić, że w takich przypadkach nie mamy do czynienia z policzalnymi funtami, gdzie jeden może być wszystkim co mamy lecz z psychiką, która sprawia, że gwałt dokonany przez obcego choć straszny pozwala niekiedy nam sięz tym uporać i iść do przodu, a gwałt dokonany przez ukochanego, męża, narzeczonego, chłopaka, znajomego, któremu ufamy może zniszczyć w nas nie tylko radość z seksu, ale i zaufanie do siebie i świata; i bywa niestety, że niszczy na zawsze. Nie ma logicznej stopniowalności gwałtów. Każdy gwałt jest zły. Każda ofiara radzi sobie z tym po swojemu i inaczej. I bywa też, że sobie nie radzi – niezależnie od tego czy byłto gwałt na randce, czy dokonany przez nieznajomego. I niezależnie od tego, czy zgwałcona osoba to kobieta czy mężczyzna. Logika nakazuje rozumowo uznać niepoliczalną ilość zróżnicowania skutków. Naciąganie na naszą indywidualną niewrażliwość logiki świadczy i o braku logiki i o niewrażliwości. Czy można z tego wnioskować, że Richard Dawkins nie był zgwałcony, i nie wie co gada? Byłoby dobrze, gdyby nie był zgwałcony. Możliwy jest jednak i inny wniosek, że akurat sam Richard Dawkins zgwałcenie na randce zniósł lepiej niż gwałt dokonany przez obcego, który przyłożył mu nóż do szyi.

 

*http://wyborcza.pl/1,75477,16415838,Zgwalcona_bo_pila_alkohol__Plakaty_oburzyly_Brytyjczykow.html

Jak z Płatka: Okruchy

Friday, June 20th, 2014

Zbieranina okruchów, z której nie da się odtworzyć ciasta, ale da się wyraźnie powiedzieć z czego zostało zrobione. Wzięte na język pozwalają odtworzyć smak. Obwąchane nie ukryją stanu rozkładu.

author: Knoell8504

author: Knoell8504

W plątaninie wielkich słów czasem umyka to, co wyraźnie widać w okruchach. Smakując okruchy wiem, że z obecnego kryzysu Polska może wyjść silniejsza lub może pogrążyć się w chaosie.

 

Wbrew pozorom, wszystko jest wciąż jeszcze w naszych rękach.

 

Nie mam gotowych recept, mam zaledwie kilka obserwacji.

1)     Nie tworzy się bezkarnie ustaw, które łamią podstawowe zasady, że prawo nie działa wstecz,  że nie można karać dwa razy za to samo, że nie można na podstawie nieostrych, luźnych, arbitralnych kryteriów swobodnie decydować o pozbawieniu wolności. A u nas to przeszło, przy pełnym aplauzie Parlamentu. Przeszło pomimo tego, że posłowie nie kryli, że wiedzą, że to granda robiona pod publiczkę. Najgłośniejsi w tej sprawie w nagrodę właśnie dostali się do Parlamentu Europejskiego. Inni otrzymali lub zatrzymali stołki narzucając ton, gdzie często, to co się liczy to przypodobanie szefowi. Sprawdzono jak daleko może się posunąć w ogłupianiu nas. Daleko. Łatwo się dajemy ogłupić. I naprawdę nieważne, czy to PIS, czy PO, czy SLD, nie mówiąc o PSLu, który zawsze dostaje swoje. Wszyscy głosowali tak samo. Że trafiło to Trybunału Konstytucyjnego? Rzecz w tym, że nie powinno się było zdarzyć, bo psuje państwo prawa.

2)     Nie łamie się bezkarnie pierwotnych ustaleń. Religia w szkole miała być razem z etyką, bezpłatnie, na pierwszej lub ostatniej lekcji. Zasady państwa laickiego, bezwyznaniowego miały być przestrzegane.
Z oportunizmu, dla wkupienia się w łaski, w nadziei, że z ambony wskazane zostanie ich imię, ich ugrupowanie łamano zasady, kark, ludzi i oddawano władzę i pieniądze. Krok po kroku oddawano kolejne instytucje, kolejne przyczółki społeczeństwa obywatelskiego. Wiadomo; apetyt rośnie w miarę jedzenia, zwłaszcza, gdy podawany na klęczkach, nie zważając na to, że odbiera się innym chleb powszedni i skazuje na zatracenie. Pazerność za nic nieodpowiedzialnego i o wszystkim decydującego dla własnych korzyści, jest stosowna do spolegliwości władzy; nie bacząc przy tym na pierwotne ustalenia. Że w końcu ujawniono protokół z Komisji Wspólnej, który to obnaża? Rzecz w tym, że w państwie prawa konstytucyjnie sprawowana władza nie może być oddawana w ręce do tego konstytucyjnie niepowołane. A tak robili/robią, to póki co od lat wszyscy, niezależnie od ugrupowania i nazwy partii. To psuje państwo prawa.

3)     Dwadzieścia kilka tysięcy ludzi. Tyle tego we wszystkich partiach w cały kraju. W Norwegii i Szwecji gabinety ministrów nie odbiegają wyglądem i wielkością od gabinetów urzędników, a wysocy urzędnicy państwowi jeżdżą swoimi rowerami, a nie na koszt podatniczek i podatników. Ma to przypominać i jednym i drugim, że są na służbie i są częścią a nie odrębnością. Nie mam zamiaru lukrować Skandynawii, wiem, że u początków transparencji rządów wcale nie było dobro zwykłych obywatelek i obywateli, a wewnętrzne spory o wpływy, które w wyniku przyjętych zasad przejrzystości w XVIII, wieku wszystkim jednak wyszły na dobre. Mają daleko posuniętą transparencję co narzuca standardy dobrego rządzenia i poczucie służby, a nie rozpanoszonego lekceważenia dla ludzi i prawa. Zwyczaje u nas przyjęte cechuje daleko posunięta arogancja władzy. Tak zachowywali się wszyscy niezależnie od nazwy partii i jej orientacji. To psuje państwo prawa.

4)     W całej sprawie podsłuchu zademonstrowano i udokumentowano, że Minister Spraw Wewnętrznych nie ma władzy nad służbami. Być może to jest prztyczek w nos ze strony banków, które chcąc się obłowić na OFE tracą, być może i służb specjalnych, które powiedziały Ministrowi w ten sposób kto tu naprawdę rządzi. Nie dajmy się wciągnąć w krzyk, że sam fakt dokonania nagrania to złamanie prawa. Dla mnie ważne jest co z nagrania wynika w kontekście tego o czym powyżej. Ten proces nie zaczął się dziś. PO sądzi, że my wiemy, że z PISem może być tylko gorzej, ale to nie powód, by nie przestrzegać prawa i deptać zasady demokratycznego państwa prawa. Premier sądzi, że w porównaniu z Premierem z PISu jest zawsze mniejszym złem, ale nas stać na dobre rządy, a nie na mniejsze zło i oczekujemy tego od Premiera. Chcemy po 25 latach, solidarności na co dzień, a nie tylko na transparencie. Chcemy dobrej gospodarki, a nie mannianej. Chcemy głosu, a to nie to samo co prawo do głosowania. Nie mam być maszynką do wybierania tych, których wskażą szefowie zabetonowanych ugrupowań. Chcemy niedyskryminacyjnego traktowania ludzi, a nie straszenia i napuszczania jednych przeciw drugim ze względu na kalectwo, orientację seksualną, płeć, wiek i parę innych względów. To psuje państwo prawa.

5)     Trzeba więc skończyć z pozorami, ściganiem winnych nagrań, przyznać, że jest źle bo sama władza, jak i jej główna opozycja, na co dzień podkopywała swoim działaniem zasady państwa prawa. To nie jest tak, że każdy kolejny może zwalać winę na poprzednika.

Chcemy usłyszeć, co zostanie zrobione w imię dobra wspólnego i publicznego. Z pewnością nie są tym napaści na dziennikarzy. To tylko efekt procesów, które wcześniej miały miejsce.

Władza, jak słusznie zauważył redaktor Jerzy Urban, zawsze się wyżywi, i zawsze wyjdzie na prostą, bez względu na to, który mamy rok i kogo akurat u opozycji lub u władzy. Mam nadzieję, że nie wszyscy w tym rządzie to obsesjonaci własnych biznesów, kasy, zegarków, kiecek, lotnisk, kolacji na koszt podatniczek i podatników. Już dość okruchów.

Chcemy nie wcześniejszych wyborów, ale już dziś i od dziś praworządnego, demokratycznego państwa prawa; jasności co jest grane, stania na straży Konstytucji, a nie na klęczkach obłudnie zasłaniając interes, sumieniem, i wreszcie służby, służby, poczucia odpowiedzialności i kompetencji tam, gdzie działa się w imieniu władz Rzeczypospolitej Polski.

W oazie wolnej myśli….

Tuesday, May 13th, 2014
Rj1979 @ wikimedia commons

Rj1979 @ wikimedia commons

 – Niech będzie pochwalony

– Szczęść Boże. A koleżanka gdzie?

– Na posiedzenie Senatu.

– Senatu?

– Tak.

– Trochę koleżanka spóźniony.

– Wiem ale….

– Rozumiem wszystko ale to naprawdę obraża innych. Proszę przyjść po posiedzeniu do Kaplicy Wydziałowej i sugeruję w ramach pokuty pół godziny leżenie krzyżem. Co najmniej. Z jakiego Pani Wydziału?

– Biologia.

– A, jak tak to godzinę. Ksiądz opiekujący się wydziałem będzie już czekał.

Uśmiechnęłam się i zaklęłam w duchu. Trzeba będzie leżeć co najmniej 2 godziny. To była już druga w tym tygodniu pokuta i jak ostatnio odchodziłam przedłużywszy na wszelki wypadek leżenie o pół godziny to ksiądz był wyraźnie niezadowolony. Coś tam nawet mówił, że to niepoważne i tak nie można traktować wiary. Cóż standardy rozsły.

– Oczywiście zgłoszę się zaraz po posiedzeniu.

Przyklękłam kiedy całowałem pierścień. To tak na wszelki wypadek. Etykieta wymagała jedynie oddanie należnego szacunku ale co mi szkodziło pokazać się z tej lepszej, gorliwej strony. Dzisiaj jednym  ostatnich punktów miała być zgoda Senatu na mój projekt badawczy. Wiem, że temat był kontrowersyjny. Nie, nie żadne badania prenatalne albo komórki macierzyste. Niech mnie ręka boska broni!!! Zwykłe badania nad procesami oddychania komórkowego. Ale takie badania ostatnio też były na indeksie.

Na indeksie?!

Aż się spociłam ze strachu. Tutaj, w murach najstarszej uczelni polskiej nie było indeksu! Były jedynie badania, które z  racji  nieprzemyślanych założeń badawczych oraz bezsensownego ideologicznego uleganiu modzie poruszały tematy, które nie powinny być poruszane. Doktryna Katolicka już niektóre problemy definitywnie rozstrzygnęła. Nie warto było więc wydawać pieniędzy na szukanie odpowiedzi, które były już wszystkim rozsądnym ludziom znane.

Kiedy wchodziłem do sali usłyszałem;

– Amen.

i gromkie

– Amen –  kolegów Profesorów.

Kilka minut rozgardiaszu i chaosu zanim wszyscy wstali z klęczek i usadzili się  w fotelach.  Jednak strasznie się spóźniłam. Nawet modlitwa za dusze Nienarodzonych mnie ominęła. Rozejrzałam się i zobaczyłam wbity w siebie wzrok Brata Franciszka. No tak, trzeba będzie dać na msze za Nienarodzonych i przedstawić kwitek w Sekretariacie Wydziału.  Nie żeby ktoś tego wymagał. W końcu byliśmy Uczelnią niezależną i autonomiczną od władz Państwowych.  Biskup Krakowski w żaden sposób nas nie ograniczał a dbał jedynie abyśmy nie ulegli modzie i nowinkom, takim jak gender czy cywilizacja śmierci.

Rektor spojrzał w bok. Ja też. Sam Biskup zaszczycił nas swoją osobą. Aż się spociłam z emocji. Jego Eminencja łaskawie skinął głową.  Sprawa rzeczywiście musiała być ważna dla Uniwersytetu Krakowskiego – już nie Jagiellońskiego ale jeszcze nie imienia Jana Pawła II. Dopiero w przyszłym tygodniu miało odbyć się referendum w sprawie przemianowania Uczelni. Głosować miała tylko kadra. Nie żeby studenci też tego nie chcieli. To była jednak zbyt poważna sprawa i nie można się było zdawać na młodość, która potrafi być durna.  Spojrzałem w program. Temat  nie wydawał się ważki, Zmiany w strukturze organizacyjnej Uniwersytetu.

– Jak zapewne wszyscy zainteresowani wiedzą pojawił się pomysł aby wydzielić z Wydział Fizyki, Astronomii i Informatyki Stosowanej Astronomię i połączyć ją z przywróconym na łono naszej Uczelni Wydziałem Teologii. Pozwoli  to na zażegnanie konfliktu  jaki miał kilkakrotnie miejsce i uniknięcie skandalicznych sytuacji kiedy to jedni profesorzy  naszej Alma Mater podważają to co mówią inni.

Po sali przetoczył się szmer oburzenia. Każdy wiedział o tym, że jeden  z Profesorów Fizyki ośmielił się stwierdzić iż Teoria Wielkiego Wybuchu jest dla niego, jako naukowca bardziej płodna poznawczo niż dogmat, że Bóg stworzył świat. W następnym zdaniu Profesor oczywiście dodał, że to iż Bóg stworzył świat jest Prawdą Wiary i nikt rozsądny tego nie podważa, ale i tak jego słowa wywołały prawdziwa burzę  „u Biskupów” przy Franciszkańskiej.

Profesor tłumaczył się wielokrotnie z tych słów i udowadniał już wszędzie gdzie tylko mógł, że w żaden sposób nie podważał prawd Biblii, ale mleko już się rozlało.

– Wiem, że niektórzy z zebranych mogą uznać, iz jest to może zbyt radykalne posunięcie ale myślę, że wszyscy mieliśmy świadomość tego, że przyjęcie  Patrona zobowiązuje  nas do czegoś. To nie jest w żadnym wypadku zamach na autnomię uczelni. To będzie przecież nasza autonomiczna decyzja.

Rektor spojrzał na Biskupa a ten skinął potakująco głową.

Szmer na sali zamienił się szepty, chwilami nawet  przechodził w półgłos. Ciche kaszlnięcie z ust Biskupa sprawiło, że ucichło wszystko. Nikt  z zebranych tutaj szanownych naukowców nie chciał aby uznano go za jakiegoś lewaka albo zwolennika gender.

– Cieszę się, że zebrani tutaj profesorowie, kwiat nauki polskiej rozumie, ze nie chodzi tutaj tylko o jakiś spór naukowy ale o Prawdę…

Nie słuchałam dalej. Coś mi mówił, że powinnam wycofać swój wniosek badawczy, poleżeć dzisiaj 3 godziny krzyżem na Wydziale a wieczorem dać od razu na cztery msze. I koniecznie jutro w Sekretariacie przedłożyć odpowiedni zaświadczenie z Parafii.

W końcu Uniwersytet im. Jana Pawła II w Krakowie, w czasach niestety minionych Uniwersytet Jagielloński,  wart jest mszy.

Baba Turek

Protokół z posiedzenia Komisji Wspólnej Rządu i kościoła: Lista przebojów

Friday, February 28th, 2014

Pierwszy protokół, który wczoraj (wreszcie!) dostała prof. Płatek od Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji jest wart przeczytania w całości, ale dla wygody czytelniczek i czytelników poniżej przedstawiamy jego najbardziej smakowite kąski.

1)

boni

Kościół jest konsultowany w “wielu” sprawach i według rządu jest to pozytywne zjawisko – oznaka “ciągłości i trwałości dialogu”. Nawet jeżeli ten dialog jest prowadzony w kwestiach tyczących się stricte administrowania świeckim państwem!

2)

glodz1

Poniżej wybór cytatów – kilku tylko – nad którymi pan Głódź powinien się zastanowić:

To feministyczny beton, na który kwas solny nie pomoże. – Taduesz Pieronek o Izabelii Jarudze-Nowackiej

Kilka klasyków z księdza Jankowskiego

Jak ktoś jest winny, to powinien odcierpieć za to, jakie cierpienia zadał mojej osobie. Nikomu nie zostanę dłużny.

Prawie dokładny cytat z Chrystusowego nastawiania drugiego policzka i n.p.

Błagam was, zmobilizujcie się do walki z Judeą!

Z nowszych są oczywiście mądrości o przyczynach pedofilii, in vitro i homoseksualności – wszystkie pełne miłości bliźniego

Przewodniczący Episkopatu Polski, Józef Michalik

Ile jest ran w dziecięcych sercach, w dziecięcych życiorysach, kiedy rozchodzą się rodzice. Dzisiaj nikt nie mówi o rozwodzie, że to jest krzywda dla dziecka. (…) Wiele tych molestowań udałoby się uniknąć, gdyby te relacje między rodzicami były zdrowe. Słyszymy nie raz, że to często wyzwala się ta niewłaściwa postawa, czy nadużycie, kiedy dziecko szuka miłości. Ono lgnie, ono szuka. I zagubi się samo i jeszcze tego drugiego człowieka wciąga. (…) Dzisiaj otrzymujemy z instancji międzynarodowych światowych instrukcję, że mamy zaczynać informację, czy wprowadzenie w życie seksualne dziecka, w przedszkolach. To jest horrendalna rzecz (…).

Henryk Hoser:

Mam pretensje do homoseksualizmu, że zabił on ideę przyjaźni między mężczyznami albo kobietami – całkowicie ją zerotyzował

ks. Franiciszek Longchamps de Bérier

Są tacy lekarze, którzy po pierwszym spojrzeniu na twarz dziecka wiedzą, że zostało poczęte z in vitro. Bo ma dotykową bruzdę, która jest charakterystyczna dla pewnego zespołu wad genetycznych”.
W kolejnych wypowiedziach ksiądz tłumaczył, że dzieci z in vitro są „wyprodukowane metodą sprzeczną z godnością”, „metodą, która nie niesie dobra, jest większym zagrożeniem niż jakąkolwiek szansą”.

Wszyscy pamiętamy ten fragment Ewangelii w której Chrystus mówi: Kochaj bliźniego swego jak siebie samego O ILE nie jest homoseksualny, poczęty przez in vitro, ma poglądy feministyczne albo był molestowany.

3)

kosiniakkamysz

 

Jako, że 100% męska hierarchia kościelna jest siedliskiem niesamowitej eksperckiej wiedzy o macierzyństwie, potrzebach młodych rodzin, kobiet i dzieci Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej zadba, żeby tego eksperckiego potencjału nie zmarnować.

4)

suski

 

Mamy “kompromis aborcyjny” teraz czas na “kompromis rozwodowy” – w podobnym tonie. Zrobić co się da, żeby się legalnie nie dało. I obowiązkowa mediacja – nie ważne czy jest przemoc, znęcanie się i kompletny rozpad pożycia – mediacja ma być!

5) A skoro już mówimy o kompromisach to te są zgniłe. Szczególnie jeśli chodzi o przemoc wobec kobiet (a na dalsze protokoły w tej sprawie z poprzedniego spotkanie komisji Prof. Płatek cały czas czeka)

dzięga

 

6) Trochę o religii w szkołach – a konkretnie, że kiedy wreszcie będzie ta matura…

matura1

 

Której wprowadzenie w obecnym systemie prawnym jest nielegalnie, więc trzeba ten system zmienić – nad czym rząd się pochyli

matura2

7) No i na koniec (optymistycznie?) kościół sobie zdaje sprawę z tego, że nie jest wszechwładny

nakoniec1

ale naprawdę powinien mieć więcej do powiedzenia o tym co się w Polsce dzieje

nakoniec2

Jak z Płatka: Zrozumienie

Thursday, January 3rd, 2013

To nie jest tak, że zamilkłam. Raczej przygnieciona zostałam nadmiarem tematów, problemów, spraw do omówienia. Czy wypada więc powrócić do spraw nocy wigilijnej? Pewnie, zwłaszcza, że ta – okazuje się – zdarzyć się może nam na co dzień i niesie życzenia na rok nowy.

2902713261_6dfc766f37

Nie Plater
Photo by: colorblindPICASO @flickr

Zaczęło się zwyczajnie – od zwykłego w takiej chwili nasłuchiwania. W noc Wigilijną, jak zwykło się mówić, zwierzęta otrzymują dar mowy – mogą mówić ludzkim głosem. Wcześniej miałam niewielkie szanse – rzadko bywałam w noc wigilijną w stodole, zaś zwierząt domowych nie miałam. Tym razem jednak  było inaczej – w końcu lipca 2012 przygarnęła mnie i moją córkę suczka, która życzyła sobie, by nazwać ją Plater. Bardziej przygarnęła mnie, bo czuła, że to ja czuję się porzucona, córka porzucona nie była. Bywają różne porzucenia i Plater i to rozumiała i zgodziła się przystać do nas i wziąć nas za swoich i pod swoją opiekę. Plater ma wady i zalety, tych ostatnich zalew. Zresztą uważa, że to nasza zasługa, bo gdybyśmy się skupili na wadach, zalet byśmy nie dostrzegli; a w końcu nie przez przypadek, ma słodki przydomek „Rzygajło”.

W Wigilię najpierw usłyszałam wyraźny chichot. Rozejrzałam się niepewnie. Była tylko pies Plater i ja; i chichot się nasilił. No nie, pomyślałam, tylko nie to. To już było. To literatura! Tyle, że tym razem rzecz działa się naprawdę i było całkiem inaczej. To nie Plater mówiła ludzkim głosem. To ja rozumiałam w tę świętą noc głos i mowę Plater.

(more…)

Wesołych Świąt i Szczęsliwego Nowego Roku

Friday, December 21st, 2012

Szanowne Czytelniczki i Szanowni Czytelnicy,

2132994977_eab0bf6df1

Photo: paparutzi @ Flickr

Niezależnie od tego w co wierzycie bądź nie wierzycie, życzę Wam by kilka najbliższych dni było miłych, rodzinniych, śnieżninych i generalnie bardziej przyjemnych niż wkurzających i frustrujących (ergo – jak najmniej trotylu i mądrości życiowych o przemocy wobec kobiet od zdominowanych przez mężczyzn instytucii a jak najwięcej życzliwości). A od nowego roku życzę Państwu i sobie

  • więcej praw reprodukcyjnych
  • mniej mizoginii
  • koniec dyskryminacii ze względu na orientację sesksulną, tożsamość płciową, niepełnosprawność i tożsamość etniczną (tak na początek)
  • prawdziwej edukacji seksualnej w szkole
  • poszanowanie sumień obywatelów i obywatelek zamiast decydowania za nas
  • mniej nienawiści w polityce
  • więcej rozsądku
  • No i czemu nie: żeby wszystkim się dobrze powodziło, kryzys poszedł precz, bezrobcie było najmniejsze w historii i żeby pod każdym dużym miastem w Polsce zamieszkało stado jednorożców…

Wesołych!