bar

Jak z Płatka – Urok i znaczenie dyskretnego wsparcia

Zadano mi pytanie – jak oceniam to, że Prezydentowa Agata Duda nie przyszła na Kongres, a zamiast tego przyjęła kobiety z Kół Gospodyń Wiejskich. Odpowiadam: Pani Prezydentowa nie przyjęła kobiet z Kół Gospodyń Wiejskich “zamiast”. Pani Prezydentowa przyjęła kobiety z Kół Gospodyń Wiejskich. W ten dyskretny sposób Pani Prezydentowa dodatkowo wsparła także Kongres. To nie…

Nasze rodzime obławy…czyli sklepy i stanowiska

By Jessica Flavin from London area, England (Anger Controlls Him) [CC BY 2.0 (http://creativecommons.org/licenses/by/2.0)], via Wikimedia Commons

Ewa Wanat sama stwierdziła, że przesadziła „porównując przejęcie schedy po Magdzie Jethon do przejęcia sklepu po Żydzie, któremu założono żółtą opaskę”. Powiedziała w związku z tym, że nie powinna była używać tego porównania, więc pewnie nie ma co ciągnąć sprawy, ale dla mnie Jej myśl była czytelna, a pełne oburzenia wpisy – co najmniej obłudne….

Rodzina…Po raz pierwszy

IMG_7105

To był mój pierwszy raz  i jak dotąd jedyny. Nigdy nic nie wygrałam. Nie wylosowałam żadnego fantu, nie trafiłam w totka. Tym większe było moje zaskoczenie i radość, gdy  to właśnie mnie wyczytano. Był rok 2015 i byłam wśród gości zaproszonych w Narodowe Święto Kanady do kanadyjskiej ambasady. Gospodarze zapowiedzieli, że z okazji 50 lecia…


bar

Aborcja a in vitro – podstawy dla prawicowych polityków

Prawicowi politycy nigdy nie byli jakimś tuzami z biologii i medycyny, ale to, co się dzieje w tym tygodniu przekracza już wszelkie pojęcie. Najwyższy czas tym panom wyłożyć co i jak, żeby przestali się ośmieszać i przy okazji obrażać innych ludzi.

Po pierwsze: aborcja NIE MA NIC WSPÓLNEGO Z IN VITRO. Kapitalizacja nie jest tu przypadkowa. Tyle jest wokół tego jakiegoś bzdurnego zamieszania, więc warto wyłożyć sprawę jasno i dużymi literami. Dobrym przykładem jest ta oto wypowiedź prezesa największej partii opozycyjnej:

15 tys. razy in vitro oznacza bardzo, bardzo wiele aborcji

Nie mam pojęcia co właściwie miał na myśli, ale najwyraźniej należy mu wytłumaczyć znaczenie słów, których używa. Aborcji dokonuje się na zaimplantowanym zarodku – to jest zarodku, który już się zagnieździł w macicy. Celem aborcji jest przerwanie ciąży. Z kolei in vitro to metoda leczenia bezpłodności. Polega na pobraniu gamet (czyli spermy i komórki jajowej) i dokonaniu zapłodnienia (czyli połączenia tych komórek) pozaustrojowego (czyli w tzw. “próbówce”). Uważna czytelniczka i uważny czytelnik zauważą kilka różnić między tymi dwoma procedurami medycznymi. Można by mówić o metodach i narzędziach, ale wydaje mi się, że dość kluczowe jest zastosowanie. Jedna z metoda ma na celu zapłodnienie i implantację zarodka, a w konsekwencji ciążę i dziecko bądź dzieci, a drugie ma na celu przerwanie ciąży i niedopuszczenie do jej donoszenia. W telegraficznym skrócie dla polityków zabieganych między konferencjami prasowymi a wywiadami w mediach prowadzonych przez osoby duchowne – in vitro -> dziecko, aborcja ->brak dziecka.

Naprawdę nie bardzo rozumiem, jak można mówić, że ludzie decydujący się na in vitro (obecnie nie dość, że okropnie męczące fizycznie i psychicznie, to jeszcze okrutnie drogie) bo tak bardzo pragną dziecka, robią cokolwiek, co się ociera o aborcję! To są ludzie, którzy poświęcają miesiące i lata swojego życia, jak i często wszystkie oszczędności, żeby wreszcie trzymać w ramionach upragnione dziecko! Kim jest pan prezes, żeby mówić im, o aborcjach?! Może częściowo wynika to z braku empatii pana Kaczyńskiego, czym odznacza się zresztą nie od dziś.

Z kolei pan poseł Piecha postuluje całkowity zakaz in vitro i tłumaczy to tym oto stwierdzeniem:

Chodzi o świętość życia

Rozumiem, że życie jest święte tylko wtedy, kiedy jest rezultatem stosunku płciowego? Co więcej, po raz kolejny mówi się, o życiu (szczególnie osób niepełnosprawnych) tylko w kategorii poczęcia. Tak zwany ciąg dalszy, już mało kogo interesuje. I, nie jestem tu innowacyjna, ale proponuję wszystkim panom zainteresowanym świętością życia spożycia co najmniej 10% swojej energii spędzonej na walkę o dobra nienarodzonych na staranie o polepszenia warunków narodzonych. W tej sprawie warto posłuchać tych, którzy na co dzień żyją z niepełnosprawnością, bądź niepełnosprawnymi krewnymi, a nie szanownych panów posłów, którzy z rozbrajającą szczerością mówią, że “polityką społeczną to się nie zajmują” W wywiadzie dla TOK FM Jolanta Martyka z Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Rodzin Osób Niepełnosprawnych “Razem Możemy Więcej” mówi tak

W Polsce nie istnieje system wsparcia, który całościowo obejmowałby rodzinę od narodzin do śmierci niepełnosprawnego dziecka. Brakuje dziennych, ogólnie dostępnych wyspecjalizowanych placówek zapewniających łącznie: edukację, rehabilitację i opiekę, w których rodzice mogliby zostawić swoje niepełnosprawne dziecko na 8-9 godzin dziennie powoduje, że rodzice zmuszeni są do rezygnacji z pracy zawodowej na rzecz sprawowania osobistej opieki… Oczywiście istnieje wsparcie dla opiekuna osoby niepełnosprawnej – świadczenie pielęgnacyjne wynoszące 620 zł miesięcznie. Ale: – Pobierając świadczenie rodzic ma bezwzględny zakaz podejmowania jakiejkolwiek pracy – nawet dorywczej. Bez względu na to iloma niepełnosprawnymi dziećmi z orzeczeniami o niepełnosprawności uprawniającymi do świadczenia opiekuje się rodzic – wciąż przysługuje mu tylko jedno świadczenie pielęgnacyjne.

Prawdę mówiąc, nic tu już chyba nie można dodać ani ując. Jak panów tak obchodzi świętość życia, to proszę przestać sobie wycierać buzię in vitro i płodami i zacząć interesować się też tymi, którzy już swój okres życia płodowego zakończyli i zmuszeni są wegetować za żebracze zasiłki!

The following two tabs change content below.

Maria Pawłowska

Redaktorka naczelna
Wykładowczyni gender studies, kiedyś myślała, że chce być paleontolożką, ale okazało się, że feminizm i teoria seksualności są jednak bardziej porywające i dużo bardziej użyteczne (plus nie potrzeba już 24 sylab na wymówienie, czym się zajmuję).

Latest posts by Maria Pawłowska (see all)

Tagi: , ,

19 Responses to “Aborcja a in vitro – podstawy dla prawicowych polityków”

  1. Monika Płatek says:

    Maria Pawłowska ma rację, świętą rację pisząc o in vitro i aborcji z perspektywy naukowej i rozwoju wiedzy biologicznej. Ujmując rzecz jednak ideologicznie racja jest po stronie Jarosława Kaczyńskiego. Zarówno bowiem in vitro, jak i aborcja dają to przeciwko czemu występuje Jarosław Kaczyński podobnie jak Jarosław Gowin – możliwość kobiety do decydowania o swojej rozrodczości. To jest clue – prawdziwy klucz tej zapalczywości, którą zresztą ostatnio mało politycznie lotny poseł szczerze obnażył sprowadzając kobiety do roli inkubatora. Ludzie spod znaku Kaczyńskiego i Gowina świechtają dowolnie tekstami o tradycji, wartościach chrześcijańskich, świętości życia i rodziny. Służy im to za parawan, zasłonę dymną, eufemizm na wszelkie możliwe, także i nieuczciwe chwyty, które mają skutecznie przeciwstawiać się korzystaniu przez kobiety z uznanej za prawo człowieka możliwości odpowiedzialnego decydowania o tym z kim, kiedy, czy w ogóle i ile dzieci kobieta chce urodzić. Tak więc z tego punktu widzenia, który oczywiście nie ma nic wspólnego z nauką, biologią, czy poszanowaniem praw człowieka, Kaczyński ma rację.

  2. Sigma says:

    Pomijając wszelkie buble biologiczne, które się w tym temacie pojawiają ze strony polityków parwicowych…
    Metoda in vitro nie jest metodą leczenia niepłodności (żeby nie było, wychwalana pod niebiosa naprotechnologia też nią nie jest), gdyż nie eliminuje przyczyn niepłodności. Pomaga tylko ominąć problem.

    To tak, jakby powiedzieć, że przeszczep wątroby leczy ludzi dotkniętych chorobami autoimmunoligicznymi z niewydolnością wątroby. Nie leczy, bo jak się nie rozwiąże problemu immunologicznego, to trzeba bedzie przeszczepiać kolejną wątrobę. Tak samo przy in vitro, do następnego dziecka również trzeba będzie laboratoryjnej asysty, para wciąż jest “chora”.

    Także już się nie czepiajmy Pana Kaczyńskiego z tytułu nieprecyzyjności biologicznej, gdy sami stosujemy inne uproszczenia. Kaczyńskiemu chodzi oczywiście o krwistość wypowiedzi, jaskrawy przekaz – mordowanie zarodków. To, że nie w macicy, tylko w laboratorium, to sprawa drugorzędna. Myślę, że Kaczyński dosknale wie, że aborcja to nie to samo, co in vitro 😉

    • Jarosław says:

      Brawo! Już myślałęm że nikt nie zauważa że in vitro nie jest leczeniem (co wielu ludzi stara się wcisnąć innym ). Jak powiedział kolega to ominięcie problemu, z mojej perspetywy niegodne człowiekowi. Problemom stawia sie czoła i zwycięża mądrością i odpowiednią postawą. Chodzenie na skróty to błądzenie.

      I kolejny plus dla Sigmy, punkt uchwytu obydwu form medycznych (in vitro i aborcji) przez pana Kaczyńskiego jest w miejscu niszczenia zarodków czyli zapłodnionych komórek jajowych (dla niektórych mordowania zarodków/dzieci). Obie formy tego wymagają. Oczywiście cytowane sformuowanie jest lekko niefortunne z punktu medycznego ale łączenie dwóch pojęć jest w jakimś stopniu uzasadnione. Z tego samego względu decydowanie sie na dziecko z in vitro przez parę ma jakiś związek z aborcją.

      Sprawa niepełnosprawnych jest trudna, ale usprawiedliwianie dopuszczenia aborcji tym, co sie dzieje w rodzinie poszkodowanej jest chyba nierozsądne, bo jedno (zła opieka czy warunki chorego) nie wynika z drugiego (zakazu aborcji).

      Pzdr

      • Kasia says:

        Jezeli przyjmiemy, ze in vitro nie jest metoda leczenia nieplodnosci to musimy rowniez uznac, ze nie leczymy takich chorob jak cukrzyca, altzheimer, parkinson, schizofrnia czy wiele innych. Niestety (albo moze stety) leczenie wielu chorob to poki co “jedynie” leczenie objawowe. i tak jest w przypadku nieplodnisci i in vitro.
        Co do niszczenia zarodkow, to radzilabym porozmawiac z jakas para, ktora do in vitro podeszla. W in vitro dzieje sie to samo, co w przypadku naturalnego zachodzenia w ciaze. nie kazdy zarodek sie rozwija i nie kazdy zarodek sie implantuje, bo tak po prostu dziala natura. Tak samo jest w przypadku “naturalnego” poczecia. niejednokrotnie komorka zostaje zaplodniona ale nie dochodzi do implantacji w macicy bo albo zam zarodek jest niezdolny do rozwoju, albo organizm kobiety nie jest w stanie z roznych przyczyn zarodka przyjac. przestancie powtarzac prawicowe brednie!

        • Jarosław says:

          co do in vitro jako leczenia objawowego to swoje zdanie wyraziłem tutaj: http://feministka.org/prosba-do-ksiedza-dosc-bredni/ ale być może moja wiedza biologiczna jest zbyt mała… nie będę zaprzeczał że zarodek moze zginąć śmiercią naturalną, być moze dzieje sie to nawet stosunkowo często. Ale tak samo ludzie giną naturalą śmiercią bądź w wypadkach (po urodzeniu), ale to nie znaczy że mozemy ich zabijać.

  3. Ania says:

    Niestety in vitro nie jest sposobem leczenia niepłodności- to prawda. Ale jest czasami jedyną szansą pary borykającej się z bezpłodnościa na dziecko. Czy w związku z tym, że nie ma skutecznego leczenia na ich chorobą mamy im zabrac ta szanse?? Uważam, że każdy z nas powinien mieć możliwość samemu decydowac o tak fundamentalnych sprawach jak posiadanie potomstwa. Jeśli współczesna medycyna może pomóc to niech pomaga! A skoro mowa o przeszczepach np wątroby-skoro nie lecza choroby to powinniśmy ich zaniechac?? Dyskryminacja ludzi dotknietych bezpłodnościa jest w naszym kraju porażająca…

    • Jarosław says:

      wydaje mi sie ze bez rodzonego dziecka mozna żyć, a bez wątroby niekoniecznie, tu jest różnica, ktora czyni pierwszą sytucję bardziej egoistyczną zachcianką (egoistyczna bo koniecznie chce sie swoje dziecko, a nie po prostu dziecko (adopcja), zachcianka bo bez tego mozna zyc )

      • Kasia says:

        Rozumiem, ze pan juz adoptowal przynajmniej trojke dzieci i dlatego pan sie tak madrze wypowiada w temacie.
        Bo zauwazam, ze madre rady o adopcji daja albo ci, co sami maja wlasne biologiczne dzieci i nigdy nie musieli nawet sie zastanowic co by zrobili jakby ich nie mogli miec, albo ksieza i osoby ktrore nigdy nie byly w zwiazku.
        Ale pan zapewne sie nie zalicza do zadnej z powyzszych kategorii zalicza?

        • Jarosław says:

          nie wiem jaką zasadność ma to pytanie. Jezeli mam racje to nie ma znaczenia środowisko w którym żyję, jeżeli nie mam to ktoś mi to powinien jakoś wykazać, prawda powinna sama się bronić.

  4. Agnieszka says:

    do Jarosław: myślenie takimi kategoriami prowadzi do wniosku, że każda forma posiadania własnego biologicznie potomstwa, niezależnie od sposobu jego pozyskania (in vitro, podczas stosunku, z unasienniania) jest wyrazem “egoistycznej zachcianki”. Każdy może starać sie o adopcję, nie tylko bezdzietni. Nie rozumiem co ma piernik do wiatraka i in vitro do egoizmu? Chcesz adoptować – adoptuj i nie oglądaj sie na innych. Nie popiersz in vitro? To go nie rób! Ale nie narzucaj innym swojego zdania.

    • Jarosław says:

      chęć posiadania dziecka jest normalna i zrozumiała

      nie każdy jednak mimo chęci posiadania dziecka zdecydowałby sie na adopcje i nie wiem o czym to świadczy, ale nie potępiałbym tego

      wydaje sie więc, że chęć posiadania własnego dziecka jest egoistyczna,

      ale już niechęć posiadania nieswojego jest akceptowalna (tak mi sie wydaje, choć to trudne do oceny)

      oczywiscie egoistyczna, niezaleznie od sposobu poczęcia. Stosunek powinien wynikać z miłości i być jej wyrazem, jezeli ktoś idzie do łóżka z myślą o dziecku (w sensie, najważniejsze jest aby “dać szanse dziecku”, bo nie moge sie doczekać swojego malucha), a nie o partnerze to chyba zapomniał na czym to polega. Jeżeli kochasz sie ze swoim partnerem i nie “przynosi to” dziecka to musisz sie z tym pogodzic… i albo myślec o adopcji (mimo wszystko bardziej chyba wskazane) albo nie. Szukanie sposobu jak to ominąć jest brnięciem w egoizm…

      Tak mi się wydaje, a że wg mnie państwo nie powinno sprzyjać złym rzeczom (egoizmowi), bo prowadzi to do kolejnych złych rzeczy, w tym wypadku moze prowadzic do “rozwydrzenia” ludzi i stworzenia w ludziach poczucie bycia Bogiem z nieświadomością swej głupoty to… powiedzmy że “narzucam” swoje zdanie i uważam że dobrze robie.

      • magdalena says:

        Egoizmem jest chęć posiadania dziecka za wszelką cenę ?
        No chyba nie … nikomu nie życzyłabym takiej sytuacji, gdzie podczas starań o dziecko wychodzą problemy.
        Adopcja jest lepsza? Możliwe. Ale Czy naprawde sądzisz, że wszyscy ludzie, którzy borykają się z problemem zajścia w ciąże i pragną przeżyć cały etap macierzynstwa, doświadczyć porodu i być matkami są przygotowani nagle wziąć pod skrzydło obce dziecko? Czy jako mężczyzna w ogóle wyobrażasz sobie to, że matka nawiązuje więź z dzieckiem właśnie w ciąży? Jako mężczyzna zapewne Ci się o tym zapomniało, bo ojcowie nawiązują więzi z dzieckiem dopiero po porodzie – ale sytuacja gdzie trzeba adoptować dziecko dla kobiety to po prostu traumatyczne wydarzenie. Nie mówiąc już o niespełnieniu się jako żona i matka.
        Zabawa w Boga? Czy w tym wieku możemy w końcu odrzucić uprzedzenie i zaakceptować to , co przynosi nam nauka? Czy to jest naprawde tak trudne ? Wiesz czym jest zabawa w Boga ? Utzymywanie mocno niepełnosprawnych dzieci przy życiu i pozwalanie im dorosnąć, sztuczne aparatury przytrzymujące ludzi przy życiu nawet w stanie ( dla mnie osobiście ) niegodnym.
        A problemem głównym związanym z aborcją/eutanazją/in vitro jest taki , że posłowie zapominają, iż Polska jest krajem świeckim i zamiast zostawić w domu zabierają do sejmu swoje wiary i dekalogi i udają wielce pobożnych ludzi….

        • Jarosław says:

          Wydaje mi sie że chyba niczego nie powinniśmy chcieć za wszelką cenę.

          “nikomu nie życzyłabym takiej sytuacji, gdzie… ”
          Też nie życzyłbym tego. nikomu

          “Ale Czy naprawde sądzisz, że wszyscy…są przygotowani nagle wziąć pod skrzydło obce dziecko.”
          Nie, dlatego nie potępiam tych, co mimo chęci posiadania dzieci nie adoptują ich.

          “Czy jako mężczyzna w ogóle wyobrażasz sobie to, że matka nawiązuje więź z dzieckiem właśnie w ciąży?” Oczywiście, że tak, przynajmniej próbuję sobie to wyobrazić, rozumiem że ma to duży wpływ itd., że to problem którego moze mężczyźni w tym stopniu nie mają, ale osobiście wymagam od ludzi pokory, nie zawsze dostajemy to czego chcemy i musimy sie z tym umiec godzic.

          “sytuacja gdzie trzeba adoptować dziecko dla kobiety to po prostu traumatyczne wydarzenie.”
          Trudno mi to zrozumieć jeżeli kobietą jest dojrzała osobą.

          Nie mówiąc już o niespełnieniu się jako żona i matka.” Podobną tragedią dla mężczyzny jest jego bezpłodność, naprawdę wielką wielką tragedią, uwierz mi.

          “Zabawa w Boga?” A może po prostu dbanie o jakiś poziom “duchowy” człowieka, nie materialny i nie naukowy ? Czemu na każdym kroku gdzie tylko można człowiek ułatwia sobie życie, czy nie jesteśmy w stanie przezwyciężać problemów rozumem, wynosić z nich nauki, szczęscia ?

          “Wiesz czym jest zabawa w Boga ?…” Rozumiem, co chcesz powiedzieć, naprawde, ale wg mnie to nie znaczy że nie powinniśmy sie starać robić jak najlepiej, nawet jeśli czasem popełniamy błędy. Bogami nie jesteśmy, ale mamy rozum, sumienie, widzimy świat, wnioskujemy. Moim zdaniem to powinno wystarczać żeby nie zachowywać się jak zwierzęta i nie łapać ostatnich ryb z rzeki bo jesteśmy głodni, tylko poczekać nawet do ostatnich sił aż ryby się rozmnożą i ostatecznie żeby nie umrzeć w cierpieniu z głodu. Czyli nie zawsze ulegać swoim pragnieniom, popędom, instynktom, nie zawsze szukać komfortu psychicznego, nie zawsze uciekać od bólu, ale patrzeć na to szerzej, z dystansu…

          Polska jest krajem świeckim, ale jak każde państwo, wg mnie powinno stać na “straży moralności” ludności = dbać o dobro ogółu.

          Pzdr

  5. Witer says:

    Najsmieszniejsze jest to, ze o in vitro, aborcji, rodzeniu, rodzinie czy wychowaniu dzieci zabieraja glos ci, ktorzy nie maja do tego zadnego prawa a wiec, starzy kawalerzy, geje, duchowni, stare panny , dawno juz przekwitle, ktorym nikt nie chce dziecka zrobic.

    • Jarosław says:

      Każdy ma prawo zabierać głos w każdej sytuacji, a jego doświadczenia lub brak nie muszą stanowić o racji lub jej braku.

  6. mohini says:

    Dyskusje na ten temat są zbędne. Jesteś wierzący, sumienie Ci nie pozwala – nie rób in vitro, ale nie wtrącaj się w życie innych, którzy mają nieco inny światopogląd! Jakim prawem osoby wierzące, bogobojne czy ktokolwiek chcą zabraniać komuś prawa do potomstwa i przeżycia rodzicielstwa wg. potrzeb tego kogoś? Najwyższa pora się obudzić! W Polsce nie istnieją tylko sami katolicy czy osoby wierzące w tego czy innego Boga, jest mnóstwo niewierzących, którzy nauki kościoła uważają jedynie za kolorowe baśnie i nie czyni ich to upośledzonymi więc może niech sami decydują czy zrobią in vitro czy też nie. Skoro są ludzie, którzy in vitro popierają, uznają i potrzebują takiej metody i skoro są lekarze, którym wiara czy sumienie nie przeszkadzają by tą metodę stosować to dlaczego fanatycy religijni chcą im tego zakazać? Przecież to jest tylko mozliwość, nikt nikogo do niczego nie zmusza, chodzi o kwestie wolnego wyboru, żyjemy przecież podobno w wolnym kraju…Poza tym o jakiej zabawie w Boga mowa? Przecież gdyby szeroko pojęty Bóg nie chciał, by jakiekolwiek życie zaistniało, to by go nie dał..i nie ważne czy mówimy tu o życiu poczętym podczas stosunku czy w próbówce..lekarze to nie cudotwórcy, oni tylko łączą komórki płciowe i starają się zrobić wszystko by doszło do szczęśliwej ciąży, ale ‘iskry życia’ nie są w stanie wykrzesać…czasem, mimo ich najszczerszych chęci nie wychodzi…tu nadal decyduje Bóg, lub jak kto woli Przeznaczenie…Z punktu widzenia wiary i Boga, jeśli coś Ci nie jest pisane, to tego nie dostaniesz, choćbyś nie wiadomo jakich metod użył. Jeśli w życiu poczętym in vitro, a następnie w narodzonym z in vitro dzicku nie widzisz Boga i jego daru życia, to jak śmiesz w ogóle cokolwiek o Bogu mówić? Co do adopcji…to temat odrębny, ale należy powiedzieć, że adopcja nie jest srodkiem który zastąpi rodzicom ich ewentualne rodzone dziecko…poza tym warunki i wymagania, które należy spełnic by móc dziecko adoptować są niestety bardzo często nie do przejścia dla wielu par, które się ewentualnie na to decydują…trzeba spełniać naprawdę rygorystyczne wymagania (zdrowotne, finansowe, mieszkaniowe, zawodowe, psychologiczne i wiele innych) by móc adoptować dziecko. Jest to zrozumiałe, chodzi o dobro dzieci, które już i tak są poszkodowane, ale to wyklucza większość par z procesu adopcyjnego. No i nigdy do końca nie ma się żadnej pewności, ze cudze dziecko pokocha sie jak własne i nie jest to tylko kwestią dojrzałości. A Pan Jarosław skoro jest taki pokorny wobec losu i tak wszystko przyjmuje na klatę to ok, chwała mu za to, ale nie każdy chce tak los przyjmować i nie każdy potrafi być taki wyrozumiały wobec problemów, jakie go dotykają..niech więc każdy sam ma mozliwość decydowania, jak w danej sytuacji się zachować i jakie decyzje podjąć…przecież katolicy wierzą, że każdy za swoje zostanie rozliczony, no więc przyjmijcie, że i Ci, którzy ‘in vitro popełniaja’ też rozliczeni zostaną, nie Wam osądzać!

    • Jarosław says:

      Wg mojego rozumowania państwo nie powinno sprzyjać złym rzeczom, refunadacja in vitro sprzyja in vitro, jeżeli uznamy in vitro za złe to na pewno nie powinno być refundowane, a wg niektórych pewnie wręcz zabronione (bo złych rzeczy sie zbrania). To jest tez rozwiązanie zagadki” wtrącania sie w życie innych.

      gdyby “Bóg” nie chciał to by nie pozwolił… patrząc na to okiem Katolika, widzę niezrozumienie, bo po co byłoby piekło, czyściec ? “Bóg” chce żeby ludzie czynili zło, bo dał im taką możliwość ?Nie. Czy dał im prawo wyboru żeby wybierali dobro ? Tak. Jeżeli in vitro to zło, to wcale “Bóg” nie chciał żeby czynili in vitro. więc to samo od drugiej strony… widzę Boga tak samo w dziecku z in vitro jak w dziecku z gwałtu czy dziecku poczętemu naturalnie. Natomiast sposób poczęcia mogę krytykować.

      pzdr

  7. PuKu says:

    “Z kolei pan poseł Piecha postuluje całkowity zakaz in vitro i tłumaczy to tym oto stwierdzeniem:

    -Chodzi o świętość życia”

    Pan poseł Piecha, wspiął się na Mount Everest hipokryzji. Pan poseł Piecha przyznał się wielokrotnie w wywiadach udzielanych różnym wydawnictwom, że w swojej karierze lekarza ginekologa, dokonał kilkuset aborcji. Pan poseł Piecha nie ma prawa wypowiadać się w tym temacie!

  8. megg says:

    Panie Jaroslawie,jakkolwiek nie podzielam Panskiego zdania to podoba mi sie niezmiernie sposob w jaki Pan wyraza swoja opinie:bez agresji,bez “opluwania” ,z szacunkiem do drugiego czlowieka.Poniekad ma Pan troche racji w tym,co pan pisze,tak jak i Pana oponeci tutaj,ktorych zdanie jest mi blizsze.”Moneta” zawsze ma dwie “strony” i niekoniecznie jest tak,ze tylko jedna jest ta “wlasciwa”.Mam dwoje dzieci i nie mam problemow z nieplodnoscia.Uwazam,ze chec posiadania potomstwa jest swego rodzaju egoizmem.U niektorych mniejszym u innych wiekszym(mysle o uprawianiu milosci tylko w celach “prokreacji” :) ),ale dziecko sprawia,ze to my-dorosli czujemy sie spelnieni w spoleczenstwie ,w zyciu ,w malzenstwie.Tak jest.Czy chec posiadania dziecka ,kiedy sie go “normalnie” miec nie moze jest wiekszym egoizmem??? Chyba nie.To dokladnie to samo.Pisal Pan,ze trzeba sie z tym umiec pogodzic…hmmm…to brzmi tak,jakby trzeba bylo sie umiec pogodzic z wiadomoscia o tym,ze jest sie smiertelnie chorym i ma sie 6mies zycia…,pogodzic i przestac walczyc(mimo,ze przeciez “cuda” sie zdarzaja),pogodzic i sie poddac…i stwierdzic,ze tego chce dla nas Bog,czy los…no nie wiem,czy to jest wlasciwe.Co powiedziec wiec o ludziach ,ktorzy bedac smiertelnie badz nieuleczalnie chorymi walcza do utraty tchu,podejmuja sie kazdych mozliwosci,zeby wygrac wlasne zycie???Czy oni tez sa egoistami?Sa gorsi od tych,ktorzy sie “poddali”(zaakceptowali rzeczywisctosc?).Chcialabym,zeby kazdy z nas(mnie nie wylaczajac) mogl poznac wszystkie fakty na temat in vitro,choc osobiscie znam historie dwoch par,ktore przez to przeszly ( i wiielu innych ,ktore nie zdecydowaly sie ze wzgledow psychologicznych)i nie widzialam w tym nic zlego.Jesli chodzi o aborcje…to osobiscie wydaje mi sie,ze bym sie jej nie poddala.Nigdy.Mam nadzieje nigdy sie nie przekonac….Tu,gdzie mieszkam ….mozna usunac ciaze do 24 tyg ciazy…i to dla mnie jest zle ,i to faktycznie “gorszy” ludzi,bo usuwaja ,bo maja “widzi mi sie”.Powinno sie to zmienic.Niestety uwazam,ze kobiety powinny moc decydowac w miarach przyzwoitosci o tym,czy chca urodzic czy nie…,ale jedynie do 12 tyg.To tez jest nie mala ciaza…,ale mowia”jak donosisz do 12 tyg to juz powinnas donosic do 40″…,bo wiele ciaz obumiera w ciagu tych 12 tyg…Tak,jak jedna moja.Taka okrutna bywa natura.A zabronienie aborcji doprowadzi do tego,ze bedzie dzialalo podziemie i ludzie beda sie bogacili,bo “trzeba tego zakazac”,bo to jest zlo..Zlem jest tez alkohol i papierosy…a sa legalne…Dlaczego???Bo jest akcyza i rzad ma z tego kase…a z aborcji czi IVF nie bedzie mial…I to jest w tym wszystkim smutne,ze gdyby to dawalo dochod sadze,ze nie byloby zadnej dyskusji na ten temat ani tu ani nigdzie indziej.Pozdrawiam:)

Zostaw odpowiedż