bar

Jak z Płatka – Urok i znaczenie dyskretnego wsparcia

Zadano mi pytanie – jak oceniam to, że Prezydentowa Agata Duda nie przyszła na Kongres, a zamiast tego przyjęła kobiety z Kół Gospodyń Wiejskich. Odpowiadam: Pani Prezydentowa nie przyjęła kobiet z Kół Gospodyń Wiejskich “zamiast”. Pani Prezydentowa przyjęła kobiety z Kół Gospodyń Wiejskich. W ten dyskretny sposób Pani Prezydentowa dodatkowo wsparła także Kongres. To nie…

Nasze rodzime obławy…czyli sklepy i stanowiska

By Jessica Flavin from London area, England (Anger Controlls Him) [CC BY 2.0 (http://creativecommons.org/licenses/by/2.0)], via Wikimedia Commons

Ewa Wanat sama stwierdziła, że przesadziła „porównując przejęcie schedy po Magdzie Jethon do przejęcia sklepu po Żydzie, któremu założono żółtą opaskę”. Powiedziała w związku z tym, że nie powinna była używać tego porównania, więc pewnie nie ma co ciągnąć sprawy, ale dla mnie Jej myśl była czytelna, a pełne oburzenia wpisy – co najmniej obłudne….

Rodzina…Po raz pierwszy

IMG_7105

To był mój pierwszy raz  i jak dotąd jedyny. Nigdy nic nie wygrałam. Nie wylosowałam żadnego fantu, nie trafiłam w totka. Tym większe było moje zaskoczenie i radość, gdy  to właśnie mnie wyczytano. Był rok 2015 i byłam wśród gości zaproszonych w Narodowe Święto Kanady do kanadyjskiej ambasady. Gospodarze zapowiedzieli, że z okazji 50 lecia…


bar

Bezpieczny fotel? – osobista historia o tym czemu walka o lepsze usługi ginekologiczne to może być sprawa życia i śmierci.

Nie mam szczęścia do ginekologów (o czym już zresztą wcześniej tutaj pisałam). Jak się niedawno okazało, mam jeszcze mniej szczęscie niż myślałam. Przy okazji rozmowy o akcji “Bezpieczny fotel”, w ramach której Grupa Edukatorów Seksualnych Ponton i Kampania Przeciw Homofobii badają poziom usług ginekologicznych w naszym kraju, zwierzyłam się koleżankom, że nigdy nie zbadano mi piersi. Za kilka lat będę miała 30 lat i w ciągu ostatnich 10 lat zaliczyłam conajmniej 5 gineokologów/ginekolożek (łącznie z pobytem w szpitalu ginekologicznym!) i przez ten czas ANI RAZU nikt mi nie zbadał piersi. Niby wiem, że w trakcie każdej wizyty piersi powinny być badane, ale jakoś głupio mi było (tak mi – dość wygadanej, zdeklarowanej feministce znającej swoje prawa i w dodatku zajmującą się zdrowiem reprodukacyjnym) poprosić lekarza bądź lekarkę, żeby mi, za przeproszeniem, pierś pomacali. Wprawdzie badania pokazują, że więkoszość guzów wykrywają same kobiety bądź ich partnerzy/partnerki intymne, to ani ja ani mój partner w moim (co tu dużo gadać, niezbyt obfitym) biuście niczego nigdy nie wyczuliśmy.

plakat5 (1)

Kiedy już wyznałam, że nikt mi nigdy profesjonalnie nie badał piersi, myślałam, że nie jestem żadnym wyjątkiem. Przecież zaliczyłam pół tuzina lekarzy w Warszawie! Jak mi nie badają piersi, to pewnie dlatego, że jestem młoda i nikomu w tym wieku się nie bada bo przecież nic mi nie grozi. A jednak… Okazało się, że moje inne koleżanki miały badane piersi. Jedna z nich powiedziała mi, że przy następnej wizycie u mojej ginekolożki mam koniecznie poprosić o USG piersi. Nawet sobie zapisałam w kalendarzyku, żeby nie zapomnieć.

Nie zapomniałam i poprosiłam, kolejną lekarkę która nie pofatygowała się przyjrzeć dokładniej mojemu biustowi, o skierowanie. To była wizyta prywatna, więc przynajmniej ze skierowaniem nie było kłopotu.

Kilka tygodni później, w trakcie USG, na które grzecznie poszłam nie spodziewając się absolutnie niczego poza tym, że wyjdę zadowolna, że wreszcie odwaliłam to badanie, widziałam, że coś jest nie tak. Pani badała mi jedną pierś kilka długich minut po czym powiedziała, że znalazła conajmniej TRZY guzy (nie jeden, nie dwa ale CONAJMNIEJ TRZY) i muszę natychmiast mieć biopsję, bo nie wiadomo do końca czy to na pewno niezłośliwe włókniaki. Wpierw się popłakałam (moja zwyaczjowa, dzielna reakcja…) a potem nie mogłam wyjść z szoku, że od kilku już pewnie lat hoduję sobie w najlepsze guzy, o których nie mam bladego pojęcia.

Biopsję miałam kilka dni później i znowu pani lekarka mi powiedziała, że niegroźne włókniaki to płytkie, ruchome guzy, a mój największy guz (bagatela 2,5 centymetów, czyli prawie 1/3 średnicy mojej piersi!!!) znajduje się głęboko i jest nieruchomy. I z tą wiadomością zostawiono mnie na bardzo stresujące 10 dni (w trakcie których przypadły zresztą moje urodziny…). Nim przyszły wyniki biopsji – na które czekałam pod gabinetem lekarskim już 15 minut przed przyjściem lekarki – powiedziałam o całej sprawie bardzo niewielu osobom. Rak przeraża. Szczególnie rak u młodej kobiety i ostatnie czego się po niej spodziewa to to, że za chwilę nie będzie miała piersi, włosów i będzie zadzierżgała nowe znajomości w trakcie wlewek chemii. Wszystkie osoby, którym powiedziałam, były niesamowicie przejęte i nie chciałam wówczas swoimi problemami zawalać szerszego grona.

Całe szczęście okazało się, że moje guzy są niezłośliwe i odkąd się dowiedziałam, że raka jednak nie mam, mówię komu się tylko da. IDŹ ZBADAJ SOBIE PIERSI i POWIEDZ PARTNERCE/SIOSTRZE/KUZYNCE/KOLEŻANKOM Z PRACY – NIECH BADAJĄ SOBIE PIERSI! Tyle, że nie tylko my powinniśmy o tym pamiętać. Przede wszystkim są od tego lekarze i lekarki, którzy mają obowiązek o nasze piersi dbać – nasze ginekolożki i ginekolodzy. Przez lata zawiedli mnie wszyscy ci, do których poszłam. Tak się złożyło, że ja raka nie mam. Ale co z tymi pacjentkami, których też nie zbadali, ale one nie miały już takiego szczęścia? W Polsce nowotwory złośliwe są pierwszą przyczyną zgonu kobiet w wieku poniżej 65 lat, a wśród nich pierwsze miejsce zajmuje rak piersi. Statystycznie co 16 Polka zapadnie na raka piersi. Ile z nich wcześnie go wykryje i przeżyje? To zależy między innymi od tego, ile z nich będzie miało rzetelne lekarki i rzetelnych lekarzy, którzy będą o nie odpowiednio dbać. Jedno z pytań w ankiecie Bezpiecznego Fotela tyczy się właśnie badania piersi. Im więcej zdobędziemy wiedzy o tym jak Polscy lekarze i lekarki traktują pacjentki, tym więcej będzie można zrobić, żeby tę opieką poprawić. Zakończę więc apelem – proszę ankietę wypełniać i rozsyłać, bo dobra opieka ginekologiczna może naprawdę uratować życie!!

The following two tabs change content below.

Maria Pawłowska

Redaktorka naczelna
Wykładowczyni gender studies, kiedyś myślała, że chce być paleontolożką, ale okazało się, że feminizm i teoria seksualności są jednak bardziej porywające i dużo bardziej użyteczne (plus nie potrzeba już 24 sylab na wymówienie, czym się zajmuję).

Latest posts by Maria Pawłowska (see all)

Tagi: , ,

6 Responses to “Bezpieczny fotel? – osobista historia o tym czemu walka o lepsze usługi ginekologiczne to może być sprawa życia i śmierci.”

  1. Nime says:

    Z jednej strony zgoda – opieka ginekologiczna i medyczna wogóle pozostawia często wiele do życzenia, ale zastanawiam się czy miałaś zamiar czekać aż ktoś wpadnie na pomysł z USG i skieruję Cię na badanie zamiast sama o nie poprosić? To jest wymaganie od innych żeby myśleli za nas. Jak sama napisałaś, masz prawie 30 lat, i dziwię się żę zdecydowałaś się na takie badania tak późno. Może to nie jest wina ginekologów jako takich, tylko słabej edukacji seksualnej w szkołach itd, a dziewczyny nie są świadome tego że same, i to jak najwcześniej (a najpóźniej po 25 roku życia) zgłosić się po skierowanie?

  2. Ada Tapir says:

    Po to przychodzę do lekarza, żeby on wiedział jakie badania mi zrobić/zlecić. Ludzie mają prawo być niewykształceni w tym kierunku, nieśmiali itp. i nie będą wiedzieli jak zabiegać o takie dodatkowe świadczenia zdrowotne. Podobnie jak z pytaniami – lekarz ma obowiązek informowania pełnoletniej pacjenki o zleconej kuracji, stanie jej zdrowia etc. Dziewczynek/młodych kobiet nie uczy się w szkołach ani w domach jak przygotować się do wizyty ginekologocznej, jak rozmawiać z lekarzem ( który np. jest małomówny i nie udziela żadnych informacji, bądz przy pierwszym pytaniu, “gasi” pacjentkę tekstem od nadmiernej ciekawości lub histeryzowaniu) czy egzekwować prawa pacjenta. Często nawet dojrzałym i świadomym siebie kobietom jest trudo się zmierzyć z obojętnością czy mrukliwością lekarzy, a co dopiero młodym dziewczynom, które są np. na pierwszej wizycie.

    Oczywiście osobie wygadanej, asertywnej i przebojowej zawsze w życiu łatwiej o siebie zadbać, nie tylko u lekarza.
    Ale nie wszystkie takie jesteśmy, a czasem jesteśmy, ale BYWAMY inne i to jeszcze bardziej wkurza, że się nie potrafiło wyegzekwować badania, które sie nam należy i powinno być STANDARDOWO PROPONOWANE jak w innych europejskich krajach…
    A w Polsce panuje kult pokory wobec lekarza albo klimat “w zyciu to sie trzeba łokciami rozpychać”.

    Kobiety, przestancie oskarżać się same i rozliczać z przebojowości w gabinecie. Zwłaszcza w prywatnym gdzie, jesli płaci się ponad 100 zł za wizytę badanie piersi powinno być w sposób oczywisty wliczone w koszt , a nie na nas powinien w tej cenie dodatkowo spoczywać ciężar wyrażania PROŚBY o zbadanie piersi.

  3. Monika Płatek says:

    Polki częściej niż inne kobiety zapadają na raka piersi i sutka piersi. Studenci ze Skandynawii jakiś czas temu przyjeżdżali do Polski uczyć się – od strony praktycznej – o raku szyjki macicy; u siebie znali go już tylko z teorii. Nie wiem jak jest tam dziś, ale pewnie się nie pogorszyło. U nas, skutkiem ubocznym lekceważenia kobiet i ich zdrowia jest bieda, która ma częściej kobiecą i rak kobietobójca, który ma się u nas wciąż nieźle.

  4. Wilkostroska says:

    Ja mialam takie szczescie, ze w miejscu w ktorym mam pakiet medyczny (tutaj maly product placement: Enel Med) trafialam na rozne panie ginekolog, i super sympatyczne i generalnie opryskliwe, i takie do ktorych nie poszlabym drugi raz z roznych wzgledow, ale zawsze, ALE TO ZAWSZE, robily rutynowe badanie piersi.
    Natomiast zgadzam sie – nie wiem czy samej przyszloby mi do glowy poprosic o takie badanie. Wrecz przeciwnie – mysle, ze raczej nie mialabym zupelnie pojecia o tym, ze ginekologa mozna poprosic o ten podstawowy, rutynowy check-up. Wiec tak – edukacja (nawet nas, miejskich wyksztalciuchow!) jest konieczna i nie zgadzam sie z tym, ze inicjatywa zawsze powinna wychodzic od nas, niezaleznie od tego czy mamy 16, 20, 30 czy 40 lat.
    Zreszta ginekolodzy, szczegolnie ci przyjmujacy w prywatnych gabinetach, sami powinni zabiegac o pacjenta/konsumenta i edukowac o koniecznosci robienia pelnych, regularnych, okresowych badan – toz do dla nich czysty zarobek…

  5. Zosia says:

    Mój ginekolog(prywatny) dba o moje piersi. Bardzo ważne jest wykrycie raka we wczesnym stadium, to jest tylko część walki. Z tego co widzę i słyszę, pacjentki napotykają na duże kłopoty w dostępie do leczenia i leków.

  6. Marta says:

    Dziewczyny ! a od czego macie swoje ręce ?
    Dlaczego same nie badacie piersi ?
    Autorka napisała o dużych włókniakach przecież nawet łapa drwala by je wyczuła.
    To w Waszym interesie dbac o swoje ciało i je kontrolować, a nie oczekiwać ze tylko ktoś będzie o nie dbał.

Zostaw odpowiedż